Kinetise – programować może każdy

30/10/2014, 19:55 · · · 4

Masz pomysł na aplikację i nie możesz znaleźć dewelopera, który ją dla Ciebie napisze? Cena, jaką Ci ktoś zaproponował, jest kosmiczna? Boisz się, że ktoś wykorzysta Twój pomysł na aplikację? Okazuje się, że teraz możesz wszystko, no prawie wszystko, sam zrobić. O Kinetise.com rozmawiam z jego twórcą i prezesem Piotrem Pawlakiem.

Dominik Łada: Secret Service, Reset, Valhalla… dziennikarz zajmujący się gamingiem tworzy Kinetise. Twoje nowe dziecko, z tego co zobaczyłem na żywo, wygląda na niezłą rewolucję. Powiedzcie, o co w tym wszystkim chodzi?

Piotr Pawlak: Chodzi o tworzenie apek na komórki. Nie ma to zupełnie związku z moją dziennikarską przeszłością. Rozdział gamingowy w moim życiu zamknął się dość dawno temu. Założyłem firmę FUN and MOBILE – software house – która sobie całkiem nieźle radzi, a oprócz obsługiwania różnych klientów wymyśliliśmy projekt, który wypuszczamy na rynek pod własną banderą.

Tworzenie aplikacji na komórki, a raczej na smartfony, to złożony proces. Startując z Kinetise, chcecie zamieszać na rynku. Dajecie produkt, dzięki któremu statystyczny Kowalski może zamienić się w dewelopera pełną gębą i to od razu multiplatformowego.

Dokładnie taki jest cel projektu. Jako software house dostaliśmy wiele zapytań ofertowych, na które odpowiedzieliśmy, ale te odpowiedzi nie spodobały się klientom. Powód był praktycznie zawsze ten sam – pieniądze. Tworzenie aplikacji jest bardzo drogą zabawą, ktoś policzył, że 17 razy droższą niż tworzenie stron internetowych. A żeby było śmieszniej, to większość tych projektów miała wiele cech wspólnych, wiele podobieństw. Znaleźliśmy je, zautomatyzowaliśmy, wymyśliliśmy, jak łatwo przedstawić je użytkownikowi i dzięki temu stało się możliwe zaoferowanie tworzenia aplikacji praktycznie każdemu. Teraz wystarczy mieć pomysł na swoją apkę, a Kinetise zajmie się resztą.

Czyli Kinetise jest usługą polegającą na umożliwieniu tworzenia całkiem złożonych aplikacji dla smartfonów, dzięki kreatorowi obsługiwanemu przez przeglądarkę www, de facto bez potrzeby znajomości kodowania?

Po stokroć tak. Kinetise to kreator online, niewymagający umiejętności kodowania. W jego centralnym punkcie widzisz smartfona, a poniżej dostępne widżety działające w systemie drag and drop. Przeciągając je w odpowiednie miejsca, tworzysz w czasie rzeczywistym swoją aplikację. Uwierz mi, że nie da się tego prościej zrobić. Musisz mieć tylko pomysł i wiedzieć, co Twoja aplikacja ma robić.

1aCzyli ile czasu zajmuje stworzenie aplikacji poprzez Kinetise od momentu zalogowania do publikacji w sklepie?

To zależy, jak skomplikowaną aplikację chcesz stworzyć. Te najprostsze to kwestia kilkunastu minut w edytorze. Sam widziałeś, jak na prezentacji stworzyliśmy apkę iMagazine w 10 minut. Ale oczywiście, te bardziej skomplikowane zajmą dłużej. Na przykład w niecałą dobę wyklikaliśmy klona aplikacji Facebook. Po zaprojektowaniu apki w kreatorze zostaje ona automatycznie skompilowania do natywnych wersji wszystkich systemów operacyjnych – ten proces trwa u nas 2 minuty i de facto zastępujemy nim kilkumiesięczną pracę zespołu programistów i testerów. Dwie minuty! Ostatnia część, czyli wysłanie do sklepów i czekanie na certyfikację, jest najdłuższa i niestety niezależna do nas. Czekanie na akceptację apki przez sklepy, a zwłaszcza sklep Apple, może potrwać nawet 5 dni.

Wszystkich systemów operacyjnych? Czyli jakich?

iOS, Android, Windows Phone, a w przyszłości również Blackberry i J2ME, o ile te dwa ostatnie przetrwają na rynku.

Żeby było jasne – na starcie celujecie tylko w smartfony, nie tablety.

Zgadza się. Zależało nam na wdrożeniu zasady „Design Once. Deploy Everywhere”, czyli użytkownik projektuje aplikację raz, a po chwili jest ona dostępna na wszystkie smartfony naraz. Ale na smartfony. Na tablety trzeba projektować zupełnie inny interfejs, więc musielibyśmy się pożegnać z pierwszym członem reguły, czyli „Design once”. Niewykluczone, że kolejnym naszym projektem będzie Kinetise na tablety.

Wróćmy do kwestii publikacji aplikacji. Kowalski chce stworzyć swoją własną aplikację. Nie może dogadać się z żadnym deweloperem, bo jest za drogo, brak z nim kontaktu, albo nie chce, aby jego genialny pomysł ktoś poznał i potencjalnie wykorzystał do własnych celów. Kowalski loguje się na Kinetise, projektuje swoją aplikację, klika „Publikuj” i… przez kogo jest ona faktycznie publikowana – przez Kowalskiego czy przez Was?

To zależy od woli Kowalskiego. Jeżeli Kowalski ma swoje konta deweloperskie w app store’ach, aplikacja może być przez nie opublikowana. Jeżeli nie ma – aplikacja może wisieć na koncie Kinetise. Żaden z tych wariantów nie jest przez nas ani bardziej preferowany, ani droższy, ani tańszy.

Czyli co kto woli lub może. Wygodne. Kinetise nie tworzy webowych aplikacji, opartych na HTML5 tylko prawdziwe, natywne. Jaki framework jest wykorzystywany?

Żaden konkretny do budowy całości typu PhoneGap czy coś podobnego – kod wygenerowanej aplikacji jest w całości natywny i był tworzony od zera i osobno na każdą platformę. Oczywiście nasi programiści posługiwali się różnymi dostępnymi bibliotekami do obsługi np. połączeń z internetem, synchronizacji danych itp., ale to są standardowe praktyki przy programowaniu natywnych aplikacji. Te apki są naprawdę natywne do szpiku kości i działają bardzo płynnie.

Z tego co znam rynek, to nie ma takiego produktu jak Wasz. Pomysł i wykonanie w Polsce. Rewelacja. Dlaczego nikt na to wcześniej w takim zakresie nie wpadł? A może cynicznie nie chciał sobie odbierać rynkuw końcu, jako software house, stworzyliście sami sobie konkurencję.

Mamy świadomość, że podcinamy gałąź, na której sami siedzimy, ale ta rewolucja musiała się prędzej czy później dokonać i cieszymy się, że to my ją przeprowadzamy. Inna sprawa, że gdybyśmy na początku tego projektu wiedzieli, ile to będzie pracy, czasu, potu i łez, to pewnie byśmy się nie zdecydowali pójść tą drogą. Ale z każdym tygodniem prac efekty podobały nam się coraz bardziej, jakoś nie mogliśmy przestać i szczęśliwie dotarliśmy do punktu, w którym możemy naszą platformę oddać w ręce użytkowników z całego świata.

Kinetise już działa jako otwarta beta. Czyli każdy już może z niego korzystać?

Tak.

Jeśli możesz się pochwalić, to zdradź proszę, ile już jest gotowych aplikacji dzięki Kinetise. Gdzie, w jakich krajach, macie najwięcej klientów? W końcu ostatnio napisał o Was nawet TechCrunch.

Pierwsze aplikacje zaczynają się pojawiać w sklepach, zaraz będzie to kilkanaście pozycji, ale zadaj mi proszę to samo pytanie za miesiąc – sam jestem ciekaw, jakiej odpowiedzi będę Ci w stanie udzielić. Większość klientów jest z USA, ale są też z Polski (pozdrawiamy pizzerię Al Capone z Inowrocławia), a ostatnio zaczęliśmy nawet budować apkę dla portalu społecznościowego z Nigerii.

Perspektywy są świetne. To teraz najważniejszy temat dla zainteresowanych – ile to wszystko kosztuje?

Projektowanie aplikacji jest za darmo, czym od razu przebijamy ofertę wszelakiej maści serwisów do projektowania aplikacji. Kiedy już jesteś zadowolony z tego, co stworzyłeś, i chcesz opublikować aplikację w app store’ach, musisz wnieść jednorazową opłatę w wysokości 999 dolarów. I to wszystko – nie ma potem żadnych opłat utrzymaniowych, comiesięcznych czy uzależnionych od liczby pobrań. To najprostszy model, jaki jest na rynku.

999 dolarów to sporo jednak jak dla Kowalskiego – średnia krajowa. Czy w tej kwocie zawierają się aktualizacje aplikacji stworzonej dzięki Kinetise? Czy w ogóle planujecie jakieś inne pakiety cenowe?

Pierwsza aktualizacja jest za darmo. Za kolejne aktualizacje trzeba będzie zapłacić, choć oczywiście mniej niż za pierwszą publikację. Jeszcze ostatecznie tego nie określiliśmy, ale planujemy wprowadzenie pakietu 2 aktualizacji za 300 lub 3 za 500 dolarów. Inne modele biznesowe będziemy ogłaszać niebawem.

Kinetise wygląda świetnie. Pomysł na biznes obiecująco. Trzymamy kciuki i czekamy na wieści o aplikacjach, jakie dzięki Wam powstaną. Dziękuję bardzo za rozmowę.

My również dziękujemy i zachęcamy do korzystania z naszej platformy!

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 9/2014



4

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada