iMagazine

Apple musi zmierzyć się ze swoim największym konkurentem – Apple z dawnych lat

07/12/2014, 09:30 · · · 4

Odkąd Tim Cook przejął stery w Cupertino, Apple zmieniło się nie do poznania. Jak to Norbert Cała lubi mówić, stało się nieprzewidywalne. Wszystkie zmiany jednak pewnego dnia poproszą się o podsumowanie – czy są to zmiany na lepsze, czy na gorsze?

W ciągu ostatnich zaledwie 3 lat do oferty Apple trafiły produkty, o których wcześniej nikomu, kto choć trochę znał filozofię firmy, się nie śniło. Mamy mniejszego iPada, mamy większego iPhone’a, mamy jeszcze większego iPhone’a i jeszcze, jeszcze większego iPhone’a. Mamy zegarek. Mamy płaski i kolorowy iOS 7 oraz 8, mamy podobny OS X Yosemite. Mamy widżety, mamy klawiatury trzecich producentów, mamy integrację między aplikacjami.

Czy to dobrze? Według mnie – tak. Tim Cook obrócił iPhone’a w dokładnie to, na co czekałem. No, może niezupełnie dokładnie to, ale o tym za chwilę. Patrząc na wyniki sprzedaży, trudno nie odnieść wrażenia, że Cook spełnił marzenia wielu osób. Apple bowiem sprzedało 10 milionów iPhone’ów 6 w pierwszy weekend sprzedaży. To tak jakby co czwarty Polak kupił jednego. Robi wrażenie, prawda? Możemy to przedstawić w trochę innej perspektywie. Apple sprzedało trochę ponad 6 milionów pierwszych iPhone’ów w trakcie całego życia tego produktu. Czyli około roku. 12 miesięcy kontra 3 dni. 6 milionów sztuk kontra 10 milionów.

Apple nie ma więc już za wiele wspólnego z firmą w garażu założoną przez Jobsa i Wozniaka. Ba. Patrząc na ostatnie wydarzenia, śmiem twierdzić, że w Apple zniknęła również atmosfera start-upu, która tam podobno panowała. Czym więc jest Apple? Odpowiedź jest prosta: fenomenem. A co stoi za tym fenomenem? iPhone. Nie jest tajemnicą, że to rewolucyjny niegdyś smartfon przynosi firmie najwięcej zysków i to on jest zazwyczaj identyfikowany z marką.

iPhone jest wizytówką Apple. Chcąc nie chcąc, dostał to trudne zadanie i musi się z nim zmierzyć. Jeśli wszystkie Maki na świecie w pewnym momencie padną, to informacja ta nie będzie ważniejsza od informacji, że iPhone 6 Plus może się wygiąć w kieszeni.

Jeśli komiksy o Spider-Manie mnie czegoś nauczyły, to że „z wielką siłą idzie w parze wielka odpowiedzialność”. Nie inaczej jest w tym wypadku. iPhone jest produktem, który powinien mieć najwyższy priorytet. Który powinien działać bezbłędnie, który nie powinien zostawiać miejsca na niezadowolenie.

Tak nie jest. Cała historia iPhone’a 6 to jeden wielki niewypał. Najpierw nieskończona liczba przecieków przed prezentacją. O telefonie wiedzieliśmy praktycznie wszystko, łącznie z wymiarami i logo Apple, zrobionym z innego materiału niż reszta obudowy. Widzieliśmy działające urządzenia (z różnych źródeł), wiedzieliśmy, jak będzie wyglądał iOS.

Dalej – sama prezentacja. Ręka do góry, kto mógł ją oglądać bez żadnych problemów! U mnie na początku przerywało, a później słyszałem chińską lektorkę tłumaczącą słowa prowadzących. To była dobra okazja, żeby podszlifować swój chiński, ale to nie kurs językowy. To prezentacja najważniejszego produktu w portfolio firmy.

Wreszcie przyszedł czas na zamówienia. W Europie sprawa była prosta. O 9 rano trzeba było wejść na Apple Online Store, przekonać się, że nie działa, następnie wejść na Twittera i poprosić mnie ładnie o link do rezerwacji, który jakimś cudem wyszedł. System ten działał niezależnie od sklepu, więc bez problemu można było umówić się na odbiór telefonu w dniu premiery z płatnością przy odbiorze. Wygodnie, w miarę cywilizowanie. Inna historia miała miejsce w USA, kraju iPhone’em płynącym. Tutaj pre-ordery startowały o różnych godzinach (3:00 na wschodnim wybrzeżu, 0:00 na zachodnim), ale nie było mowy o zapisach jak w Europie. Trzeba było czekać (3 godziny!), aż sklep wstanie, żeby przekonać się, że tak na dobrą sprawę niewiele w sklepie telefonów zostało.

Później było trochę spokoju. Bardzo pozytywne recenzje, rozpoczęcie sprzedaży, zaskakująco duża popularność, która poskutkowała wspomnianym już rekordem. A potem okazało się, że iOS 8 jest nafaszerowany błędami. Aplikacje nie wczytywały wszystkich zdjęć, niektóre funkcje nie działały. Próba wejścia w Ustawienia na moim telefonie kończyła się wywaleniem aplikacji, niektóre kontakty poginęły. Na ratunek – iOS 8.0.1!

Jaki to był błąd. Jaki to był wielki błąd. iOS 8.0.1 faktycznie rozwiązał wcześniejsze problemy, ale sprawił, że dzwonienie z iPhone’a 6 było niemożliwe, podobnie jak korzystanie z Touch ID. Koszmar to mało powiedziane. Sam przez kilka godzin byłem bez telefonu, bo zaufałem, że wszystko będzie w porządku. Apple po około godzinie wycofało aktualizację, co wprowadziło wiele osób w konsternację – próbowali oni, bez powodzenia, zainstalować nową wersję systemu.

No nic, na ratunek – iOS 8.0.2! Kolejna wersja systemu, która przyniosła kolejny raz dokładnie te same problemy. Wiele osób w Australii zdaje się to potwierdzać. Do tego widzę, że również posiadacze starszych iPhone’ów mają problem z samym procesem aktualizacji.

To nie koniec. iOS 8 wprowadził również iCloud Drive, którego włączenie powoduje, że z Maca nie mamy dostępu do żadnego z plików trzymanych w chmurze Apple. A można było po prostu poczekać z tym do iOS 8.1 i wprowadzić równocześnie z OS X Yosemite.

Błędy zdarzają się każdemu, jednak to Apple promowało się hasłem „It just works”. Ostatnie miesiące pokazały, że właśnie nie zawsze u nich wszystko działa, przez co zaufanie klientów z pewnością uległo naruszeniu. Być może właśnie dlatego każda z tych „afer” trwała mniej niż tydzień. Po tym czasie wszyscy wracali do zachwycania się iPhone’em 6 oraz Apple Watchem, bo jest się czym zachwycać.

Zastanawia mnie tylko, czy w Cupertino zapaliła się czerwona lampka? Czy faktycznie były to jednorazowe sytuacje, które niefortunnie zbiegły się w czasie i Apple wróci na właściwy tor? Mam nadzieję, że tak. To, co firma pokazała w ostatnich miesiącach zdaje się, spełnieniem moich marzeń. iPhone z większym ekranem, iOS otwarty na widżety, dodatkowe klawiatury oraz współdzielenie plików między aplikacjami – właśnie tak wyobrażałem sobie przyszłość. Nie chcę, żeby te zmiany oznaczały również koniec legendarnego już „It just works”.

Ten tekst pochodzi z archiwalnego iMagazine 11/2014


Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel

Dodaj komentarz

Bart napisał(a):

wow – to logo Appe w iPhone jest zrobione z innego metalu? To wypada spytac jak bylo w poprzednich generacjach – SERIO – NIE WIEM

Ale tak samo dostrzegam to ze Apple juz nie jest takie same Z JAKOSCIA jak kiedys :( okreslilbym to jako……. znizenie sie do poziomu konkurencji :(

… przez to nie dziwie sie iz wielu ma to gdzies czy kupi iPhone czy Shitsung Coś-tam-Alpha

AndroidSsie napisał(a):

O Jezu o Jezu kilka godzin bez telefonu. Normalnie koszmar, dramat, koniec świata….
Aż strach pomysleć jak wam wpadnie do kibla. Chyba pomżecie….
Lubię swoje iPhony ale bez przesady…

loskamillos napisał(a):

Dla mnie telefon jest również narzędziem pracy, dlatego nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, gdy przez kilka godzin nie jestem w stanie odebrać lub wykonać żadnego połączenia.
Wydaje mi się, że autorowi artykułu właśnie chodziło o taką sytuację – nie o 15-latka, który nie mogąc odblokować telefonu nie jest w stanie pograć w Pou albo inne badziewie.

AndroidSsie napisał(a):

No to zmartwię Cie. Musisz byc na takie rzeczy przygotowany. Kilka godzin to nie dramat. Pracując w 1000 osobowym korpo tez sie zdarza ze koparka odcięła kabel internetowy albo prąd na ulicy. Takie jest zycie. A jesli prowadzisz szpital to robisz alternatywne dostępy i źrodła energii.
Pisanie ze 5 h bez telefonu to tragedia jest nieupoważnione. Ja np mam dwa telefony i nie aktualizuje drugiego jesli nie sprawdzę ze na pierwszym wszystko jest ok
A co jak wpadnie ci do kibla albo sie rozbije o chodnik? Wtedy jakoś wytrzymasz te 5 godzin…

Dbamy o Twoją prywatność

Od dnia 25 maja 2018 r. dostosowujemy naszą działalność do nowego Rozporządzenia Unii Europejskiej o Ochronie Danych Osobowych (RODO).

Zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności, aby udzielić Ci bardziej szczegółowych informacji, w jaki sposób iMagazine.pl chroni twoją prywatność, oraz w jaki sposób możesz korzystać ze swoich praw odnośnie danych osobowych.

Kliknij w poniższy link, aby zapoznać się z zaktualizowaną Polityką Prywatności.

Dziękujemy, że jesteś z nami,
redakcja iMagazine

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ OK