Krótka refleksja przed snem

11/01/2014, 00:57 · · · 17

Wyznanie gadżeciarza. Doszedłem ostatnio do jednego wniosku – jak się zastanowiłem, to zdecydowanie bardziej mi ostatnio zależy na tym, aby mieć nowego iPada niż nowego Macbooka Pro.

Proste – iPada mam częściej przy sobie. Jest lżejszy, mogę go zawsze zabrać ze sobą. Jednocześnie jestem w stanie zrobić na nim większość rzeczy. Tych, których nie mogę, spokojnie mogę zrobić na swoim prawie 3-letnim Macbooku Pro.

Mojego komputera w domu w zasadzie nie używam. Owszem stoi włączony, ale większość rzeczy robię na iPadzie, a jak już muszę coś na komputerze, to łapię się na tym, że robię je zdalnie poprzez LogMeIn – po co ruszać się z kanapy?

Oczywiście nadal pozostanie kilka kwestii nie do ogarnięcia w sensowny sposób z iPada – np obróbka zdjęć w RAWach, czy filmów w FullHD – ale póki co do tych aktywności starcza mi mój stary komputer.

Grać na komputerze, nie potrzebuję. Wolę na iPadzie, albo na konsoli.

Poza tym jest jeszcze kwestia ekonomiczna – „próg wejścia” w nowego iPada jest zdecydowanie, w moim przypadku średnio 3x, niższy niż w nowego Macbooka. Kupując w tym momencie nowy komputer miałbym megakaca. Po pierwsze, że niewielka byłaby różnica w moim „workflow” względem tego co mam teraz. Po drugie musiałbym wydać dużo ze swojego konta. Czy jest to mi tak bardzo niezbędne? Chyba nie. Zdecydowanie wolę częściej zmieniać iPada niż, jak inni – komputer.

Oczywiście każdy inaczej myśli i ma inne potrzeby. Ja jednak coraz bardziej zaczynam rozumieć filozofię #iPadonly promowaną przez naszego redakcyjnego kolegę, Michała Śliwińskiego, guru produktywności. Może nie w tak ekstremalnym rozumieniu, bo komputer musi gdzieś stać i być w biurze, ale jednak.

Dobranoc.



17

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada