iMagazine

Bowers & Wilkins P5 Series 2

09/02/2015, 16:00 · · · 1

Jestem pewny, że gdybyśmy przefiltrowali wszystkie nasze redakcyjne kanały, na których zadawaliście nam pytania o słuchawki, to fraza Bowers & Wilkins P5 byłaby najczęściej powtarzana.

Przy jakichkolwiek porównaniach, P5 były brane pod uwagę praktycznie za każdym razem. Osobiście znam sporo osób, które po sprawdzeniu wielu modeli słuchawek finalnie zdecydowały się właśnie na ten model B&W. Z tego, co wiem, to do dzisiaj na ich głowach spoczywają właśnie P5, ale w najbliższym czasie ta sytuacja może się zmienić. Po 3 latach bardzo dobrej sprzedaży i tysiącach korzystnych recenzji oraz testów, Bowers & Wilkins postanowił wydać kolejną odsłonę modelu P5. Wyobrażam sobie, jak wyglądało tworzenie Series 2 przez osoby odpowiedzialne za ten projekt. Chcieli stworzyć coś lepszego, ale po chwili zorientowali się, że jeśli chodzi o zewnętrzną konstrukcję słuchawek, to nie mają co udoskonalać. Przecież P5 są idealne! Piękna linia, najlepsze materiały, jakie można sobie wyobrazić oraz absolutnie ponadczasowa elegancja – to rzeczy, które niezwykle trudno zmienić. Obawiam się, że każda zmiana w dizajnie P5 mogłaby spotkać się z falą wszędobylskiego hejtu. Wyobraźcie sobie, że Marlboro nagle zmienia barwy swojej paczki papierosów na błękitno-różowe. Coś czuję, że płonęłyby ulice. Dlatego B&W postanowił skupić się na innych zmianach w nowej odsłonie słuchawek P5. Postanowili zrobić to, co powinno zrobić Apple z iPhone’em 6, czyli w idealną obudowę zmieścić najlepszą technologię i poprawić tylko osiągi.

BW-P5Series-4

Finalnie na pierwszy rzut oka otrzymujemy stary dobry model P5, ale w praktyce są to niezwykle rozwinięte i poprawione słuchawki. Z takiego rozwiązania jestem bardzo zadowolony i wiem, że w tej kwestii zgadza się ze mną przynajmniej siedem osób. Fakt poparty wykonaną przeze mnie sondą uliczną. Jest tyle pierwiastków, które kocham w budowie i w wyglądzie tych słuchawek, że pozbycie się chociażby jednego z nich byłoby dla mnie wielką stratą. Obszyty doskonałą skórą pałąk, którego precyzyjna regulacja sprawdza się wyśmienicie. Miękkie, wygodne nauszniki z systemem zaczepu na magnesy. Sam sposób mocowania tych nauszników na cudownie wyprofilowanym stelażu to prawie dzieło sztuki. Uwielbiam też świecące napisy Bowers & Wilkins na szczotkowanym aluminium. Trzeba przyznać, że B&W popisał się niezłym wyczuciem i odwagą. Muszą posiadać sporą wiarę w swoje produkty, żeby po 3 latach absolutnie nic nie zmieniać w wyglądzie, a policzyć za taki produkt trochę więcej. Sporo osób może pomyśleć, że przecież to te same słuchawki i czuć się po prostu oszukanym. Jednak wszystko zmienia się w momencie naciśnięcia magicznego przycisku „play”. Czułem się jak w barwnym teleturnieju „Jaka to melodia?”, śmiało mogłem odpowiedzieć „po pierwszej nutce”. Od razu słychać, że P5 Series 2 to inne słuchawki w takiej samej, świetnej obudowie. Zdecydowanie bliżej nowej serii do większej konstrukcji słuchawek P7 niż do poprzednika P5. Nawet jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że P5 Series 2 grają lepiej niż P7.

BW-P5Series-2-2

Porównanie nie jest przypadkowe, ponieważ zastosowane w Series 2 przetworniki to konstrukcja nawiązująca do modelu P7. Opierając się na technologii opracowanej dla wybitnych słuchawek P7, nowa seria P5 wykorzystuje przetworniki z zawieszoną membraną. Takie rozwiązanie, w porównaniu z innymi słuchawkami, dużo bardziej przypomina konstrukcję stosowaną w tradycyjnych głośnikach. Zapewnia to precyzyjniejszy ruch membrany i dużo dokładniejsze odzwierciedlenie dźwięku. W praktyce możemy sobie wyobrazić nissana micrę, do którego szalony konstruktor przełożył silnik z nissana GTR. Efekt piorunujący.

BW-P5Series-2

Jeśli miałbym porównać Series 2 do ich poprzednika, to muszę zasmucić wszystkich użytkowników bardzo udanego modelu P5. Czeka was wydatek, chyba że będziecie udawali, że Series 2 nie istnieje i nigdy nie założycie ich na głowę. Różnica jest kolosalna. To tak jakbyście przez całe swoje życie rzucali do kosza prawą ręką i nagle, z dnia na dzień, zaczęli rzucać lewą. W każdej częstotliwości czuć poprawę, nadal jest to charakterystyczny dla B&W ciepły rodzaj odsłuchu, ale jako całość – jest to inna jakość. Wyobraźcie sobie małą scenę, którą przez trzy lata Bowers & Wilkins rozbudowywał. Rozbudowa okazała się potężna i teraz scena jest olbrzymia. Bardzo ciekawie prezentuje się bas, przy głośniejszym odsłuchu czuć ten system zawieszonej membrany, co powoduje przemiły masaż naszych uszu. Dziwne uczucie, którego nigdy wcześniej przy słuchaniu nie odczuwałem. Jedno jest pewne − niskie częstotliwości są doskonałe, nie znalazłem numeru, w którym P5 Series 2 nie poradziłby sobie właśnie w dole. Jeśli lubisz to, jak grają sprzęty B&W, to będziesz zachwycony – ten model jest flagową prezentacją ciepła towarzyszącemu temu producentowi. Oczywiście wiele osób powie, że grają za nisko, ale ze słuchem jest jak z gustem. Bowers & Wilkins P5 Series 2 w mój gust trafia idealnie. Nie miałem na głowie słuchawek o takiej konstrukcji, które wywarłyby na mnie tak dobre wrażenie. Nawet jeśli bierzemy pod uwagę większe konstrukcje, to ten model spokojnie może z nimi konkurować.

Jestem ciekawy, co dalej z serią P5. Czy doczekamy się trzeciej odsłony i czy jest w ogóle szansa, żeby z takiej konstrukcji wycisnąć jeszcze więcej? W tej chwili trudno mi to sobie wyobrazić, ale technologia nie zna granic, dlatego już czekam na P5 Series 3.

Ocena

Design: 6/6
Jakość wykonania: 5,5/6
Wydajność: 5,5/6

Ocena końcowa: 5,5/6

Dane techniczne

Typ: nauszne
Impedancja: 22 Ohm
Pasmo przenoszenia: 10 – 20 000 Hz
Zniekształcenia: <0,4%
Czułość: 108 dB
Długość przewodu: 1,2 m z mikrofonem, wtyk mini Jack 3,5 mm
Waga: 0,195 g

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2014


Dodaj komentarz

Pawel napisał(a):

Genialne sluchawki