iMagazine

Mój pierwszy… Mac OS X

02/11/2014, 18:01 · · · 3

Dlaczego pierwszy OS X, a nie MacBook lub iMac? Moja przygoda z komputerami Apple zaczęła się właśnie od systemu operacyjnego. Czas na coming out – na początku byłem Hackintoshowcem.

Z ekosystemem Apple zetknąłem się dzięki koledze ze szkolnej ławki. Ryszard do dziś pozostaje kompletnym geekiem-freakiem, wiecie – benchmarki, chłodzenie wodne – te klimaty. W liceum udało mu się zainstalować Leoparda na komputerze PC. Jak wiadomo, w czasach szkolnych robi się wszystko, by wytłumaczyć nonszalancję wobec obowiązków szkolnych. Nie zastanawiając się długo stwierdziłem, że spróbuję powtórzyć jego wyczyn na własnym blaszaku. Zaopatrzony w kilka odpowiednio zmodyfikowanych wersji instalacyjnych Leoparda, rozpocząłem zmagania. Byłem oczywiście dobrej myśli – mój ówczesny desktop opierał się na architekturze Intela. Z kolei kartę graficzną, w którą był on wyposażony, instalowano także w Macach Pro. Przypadkowo posiadałem także zewnętrzną kartę muzyczną od Creative, wspieraną przez OS X bez dodatkowych sterowników. Pomyślałem – dzień, dwa i będzie po sprawie.

Dopiero dwa tygodnie później udało mi się uruchomić stabilną instalację Leoparda. Nie działał „tylko” Ethernet. Warto podkreślić, że gdy mamy do czynienia z Hackintoshem, brak jednego kexta czy też ustawień konfiguracji BIOS na płycie głównej może spowodować, że system zamrozi się jeszcze przed załadowaniem. Po długich zmaganiach zainstalowałem wreszcie Leoparda i zakochałem się w nim od razu. Przez kilka miesięcy funkcjonowałem w konfiguracji dwudyskowej – OS X służył mi do pracy, a Windows XP do zabawy. Zbliżał mi się czas studiów, a więc przyszła pora na to, by laptop stał się moim podstawowym komputerem – mobilność i lekkość stały się dla mnie najważniejszymi kryteriami. Niestety MacBook był wtedy poza moimi możliwościami finansowymi. Za pierwszą poważną wypłatę kupiłem wtedy najlepszego laptopa, jakiego kiedykolwiek miałem – ThinkPada X60 (wyłączając oczywiście MacBooka Pro z Retiną).

Po wielu nieudanych próbach udało mi się wreszcie zainstalować Leoparda na notebooku IBM. Niestety nie działało w nim Wi-Fi oraz tryb uśpienia. Przywiązanie do OS X wymusiło więc zaopatrzenie się w zewnętrzny modem 3G, dzięki któremu miałem dostęp do sieci. Komputer uruchamiał się dosyć szybko, więc po jakimś czasie przestałem przejmować się brakiem hibernacji.

Podsumowując, moje pierwsze 3 lata przygody z Apple ograniczyły się do… dwóch komputerów PC z zainstalowanym OS X oraz iPoda Touch. Początek może niezbyt chwalebny, ale zawsze jakiś. User experience w Hackintoshach z tamtego okresu nie był godny pozazdroszczenia – w każdym momencie coś mogło pójść nie tak, pojawiał się wtedy „kernel panic” i czekała nas reinstalacja systemu. Gdyby Apple zdecydowało się pozostać przy architekturze PowerPC, Hackintoshe w ogóle nie miałyby racji bytu. Dopiero przejście na procesory Intela, a więc sprzętowe zbliżenie komputerów PC i Mac, pozwalało na zabawy z Hackintoshem. Była to jednak prawdziwa ruletka – od etapu doboru komponentów, przez instalację systemu, po jego codzienne użytkowanie. By uzyskać najlepszy rezultat – działanie zbliżone do oryginalnego Maca – należało skompletować zestaw komponentów, które były montowane także w MacBookach, iMacach, Macach Pro oraz doinstalować odpowiednie kexty czy dokupić zewnętrzne karty dźwiękowe, Bluetooth, Wi-Fi.

Z pewnej perspektywy mogę ocenić dziś, że choć moja przygoda z Apple rozpoczynała się od ciemnej strony mocy – szarej strefy i nienajlepszego user experience Hackintosha, tryb pracy oraz rozwiązania stosowane w Leopardzie przypadły mi do gustu o wiele bardziej niż te stosowane w konkurencyjnych systemach z tamtego czasu. Pamiętam moją radość, gdy okazało się, że nie muszę wcale przeprowadzać „dorocznego formatowania dysku”. Stosunkowo mała dostępność gier na OS X skutecznie uniemożliwiała wielogodzinną rozrywkę, co wyszło mi tylko na dobre.

W 2010 roku kupiłem pierwszego MacBooka Pro oraz iPhone’a. Różnica między nawet najlepszym laptopem-Hackintoshem a oryginalnym komputerem Apple była odczuwalna już od pierwszych godzin użytkowania. Dziś jestem zadowolonym użytkownikiem ekosystemu Apple – Retina MacBook, iPhone, iPad. Rodzice z kolei bardzo chwalą sobie połączenie iPad + Apple TV.

A co z Hackintoshem? Rok temu kupiłem komputer PC, głównie w celu uruchamiania gier w najwyższych rozdzielczościach i detalach – jest to element jednego z moich projektów badawczych. Zadbałem o to, by sprzęt był w pełni kompatybilny z… Makiem Pro i OS X Mavericks. Tak na wszelki wypadek.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 8/2014

3

3
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
NowyWiewiorAdamMariusz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mariusz
Gość
Mariusz

Bardzo typowy początek przygody, jak na polskie warunki. Co z tą konfiguracją PC? jakieś dane?

Adam
Gość
Adam

Raczej nietypowy, bo jednak większość zaczęła od iPhone a potem MacBooka

NowyWiewior
Gość
NowyWiewior

Ja zacząłem od prób z instalacją OS X na Samsungu R540, w styczniu kupiłem MacBooka A1181 i tydzień temu iPhone 5S – czyli wnioskuję, że jestem ten „niestandardowy”