Polak, czyli klient drugiej kategorii

10/11/2015, 12:22 · · · 13

Brak Apple Store w Polsce to przede wszystkim brak ich serwisu. Obsługa klienta jest nierozłącznym elementem produktu. Niestety mam nieodparte wrażenie, że nie w naszym kraju.

Mój iPhone 6 Plus łapie się na program naprawczy aparatu. Mogę to zrobić w każdym autoryzowanym serwisie. Będąc w Warszawie, czekałbym na to dzień. Mieszkając w Łodzi, dzięki serwisowi iDream ten czas skrócił się z okresu dwóch tygodni, do dwóch dni. Przekraczając naszą zachodnią granicę istnieje spora szansa, że w najbliższym Apple Store naprawa lub wymiana byłaby od ręki z uśmiechem, bez większych problemów.

W związku z problemami z iTunes Movies na Apple TV 4 zgłosiłem na stronie Apple chęć połączenia z wsparciem/działem pomocy. Po chwili był telefon z Irlandii i miła Pani Marta starała się zgodnie z procedurami rozwiązać problem, by po chwili do mnie oddzwonić, że jest to kwestia znana i pracują nad tym i na chwilę obecną więcej informacji nie ma. Było miło, sympatycznie w tempie ekspresowym.

Tak samo jest przy zakupie produktów Apple zarówno w fizycznych sklepach, jak i w tym internetowym, gdzie otrzymujemy powiadomienia i cały proces jest szybki, czytelny, przejrzysty. W naszych rodzimych salonach Apple też jest nieźle. Ostatni zakup iPada Air 2 w Łódzkim salonie iDream był zbliżony do tego z Apple Store’ów.

Spróbujcie kupić jednak coś w RTV Euro AGD, czy to przez stronę, czy to w stacjonarnym sklepie. Na miejscu będziecie ganiani z kwitkami od jednego stanowiska do drugiego. Natomiast kupując w internecie, w natarczywy sposób, wręcz z dodawaniem produktów do wirtualnego koszyka będą wam oferować akcesoria i dodatki, których nie potrzebujecie. U Apple zakup akcesoriów jest zgrabnie sugerowany.

W ostatnich tygodniach mój samochód sprawia nieco problemów. Po awarii napinaczy i koła wody stanąłem na jednym z MOPów na Autostradzie A2. Zadzwoniłem na Assistance Allianz, u którego mam wykupioną polisę ubezpieczeniową. Ponad minuta oczekiwania na połączenie, zgłoszenie zdarzenia i prośba, abym teraz oczekiwał na kontakt od firmy zajmującej się holowaniem. Tu była pierwsza niemiła niespodzianka – limit na holowanie do 150 km wlicza także dojazd lawety do bazy. Mimo że do Łodzi dzieliło mnie mniej niż 100 km, to musiałbym za powrót na lawecie dopłacić blisko 400 złotych. Odstawiłem więc samochód do mechanika w Warszawie.

Problem w tym, że na lawetę na autostradzie czekałem 2 godziny od momentu zgłoszenia zdarzenia. Przecież to jest żenujący poziom obsługi klienta, biorąc pod uwagę fakt, że jest to autostrada, a nie jakaś polna droga daleko od cywilizacji. System autopomocy powinien być przygotowany na szybkie reagowanie, na tej jednej z najczęściej uczęszczanych dróg w kraju. Gdy mój poprzedni samochód odmówił posłuszeństwa w Austrii, łącząc się z ADAC na autostradzie po 10 minutach była już laweta.

Szalę goryczy przelała dzisiejsza wizyta w autoryzowanym serwisie Citroena. Na podstawie samej informacji o błędzie po podłączeniu trudno jest zweryfikować, dlatego zdecydowałem się na wizytę u osób, które powinny być ekspertami od tego samochodu. Problem w tym, że zaproponowano mi termin diagnozy na przyszłą środę. Autoryzowany serwis, który powinien dbać o wizerunek marki, o klienta, tak właściwie Cię spuszcza na tydzień.

Ja wciąż wierzę, że PLL LOT przejdą w obce ręce i zaczną traktować pasażerów tak jak Turkish Airlines. Wierzę, że wejdzie do Polski Amazon i pojawią się stacjonarne Apple Store’y, gdzie będzie wyznaczana jakość obsługi klienta w naszym kraju. Ostatnio na Facebooku Grzegorz Marczak z AntyWeb napisał, że nasze MediaMarkty i Saturny to bazar w porównaniu z BestBuy i trudno się z tym nie zgodzić, biorąc pod uwagę zwłaszcza to, jaki poziom wiedzy reprezentują sprzedawcy.

U nas nadal liczy się sprzedaż, a nie klient. Klient, który zapłacił, już tym bardziej nikogo nie interesuje.

13

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko