iMagazine

Freecom Tough Drive Mini SSD

08/12/2015, 21:05 · · · 1

Pendrive’y powoli przestają mi być potrzebne – przenoszę na nich głównie małe pliki, a w tym z powodzeniem zastępuje je Dropbox i inne chmury. Wszelkie zewnętrzne nośniki przydają się natomiast do przenoszenia plików o znacznych rozmiarach. Gdy dostałem do recenzji dysk Freecoma, pojawiła się więc u mnie wątpliwość: po co mi zewnętrzny dysk, który ma jedynie 128 GB pojemności?

Tough Drive nie wygląda do końca jak dysk twardy. Ma gumową i twardą obudowę, wymiarami zbliżoną dokładnie do niczego – jest zdecydowanie większa od każdego pendrive’a, ale i sporo mniejsza niż przenośne SSD, o HDD nie wspominając. Mieści się bez trudu w kieszeni, nie przeszkadza też w torbie, bo pomimo sporych gabarytów, nie waży zbyt wiele. Z powodzeniem można go jednak nosić gdziekolwiek, nawet w miejscu, w którym narażony jest na uszkodzenia mechaniczne, ma nawet uchwyt specjalnie przeznaczony na smycz. Obudowa, jak sama nazwa wskazuje, jest bowiem odporna na upadki oraz wodę – wytrzymuje upadek z wysokości do 4 m (sprawdzałem na trochę mniejszej wysokości i faktycznie nie doznał żadnego uszczerbku) oraz zachlapanie wodą. Do tego drugiego mam jednak pewne wątpliwości, ponieważ wtyczka USB, którą zintegrowano z obudową, jest odsłonięta. Po pewnym czasie styki portu mogą przestać kontaktować w wyniku zawilgocenia, natomiast podłączenie mokrego złącza do komputera jest niezwykle ryzykowne.

freecomtoughdrive5

Każdy z przenośnych dysków, z jakich dotąd korzystałem, denerwował mnie tym, że musiałem wraz z nim nosić kabel do podłączenia do komputera. Zintegrowana wtyczka Tough Drive jest więc świetnym rozwiązaniem, bez którego nie wyobrażam sobie już żadnego mobilnego nośnika. To właśnie uzyskana w ten sposób wygoda używania sprawiła, że pendrive’y błyskawicznie wyparły dyski w przenoszeniu małych plików. Stały się one z czasem bardzo pojemne: bez trudu można nabyć taki o pojemności 128 GB. A skoro tak, to po co mi właściwie dysk o większych gabarytach oferujący taką samą ilość miejsca? Tak, dobrze myślicie – Tough Drive jest szybszy. I to znacznie. Do testu kopiowania i odczytu wykorzystałem dwa zestawy plików: pierwszy to dwa duże, mające wielkość 1,46 GB każdy, oraz katalog z tysiącem zdjęć o łącznej wielkości 1,45 GB. Dla porównania w teście wykorzystałem pendrive’a Corsair Survivor o pojemności 32 GB i wyposażonym w złącze USB 3.0 (podobnie jak testowany Tough Drive). Oba nośniki sformatowałem do exFat (obecnie najbardziej uniwersalnego formatu plików). Komputer, który wykorzystałem do testu, to MacBook z początku 2013 roku, z portami USB 3.0 oraz dyskiem SSD OWC Aura Pro. Kopiowanie dużych plików do Corsaira zajęło 1 minutę i 11 sekund, natomiast zestaw małych plików został skopiowany w 3 minuty i 24 sekundy. W przypadku Tough Drive czasy te wyniosły odpowiednio 21 sekund oraz 11 sekund. W drugą stronę, czyli podczas kopiowania tych samych zestawów danych z nośnika na komputer, Corsair osiągnął czasy równe 36 sekund oraz 21 sekund, a Tough Drive odpowiednio 16 sekund oraz niespełna 9 sekund. Różnice są gigantyczne, co nie jest żadnym zaskoczeniem – dysk SSD ma odmienną konstrukcję niż pendrive, mimo to, że oba są pamięcią typu flash.

freecomtoughdrive4

Przenoszenie plików nie jest jednak jedynym zastosowaniem, do którego można wykorzystać zewnętrzny dysk, co więcej, uważam, że dokładanie do przenośnego SSD jedynie w tym celu jest pozbawione sensu. Duża pojemność Tough Drive pozwala trzymać na nim pliki na dłużej i pracować na nich bez kopiowania ich na dysk komputera. Zdarza mi się pracować z rozbudowanymi plikami CAD ważącymi po kilkadziesiąt megabajtów – często zapisuję wprowadzone na nich zmiany, więc powolny dysk znacznie wydłuża czas spędzany z nimi. Sprawdziłem więc, jak poradzi sobie z ważącym 22 MB, dość złożonym plikiem CAD, zawierającym wiele warstw i obiektów. Otworzenie go z dysku komputera (uwzględniając to, że AutoCAD jest już włączony) trwa 14 sekund, natomiast zapisanie zmian zajmuje około sekundy. Te same czynności wykonane na pliku umieszczonym na Tough Drive zajmują dokładnie tyle samo czasu. Dla porównania wspomniany już Corsair potrzebował 16 sekund na otworzenie go, ale zapis był już około trzykrotnie dłuższy (i o ile w przypadku małego pliku różnica jest znikoma, to przy bardziej złożonych będzie się dawała we znaki). Wypróbowałem też działanie maszyny wirtualnej (Windows 8.1 zainstalowany przez Parallels 10): bez zarzutu, nie zauważyłem żadnej szczególnej różnicy między systemem uruchomionym z dysku komputera oraz zewnętrznego SSD. Tough Drive radzi sobie też doskonale z filmami o dużych rozmiarach – po podłączeniu do telewizora mogłem płynnie poruszać się po bibliotece i przewijać wszystkie multimedia.

freecomtoughdrive3

To, że przestajemy być uwiązani do biurek i możemy pracować zdalnie, często też w drodze, niezmiernie mnie cieszy. Niesie to jednak za sobą pewne zagrożenia, a jednym z nich jest uszkodzenie elektroniki, choćby podczas pracy w pociągu czy autobusie. Dokładnie do tego stworzony został Tough Drive – wytrzyma każdy upadek, można na niego nadepnąć, kopnąć go i wrzucić do schowka w samochodzie bez obaw, że coś się mu stanie. Jednocześnie jest niesamowicie szybki i wygodny, ma wbudowaną wtyczkę USB, która sprawia, że używa się go niemal tak komfortowo, jak pendrive’a. Tyle że jest znacznie wydajniejszy, dzięki czemu może więcej.

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 09/2015


Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac


Dodaj komentarz

Dariusz Grabowski napisał(a):

Fajny, ale jednak wolę mojego SanDisk Cruzer Extreme 64GB, którego mam przypiętego jako brelok do kluczy.