Apple Music mnie kupiło, choć nie jest bez wad

23/07/2015, 16:48 · · · 12

Właśnie minęły trzy tygodnie odkąd na rynku zawitała usługa streamingu muzyki – Apple Music. Przez te trzy tygodnie intensywnie korzystałem z różnych serwisów muzycznych, porównywałem i rozmawiałem z ludźmi związanymi z muzyką zawodowo, aby wyrobić sobie zdanie nt. nowego gracza na rynku.

Apple Music mnie kupiło, choć nie jest bez wad i to miejscami poważnych.

Kupiło mnie absolutnie systemem sugerowania muzyki, która może mi się spodobać. Algorytm oceniający moją bibliotekę iTunes, w połączeniu z moimi preferencjami ustalonymi wpierw na początku konfiguracji usługi, a potem podczas słuchania „lajkowaniem” tego, co mi się podoba, generuje nadzwyczaj trafne propozycje. To jest największy plus Apple Music, bo nie ma czegoś takiego, na podobnym poziomie, u konkurencji. Drugim plusem w tej kwestii są gotowe playlisty przygotowane przez Apple, dedykowane do konkretnych aktywności, jakie wykonujemy – świetne wybory. Polecam wsłuchanie się.

Opcja iCloud Music to kolejna świetna propozycja od Apple. Macuser, który przez lata korzystał z iTunes, dostaje od ręki dostęp do playlist, albumów i utworów, które ma na swoim komputerze. Teraz nie muszę już synchronizować swojego iPhone’a z komputerem, aby móc na nim słuchać swoich ulubionych płyt. Niestety w tym miejscu mamy też poważne problemu zgłaszane przez wielu użytkowników. Otóż okazuje się, że nie wszystkie płyty jakie mamy u siebie, w szczególności te, które sami robiliśmy z CD, są poprawnie identyfikowane przez system. Mnie np., iCloud Music błędnie rozpoznał kilka płyt, w tym np. płytę Jay-Z „The Grey Album”, którą w streamingu mam jako…koncertową. Mały problem, na komputerze nadal ją mam. Gorzej mieli inni użytkownicy, w tym Jim Darlymple, któremu…zniknęło około 4700 utworów – pisze o tym dziś Wojtek.

Absolutnie największą wadą Apple Music jest interfejs. Nie ma co ściemniać, że jest nowatorski, czy „inny”. Jest zwalony. Nie mamy przejrzystego, łatwego, logicznego UI. Nie mamy prostoty iOS, tylko coś, jakąś jakby protezę, na siłę wklejoną do aplikacji Muzyka. Przyciski są za małe, czasem trudno w nie trafić (np. w przycisk „Play”, gdy przeglądamy zawartość katalogu, a muzyka gra w tle). Nie widać w logiczny sposób, jaką muzykę mamy dostępną offline, a jaką tylko w streamingu. Nie mamy logicznego dostępu do różnych gatunków muzycznych itd. Za dużo klikania, opcji, szukania… Rozumiem, że to są pozostałości po Beats Music i liczę, że w kolejnych aktualizacjach będą naprawiane, ale na razie, za to jest największy minus.

Jeśli chodzi o jakość muzyki, to wg mnie, jest bardzo dobrze. Przypomnę, że Apple używa innego kodeka niż pozostali konkurenci, także nie mamy co porównywać ilości kbps, tylko musimy posłuchać, jak muzyka brzmi. Umówmy się, że na sprzęcie z dolnej lub nawet średniej półki wrażenia będą odmienne niż te, jakie możemy mieć, słuchając na sprzęcie za kilka tysięcy złotych. W tym niższym zakresie budżetu różnice są niezauważalne pomiędzy serwisami – testowałem Apple Music, Spotify Premium i Tidal HiFi. Konsultowałem to z różnymi osobami – laikami i profesjonalistami. Pojechałem nawet do Jarka „Yaro” Płocicy – którego znacie z naszych łamów, chociażby z testów iPodów – producenta muzycznego, który na co dzień zajmuje się muzyką. Zrobiłem mu „blind test” i faktycznie zauważył różnicę między Tidal HiFi kontra Apple Music/Spotify Premium, ale już na słuchawkach od iPhone’a miał problemy z jednoznacznym stwierdzeniem co jest lepsze. Zresztą to, co jest „lepsze” czasem jest też bardzo subiektywną sprawą. Jedni wolą więcej basów, inni neutralne dźwięki. Faktycznie, gdy robiliśmy odsłuch na głośnikach Jarka z firmy Lipnicki, za kilkadziesiąt tysięcy dolarów komplet, to było słychać różnice, ale też nie wszędzie i nie na wszystkich utworach.

Baza utworów to jeszcze jedna istotna sprawa w systemach streamingowych. Nie ma co ukrywać, że każdy jest inny i każdy słucha innej muzyki. Dotychczas serwisy streamingowe konkurowały ze sobą autorami „na wyłączność”, która i tak po jakimś czasie wygasała i utwory lądowały u wszystkich. Konkurowały ze sobą też sposobem prezentacji oferty. Tidal (dawny Wimp) ma redakcje prezentującą wg nich najlepsze nowości. To jest świetna rekomendacja. Dla wielu osób jest bardzo istotnym fakt, że ktoś „żywy” coś sugeruje. Tutaj musi każdy zdecydować, co jest dla niego najlepsze. Ja już wspominałem na początku, czym zostałem kupiony.

Reasumując, tryb sugerowania muzyki oraz iCloud Music, w moim przypadku na razie wygrywają i powodują, że nie zrezygnuję z płacenia po zakończeniu 3-miesięcznego bezpłatnego okresu próbnego w Apple Music. Cena w Polsce jest rynkowa – 20PLN. Baza utworów najbardziej mi odpowiada, a jakość dźwięku satysfakcjonuje. Liczę, że problemy z interfejsem będą naprawione w najbliższych aktualizacjach, przez co będę mógł powiedzieć, że jestem w pełni zadowolony. Jednak niczego nie sugeruje – każdy musi sam zdecydować, co jest dla niego najlepsze.

 

12

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada