Mastodon
Zdjęcie okładkowe wpisu Życie z MacBookiem, życie bez złącz

Życie z MacBookiem, życie bez złącz

6
Dodane: 9 lat temu

Po przeanalizowaniu swoich obecnych potrzeb doszedłem do wniosku, że duża moc obliczeniowa nie jest mi już potrzebna tak bardzo, jak wtedy, gdy studiowałem. Dużo ważniejsza stała się mobilność, dlatego też zdecydowałem się na zmianę komputera na MacBooka – urządzenie piękne, lekkie i szalone w swoim zamyśle.

Szalone, ale jedynie na początku. Postanowiłem skonfigurować komputer od zera, bez przywracania go z TimeMachine. Zalogowałem się więc do iCloud, do Dropboxa i… to wystarczyło. Miałem wszystkie dane, łącznie ze zdjęciami (bo są w chmurze), muzyką (również w chmurze), archiwum tekstów (tak, też w chmurze) i obszerną bibliotekę czasopism związanych z moją branżą (pewnie domyślacie się, gdzie się znajduje). Większe pliki, takie jak filmy, trzymam na dysku sieciowym. Nie potrzebuję ich poza domem, więc nie ma potrzeby, bym w ogóle miał je na dysku komputera. Razem działa to całkiem fajnie w 99% przypadków. Ten ostatni, jeden mały procent bywa jednak upierdliwy, a bierze się stąd, że nowy MacBook ma, nie licząc złącza minijack, tylko jeden port, na dodatek niezbyt popularny. Z czasem ta sytuacja z pewnością się zmieni; podejrzewam, że za kilka lat większość użytkowników zrezygnuje w ogóle z nośników fizycznych, niemniej jednak obecnie są wciąż wykorzystywane. Zebrałem więc kilka rozwiązań, które pozwolą przetrwać ten okres przejściowy.

kingston DataTraveler microDuo 3C 64GB_DTDUO3C_64GB_ao_hr_11_06_2015 11_45

Kingston DataTraveler microDuo 3C

Podstawowy nośnik danych to obecnie pendrive. MacBook jest o tyle problematyczny, że, owszem, ma port USB, ale w standardzie C, a nie powszechnym A, w związku z czym nie sposób podłączyć do niego niemal każdego pendrive’a. Niemal, bo jednak na rynku jest już kilka rozwiązań, które są kompatybilne zarówno ze „starym”, jak i z „nowym” USB. DataTraveler microDuo 3C jest bardzo mały, wygląda jak dwie połączone ze sobą wtyczki. USB-C ma zatyczkę, z niewiadomych powodów zabrakło jej natomiast po drugiej stronie. Znalazło się za to miejsce na uchwyt na smycz (uwierzcie mi, jeśli nie chcecie go zgubić, to musicie ją tam przypiąć). Pomimo mikroskopijnych rozmiarów pendrive ma pojemność nawet 64 GB (w sprzedaży jest też model o pojemności 32 GB oraz 16 GB), a na dodatek działa bardzo szybko. Nic w tym nadzwyczajnego, jest bowiem kompatybilny ze standardem USB 3.1, oferującym transmisję danych z prędkością do 100 MB/s. W praktyce prędkość zapisu w kilku testach wyniosła około 25 MB/s (podczas gdy producent deklaruje jedynie 15 MB/s), natomiast prędkość odczytu wynosiła już około 90 MB/s (tu specyfikacja wskazuje na prędkość do 100 MB/s). Te wyniki są więcej niż zadowalające, zwłaszcza że microDuo 3C nie należy do drogich pendrive’ów.

Producent: Kingston
Cena: 16 GB – ok. 40 PLN, 32 GB – ok. 60 PLN, 64 GB – ok. 90 PLN

sandisk wireless stick

SanDisk Connect Wireless Stick

Zawsze preferuję rozwiązania uniwersalne, w przypadku przenoszenia danych zależy mi więc na tym, bym miał do nich dostęp z każdego urządzenia. Connect Wireless Stick SanDiska jest pendrive’em, który oprócz klasycznego USB-A, ma też Wi-Fi, może więc łączyć się z urządzeniami z iOS oraz z Androidem. Dzięki dedykowanej aplikacji można wrzucać na niego dane oraz je z niego pobierać, a także aktualizować oprogramowanie i zmieniać ustawienia sieci bezprzewodowej. Równie dobrze z pendrive’a może też korzystać MacBook, tyle że dostęp do jego zasobów jest ograniczony. Jedynym sposobem na przeglądanie i pobieranie danych jest interfejs przeglądarkowy. Nie dość, że wygląda fatalnie, to na dodatek nie pozwala na dodawanie plików, można jedynie tworzyć nowe katalogi. Domyślam się, że to błąd oprogramowania i zostanie szybko naprawiony, obecnie jednak jest to duże ograniczenie. Connect Wireless Stick nie sprawdzi się więc tam, gdzie obustronna wymiana danych między wszystkimi urządzeniami jest niezbędna. Nadaje się za to doskonale do zbierania danych z urządzeń mobilnych, by udostępnić je później na komputerze – sprawdzi się to choćby w przypadku zdjęć, zbieranych z różnych smartfonów.

Producent: SanDisk
Cena: od 29 USD za 16 GB do 99 USD za wersję 64 GB

Kingston MobileLite Wireless G2_MLWG2_hr_20_05_2014 17_15

Kingston MobileLite Wireless G2

O uniwersalnym czytniku Kingstona pisałem jeszcze w ubiegłym roku, wtedy jednak opisywałem go jako akcesorium do urządzeń z iOS. Okazuje się, że świetnie współpracuje też z MacBookiem, choć nie jest to początkowo oczywiste. Jedną z funkcji MobileLite Wireless G2 jest udostępnianie sieci przewodowej przez Wi-Fi, wystarczy podpiąć kabel Ethernet i połączyć się z G2, by móc z niej korzystać. To doskonałe rozwiązanie w hotelach, gdzie często dostępny jest tylko przewodowy internet. G2 ma jeszcze dwa porty: USB-A oraz czytnik kart SD. Aby uzyskać dostęp do podłączonych do nich nośników, należy połączyć się z G2 za pośrednictwem Samby (czyli odczytać IP routera i skopiować je do Findera). Pamięć zostaje wtedy zamontowana jako dysk zewnętrzny. Takie rozwiązanie jest co prawda nieszczególnie szybkie, ale do transferu małych plików (a takie zazwyczaj przenoszone są na pendrive’ach) w zupełności wystarcza.

Producent: Kingston
Cena: ok. 100 PLN

apple adapter usb-c

Adapter Apple USB-C do USB-A

Pomimo dostępnych pendrive’ów z USB-C oraz czytników, które pozwolą przesłać do MacBooka dane z kart SD, a także udostępnią mu internet, wiele urządzeń USB wciąż będzie wymagać bezpośredniego połączenia z komputerem. Chodzi tu zarówno o duże dyski twarde, jak i o mikrofony, karty dźwiękowe czy bardzo niszowe i specjalistyczne urządzenia. W tym przypadku zastosowanie przejściówki jest niestety niezbędne. Sam korzystam z oryginalnej przejściówki, sprzedawanej przez Apple, z uwagi jednak na to, że USB-C jest otwartym standardem, z powodzeniem można wybrać model innej firmy i nie martwić się o to, czy będzie działać (tak jest choćby z kablami Lightning bez certyfikatu MFi). Zdecydowałem się na tę od Apple z uwagi na krótki kabel, dzięki któremu mogę podpiąć do komputera nawet grubszego pendrive’a (a przy MacBooku każdy wydaje się monstrualnych rozmiarów). Wyceniono ją na 89 złotych, jest więc droga, nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by, zamiast niej, wybrać sporo tańszy adapter Incipio, Kanex bądź innej firmy. Mimo to, że port USB-A w komputerze wydaje się niezbędny, nie noszę jej ze sobą codziennie – choć korzystam z MacBooka od miesiąca, nie miałem jeszcze potrzeby, by podłączyć do niego żadne urządzenie z tym złączem.

Producent: Apple
Cena: 89 PLN

creative t4 wireless

Creative T4 Wireless

MacBook to nie tylko narzędzie do pracy; równie często używam go do słuchania muzyki. Co prawda moje głośniki można podpiąć do niego przez złącze minijack, częściej jednak wykorzystuję to, że mogą też łączyć się z nim bezprzewodowo, przez Bluetooth. Nie jest to rozwiązanie idealne, zasięg jest bowiem dość ograniczony, a jakość dźwięku potrafi być zauważalnie gorsza (choć to nie reguła), podczas pracy w domu wynagradza mi to jednak komfortem. Zazwyczaj siedzę przy biurku, ale gdy spędzam przy komputerze więcej niż godzinę, dla wygody przenoszę się z pracą na kanapę bądź w inne miejsce. Oczywiście zamiast wspomnianych Creative’ów można korzystać z innych głośników z Bluetooth, sam jednak używam ich od dawna i nie mam do nich żadnych zastrzeżeń.

Producent: Creative
Cena: ok. 900 PLN

apple tv

Apple TV 3

Ostatnio Apple pokazało nową wersję Apple TV, z możliwością instalowania aplikacji, sterowania za pomocą Siri oraz świetnym, bezprzewodowym pilotem. Sam korzystam z tego urządzenia głównie dla AirPlay, dostępnego w drugiej, trzeciej i czwartej generacji Apple TV. Dzięki temu urządzeniu mogę przesyłać muzykę do stacjonarnego systemu audio, udostępnić ekran oraz oglądać filmy (co wymaga jednak bardzo szybkiej sieci bezprzewodowej, w przeciwnym razie trzeba się liczyć z opóźnieniem i spadkami liczby klatek na sekundę). W razie potrzeby zabieram je też ze sobą, by zrobić prezentację lub pokazać rodzinie zdjęcia z wakacji. Mogę, owszem, zamiast niego używać adaptera, nie daje on jednak tyle komfortu co AirPlay.

Producent: Apple
Cena: 369 PLN

Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2015

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac

Zapraszamy do dalszej dyskusji na Mastodonie lub Twitterze .

Komentarze: 6

podejrzewam, że za kilka lat większość użytkowników zrezygnuje w ogóle z nośników fizycznych

Już widzę, jak ludzie wyrzucają swoje pendrajwy, płyty, dyski zewnętrzne…

Sory, ale streamowanie filmów w dobrej jakości (FHD a w przyszłości pewnie 2K/4K) przy średnim polskim łączu (ok. 8-8.5 Mbps (czyli 1 MBps=bitrate filmu max 1 MBps) jest niemożliwe. Technologia pędzi naprzód, a światłowód w Polsce nadal prawie wyłącznie do bloków leci. Tych nowych oczywiście. Chyba że ktoś ma farta i jego chałupa jest po drodze. Ciekawe co wyniknie z planów szybkiego internetu w Polsce do 2020 roku. Pewnie wielkie nic.

Poza tym nie każdy chce, by jakieś firmy miały dostęp do ich plików.

Nie wyrzucą, obecnie nadal wiele laptopów w użyciu i sprzedaży ma gniazdo VGA + HDMI i ekran HD 720p na 15” i porty USB 2.0 + 3.0. Wątpię aby to się szynko zmieniło na runku budżetowym w Polsce.

Wiesz, że Polska ma jedne z lepszych łącz w Europie ?

Wiesz, że jeśli powiesz głodnemu bezdomnemu, że w Afryce mają gorzej, to nie sprawi to, że gość przestanie być głodny?

Do domu zamiast drogiej przejściówki Apple lepiej zainwestować w przejściówkę z większą ilością portów. Kilka portów USB, FireWire, audio, mikrofon, display port, HDMI itp. zawsze może się przydać. Sam w domu jakiego macbooka bym nie miał w domu lubię go podpinać pod duży monitor 2K a bez displayport nie miał mym jak. Pod monitor mam też podpięte głośniki bo niestety zarówno bluetooth jak i airport express obniżał jakość dźwięku i zrezygnowałem z tych rozwiązań.

Problem można też rozwiązać kupnem do domu, iMaca, mac mini czy PC z dużym i wygodnym ekranem a macbooka używać na kanapie albo po za domem.