Wacom Bamboo Fineline

08/04/2015, 14:24 · · · 7

Kiedyś rysik do ekranu dotykowego był niezbędny, by precyzyjnie obsługiwać urządzenie. Dzisiaj jest natomiast opcjonalnym akcesorium, na dodatek dość niszowym. Wciąż jednak oferuje precyzję, której brakuje podczas używania urządzenia jedynie za pomocą dłoni.

Kilka lat temu Wacom pokazał swój pierwszy rysik z serii Bamboo, przeznaczony do urządzeń mobilnych. Była to bardzo prosta konstrukcja – miał gumową końcówkę i prostą, aluminiową obudowę z klipsem. Jednocześnie w App Store pojawiła się aplikacja Bamboo Paper, która oferowała całkiem sporo możliwości, jeśli chodzi o organizowanie ręcznie pisanych notatek. We wrześniu firma zaprezentowała kompletnie nowe rozwiązanie, któremu bliżej do rysików współpracujących ze stacjonarnymi tabletami graficznymi niż do poprzedniej, prostej wersji akcesorium. Bamboo Fineline, bo tak Wacom nazwał swoje urządzenie, jest bardzo precyzyjnym rysikiem, przeznaczonym do robienia notatek. Posiada końcówkę o szerokości zaledwie 1,9 mm, rozpoznającą 1024 poziomy nacisku, ponadto wyposażony został w programowalny przycisk. Obudowa jest solidna, wykonano ją z plastiku oraz aluminium. Miłym drobiazgiem jest również skuwka, zabezpieczająca końcówkę rysika. Całość nie jest zbyt ciężka i bardzo dobrze leży w dłoni, przycisk funkcyjny trafia idealnie pod kciuk, ale wymaga do wciśnięcia akurat tyle siły, że trudno zrobić to przypadkowo.

fineline3

Fineline wykorzystuje do komunikacji z urządzeniem Bluetooth w standardzie 4.0 (wymagany jest przynajmniej iPad 3. generacji lub iPad mini 1. generacji). Pozwala to na bardzo długą pracę bez ładowania. Sam nie rozładowałem go w miesiąc, pomimo dość częstego używania, co uważam za bardzo dobry wynik. Sam proces ładowania odbywa się za pomocą portu micro USB, umieszczonego pod gumową zaślepką na końcu rysika, co jest kolejną zaletą, urządzenie nie wymaga bowiem niestandardowej ładowarki. Do testu wykorzystałem aplikację Wacom Bamboo Paper, która pozwala sprawdzić wszystkie możliwości rysika. Proces parowania sprowadza się do wybrania stosownej opcji z menu programu, włączenia rysika i przyłożenia go do wyświetlonego pola. Później wybieramy jeszcze, którą ręką piszemy, żeby dostosować interfejs (przyciski ekranowe przenoszone są na odpowiednią stronę tak, aby ich sobie nie zasłaniać) oraz uruchamiamy rozpoznawanie opartego o wyświetlacz nadgarstka. Proces parowania zajmuje zaledwie kilkanaście sekund. Oprócz Bamboo Paper, Fineline współpracuje też z innymi aplikacjami. Jest wśród nich Noteshelf, Note Plus i Artrage, wkrótce dołączą do nich programy Adobe (Sketch, Sketchbook i Line), Goodreader oraz kilka innych.

fineline1

Pisanie za pomocą Fineline jest zupełnie innym doświadczeniem niż używanie długopisu czy nawet rysika z gumową końcówką. Tutaj gładki plastik ślizga się po szkle i trzeba się do tego przyzwyczaić. Opanowanie używania Fineline wymaga trochę czasu również z uwagi na to, że rysowana linia nie pojawia się idealnie pod końcówką, a minimalnie obok – wynika to z odległości pomiędzy powierzchnią wyświetlacza a szkła, które go przykrywa. Sam dość szybko się jednak do niego przyzwyczaiłem, być może dlatego, że wcześniej pisałem dość często na tablecie za pomocą innego rysika. Rozpoznawanie siły nacisku działa bardzo dobrze, zarówno szkice, jak i tekst wyglądają naturalnie. Bamboo Paper oferuje kilka narzędzi do pisania (zsynchronizowanie z Fineline odblokowuje ołówek oraz zakreślacz), każde z nich daje trochę inne efekty. Do notowania wykorzystuję standardowy długopis, zakreślacz świetnie sprawdza się natomiast do… zakreślania, ale też do wypełniania kolorem rysunków. Ołówek okazał się najmniej użyteczny, traktuję go jako dodatek, jednak na co dzień praktycznie nie używam. Podczas wymazywania szkiców gumką jej wielkość zmienia się w zależności od tego, jak szybko przesuwamy rysik po ekranie. Podczas pisania nie miałem większych problemów, jednak czasem linia rysowana była w oddaleniu nawet kilku milimetrów od końcówki rysika – nie wynikało to już z grubości szyby tabletu, przesunięcie to występowało losowo i linia była rysowana raz wyżej, raz odrobinę niżej. Problem wynika najprawdopodobniej z niedoskonałego rozpoznawania przypadkowego dotyku, które niestety potrafi czasem wymazać narysowaną właśnie linię, bo uzna ją za niechciany element. W aplikacji Noteshelf nie ma już problemów z przesunięciem, ale fatalne rozpoznawanie dotykającego ekranu nadgarstka sprawia, że z aplikacji nie da się korzystać. Na koniec zostaje kwestia przycisku funkcyjnego – ten działa różnie, w zależności od aplikacji. W Bamboo Paper możemy przypisać do niego cofanie, przywracanie, wymazywanie oraz włączenie trybu pełnego ekranu. Noteshelf pozwala dodatkowo na przełączanie pomiędzy kolorami. Mnie do szczęścia zabrakło jedynie możliwości włączenia zakreślacza przez przytrzymanie przycisku, ale domyślam się, że aplikacje do przeglądania dokumentów PDF (gdzie jest szczególnie przydatny) najprawdopodobniej oferują taką funkcję.

Fineline trochę mnie zawiódł. Doszedłem do wniosku, że problemem nie jest sam sprzęt, który zarówno oferuje dobrą precyzję, jak i prawidłowe rozpoznawanie siły nacisku. Winę za problemy ponoszą deweloperzy, którzy nie potrafią dostosować aplikacji tak, by działała prawidłowo z urządzeniem. To tylko tyle i aż tyle – mam świetny rysik, najprawdopodobniej jeden z najlepszych na rynku, któremu od strony technicznej nie mogę zarzucić absolutnie nic. Oprogramowanie, które z nim współpracuje, sprawia jednak, że praca bywa na tyle uciążliwa, że wolę naszkicować wszystko na kartce.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 01/2015



7

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac