Watykan bez kolejek

17/11/2015, 18:17 · · · 7

Zwiedzenie cudownej bazyliki św. Piotra i Muzeów Watykańskich nie jest prostą rzeczą. Kolejka do tego pierwszego zazwyczaj rozciąga się od 180° do 360° wokół placu, a ta do muzeów zaczyna się na kilometr lub dwa przed wejściem. Da się jednak wejść do obu miejsc bez kolejki – wystarczy jedno małe wyrzeczenie.

blogXTAA1785

Bazylika św. Piotra na Watykanie

Budowano ją, bagatela, przez 120 lat (1506–1626) i jest drugim co do wielkości kościołem na świecie pod względem powierzchni. Wiele znakomitych nazwisk łączy się z jej tworzeniem – w tym Donato Bramante, Michał Anioł, Rafael Santi czy Gianlorenzo Bernini. Codziennie udostępnia się jej wnętrza turystom, chyba że zostaje zamknięta z powodu np. wizyt zagranicznych oficjeli – nam w zeszłym roku przeszkodził w planach zwiedzania Barack Obama.

Watykan-Mapa-hero

Wejście dla turystów znajduje się na Placu św. Piotra, po jego prawej stronie (mniej więcej w rejonie pinezki na mapie). To tam znajdują się bramki wykrywające metal i skanery, przez które należy przepuścić torebki, plecaki, bagaż oraz osobiste przedmioty typu smartfony, paski do spodni i tak dalej. Bramki oficjalnie otwierają się o godzinie 8:00 rano i o tej porze przychodzi większość turystów. O godzinie 9:00 latem oszacowaliśmy z Iwoną, że kolejka jest na przynajmniej dwie do trzech godzin stania. W pełnym słońcu przy ponad 30-stopniowym upale. O 8:00 jest niewiele lepiej i należy liczyć przynajmniej trzy kwadranse bezczynności.

Da się to jednak obejść, ale ciii… nie mówcie nikomu.

Oficjalnie bramki otwierają się o 8:00 rano, ale w rzeczywistości ochrona wpuszcza gości od godziny 6:45–7:00. Przyszliśmy parę minut przed siódmą i przed nami stało zaledwie kilkanaście osób. O 7:00 otwierają się też drzwi do samej bazyliki. Jeśli jednak chcecie się dostać na kopułę, niezależnie czy windą, czy schodami, to będziecie musieli chwilę poczekać. Dopiero o 7:30 można tam wejść. Zdążyliśmy spędzić dwadzieścia minut wewnątrz Bazyliki i byliśmy pierwsi w kolejce na kopułę. Po jej zwiedzeniu można oczywiście wrócić do wnętrza kościoła – czy to w celu modlitwy, czy zwiedzania.

blogXTAA1804

Muzea Watykańskie

To wspaniałe miejsce dosłownie zapiera dech w piersiach i warto poświęcić mu przynajmniej pół dnia, a najlepiej cały dzień. Na terenie kompleksu znajdują się dwie restauracje, jest więc gdzie odpocząć i się czegoś napić. Podobnie jak w przypadku bazyliki, na zwiedzanie warto udać się wcześnie rano, ale nie po to, by uniknąć kolejki! Ona bowiem nie będzie dla Was istniała, pod warunkiem, że dostosujecie się do naszej prostej rady. Radzę przyjść wcześnie, ze względu na tłum ludzi, którzy przemierzają korytarze muzeów – jeśli przyjdziecie rano, to ich nie doświadczycie, a potrafią być niesamowicie dokuczliwi. W połowie dnia czuliśmy się jak sardynki w puszce…

Otóż kolejka dla wycieczek, grup zorganizowanych lub osób bez biletu często zaczyna się już przy Placu św. Piotra, prowadzi w kierunku północnym wzdłuż murów Watykanu, skręca na zachód, potem na północ i ponownie na zachód, kończąc się przy wejściu na Via Vaticano. Żeby nie stać w tej kolejce, wystarczy kupić bilety online. Najprostsze bilety, bez przewodnika i innych dodatków, można kupić bezpośrednio na oficjalnej stronie Watykanu. Z góry ostrzegam, że mnóstwo pośredników oferuje takie same bilety, ale są one o kilka ładnych euro droższe. Pośrednictwo to dobry interes…

Część muzeów watykańskich otwiera się o 9:00 rano, ale polecam sprawdzić szczegóły na ich stronie przed zaplanowaniem wyjazdu, żeby obyło się bez przykrych niespodzianek. Jeśli kupicie bilety online na stronie Watykanu (jest wiele różnych rodzajów biletów), to ominiecie kolejkę i wejdziecie przez specjalne wejście dla osób, które już mają bilety. Specjalne wejście znajduje się w tym samym miejscu, co wejście „normalne”. Należy pamiętać, że bilety są na konkretną godzinę, warto więc się nie spóźniać.

Podczas naszej „pielgrzymki” nie skorzystaliśmy z opcji przewodnika i zwiedziliśmy całość samodzielnie. Mnie najbardziej zaskoczyło niewielkie wrażenie, jakie zrobiła na mnie Kaplica Sykstyńska. Iwona z kolei odniosła skrajnie przeciwne wrażenia; była zachwycona. Oboje jednak żałowaliśmy, że nie zdecydowaliśmy się na indywidualnego przewodnika, który opowiadałby nam ciekawostki trudne do odszukania na papierze, szczególnie gdy jest się otoczonym przez tyle piękna.

Do dzisiaj uważam Rzym za najpiękniejsze miasto, w którym byłem i podejrzewam, że zostawiłem w nim część swojego serca.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 9/2015



7

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.