Aparat i odciski palców

11/09/2013, 12:41 · · · 1

Skoro chłopaki mogą, to ja też. Chciałbym podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami dotyczącymi może nie całości wczorajszej prezentacji, a nawet nie całego iPhone’a, ale tym, co najbardziej zwróciło moją uwagę w iPhone’ie 5s.

Aparat

Kiedyś zachodziłem w główę, jak podczas wyboru telefonu ktoś może się kierować jakością wykonywanych przez niego zdjęć. Telefon to telefon, ma służyć do dzwonienia i SMS-owania. Tak myślałem, dopóki przez pewien czas nie przyszło mi testować iPhone’a 4s. A do tego od paru miesięcy byłem świeżo upieczonym ojcem. Jeśli macie własne pociechy, to wiecie, że te pierwsze lata przynoszą wiele radości, kiedy na Twoich oczach dziecko uczy się przewracać, siadać, wstawać, chodzić, mówić… Dla uchwycenia tych bezcennych chwil trzeba byłoby niemal cały czas mieć przy sobie aparat. Zbyt wygodne to nie jest. No chyba, że to telefon z dobrym aparatem. Dlatego kilka miesięcy później zdecydowałem się na zakup iPhone’a 5.

Wczoraj pojawił się iPhone 5s, w którym jednym z głównych usprawnień jest właśnie aparat. Nie jestem fotografem, nie znam się na tych wszystkich oznaczeniach (wielkościach pikseli, migawce, itp.), ale pod tym względem wszystko wygląda na jeszcze lepsze niż było w „piątce” – zdjęcia mają być wyraźniejsze, bardziej naturalne i zawierać jeszcze więcej szczegółów. Dodatkowo bardzo spodobał mi się Burst Mode – czyli możliwość zrobienia wielu zdjęć z prędkością 10 na sekundę. Zarówno przy wszędobylskim dziecku jak i kocie pomoże to uchwycić ciekawe momenty przy zachowaniu dobrej jakości zdjęcia.

Równie ciekawie zapowiada się Slow-mo, czyli możliwość nagrywania wideo 720p z prędkością 120 fps. Daje to wiele różnych możliwości zabawnych i fascynujących ujęć.

Ciekawi mnie również nowy, podwójny flesz True Tone. Jeśli będzie działał co najmniej tak dobrze, jak na filmie, to będę bardzo zadowolony.

Touch ID

Chociaż z pewnością każdy ceni swoją prywatność, nie da się ukryć, że w momencie podłączenia się do internetu sami dajemy dostęp do informacji o sobie. Niejednokrotnie robimy to w głupi sposób (publikując np. jakieś zdjęcia), czasem nieświadomie. Jakby jednak nie było, jeśli nie chcemy ujawniać o sobie niczego, to po prostu należałoby odciąć się od sieci i nie wychodzić z domu (bo w końcu wszechobecne kamery też nas mogą uwiecznić).

Podejrzewam, że od pierwszej chwili, gdy padła wzmianka o pojawieniu się czytnika linii papilarnych w następnej generacji iPhone’ów znalazły się osoby, które straszą, że zaopatrzymy placówki rządowe w jeszcze większą ilość informacji o nas. Dla mnie jednak zastosowanie Touch ID w iPhone 5s to duży krok do przodu. Przede wszystkim zwiększa on bezpieczeństwo, jakby nie patrzeć nie ma dwóch identycznych odcisków palców. Ciekawe czy będzie można w ogóle wyłączyć dostęp do telefonu za pomocą wpisywania hasła i zostawić możliwość tylko poprzez palec. Choć to może nieść za sobą różne problemy (no bo co, jeśli nie będziemy mogli akurat przyłożyć palca do telefonu?). Po drugie zastosowanie tej technologii znacznie ułatwi samą obsługę z iPhone’em. Bo czy to do odblokowania, czy do zakupów, nie będziemy musieli wpisywać hasła. Wystarczy przytrzymać palec na przycisku Home i już mamy odblokowany telefon, i już kupiliśmy aplikację. Mam tylko nadzieję, że deweloperzy również uwzględnią w swoich aplikacjach taką możliwość i wprowadzą ją dość szybko.

Tylko te dwa „ficzery” potrafią zachęcić do zakupu. Dodajmy do niego jeszcze nowy koprocesor M7 – według Apple nie będzie służył tylko do monitorowania naszego ruchu w celach zdrowotnych. Za jego pomocą iPhone dowie się, że właśnie wyszliśmy z samochodu, więc przełączy tryb nawigacji. Albo jeśli zorientuje się, że śpimy (bo nie będzie ruszany przez dłuższy czas), zredukuje częstotliwość wyszukiwania Wi-Fi, co powinno wpłynąć korzystnie na baterię.


Jak będzie naprawdę, oczywiście przekonamy się dopiero po zakupie iPhone’a 5s. Ja już nie mogę się doczekać…



1

Maciej Skrzypczak

Użytkownik sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, grafik komputerowy, Redaktor iMagazine.pl.