iMagazine

Dlaczego przepłacam za Maca?

13/07/2015, 08:56 · · · 57

„Przepłacasz!”, „Pseudo-komputer”, „I tak się popsuje”, „Lanser” i tak dalej, i tak dalej. Kto nigdy nie słyszał podobnych tekstów od różnych osób, które wyszydzały fakt posiadania Maca, niech podniesie rękę. Nikt? Właśnie.

Ogólnie w społeczeństwie jest ubita zasada, że Maców raczej się nie kupuje. To komputery, które oferują znacznie gorsze podzespoły niż konkurencyjne sprzęty za mniejsze pieniądze. Na Maki nie ma oprogramowania, a jak jest, to obrzydliwie drogie. Do tego poza samym komputerem musisz dokupić rząd przejściówek. I co to jest, to jabłko się świeci?

Część z tych „docinków” pokrywa się z prawdą. Tak, Maki są droższe w porównaniu do konkurencji. Tak, nie ma aż tyle oprogramowania co na Windowsa. Tak, każdy z nas wydał niemało na przejściówki. Tak, to jabłko się świeci i nie da się tego wyłączyć. Ale wszyscy dobrze wiemy, dlaczego jest tak a nie inaczej i nie mam zamiaru tego teraz tłumaczyć. Raczej skupię się na tym, że zamawiając ostatniego Maca, zwątpiłem.

Prawie dwa miesiące temu wymieniłem swojego 3-letniego MacBooka Air na worek pieniędzy. Zaczynał mnie trochę irytować, a wraz z ostatnim odświeżeniem OS X (Yosemite) pojawiło się więcej problemów, niż bym sobie tego życzył. Do tego od jakiegoś czasu śledziłem poczynania Microsoftu i muszę przyznać, że Windows 10 zapowiada się naprawdę świetnie.

Mimo to w dniu premiery nowego MacBooka poczłapałem do Apple Store, aby go zamówić. Pan w niebieskiej koszulce, potocznie zwany Geniuszem, zapewnił mnie, że w ciągu dwóch tygodni komputer będzie u mnie. Ucieszyłem się jak nastolatek dostający pierwszy zwrot podatku i w tej euforii postanowiłem odwiedzić jeszcze jeden sklep komputerowy – znajdujący się po drugiej stronie niedużego parkingu – Microsoft Store.

Tak, atmosfera była inna. Nie musiałem się przeciskać między dziesiątkami osób, aby sprawdzić na własne oczy interesujący mnie produkt. Również pracownicy są zdecydowanie milsi. W Apple Store zawsze muszę zabiegać o zainteresowanie, u konkurencji jest odwrotnie. Ale nic, dorwałem się do stoiska z laptopami. I wiecie co? Podobało mi się tam.

Moją uwagę (poza Surface’ami) przykuł model Asusa, który jest w zasadzie nowym MacBookiem z większym ekranem i znacznie niższą ceną. Komputer nie był zły, klawiatura była naprawdę wygodna, podobnie jak gładzik. Jedyną wadą, jaką zauważyłem, był brak podświetlenia tej pierwszej. Fakt, Asus nie był wykonany tak dobrze jak laptop Apple, ale czy to wykonanie jest faktycznie warte 600 dolarów?

Później rzuciłem okiem na nowego Della XPS 13, którego ekran jest otoczony praktycznie niewidocznymi krawędziami. Amerykański laptop oferował również znacznie lepszy poziom wykonania niż Asus oraz ciągle był tańszy od konkurenta z nadgryzionym jabłkiem. „Może jednak by spróbować Windowsa?” pomyślałem i już prawie wyciągnąłem kartę z portfela.

Chwilę później przypomniałem sobie, dlaczego moja ostatnia próba systemu z Redmond skończyła się schowaniem sprzętu do szuflady: chodziło o aplikacje. Fakt, przez jakieś 80% czasu korzystam z kilku pozycji: przeglądarka internetowa, Spotify, Word i Wiadomości. Oczywiście, ta ostatnia jest niedostępna na jakiejkolwiek platformie innej niż Apple, ale pozostała trójka może sprawdzać się nawet lepiej na Windowsie.

Sęk tkwi w tym, że przez pozostałe 20% czasu używam aplikacji, których próżno szukać poza OS X. Czasami muszę wykonać jakiś projekt graficzny – sięgam wtedy po Pixelmatora. Kosztował mnie grosze, jest banalnie prosty w obsłudze i w pełni wystarcza na moje potrzeby. Dłuższe teksty (takie jak ten) piszę w iA Writer, bo zwyczajnie podoba mi się jego interfejs. Font, rozmiar tekstu, obszar roboczy, wsparcie dla Markdown. Dla mnie ideał. Nawet Slack, którego używamy do komunikacji w Redakcji, nie ma natywnego klienta na Okienka.

Niedawno do tego pakietu dołączyło iMovie. Wszystko zaczęło się pewnego poniedziałkowego wieczoru, kiedy nie miałem nic zaplanowanego na noc. Zgarnąłem więc iPhone’a, zbudowałem „statyw” i wykorzystując to, że mieszkam na jedenastym piętrze, postanowiłem nagrać timelapse ukazujący wschodzące słońce. Rano materiał był gotowy, jednak sam w sobie był raczej nudny. Odpaliłem więc iMovie, zaimportowałem plik, przyciąłem, poprawiłem kolory, dodałem ścieżkę dźwiękową, napisy i powstał 20-sekundowy klip. Gdybym nie miał Maca, prawdopodobnie pomysł umarłby w tym samym momencie, w którym się narodził.

Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę, że na Windowsie nie ma dostępnego oprogramowania, które pozwoli osiągnąć te same rezultaty. Ale sposób, w jaki do nich docieramy, ma znaczenie. Jadąc na wycieczkę, można wybrać autobus lub samolot. Oba mają swoje zalety i wady, ale jeśli tylko możesz, to prawdopodobnie wybierzesz ten drugi. Aplikacje na Macu są jak bilet na samolot pierwszej klasy. Windows będzie tutaj autobusem. W najlepszym wypadku można od czasu do czasu wskoczyć do ekonomicznej klasy w samolocie, ale ciągle nie jest to ten poziom.

Tak samo jak za pierwszą klasę w samolocie płacimy więcej, tak samo Mac będzie odpowiednio droższy. Za wygodę się płaci, niestety. Ja jestem gotowy wydać więcej, żeby ją zyskać, głównie dlatego, że dzięki tej wygodzie jestem w stanie zrobić więcej. A na możliwość rozwoju chętnie wydam każde pieniądze.

Zdjęcie tytułowe: Cam Peters


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 06/2015


Michał Zieliński

Star Wars, samochody i Taylor Swift.

mikeyziel

Dodaj komentarz

Vitno napisał(a):

Fajnie napisane i fakt prawdziwe. Sam niejednokrotnie przekonałem sie dlaczego zapłaciłem takie, a nie inne pieniądze za MacBook’a Pro.

Damian0429 napisał(a):

Windows też ma natywny program natywny do montowania filmów.
Więc niestety nie wymieniłeś nic co by sprawiło, że Mac byłby pierwszą klasą.
Weź komputer w tej samej kategorii cenowej, a na pewno byś wybrał produkt MSI czy cokolwiek innego.
Mac na naszym rynku nie ma żadnego plusa, by mógł być pierwszą klasą, jak już to na równi z Windowsem.

Moridin napisał(a):

Jak już porównasz te dwa programy ze sobą to daj znać czy nie zmieniłeś zdania. ;-)

Damian0429 napisał(a):

No niestety nie ;-)
Każdy ma swoje plusy i minusy.

Niestety biorąc komputery z tej samej półki to niestety Mac zostaje z tyłu.

Moridin napisał(a):

Na szczęście mogę się z Tobą nie zgodzić. :)

Damian0429 napisał(a):

Każdy ma prawo do własnej opinii, wszystko ma swoje plusy i minusy. Każdy ma to co lubi ;)

januszp napisał(a):

Nie jest to kwestia opinii , tylko realiów , miałem laptopa IBM za 19 tys i poza tym ze był niezle wykonany to do poziomu Mac nie dorastał , ale jeśli chodzi o system operacyjny to przepaść na korzyść OS X, kopia zapasowa w Windows to horror, system wieszający się , odpalenie kompa przy pełnej konfiguracji to 10 min, przeglądarka masakra i ten sypiący się system , defragmentacje i inne śmieci , które pojawiały się na potegę , w porównaniu z os X który odpala w 4 sęk i wszystko chodzące jak burza , większość programów dostępna i sprawnie , szybko działające , kopia zapasowa to bajka , po przesiadce na nowy komp 2 godz i mam z powrotem wszystko jak przed zmiana , ilośc przeważających zdecydowanie na plus trudna do zliczenia, NIGDY więcej nie wezmę do ręki Windowsa , to rozdział na zawsze zamknięty w moim życiu , to jest siła argumentów a nie punktu widzenia , wole dać 10 tys na Maca i mieć kompa , który działa szybko i pewnie , niż syf śmieciowego systemu , który zawsze prędzej czy pózniej padnie.

Stefan napisał(a):

Kopia zapasowa, zgadzam się, TimeMachine miażdży system :) ale z resztą sie nie zgadzam w części przynajmniej, bo mam windowsa 8.1 na i3, 4GB ramu i z dyskiem SSD – to ważne, system uruchamia sie szybciej od os X od zera, no z hibernacji oczywiście trochę wolniej niż mac z uśpienia, ale to też wszystko idzie w sekundy. Sama taka typowa internetowo-biurowa praca trwa na obu porównywalnie. Ja nie doświadczyłem po zakupie maca jakiegoś szoku, bo już jakiś czas miałem szybki sprzęt z windowsem.

Damian0429 napisał(a):

Dokładnie jest jak kolega niżej pisze. A jakbyś przesiadł się z Mac’a kilkunastoletniego na kompa z windowsem na i5 5gen i dyskiem SSD to też byś zachwalał.

januszp napisał(a):

Mam porównanie , mój pracownik ma nowego Della z win 8 , na SSD i zdania nie zmienię bo system jest do bani, Windows to system , który produkuje śmieciowe pliki , które zamulają i bez defragmentacji i czyszczenia padnie , nie wspomnę o sterownikach do drukarek i instalacji programów i całej reszty .

Stefan napisał(a):

Nie defragmentowałem w sumie żadnego windowsa, a z dyskiem SSD to w zasadzie nie ma żadnego sensu. OS X też produkuje śmieciowe pliki, przeglądnij kiedyś kiedyś w konsoli co tam na dysku siedzi, dla ułatwienia zainstaluj sobie mc, zdziwisz się ;-) Sterowniki do drukarek? owszem, w OS X do egzotycznych modeli ich w ogóle nie ma. Instalacja programów? Chcesz mi powiedzieć, że odpalanie „wirtualnego nośnika” z instalatorem w os x i jakieś przeciąganie aplikacji jest łatwiejsze od klikania „Dalej”? Nie chcę tu wyjść na jakiegoś mac-foba, ale używam obu systemów dość intensywnie i póki co bardziej do mnie przemawia Windows. OS X ma swoje plusy oczywiście, których windows jeszcze się musi nauczyć, ale w drugą stronę też to działa. W kolejnym komentarzu zadam kilka pytań, może ja po prostu czegoś jeszcze nie umiem zrobić ;-)

Stefan napisał(a):

Pytania ;-)
1 – w Win mam skrót win-L – który wylogowuje, wstaję w pracy od komputera, wciskam, komp się blokuje. Jak to zrobić w OS X? Oczywiście sam odpowiadam, są dwie opcje, ale wymagają najechania na pasek i wykonania dwóch kliknięć, ale gdzie ten skrót?

2 – dyski sieciowe – w pracy mam podmontowany dysk z serwera firmowego i z domu (IP zewnętrzne), dodatkowo mam podmontowany ten sam zasób domowy po IP wewnętrznym jak jestem w domu (w pracy jest niedostępny, z czerwonym x, ale jest), dodatkowo mam go jako trzeci dysk z IP z VPN jak jestem w terenie. Jak to zrobić w OSX? Otóż nie da się, bo się mu nazwy mieszają, podłącza, odłącza, kręci kółkiem…

3 – jak posortować w Finderze tak, żeby katalogi były na początku, jak w windowsie? (tak, da się, trzeba tylko z konsoli dodać kropkę na początku opisu kategorii pliku, w tym wypadku chyba nazywa się to u mnie „.katalog”) teraz sortując po rodzaju, mam foldery na górze. ALE musiałem się doktoryzować z takiej banalnej rzeczy!

4 – fajna rzecz w windowsie – chwytasz okno i przeciągasz do lewej/prawej – wtedy zmienia rozmiar na pół ekranu, wygodne jak się chce coś porównać z dwóch aplikacji

5 – dlaczego ciągle zmienia się wielkość okna np. Safari, co je sobie zmaksymalizuję do dołu Docka, to co jakiś czas się zmniejsza, irytujące ;-)

6 – że nie wspomnę o braku obsługi NTFS (tak, wiem jest rozwiązanie komercyjne) ale to powiedzmy problem windziarza, który chce mieć wszystko ;-)

7 – jak mi się przypomni, to może coś jeszcze dopiszę, ale najbardziej mnie irytuje ten problem z dyskami sieciowymi

NowyWiewior napisał(a):

Mnie mój MacBook pozytywnie zaskoczył tym, że sam wyszukał sterowniki i sam je aktualizował i tym, że nie wspierany A1181 na 10.8 działa lepiej niż na 10.7

Arek UK napisał(a):

„miałem laptopa IBM”

Geez… jak IBM produkował laptopy, większość czytelników tegoż magazynu zapewne nosiła jeszcze majtki w zębach. Stąd też „system wieszający się (…), defragmentacje i inne śmieci”. Autor chyba spędził ostatnią dekadę w jaskinii, ogólnie poziom komentarza „nie wiem, to się wypowiem”.

Moridin napisał(a):

Też miałem.

Arek UK napisał(a):

IBM-a czy majtki w zębach? :)

Moridin napisał(a):

IBM-a. :)

Michał Zieliński napisał(a):

Akapit wyżej masz jeszcze kilka aplikacji, których trudno szukać na Windowsie. I miałem w rękach komputer za te same (a nawet większe) pieniądze, niż mój MacBook, a mimo to wybrałem Maca, o czym w zasadzie jest cały tekst.

Damian0429 napisał(a):

To nie wiem czy współczuć czy gratulować w zależności w jakim sklepie jesteś.
Aczkolwiek jeżeli się zajmujesz głównie grafiką to tak Mac jest lepszy, ale do życia codziennego Windows 10 zdecydowanie.

Michał Zieliński napisał(a):

Widzisz, dla Ciebie Windows 10 jest na co dzień lepszym wyborem, dla mnie Mac, o czym w zasadzie jest cały powyższy tekst (wydaje mi się, że już to gdzieś tutaj pisałem). Poza aplikacjami cenię sobie głęboką integrację z iPhone’em, z którego też korzystam. Windows takich rzeczy nie dają. I – znowu się powtórzę – nie uważam, że jedna platfroma króluje nad drugą. Obie to różne produkty celowane do różnych osób. Więc jeśli wybrałeś komputer z Windowsem, z którego jesteś zadowolony to ja Ci pogratuluję, bo chyba o to chodzi: żeby świadomie wybierać to, z czego korzystamy.

Damian0429 napisał(a):

Tutaj masz racje kolego, więc nie możesz pisać że Apple jest pierwszą klasą. Bo uważam że i jeden i drugi system ma wady. Sam miałem Apple przez jakiś czas, wygląda może ładniej. Ale po 5 reklamacja niestety odwidziała mi się walka po sądach. Teraz mam kompletny ekosystem MS i jestem zadowolony, bo nie miałem przypadku by mnie jakieś urządzeń zawiodło no niestety w przypadku Jabuszka się to zdarzało. Ale softwarowo fakt Apple ma dużo plusów, ale niestety sprzętowo leży.

Moridin napisał(a):

Tobie “leży”. Inni z kolei nie mają problemów. Nie generalizujmy. :)

Stefan napisał(a):

Szczerze? Trochę naciągany bełkot, każdą z tych rzeczy zrobisz bez
problemu na Windowsie i tak, pisze to posiadacz MacBook’a Pro, który
skusił się na niego, właśnie przez takie teksty. Drugi raz wybrałbym
właśnie nowego Della XPS.

Dariusz Okon napisał(a):

Miałem kilka XPS13. Były super wykonane i kosztowały mnie tyle samo co Mac Book Pro (było to kilka lat temu). Nie miałem z nimi większych problemów poza tym że w 1 2 razy padła karta grafiki, ale Dell ma super serwis i wymienili mi ja po kilku dniach w domu. jako że pracuję jako grafik/webmaster wiele osób namawiało mnie na kupno maca do pracy i w końcu przekonałem się i kupiłem 4 lata temu iMac 21.5 którego uzywam do dzisiaj i nie wrócę póki co do windowsa z prostej przyczyny którą opisał autor tekstu – aplikacje !!!! Windows jako sam system nawet jesli byłby tak dopracowany jak OSX to dalej będzie brakowało mu świetnych aplikacji jak CODA2, Transmit, Affinity Designer, Affinity Photo, Pixelmator, Reeder, Tweetbot, Sip, Unibox czy Airmail i wiele innych prostych i świetnych aplikacji których nie znajdę na Windowsa. I owszem znajdziecie mi tutaj dzisiątki aplikacji któ®e działają teoretycznie tak samo ale ergonomia pracy jest na poziomie jakby porównywać jeżdżenie po torze wyścigowym seryjnym samochodem a samochodem wyścigowym. Zupełnie 2 różne bajki. Uważam też że ludzie którzy nigdy nie spróbowali i nie używali niech sobie zatrzymują opinie dla siebie. Jesli ktoś miał uzywał wtedy może dopiero napisać coś obiektywnie. Pozdrawiam i zgadzam się z autorem w 100%. Lepiej przepłacić i mieć później spokój na kilka lat i cieszyć się jakością pracy jak i samego sprzętu.

Michał Kruszyniak napisał(a):

NIKT nie napisał najważniejszej rzeczy – WSZYSTKIE AKTUALIZACJE APLIKACJI na OS X są za FREE – na windows, trzeba zapłacić przynajmniej 50% wartości programu, jak nie więcej. Nie ma droższych programów niż te na Windows

JackMac napisał(a):

Dla przykładu OSX server kosztuje 19,99€ bodajże na 30 stanowisk. Zapytajcie ile kosztuje wersja w Microsoft. Z podobnej beczki, ostatnio ktoś oferował mi soft spięty z enginem bazodanowym. Zwykłe wtyczki do MySQL wspomagające CRM i ERP. Tak więc zakup programu to kilkadziesiąt tysięcy złotych na 8 stanowisk (ok) ale roczna opłata tylko z tytułu posiadania tej wtyczki wynosi 4600€! A gdzie reszta kosztów posiadania legalnego softu?

Moridin napisał(a):

Nie jest to prawda w przypadku aplikacji trzecich akurat. Zależy od developera.

Michał Kruszyniak napisał(a):

większość z wymienionych przez Dariusza aplikacji ma update za free – tak zależy od developera, ale większość ma free :) w windows nikt za free nie da update – nawet małego

GeneralNuno napisał(a):

Ja się z tekstem zgadzam, bo powiem jedno wszystkim tym co mówią, że tekst naciągany, pokażcie mi dobre programy do projektowania UI czy pracy graficznych, które nie są Adobe… nie podacie bo nie ma. Niektórych dobrych programów nie mam w ogóle na Windowsie i nie będzie, bo to jest jak z Androidem nie opłaca się poświęcać tyle czasu na pisanie ich jak i funduszy bo mało ludzi i tak je kupi, dlatego soft na Windowsie jest jaki jest…

Michał Kruszyniak napisał(a):

Pixelmatora Pan nie używał? spróbuj – idealna kopia Photoshopa łącznie ze skrótami za mini cenę ;)

JackMac napisał(a):

Trudno właśnie opisać te szczegóły, które decydują o wygodzie/wyborze stosowania sprzętów Apla – zwłaszcza osobom nie mającym możliwości przekonania się na własnej skórze jak to jest. Wizyta w salonie niczego nie wnosi. Z mojego podwórka wygląda to tak, że stoi u mnie w firmie kilka komputerów do grafiki. Kilka PC i kilka Maców. Nowozatrudnieni – często „śmiertelni wrogowie” snobowania Macowego po pewnym czasie sami przesiadają się na sprzęt Maca. Nikt ich nie zmusza. Wygląda to zabawnie – kiedy z początku korzystają sporadycznie z tego sprzętu i oprogramowania kiedy muszą. Po kilku dniach/tygodniach sporadyczność przychyla się w drugą stronę i włączają blaszaki najrzadziej jak to tylko możliwe. Ba, widzę jak ich prywatne sprzęty zaczynają się rebrendować, a tego już z pewnością nie można wymusić. Druga istotna sprawa to trwałość i jakość wykonania. Który komputer czy laptop z Windows może pracować 5 – 7 lat bez ciągłych reinstaleki systemów? Bez kadzenie odpowiem tylko Mac. Proszę odpakować dowolny nowy komputer nawet markowy Dell, Asus itd i starać się go zaadoptować do własnych potrzeb. Włączyć zegar proszę i porównać ze startem jabłek. Nie ma porównania. Czas instalacji 15 upgradów systemu, oprogramowania anty wirusowego, restartów nikt nie liczy. Jako przedsiębiorca kalkuluję koszty obsługi IT. Koszty wejścia są dość wysokie ale koszty eksploatacji i amortyzacji zwracają się z nawiązką. Wiadomo, każdy chce zaoszczędzić i wiele razy na przestrzeni 20 lat dawałem szansę, próbowałem tańszych rozwiązań w oparciu o pomysły z Redmond i sprzęt temu dedykowany. Sumarycznie zawsze porażka i zapłata dwa razy plus zmarnowany czas. Jak ktoś kupuje nowy sprzęt co dwa lata wydaje dwu/trzy krotnie więcej niż Macuserzy

Michał Kruszyniak napisał(a):

u mnie w firmie również taka sytuacja – na początku jak od ognia, a potem zdziwienie, że komputery w domu, nawet na przeglądarce internetu nie są takie fajne i nie mają takich fajnych gestów na myszce jak poczciwy 5letni iMac :)

Wujku napisał(a):

OS X – solidny argument. Wystarczy poznać, spróbować na nim popracować.

MDW napisał(a):

Niestety tak jest. Pomijając platformy niszowe, które są tylko (czy raczej AŻ) czystym hobby, właściwie poza OSX nie ma dla mnie systemu operacyjnego. LInuxa cenię, rozumiem jego ideę, korzystam z dorobku i popieram w pełnie. Jednak nie chcę go używać. Po prostu nie jest dla mnie. Windows nigdy nie był dla mnie systemem operacyjnym i nie znajduję w nim ani jednego bajta o którym mógłbym powiedzieć coś pozytywnego. Absurdalny śmietnik zbudowany na bazie, stworzonego bez jakiejkolwiek logiki systemu, który z przejął burdelowatą pseudoarchitekturę w prostej linii z nakładki na DOSa, który w momencie powstania był wykopaliskiem. To bagno będę trzymał od siebie z daleka, póki ten śmietnik będzie zawierał rejestr i nie będzie w tym systemie normalnej struktury plików/katalogów systemowych. Póki będą się na tym uruchamiały archaiczne aplikacje Win32 i póki dostępne będzie WinAPI pamiętające czasy gdy sam Gates klepał kod. Bez odcięcia prehistorycznych ogonów Windows jest dla mnie nadal Windowsem 95. :)

OSX nie jest dobry. Jednak co mam zrobić skoro nikt nie stworzył nic lepszego? I nawet nie zanosi się żeby ktoś coś takiego robił…

Yzoja napisał(a):

Nawet Slack, którego używamy do komunikacji w Redakcji, nie ma natywnego klienta na Okienka.

Nie no, jak, serio. Przecież jest ;)

Michał Zieliński napisał(a):

Fakt, racja. Mój błąd, ostatni raz gdy sprawdzałem nie był jeszcze dostępny.

Yzoja napisał(a):

No właśnie od paru miesięcy widzę na Windowsie 8/10 fajną aplikację i tak zdębiałam w pierwszej chwili ;) dużo lepiej sobie radzi z kilkoma teamami niż webowy.

Paweł Rybak napisał(a):

Prawda,ja też miałem wybrać laptopa wyższej klasy z Windows.Ale ostatecznie wybór padł na nowego MacBooka w kolorze Space Gray :). Bez większego namysłu kupiłem go ponieważ jakby nie było jest to Apple więc jakość no i system OSX. Miałem już Macbooka Pro i Air ale ten nowy Macbook to nowe doznanie tak estetyczne jak i technologiczne. Jest ultra-cichy i ultra-cienki…..

Stefan napisał(a):

A jak ustosunkujesz się do takiej opinii z kunkuryncyjnego portalu? ;-) „Nowy MacBook ma wydajność… czteroletniego Aira. To naprawdę jest tylko netbook” Tak bez złośliwości, pytam z czystej ciekawości, bo mi Launchpad muli na MBP ;-)

Paweł Rybak napisał(a):

Odpowiem tak, miałem wcześniej Macbookq Air 13 i nie widzę jakiegoś rażącego odstępstwa w wydajności. Procesor wiadomo……..nie klasy i3 czy i5 ale daje radę i do pracy codziennej daje radę……dla mnie bomba.Tylko co do ceny to się trochę rozczarowałem.Oscylowałem wokół kwoty 3500 – 4000 zł a nie 6300.

Paweł Rybak napisał(a):

Sorry ale mam opóźnienie ponieważ,dopiero teraz odzyskałem hasło do konta.Odpowiem Ci tak, ja używam nowego macbooka około roku,do moich potrzeb wydajność jest w zupełności wystarczająca.Jeśli nie obrabiasz zdjęć i video oraz grafiki wektorowej to jest ok,ultra-mobilny ipad z klawiaturą o normalnym rozmiarze.Może i procesor jest nie tęgi ale dyski ilość ram to wynagradza.Do typowej pracy z pocztą,www czy pakietem iwork bądź office jest niezawodny i bateria jest bardzo trwała, mój macbook ma prawie rok a bateria trzyma spokojnie 7-8 godzin pracy.

Arek UK napisał(a):

Ja akurat miałem okazję sobie popisać na tym laptopie trochę i musze stwierdzić, że klawiatura jest okropna, praktycznie zero skoku, jakby pisać na ekranie iPada. No, ale co kto lubi…

Paweł Rybak napisał(a):

Tak to prtawda klawiatura wymaga przyzwyczajenia ale to jest kwestia kilku dni. Ja się już przestawiłem do niej,zajęło mi to okolo 3 dni

Arek UK napisał(a):

Polecam wypowiedź inżyniera Apple :-D

martin napisał(a):

Jeśli chodzi o profesjonalne zastosowanie w grafice, sprzęt apple a w szczególności system stał się tak nie wydajny i pełen błędów że nie pozwala mi na wygodną pracę. Jestem załamany. Po 8 latach uzytkowania maków poddaję się.

qsiu napisał(a):

Zależy „kto w czym robi”. Jeżeli chodzi o grafikę to tak, Maki dają radę, zarówno pod kątem sprzętu i softu – mam na myśli komercyjne programy jak pakiet Adobe, czy Pixelmator. Jeżeli spojrzymy na branżę inżynieryjną to na OS X nie dostaniemy podstawowego (komercyjnego) oprogramowania CAE/BIM, a o bardziej wyspecjalizowanym z wyższej półki nie ma mowy. OK, jest AutoCAD w wersji natywnej… :) Dlatego w moim przypadku taki Dell M3800 czy MSI WS60 w zastosowaniu pro zostawia Maki daleko w tyle. Do codziennego użytku, jak autor wspomniał „… przeglądarka internetowa, Spotify, Word i Wiadomości.” Maki biją konkurencję, ale te czynności można równie dobrze wykonywać na iPadzie. Tak, sam korzystam z MacBooka Pro Retina 15″, ale następnego już raczej nie kupię.

P.S. Po wielu latach korzystania z iOS, kupiłem telefon z Androidem. Nie zaobserwowałem, że system działa wolniej czy brakuje mi niektórych aplikacji, zyskałem za to znacznie większą swobodę dzięki otwartemu systemowi. Niestety, jakość wykonania i użyte materiały są gorsze niż w iPhone. Nie żałuję.

MDW napisał(a):

I to wszystko? To są wszystkie powody dla których używasz rozwiązań Apple? Gdyby nie tych kilka aplikacji to byłbyś w stanie przesiąść się na np. Windows? No to nie wróżę Ci długiej przygody z Apple. Windowsa będziesz miał wcześniej niż sobie z tego zdajesz teraz sprawę. :) Te wszystkie aplikacje na 100% mają swoje odpowiedniki w windowsowym świecie. Gdybym ja miał tylko takie powody do używania rozwiązań applowych to rzuciłbym jabłkowy świat w tej chwili. To są żadne powody.

Lokinpl napisał(a):

Za Maka nie trzeba przepłacać.

Można kupić Maka Mini + iPhone 5C + klawiatura Apple Bluetooth i mamy zestaw, którego właściciel jest gotowy na wszystko.

Sprawdziłem osobiście ;)

Amanda napisał(a):

Trafiłam tu właśnie stojąc przed zakupem pierwszego maca i napadu wątpliwości. Dzięki ;)

Stefan napisał(a):

Jeśli chcesz znać zdanie, kogoś kto wywalił 5,5 kafla na maca, to powiem ci jedno – kup sobie jakiegoś windowsowego ultrabooka za 60% tej kwoty ;-)

Amanda napisał(a):

w kółko wywalam sporo hajsu na windowsy, więc może czas dać szansę jabłku. Planuję kupić macbooka pro, nie air. Czemu jesteś niezadowolony? ;)

Stefan napisał(a):

ja mam MB Pro late 2014, 13 cali, a czemu nie? Jak na takie bebechy, to muli czasami. W poprzednim dłuższym poście z pytaniami wyłuszczyłem trochę wad ;-) Poza tym, jeśli zapoda się mu trochę więcej roboty, to się dość rozgrzewa i wiatraki się włączają, nie są głośnie, ale wydaje mi się, że nie powinien się tak grzać. No i lipna obsługa dysków sieciowych. No ale skoro masz dość windowsów, daj szanse makówce, może tobie przypadnie do gustu, ja się nie przekonałem. Nie , że nie jest wart tych pieniędzy, bo na prawdę to solidnie wykonany sprzęt i nic nie trzeszczy, ale nie było jakiegoś wow ani jeśli chodzi o szybkość, ani ergonomiczność. No i jeszcze mega ściema z retiną, jak kupisz coś z windą, co ma w papierach full hd, to masz full hd, a tu masz niby rozdzielczośąć ponad chyba 2560 na 1600, ale jest to skalowane standardowo do 1280×800! można zmienić, ja ustawiłem 1400×900, ale niby mozę spadać wydajność, no ale na litość, miejsca przy takiej rozdziałce to nie ma a nic na ekranie. W sklepie jakoś nie zwróciłem na to uwagi, między innymi dlatego też trochę się zawiodłem.

Moridin napisał(a):

Piszesz o Retinie ewidentne nie rozumiejąc czym jest, ani dlaczego. Serio używasz 1920px na 13″? A wiesz że jak bardzo chcesz to i na Mac możesz sobie włączyć te 2560px? :)

Stefan napisał(a):

Dokładnie wiem czym jest retina i dlaczego… i nie, na 13 calach nie da się włączyć ful HD, o ile wiem do MBP 15 ma FHD, na 13 da się tylko 1680×1050 (i tu jest całkiem nieźle jeśli chodzi o widoczność, ale raczej używam 1440×900), przynajmniej oficjalnie. Chciałbym ci też przypomnieć, ze 5-6 calowe smartfony mają fhd, kwestią jest tylko odpowiedni interface :)

Moridin napisał(a):

Niezależnie od systemowych presetów możesz sobie włączyć 1920×1080. A tak z ciekawości: próbowałeś kiedyś coś czytać na biurku 1920×1080 punktów przy 13″?

Moridin napisał(a):

P.S. Możesz sobie na 15″ nawet 2880×1800 pt włączyć. There’s an app for that.

Mariusz P. napisał(a):

I jak Macbook 12″ spisuje się w codziennym użytkowaniu?