Trzy miesiące z iPhone 6S Plus

19/03/2016, 18:16 · · · 8

iPhone’ów używam, odkąd pojawił się pierwszy model, niedostępny oficjalnie w Polsce i potocznie nazywany 2G. Następnie był śliczny, biały 3GS (3G ominęłam). Zmieniając go na „”czwórkę”,” cieszyłam się przede wszystkim z większego ekranu. To samo było przy przejściu z 4S na 5 oraz z 5S na 6. Od premiery, czyli 25 września 2015 roku, używam iPhone’a 6S Plus. Dlaczego przesiadłam się ze zwykłej „szóstki”, która rok wcześniej wydawała mi się idealna rozmiarowo? Otóż w wakacje przez jakiś czas używałam Samsunga Galaxy S6 i po powrocie do iPhone’a, moje 4,7″ zaczęło wydawać się trochę za małe… Stąd też postanowienie, że następny jabłkowy smartfon będzie „z plusem”.

Gdy w berlińskim Apple Store wzięłam pierwszy raz do ręki mojego nowiutkiego iPhone’a 6S Plus, stwierdziłam: „Jaki on ogromny! Może jednak trzeba było brać zwykłego 6S?”. Podobne myśli kumulowały się w mojej głowie przez cały powrót do Poznania i pół kolejnego dnia. Lecz nagle, podczas gry w Angry Birds Fight!, dotarło do mnie: „On jest jednak idealny!”. I od tego momentu ekran 5,5″ to jest to, czego potrzebujęowałam. Trochę zabawne jest to, jak szybko przyzwyczajam się do dużych wyświetlaczy. A Ppotem powrót do mniejszych urządzeń jest dla mnie zawsze trudny. Tak jest też teraz – iPhone’y 6 i 6S z 4,7″ wyświetlaczem są takie malutkie.

Za co, oprócz dużego ekranu, kocham iPhone’a 6S Plus? Zdecydowanie za szybkość, baterię i aparat. Oj tak, nowe 6S, niezależnie czy te małe, czy duże, są pioruńsko szybkie. Szczególnie widać to w działaniu TouchID. Wystarczy krótki dotyk palca i telefon już jest odblokowany.

Bateria też jest rewelacyjna. W porównaniu do 6S wytrzymuje o około. 20% dłużej, a do 6 nawet jakieś 30%. Jeszcze cztery miesiące temu, mój poprzedni telefon zdjęty z ładowarki o 6 rano dopominał się o podłączenie do gniazdka około godziny 20, góra góra 21. Teraz, przy podobnym, a może nawet intensywniejszym użytkowaniu, kończę dzień około godziny 22–23 z 20–30% baterii.

image1

Aparat już w „szóstce” spokojnie mógł zastąpić aparat kompaktowy. Pamiętam jak rok temu, na wakacje zabrałam cyfrówkę hybrydową i zrobiłam nią może z trzy zdjęcia. Pozostałe kilkaset było robionych iPhone’em. Pstrykanie fotek smartfonem jest niebywale wygodne, bo telefon zawsze się ma przy sobie i zawsze jest gotowy do użycia. Aparat w nowych 6S jest zauważalnie lepszy niż w 6. Widać nawet różnice w zdjęciach, szczególnie tych robionych przy słabym świetle i nocą między 6S i 6S Plus, oczywiście na korzyść tego drugiego.

Czy nie przeszkadza mi wielkość iPhone’a 6S Plus? Nie! Smartfona noszę zazwyczaj w kieszeni kurtki lub w torebce. A tam wielkość nie ma znaczenia. Podczas codziennego użytkowania wypracowałam sobie już też odpowiedni chwyt, wiec jestem więc w stanie w ekstremalnej sytuacji obsłużyć go nawet jedną ręką (tu muszę wspomnieć, że dłonie mam małe). Robienie zdjęć jedną ręką też nie sprawia mi większego problemu. A wiadomości, tweety i e-maile zawsze piszę oburącz, nawet na dużo mniejszych urządzeniach.

Czy jestem zadowolona z zakupu? Bardzo! I jeśli będę kupowała iPhone’a 7 (a znając siebie, mogę spokojnie powiedzieć, że tak!) to ponownie będę celowała w większy model.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 02/2016



8

Patrycja Rudnicka

A woman of mystery and power, whose power is exceeded only by her mystery.

iPatrycjaR