iMagazine

iPhone 5 – opis

07/11/2012, 11:38 · · · 19

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 9/2012

Godziny po premierze kolejnej generacji iPhone’a nie są łatwe. Już tradycyjnie, w mediach oraz na ustach (anty)fanów, słyszy się dwa głosy – ekstremalnie negatywne lub skrajnie pozytywne. Zazwyczaj już po chwili opadają emocje i wtedy pojawiają się bardziej umiarkowane recenzje.

Ten rok różnił się w zasadzie jedną rzeczą w stosunku do lat poprzednich. W zasadzie wszystko, co dotyczyło nowego modelu, wyciekło najprzeróżniejszymi kanałami z dużym wyprzedzeniem. Biorąc pod uwagę słowa Tima Cooka z tegorocznej konferencji D10, na której zapowiedział, że podwoją wysiłki, aby tajemnicy Apple nie wyciekały, trudno nie odnieść wrażenia, że nie wszystko potoczyło się po ich myśli.

Nie zmieniło się jednak podejście producentów oraz mediów do tego wydarzenia. Ci pierwsi śpieszyli się, aby zaprezentować swoje produkty przed iPhone’em, nie zwracając na nic uwagi. Nawet na fakt, że nie były gotowe pod żadnym względem. Media na całym świecie z kolei robiły to, co robią po każdej prezentacji Apple – pisały o niej. Źle, dobrze, zaczepnie, złośliwie, ślepo, nadgorliwie – ile przymiotników w słowniku, tyle zdań na świecie. To wszystko nie zmieni jednak jednej prostej zasady – ten telefon będzie miał zwolenników i przeciwników. Szkoda tylko, że ci drudzy często atakują na ślepo, nie mając wiedzy, doświadczenia, ani często nawet pojęcia, skąd ich nienawiść się bierze. Nienawiść, która często znika w momencie, gdy poznają świat iPhone’a.

Design

Wygląd samego telefonu wiele się nie zmienił i to w tym należy dopatrywać się dwóch rzeczy. Po pierwsze, Apple ewidentnie jest zadowolone z jego wyglądu, który został jedynie delikatnie zmodyfikowany. Delikatnie tylko pod względem wizualnym, ponieważ zmiany „pod maską” są znacznie ważniejsze. Po drugie, idealnie to przedstawia filozofię Apple, w której oni coś tworzą, a następnie starają się to ulepszać do granic możliwości, czasami je nawet przekraczając. Jeśli jakiś element układanki jest za duży lub nie pasuje, to tworzą własny.

To właśnie dzięki takiej filozofii nowy iPhone jest najcieńszym smartfonem na świecie – ma 7,6 mm grubości. Udało się również zredukować wagę do 112 gram. Standard NanoSIM został opracowany właśnie pod kątem nowego iPhone’a, aby zaoszczędzić w nim miejsce na inne, ważniejsze elementy.

Sam wygląd telefonu jest bardzo zbliżony do poprzedniego, z taką różnicą, że tył nie jest już cały szklany. Większość jest teraz aluminiowa, co zwiększa sztywność całej konstrukcji. Dynamiczna antena, podobnie jak w modelu 4 i 4S, otacza całość. Ciekawym zabiegiem jest całkowite wyeliminowanie materiałów sztucznych. Dotychczasowe modele miały delikatną plastikową ramkę pomiędzy ekranem a anteną. Ten element zniknął i całość z zewnątrz jest teraz wykonana z metalu i szkła.

iPhone 5 dostępny jest w tych samych kolorach, co poprzednio. Całość jednak skomponowano inaczej. Model czarny jest rzeczywiście cały czarny, włączając w to antenę. Model biały z kolei ma srebrny tył oraz antenę. Tylna ścianka, oprócz szkła, ma również elementy szklane („ceramic glass” w modelu białym i „pigmented glass” w czarnym), które są odpowiedzialne za umożliwienie falom radiowym wydostania się na zewnątrz obudowy.

Te wszystkie cechy, ta dbałość o szczegóły powodują, że na rynku pojawił się najbardziej zaawansowany pod względem miniaturyzacji, najbardziej dopracowany pod względem zastosowanych materiałów, jakości i precyzji wykonania telefon, z jakim kiedykolwiek mieliśmy do czynienia. Wystarczy zwrócić uwagę na szkło szafirowe, za którym teraz kryje się obiektyw. Na cięte diamentem brzegi anteny oraz wiele innych drobnych cech, na które normalnie nie zwraca się uwagi.

Mówi się, że Apple zatraca swoją tradycję i że odchodzi od nauk Steve’a Jobsa – powyższa dbałość o szczegóły jednak temu przeczy. Głośno i wyraźnie. A jeszcze nawet nie zobaczyliśmy, co ma w środku …

Serce

Wnętrze nowego iPhone’a zdominowane zostało przez nowy SoC (System on a Chip), zwanego Apple A6. Zgodnie z zapowiedziami przy okazji iPada, Apple ewidentnie odchodzi od podawania szczegółowej specyfikacji technicznej tego, co jest w środku. Przypomina mi to starą tradycję w Rolls Royce, gdzie samochody zawsze miały „wystarczającą” moc do wykonania zadania, które mu zlecono – wyprzedzenia, przyśpieszenia. Nie miało to znaczenia. Podobnie jest i tutaj. Niezależnie, niepotwierdzone informacje sugerują, że nowy SoC składa się z dwóch Cortexów A15 oraz czterordzeniowej grafiki, a całość jest wykonana w technologii 32 nm. Dla geeków ma to o tyle duże znacznie, że jeśli okaże się prawdą, to Apple wyprzedziło zarówno TI, jak i Samsunga we wprowadzaniu tych procesorów na rynek. Na obecną chwilę jednak mamy tylko informacje od Apple, który twierdzi, że A6 jest dwukrotnie szybszy od swojego poprzednika (A5) z iPhone’a 4S – dotyczy to osobno CPU i GPU.

Ekran

Kiedyś przeczytałem, że Apple stało się ofiarą własnego sukcesu. Ciężko się z tym nie zgodzić. iPhone debiutował na rynku z ekranem o proporcjach 3:2 o rozdzielczości 320×480 pikseli. Problem wyższej rozdzielczości rozwiązali technologią Retina, która do dzisiaj jest przełomowa i mało który producent potrafi się pochwalić gęstością pikseli na poziomie 326 PPI i rozdzielczością 640×960 pikseli. Pięć generacji iPhone’ów miało ekran 3.5″, a Apple nie za bardzo miało jak wybrnąć z tego „problemu”. Cudzysłów jest celowy – zdania są podzielone, ponieważ wszyscy jesteśmy inny, mniejsi i więksi. Niektórzy preferuję 5.5″ „paletki do ping ponga”, a inni z kolei 3.5″ miniaturki. Niezależnie – nowy iPhone 5 ma 4″ ekran, który po prostu wydłużono o 176 pikseli w pionie. Ten zabieg pozwolił zachować gęstość 326 PPI, a zmienił jedynie proporcje ekranu na 16:9 i rozdzielczość na 640×1136.

Ten zabieg ma oczywiście wady i zalety. Każdy odbierze je inaczej, w zależności od własnych potrzeb. W ustawieniu pionowym osoby o mniejszych rękach będą miały zapewne trudności w obsłużeniu całej powierzchni ekranu. Pamiętam jednak, że z 4″ telefonami z Androidem osobiście nie miałem dużych problemów. Moją górną granicą jest 4.2-4.3″, ale moja druga połowa nie wyobraża sobie nic większego od 3.6″. W ustawieniu poziomym natomiast będzie się zdecydowanie lepiej oglądało wideo, które w znacznej większości jest dzisiaj w formacie 16:9. Przeglądanie stron internetowych w tym ustawieniu może okazać się mniej optymalne, ponieważ rozciągnięta na szerokość strona zmieści mniej informacji w pionie. To główny powód, dla którego Apple wprowadziło do Safari tryb pełnoekranowy.

Ekran będę w stanie ocenić dopiero za jakieś 2-3 tygodnie, po paru sesjach spędzonych z telefonem. Osobiście nie jestem optymistycznie nastawiony do niego, ale mam nadzieję, że się mylę. Tutaj duże znaczenie będzie miała reakcja developerów na nowy rozmiar ekranu – stare aplikacje zaprojektowane dla starszych proporcji będą centrowane na LCD, a na górze i dole zostaną czarne paski.

Nowy LCD bardzo mi jednak zaimponował od strony technicznej. To pierwszy na świecie ekran dotykowy, gdzie sam LCD został zespolony z elementami odpowiedzialnymi za odczytywanie naszych gestów w jeden moduł. Sam LCD jest klejony do szkła tak jak poprzednio, przez co obraz wydaje się na nim namalowany, a całość jest dzięki temu cieńsza o 30%. To właśnie takie zabiegi pozwoliły zredukować grubość iPhone’a do minimum. Jeśli dodamy do tego fakt, że gamut obejmuje pełny sRGB, to wygląda na to, że będzie porównywalny jakością wyświetlanego obrazu do Retiny w nowym iPadzie.

Nowe złącze

Stare złącze Dock było używane przez Apple od 2003 roku. Brak miejsca w końcu zmusił ich do jego zmiany na nowy standard, który jest znacznie mniejszy. Nazwano go Lightning (błyskawica), co ładnie komponuje się z desktopowym złączem Thunderbolt (piorun). Od razu śpieszę uspokoić, że dla osób, które boją się o stare akcesoria – Apple oferuje różnej maści adaptery do iPhone’a, więc w większości przypadków nie powinno być problemów. Największą z kolei zaletą złącza Lightning jest fakt, że kabel możemy włożyć do niego w dowolnej orientacji – znacznie to ułatwi ciemne wieczory przed snem, gdy ciężko wcelować w spód telefonu.

LTE

Pomimo, że nowy iPhone ma chip Qualcomm (MDM9615), wspierający LTE, to na rynek trafią aż trzy różne wersje telefonu. Pierwszy, tak zwany model AT&T, wspiera tylko pasma AWS i 700b MHz, które nie są używane w Europie. Drugi, model CDMA wspiera aż 5 pasm: 2100 MHz, 1800 MHz, 850 MHz, 700c MHz i 1900 MHz. Trzeci, Europejski model obsługuje 2100 MHz, polskie 1800 MHz i 850 MHz. Niestety, nie należy spodziewać się w naszym kraju cudów. Na chwilę obecną jedyny nasz operator używający LTE, wspiera tylko transmisję danych, bez połączeń głosowych. Nie wiadomo też jak dokładnie będzie taki iPhone funkcjonował w naszych warunkach – postaramy się w redakcji sprawdzić jak to działa w rzeczywistości, gdy nowy iPhone już będzie w naszych rękach. Na obecną chwilę wiadomo jedynie, że model dla amerykańskiej sieci Verizon i Sprint to terminal klasy B, więc nie jest możliwe jednoczesne prowadzenie rozmów i pobierania danych na LTE. Jeśli zadzwoni telefon, to transfer danych zostanie wstrzymany do czasu zakończenia rozmowy. Nie powinno to natomiast występować przy połączeniach głosowych i przy transmisji danych po 3G.

Bateria

Pomimo mniejszych gabarytów, wydajniejszego SoC, większego ekranu oraz wielu innych usprawnień, w tym mniejszej kubatury samego telefonu, inżynierom Apple udało się wydłużyć czasy pracy na baterii. Subiektywne testy w tym zakresie również przeprowadzimy dopiero po otrzymaniu telefonów.

Kamery iSight i FaceTime

Apple również zmodyfikowało moduł odpowiedzialny za rejestrowanie zdjęć i filmów. Kamera iSight nadal ma 8 megapikseli, ale potrafi teraz robić zdjęcia panoramiczne, a sam obiektyw jest przykryty szkłem szafirowym. Apple A6 również sprawniej sobie radzi z redukcją szumów na zdjęciach oraz stabilizacją obrazu (podczas kręcenia filmów). Przednia kamera uzyskała przydomek HD – robi teraz zdjęcia o rozdzielczości 1.2 megapiksela oraz kręci filmy 720p przy 30 klatkach na sekundę.

Subiektywnie

Osobiście, jestem bardzo miło zaskoczony nowym iPhone’em. Dla mnie największą zagadką był SoC – oczekiwałem, że Apple włoży do środka po prostu podkręcony Apple A5, być może wykonany w technologii 32 nm z iPada 2. Dokładnie taki włożono do nowego iPoda touch, a obecny iPhone 4S udowadnia, że on nadal trzyma swoje.

Martwi mnie trochę jak stare aplikacje będą wyglądały wycentrowane na dłuższym ekranie. Może okazać się, że to nie będzie problemem, ale może też wyglądać tragicznie. Cóż, na subiektywne oceny przyjdzie czas. Jedno jest pewne, ten telefon będzie sprzedawał się jak ciepłe bułeczki i powinien bez większych problemów pobić wcześniejsze rekordy finansowe.

19

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.

morid1n

Dodaj komentarz

Krzysztoff Hendzel napisał(a):

Mam pytanie, czy ta recenzja została napisana nie posiadając nawet telefonu w ręce?

Norbert Cała napisał(a):

:) a dlaczego tak myślisz :) Wojtek miał iPhone 5 w ręce w około 20 minut po rozpoczęci sprzedaży w Europie

mef napisał(a):

Np po tym, że nie wiadomo jak będą wyglądać aplikacjie nieprzystosowane do rozmiarów wyświetlacza, ? Albo po tym, że subiektywne testy baterii przeprowadzone będą po otrzymaniu telefonu lub, że w redakcji sprawdzicie działanie nowego modułu mikrofonu:)?

Tekst fajny, ale jest on bardziej opinią nt. danych technicznych i wyglądu telefonu, jego prezentacji, a nie recenzją użytkownika.

Kwestia techniczna- iphone 5 nie jest najcieńszym smartfonem na świecie.

Moridin napisał(a):

Bo to jest opis z iMaga – przepraszam, rzeczywiście źle opisałem artykuł. Pełna recenzja pojawi się dopiero po opublikowaniu iMaga 11/2012.

Krystian Kamiński napisał(a):

Najbardziej zdziwiła mnie ta zbulwersowana i agresywna wręcz odpowiedź: „Serio chcesz żebym na to odpowiedział? Jeśli się nie zgadzasz to napisz dlaczego i przedstaw sensowną argumentację zamiast zadawać prowokacyjne pytania.”
W którym miejscu to pytanie było prowokacyjne? Zamiast odpowiedzieć na nie zwyczajnie, to kręcisz, omijasz temat, do tego jeszcze bezczelnie nazywając ten tekst „recenzją”. Dobrze, że pod koniec przyznałeś się do tego wszystkiego i zmieniliście ten tytuł.

Pomijam fakt, że oczekiwałem z niecierpliwością recenzji u was, a dostałem totalnie skrajny i stronniczy tekst, w którym autor porównuje telefon do Rolls Royce’a. Ja rozumiem, że hejterzy często gadają trzy po trzy i czepiają się dla zasady, ale nie mogłem uwierzyć w poziom zaślepienia, uwielbienia oraz wypisywanych bzdur prezentowany przez redaktora.

Ostatnia kwestia to fragment mówiący, że: „to pierwszy na świecie ekran dotykowy, gdzie sam LCD został zespolony z elementami odpowiedzialnymi za odczytywanie naszych gestów w jeden moduł”. O ile się nie mylę, takie rozwiązanie zostało już zastosowane w pierwszym galaxy s.

Reasumując, zachowanie autora, a także sam tekst, są totalnie nieprofesjonalne i nie wiem jak takiego babola można było wrzucić na stronę.

Moridin napisał(a):

Gwoli wyjaśnienia: Mam dwa teksty zatytułowane tak samo – jeden jest opisem, a drugi recenzją.

Nie dziwiłaby Cię moja postawa gdybyś widział ilu trollom odpowiadam codziennie.

nie mogłem uwierzyć w poziom zaślepienia, uwielbienia oraz wypisywanych bzdur prezentowany przez redaktora.

Ponownie – brak argumentów.

O ile się nie mylę, takie rozwiązanie zostało już zastosowane w pierwszym galaxy s.

Mylisz się.

Krystian Kamiński napisał(a):

Gdzie jest teraz ten, który jest recenzją?
Rozumiem, że może w końcu żyłka pęknąć ścierając się z jakimiś anonimowymi trollami, więc dobra, to rozumiem, chociaż i tak nie sądzę, żeby tamten komentarz miał znamiona prowokacji.

O jakim braku argumentów mówisz? Nie potrzeba żadnych argumentów, wystarczy spojrzeć trzeźwo na artykuł powyżej, z którego bije uwielbienie dla apple. Jasne, każdy może mieć własne zdanie, ale od takiego opisu oczekuję profesjonalnego i chłodnego podejścia (to nawet nie recenzja, która z definicji jest subiektywna), a nie jakiejś nowomowy i peanów nt. nowego iphona nie mających związku z samą „recenzją”/opisem.

Co do ekranu, to zrobiłem research i wygląda na to, że masz rację – samsung trąbił swego czasu o zintegrowaniu panelu dotykowego z samym ekranem ograniczając w ten sposób ilość warstw do dwóch (ekran + gorilla glass), ale nigdzie nie mogę teraz znaleźć tych informacji, a to na pewno nie to samo co in-cell.

Moridin napisał(a):

Recenzja jest w magazynie, który możesz pobrać rejestrując się do newslettera. Raz w miesiącu wtedy dostaniesz maila z linkiem do pobrania aktualnego numeru. Starsze numery są pod zakladką magazyn na górze strony. Można też na iPadzie znaleźć magazyn w App Store. Recenzja pojawi się też na stronie po wydaniu kolejnego numeru.

sq2frd napisał(a):

A jaki smartfon tej klasy co iP5 ma mniejszą grubość?

mef napisał(a):

Po pierwsze, pisząc o najcieńszym smartfonie na świecie nie ma nigdzye mowy o jakimkolwiek podziale na klasy. Najcieńszy to najcieńszy.
Po drugie, to są takie telefony jak Oppo Finder, Fujitsu Arrows ES IS12F, Arrows ES IS12F czy Pantech Vega S5.
Nie są na pewno w Europie tak znane, ale Japonia czy Korea jednak ‚na świecie’ też istnieją.

sq2frd napisał(a):

Jacy to wszyscy zaraz nerwowi ;) Zapytałem tylko ;) A pisząc o klasie miałem na myśli np. przekątną ekranu, rodzaj matrycy, parametry procesora; zbyt duży skrót myślowy chyba zrobiłem w ww. pytaniu. ;)

Moridin napisał(a):

Serio chcesz żebym na to odpowiedział? Jeśli się nie zgadzasz to napisz dlaczego i przedstaw sensowną argumentację zamiast zadawać prowokacyjne pytania.

Piotr Kowal napisał(a):

Świetna recenzja, ale zaniepokoiło mnie, że nie wspomniałeś ani raz o swojej żonie. Ostatnio zawsze to robisz i zabrakło mi na przykład takich uwag jak „Gdy wyjmowałem iPhona z pudełka, moją żona właśnie myła żeby i zachwyciła się nowym kabelkiem” ;)

Jeśli chcesz wesprzeć redakcję iMagazine, podoba Ci się nasza praca, to zapraszamy do iMag Weekly

dołącz

W archiwum iMag Weekly znajdziecie ponad 500 felietonów, artykułów, recenzji, opisów, przepisów oraz relacji z podróży – w sumie do przeczytania jest ponad 500 tysięcy słów. Wykupienie dostępu do niego jest „dożywotnie” (czyli tak długo jak będzie funkcjonował iMagazine) i wystarczy to zrobić raz. Nasz tygodnik był wydawany do dnia 27/01/2017.

Osoby, które miały wykupioną jakąkolwiek subskrypcję otrzymały pełny dostęp do archiwum.