Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Porsche Mission S – supersamochód, który ma zostać na dłużej

Porsche Mission S – supersamochód, który ma zostać na dłużej

0
Dodane: 5 godzin temu

Porsche pokazało Mission S, ale najważniejsza wiadomość nie dotyczy samego samochodu stojącego na scenie – marka zapowiedziała nową platformę supersamochodu z silnikiem umieszczonym centralnie, który zajmie miejsce w gamie powyżej 911. Nie chodzi przy tym o pojedynczy, limitowany hypercar, lecz o rodzinę modeli, która ma być stałą częścią oferty. Mission S jest na razie wizją tego kierunku.

Premiera odbyła się dnia 15 października 2026 r. na nabrzeżu w Queens, z widokiem na Manhattan. Porsche wybrało to miejsce nieprzypadkowo – tam w 1953 r. fotografowano 550 Spydera, także z silnikiem umieszczonym centralnie. Ładny ukłon w stronę historii, choć dla mnie znacznie ciekawsze jest to, że Porsche nie próbuje z tej historii zrobić wyłącznie kolejnego samochodu do oglądania w muzeum.

Nie-następca-911

Dotąd, gdy w rozmowie o Porsche padało hasło „samochód ponad 911”, łatwo było pomyśleć o wyjątkowych konstrukcjach, które pojawiają się raz na wiele lat. Tym razem komunikat jest inny. Michael Leiters, szef Porsche AG, mówi wprost o stałej, zróżnicowanej ofercie supersamochodów z centralnym silnikiem. Porsche ogłosiło rozwój platformy, na której takie auta miałyby powstawać, ale nie przedstawiło jeszcze specyfikacji seryjnego modelu, rodzaju napędu ani harmonogramu jego debiutu.

To rozróżnienie jest ważne. W zaprezentowanej kilka dni wcześniej strategii Sportwagenschmiede ’35 Porsche mówiło o rozbudowie oferty bardziej ekskluzywnych samochodów i o platformie dla supersamochodu z centralnym silnikiem. Dziś po raz pierwszy pokazało, jak mogłaby wyglądać ta część przyszłości marki.

Znajome kształty, inne proporcje

Mission S ma okrągłe reflektory i wyraźnie zaznaczone błotniki, więc nikt nie będzie długo zgadywał, z jakiej stajni pochodzi. Jednocześnie szeroka, niska sylwetka i układ z silnikiem pośrodku pozwalają odróżnić go od 911. Porsche wskazuje na inspiracje GT1 w płaskim przodzie, 959 w linii dachu pod tylnym skrzydłem oraz 928 w projekcie obręczy kół. Z tyłu znalazło się w pełni zintegrowane aktywne skrzydło.

Przy takich samochodach łatwo wciągnąć się w zabawę polegającą na odhaczaniu cytatów z katalogu klasyków. Ważniejsze będzie, czy te proporcje i rozwiązania przetrwają drogę od wizji do produkcji. Producent nazywa Mission S zapowiedzią nowego języka projektowego całej marki, a nie tylko szkicem jednego samochodu. Trzeba więc patrzeć na niego również jak na zbiór pomysłów, które mogą trafić do innych Porsche.

Mniej ekranów

Najbardziej interesująca zmiana jest za kierownicą. Porsche proponuje pięć okrągłych wskaźników, z obrotomierzem pośrodku (klasyka!). Jego wskazówka jest analogowa, a za nią znajduje się wyświetlacz i w zależności od trybu jazdy sam obrotomierz może przesuwać się bliżej kierowcy. Zmieniać ma się także układ pozostałych zegarów, a obok elektroniki są klasyczne przyciski i przełączniki. Alleluja!

Nie ma za to na stałe wbudowanego ekranu centralnego ani wyświetlacza pasażera. Zamiast nich zaprojektowano wysuwany uchwyt zgodny z MagSafe, dzięki któremu własny telefon może służyć jako ekran nawigacji i informacji. Brzmi to jak przyznanie, że w sportowym samochodzie nie każda funkcja potrzebuje osobnego prostokąta szkła. Czy obsługa przez telefon okaże się wygodna w praktyce? Tego z prezentacji konceptu nie da się ocenić, ale sam pomysł ograniczenia ekranów jest ciekawszy niż kolejna próba zapełnienia nimi całej deski rozdzielczej.

Mission S zostawia nas więc z obietnicą, a nie z odpowiedziami na wszystkie pytania. Nie wiemy, czym dokładnie będzie napędzany seryjny samochód, ile będzie kosztował ani kiedy pojawi się w salonach. Wiemy za to, że Porsche chce zbudować ponad 911 stałe miejsce dla aut z centralnym silnikiem. Jeśli ten plan dojdzie do skutku, to właśnie on – bardziej niż efektowne detale konceptu – okaże się najważniejszą wiadomością z premiery.

Galeria

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .