Apple Watch to nadal nie jest to

29/01/2016, 15:19 · · · 8

Kilka dni temu przeczytałem tekst Walta Mossberga na temat smatwatchy. W pełni się z nim zgadzam.

Apple Watch przez wielu uznawany jest jako produkt przełomowy, wręcz epokowy. Nawet Wy, drodzy czytelnicy, w naszym plebiscycie na Gadżet Roku 2015 wybraliście w przeważającej większości właśnie Apple Watch jako ten najlepszy.

Ale czy tak jest naprawdę? Ja się z tym nie zgodzę. Wg mnie, przynajmniej na tym etapie, na jakim akurat jesteśmy, Apple Watch nie jest tym, czego bym oczekiwał od smatwatcha.

Kilka dni temu pisałem na Twitterze, że odstawiłem Apple Watch na kilka dni i… jakoś przeżyłem. Nie brakowało mi go. W zasadzie nie zauważyłem jego braku. Apple Watch nie jest urządzeniem, którego brakowałoby mi, gdybym go całkowicie odstawił. W zasadzie zastanawiam się, dlaczego dziś go mam na sobie – chyba tylko dlatego, że pasuje mi pasek do ubioru, jaki dziś mam na sobie. I tu przechodzimy do kwestii jaka była „kiedyś”, czyli zegarek nosiło się jako uzupełnienie ubioru. Dobierało się taki, aby pasował. Apple, wprowadzając Apple Watch i wymienne paski chce, abyśmy nosili jeden zegarek do różnych strojów zmieniając tylko ten drugi. To jest sprytne rozwiązanie i zapewne wiele osób się na nie złapie. Natomiast ja coraz częściej zaczynam łapać się na tym, że w zasadzie Apple Watch używam tylko do sprawdzania czasu, a jeśli tak, to mam w sumie ładniejsze zegarki na półce od niego…

Apple Watch jest pierwszą generacją smatzegarka od Apple. I tak potrafi więcej niż konkurencja, ale zarówno on jak i wspomniana konkurencja, póki co wg mnie nie mają zbyt wiele do zaoferowania. Aplikacje są mocno ograniczone. Używanie ich to katorga ze względu na rozmiar ekranu i szybkość pracy. Właśnie głównie ta szybkość pracy aplikacji zniechęca mnie do ich używania. Pomimo wielu poprawek, aktualizacji systemu itp., nadal szybciej znajdę swojego iPhone’a i sprawdzę na jego dużym i wygodnym ekranie to, co akurat mnie interesuje lub to czego potrzebuję, niż doczekam się, aż zrobi to mój Apple Watch. To jest jego wielka wada. Czy zmieni to Apple Watch 2, którego możemy spodziewać się podobno już w marcu? Obawiam się, że raczej nie.

Dużo oczekiwałem po Apple Watch od jego funkcji fitnesowych. Niestety, zawiodłem się. Aplikacje systemowe, zarówno Zdrowie jak i Aktywność, są po prostu słabe. Odczytanie danych w nich i ich prezentacja jest mówiąc krótko — zła. W tym kontekście dużo lepiej wypada np. Fitbit i jego aplikacja, która póki co dla mnie stanowi wzór, z jakiego powinni korzystać inni producenci – wszystko jest przejrzyste, czytelne, świetnie zaprezentowane i od razu wszystko wiadomo. Zapewne znajdziemy jakieś zamienniki aplikacji, ale dlaczego muszę szukać i jeszcze dodatkowo płacić za taką przyjemność zamiast mieć od ręki?

Największą jednak wadą, wg mnie, jest bateria. Wiem, po raz kolejny o tym piszę, ale taka jest prawda. Niby mogę go zdejmować na noc i ładować na szafce nocnej, tylko że konkurencyjne rozwiązania ładują się rzadziej, przez co możemy wyjechać spokojnie na weekend, bez stresu, że zapomnieliśmy dodatkowego, specjalnego kabla do ładowania, który kosztuje niemało. Co więcej, konkurencja przez to, że nie wymaga tak częstego ładowania, umożliwia nam kontrolę naszego snu, a o to mi też w funkcjach fitnesowych, choć nie wiem czy to dobra kategoria, chodzi.

Reasumując, wg mnie Apple Watch i prawie cała konkurencja to póki co eksperyment i to daleki od ideału. Przestałem go nosić na stałe, codziennie i zacząłem traktować jako kolejny zegarek, spośród których co rano wybieram ten, który będę miał na ręku. W tym kontekście, ponieważ nie korzystam w zasadzie z aplikacji zegarkowych, lepszym rozwiązaniem dla mnie i zapewne dla większości z użytkowników jest jakaś opaska. Od mojego i Norberta Fitbit Challenge minęło już trochę czasu, a ja nie przestałem nosić opaski Fitbit ChargeHR. Ma ona wszystko to, co ma Apple Watch (funkcje fitnesowe, pomiar tętna i podstawowe powiadomienia), ale jest pozbawiona dodatkowych wodotrysków, które skracają czas pracy. Ładuję ją co 4 dni aktywnie ruszając się. No i ta aplikacja. Ideałem dla mnie byłaby wersja przypinana od spodu do paska mojego zegarka. Na to czekam.

Pasek

Apple Watch to nie iPhone albo iPad Air. Jego mogę nie nosić i nie brakuje mi go, bez iPhona i iPada jakoś już nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania. Myślę, że w tym roku zaoszczędzę i nowej wersji zegarka Apple, jeśli się pojawi, nie kupię. Chyba, że poprawią wszystkie wspomniane przeze mnie wady…



8

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, rowery, fotografia i dobra kuchnia. Redaktor naczelny iMagazine - @dominiklada