Kopernik, kamienny fornir i jedwabne apaszki. Polski importer Bentleya popłynął w luksus [galeria]
Mikołaj Kopernik wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię, a 500 lat później polski salon samochodowy postanowił uczcić ten fakt, pakując do 671-konnych brytyjskich coupe kamienne deski rozdzielcze i dedykowane perfumy.
Jeśli zastanawialiście się, jak wygląda współczesny motoryzacyjny snobizm na najwyższym poziomie, Bentley Warszawa właśnie dostarczył gotową odpowiedź.
To nie jest kolejna, globalna premiera z brytyjskiego Crewe, która po prostu trafi do każdego katalogu. „The Nicolaus Copernicus Collection” to autorski, ultrasnobistyczny projekt warszawskiego dealera, zrealizowany przez dział Mulliner – legendarną komórkę Bentleya od spełniania najbardziej absurdalnych zachcianek miliarderów.
Polski importer wykreował edycję limitowaną do zaledwie trzech sztuk, opartą na usportowionych modelach Continental GT S oraz GTC S (kabriolet). Każda z nich symbolizuje inne ciało niebieskie ujęte w teorii heliocentrycznej: Słońce, Ziemię oraz Księżyc.
Kamień zamiast drewna i osiem planet
Pod maską drzemie znane, podwójnie doładowane hybrydowe V8 o potężnej mocy 671 KM, spięte z tytanowym wydechem. Ale to nie osiągi grają tu pierwsze skrzypce, bo te ma każdy Continental GT S. Prawdziwy pokaz siły polskiego importera i brytyjskich rzemieślników widać w detalach.
Motywem przewodnim łączącym wszystkie trzy auta jest „Diagram Kopernika” – wyhaftowany i wytłoczony na konsolach schemat układu słonecznego (uwzględniający już, zgodnie z dzisiejszą wiedzą, osiem planet; tylko przypomnę, że Kopernik znał sześć). Wnętrza to festiwal absurdalnie drogich materiałów. Zamiast klasycznego drewna czy włókna węglowego, Mulliner zastosował wykończenia z forniru wykonanego z prawdziwego kamienia (m.in. Copper Stone dla „Słońca”, Galaxy Stone dla „Ziemi”). Lakiery dobierano tak, by oddawały charakter ciał niebieskich, a tapicerki to starannie dobrana mieszanka kontrastujących skór.
Jedwab w schowku i własny zapach
Brytyjczycy, na zlecenie warszawskiego salonu, doprowadzili personalizację do granicy absurdu. Nabywca każdego z trzech egzemplarzy dostaje w zestawie indywidualnie skomponowany zapach do wnętrza, dedykowane pudełko na kluczyki, a nawet dopasowane do stylistyki auta jedwabne poszetki i apaszki. Bentley dorzucił do tego wszystkiego… specjalną playlistę na Spotify. Bo jeśli wydajesz miliony na auto inspirowane polskim astronomem, to przecież nie będziesz słuchać w nim losowych hitów z radia.
Komunikat prasowy dyskretnie milczy na temat cen, co w tym segmencie jest standardową procedurą. Zresztą pytanie o kwotę mija się z celem – tego typu limitowane do pojedynczych sztuk projekty z działu Mulliner sprzedają się zazwyczaj, zanim ktokolwiek oficjalnie zdejmie z nich płachtę.
Dla warszawskiego dealera to przede wszystkim wizerunkowy triumf. Pokazują, że należą do absolutnej elity europejskich salonów, którym centrala pozwala na rzeźbienie tak odjechanych, własnych projektów. A Kopernik? Z pewnością byłby zaskoczony, widząc swoje nazwisko na podświetlanych progach brytyjskiego grand tourera.
![Zdjęcie okładkowe wpisu Kopernik, kamienny fornir i jedwabne apaszki. Polski importer Bentleya popłynął w luksus [galeria]](https://imagazine.pl/wp-content/uploads/2026/09/COPERNICUS-LIMITED-EDITION-1.jpg)















