Szaleństwo z iPhone Duo. 10 tysięcy złotych to dopiero początek
To, co wydarzyło się wczoraj, 16 października, podczas startu przedsprzedaży iPhone’a Duo, to istne szaleństwo. I chyba nawet Apple nie spodziewało się aż takiego zainteresowania swoim pierwszym składanym iPhonem.
Przedsprzedaż wystartowała punktualnie o 14:00. Zaledwie 15 minut później przewidywane terminy dostaw przesunęły się na koniec listopada. Kolejne pięć minut i był to już koniec grudnia. Po następnych dziesięciu minutach system pokazywał koniec stycznia 2027 roku!
W pół godziny wyprzedano więc praktycznie całą pulę urządzeń przeznaczonych na pierwsze miesiące sprzedaży. Przynajmniej tak można wnioskować z terminów dostaw.
I nie była to wyłącznie polska specyfika. Rozmawiałem wczoraj z kolegami dziennikarzami z Czech, Belgii, Holandii i USA. Wszędzie działo się dokładnie to samo. Globalne szaleństwo.
Ile iPhone’ów Duo trafiło do Polski?
Od początku wiedzieliśmy, że dostępność będzie ograniczona. Pytanie tylko, jak bardzo.
Według moich nieoficjalnych informacji na polski rynek przygotowano na start około 4–5 tysięcy egzemplarzy iPhone’a Duo. Autoryzowani sprzedawcy Apple (APR) mieli otrzymać po 20–40 sztuk, więksi partnerzy po około 300, podobnie operatorzy komórkowi. Szacuję, że w tych kanałach było łącznie około 2 tysięcy urządzeń. Do tego dochodzi Apple Store Online, któremu przypisuję co najmniej podobną pulę.
Oczywiście są to szacunki, a nie oficjalne dane Apple. Jednak nawet jeśli są zbliżone do rzeczywistości, 4–5 tysięcy telefonów kosztujących minimum 9999 zł wcale nie jest małą liczbą jak na polski rynek.
Mówimy przecież o zupełnie nowej kategorii iPhone’a, urządzeniu pierwszej generacji, z wieloma kompromisami względem iPhone’a 18 Pro, za które trzeba zapłacić więcej niż za większość flagowych smartfonów.
A mimo to chętnych nie brakuje.
10 milionów iPhone’ów Duo to może być za mało
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja globalna.
Według informacji pochodzących z łańcucha dostaw Apple pierwotnie planowało wyprodukowanie do końca 2026 roku około 6–7 milionów iPhone’ów Duo. Niedawno zamówienia zwiększono jednak o około 30%, co oznacza, że tegoroczna produkcja może zbliżyć się do 10 milionów egzemplarzy.
I teraz najciekawsze. Skoro już kilkadziesiąt minut po rozpoczęciu przedsprzedaży terminy dostaw przesunęły się na koniec stycznia 2027 roku, to skala zainteresowania musiała zaskoczyć nawet Apple.
Nie oznacza to automatycznie, że złożono ponad 10 milionów zamówień, bo terminy dostaw zależą również od tempa produkcji i dystrybucji. Ale wszystko wskazuje na to, że popyt znacząco przewyższył możliwości dostaw na najbliższe miesiące.
Apple znowu to zrobiło
Najbardziej fascynuje mnie jednak coś innego.
Przez lata słyszeliśmy, że Apple przespało rewolucję składanych smartfonów. Samsung, Huawei, Honor czy Oppo od dawna oferują takie urządzenia. Apple czekało. Obserwowało. I wreszcie pokazało własną interpretację tej kategorii.
Drogą, niepozbawioną kompromisów i zdecydowanie nie dla każdego.
A potem wystarczyło pół godziny, żeby terminy dostaw przesunęły się o trzy miesiące.
Można oczywiście dyskutować, ile w tym rzeczywistego zainteresowania, ile efektu nowości, a ile ograniczonej podaży. Ale jednego odmówić Apple nie można. Firma potrafi wywołać emocje wokół produktu za 10 tysięcy złotych, jakby rozdawała go za darmo.
I wygląda na to, że iPhone Duo może być jednym z największych sprzętowych przebojów Apple ostatnich lat.
A przecież oficjalna sprzedaż rusza dopiero 23 października. Po tym co zobaczyliśmy wczoraj, podejrzewam że pod każdym Apple Store w dniu premiery będą większe kolejki niż przed premierą iPhone X.
iPhone Duo od dziś w przedsprzedaży w Polsce. Zanim wydasz 9999 zł, sprawdź, czego w nim brakuje




