Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Aplikacje i AI oficjalnie uznane za produkty. Nowe przepisy ułatwią pozwanie twórców oprogramowania i smartwatchy

Aplikacje i AI oficjalnie uznane za produkty. Nowe przepisy ułatwią pozwanie twórców oprogramowania i smartwatchy

0
Dodane: 19 godzin temu

Jeśli inteligentny zegarek nie ostrzeże użytkownika o zagrażającym życiu stanie zdrowia z powodu błędu w kodzie, poszkodowany będzie mógł bez trudu pozwać zarówno producenta sprzętu, jak i twórcę aplikacji.

Ministerstwo Sprawiedliwości opublikowało założenia do nowelizacji Kodeksu cywilnego oraz procedury cywilnej. Przepisy wdrażające unijną dyrektywę 2024/2853 całkowicie zmieniają reguły odpowiedzialności za oprogramowanie i sztuczną inteligencję.

Nowe regulacje mają wejść w życie 9 grudnia 2026 roku we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Zastąpią one przepisy funkcjonujące od niemal 40 lat, które tworzono z myślą o tradycyjnych towarach materialnych, takich jak pralki, samochody czy wadliwe kosiarki.

Oprogramowanie i sztuczna inteligencja zrównane z towarem fizycznym

Najważniejszą zmianą jest rozszerzenie samej definicji „produktu”. W świetle projektowanych przepisów produktem staje się każde oprogramowanie, aplikacja mobilna oraz system sztucznej inteligencji.

Oznacza to objęcie twórców cyfrowych reżimem odpowiedzialności na zasadzie ryzyka. Odpowiedzialność poniosą nie tylko producenci i deweloperzy, ale również importerzy, dystrybutorzy oraz platformy internetowe udostępniające dane narzędzia.

Katalog roszczeń obejmuje:

  • szkody na życiu i zdrowiu fizycznym,
  • uszczerbek na zdrowiu psychicznym,
  • zniszczenie mienia prywatnego.

Smartwatche i aplikacje zdrowotne pod szczególnym nadzorem

Nowe prawo bezpośrednio uderza w segment elektroniki noszonej (wearables) oraz aplikacji medycznych i sportowych. Dotychczas producenci powszechnie chronili się regulaminami i zastrzeżeniami, że urządzenie „nie jest wyrobem medycznym”, zrzucając całą odpowiedzialność na użytkownika.

Po wejściu przepisów w życie sytuacja ulegnie zmianie. Jeżeli algorytm monitorujący parametry życiowe w zegarku zawiedzie i nie wyśle alertu o niebezpiecznym incydencie kardiologicznym, a pacjent dozna trwałego uszczerbku na zdrowiu, sąd zyska bezpośrednią podstawę do zasądzenia odszkodowania od dostawcy oprogramowania i producenta sprzętu.

Trend ten widać już za oceanem, gdzie kancelarie prawne składają pozwy zbiorowe m.in. przeciwko twórcom inteligentnych pierścieni Oura, zarzucając im wprowadzanie konsumentów w błąd co do naukowej precyzji analizy snu i regeneracji.

Przełom w sądzie: nakaz ujawnienia kodu i domniemanie wady

Dotychczas konsument stający do walki z technologicznym gigantem był na straconej pozycji – musiał samodzielnie udowodnić błąd w zamkniętym kodzie źródłowym (black box). Nowelizacja wprowadza dwa mechanizmy, które odwracają ten układ sił:

  • Sądowy nakaz ujawnienia dowodów: na wniosek poszkodowanego producent będzie musiał przedstawić wewnętrzne raporty bezpieczeństwa, wyniki testów oraz dokumentację techniczną. Odmowa ich wydania wywoła negatywne skutki procesowe dla firmy.
  • Domniemanie wadliwości: w sprawach skomplikowanych technicznie sąd uzna produkt za wadliwy, jeśli powód wykaże jedynie, że urządzenie nie spełniało podstawowych norm bezpieczeństwa lub jego działanie w oczywisty sposób odbiegało od deklaracji producenta.

Grudniowy termin wdrożenia dyrektywy oznacza, że firmy technologiczne muszą radykalnie zweryfikować swoje procedury kontroli jakości kodu. Koniec ery bezkarności algorytmów wymusi na producentach elektroniki i aplikacji znacznie większą ostrożność w obietnicach marketingowych dotyczących funkcji zdrowotnych.

W redakcji uważamy jednak, że jest też druga strona tego medalu. To, co uznajemy za ukłon prawa w stronę konsumentów może obrócić się przeciw nim, gdy firmy technologiczne podniosą znacznie ceny swoich rozwiązań, argumentując, że wzrosły koszty np. certyfikacji funkcji zdrowotnych, czy analizy poprawności działania danego produktu software’owego. Bo ostatecznie za większe koszty producentów bardzo często płaci nie producent, lecz klient.

Kiedy algorytm nie potrafi odpuścić

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .