Tesla Model 3 – blisko 300 tys. zamówień na samochód, który zostanie dostarczony dopiero pod koniec 2017 roku

05/04/2016, 18:05 · · · 74

Jedną z wizji Elona Muska jest uniezależnienie się od ropy i w tym celu tworzy on unikalne na światową skalę samochody pod marką Tesla Motors. W ostatnich kilku dniach zebrał blisko 300 tysięcy zamówień na najnowszy Model 3, czyli ich konto zasiliła kwota blisko 300 milionów dolarów (100% depozytu można w każdej chwili wycofać). Amerykańskich. A jeśli nikt się nie wycofa, to firma ma potencjał zarobić na tym 10 miliardów dolarów. Tak, amerykańskich.

Tesla-Model-S-06-hero

Tesla Roadster, Model S i X

Jednym z przepisów na dotarcie do celu, czyli do stworzenia taniego samochodu elektrycznego, jest droga już przebyta przez Elona Muska i Teslę. Polega najpierw na stworzeniu modelu niszowego (Roadster), na podstawie podwozia i nadwozia innego producenta (Lotus), które będą służyły jako platforma testowa. Następnym krokiem jest wejście w segment premium (Model S i X), w którym znajduje się wielu chętnych na zapłacenie haraczu (lub marży, zależnie od punktu widzenia). Ten haracz (lub marża) z kolei umożliwi rozwinięcie technologii potrzebnej do wyprodukowania znacznie większej ilości „tanich elektryków” (Model 3).

Tesla-Model-3-02-hero

Model 3

Nowy „tani” Model 3 charakteryzuje się następującymi parametrami:

Model Model 3
Napęd RWD (opcjonalnie: AWD)
Przyśpieszenie do 100 km/h Poniżej 6 sekund
Zasięg na pełnym akumulatorze 345 km (teoretyczne minimum)
Ilość miejsc siedzących 5
Cena 35 tys. USD (przed ulgami)

Najważniejsza pozycja z powyższych to ta ostatnia – cena. Tyle ma kosztować model całkowicie podstawowy, z napędem na tylną oś i bez żadnych bajerów. Szklany dach, napęd AWD oraz wiele innych, związanych z komfortem, będzie dodatkowo płatna (funkcje bezpieczeństwa związane z autopilotem mają być standardem dla wszystkich wersji, odblokowanie samego autopilota nędzie prawdopodobnie płatne) – szczegóły poznamy bliżej premiery samochodu, która ma nastąpić dopiero pod koniec 2017 roku, czyli za półtora roku. Te 35K USD to cena nie uwzględniająca ulg rządowych/stanowych/innych.

To co mnie zaskoczyło podczas przyjmowania zamówień na Model 3, był fakt, że tak wielu chętnych ustawiało się w kolejkach pod salonami marki. Zresztą nie tylko mnie – sam Elon wyraził w tej kwestii zdumienie – w zamian otrzymają dodatkowe prezenty.

Drugą kwestią jest wnętrze samochodu, które według niektórych osób nie jest ostateczne. Centralne umieszczenie ekranu, bez żadnych instrumentów przed oczami kierowcy, jest bardzo zastanawiające. Osobiście podejrzewam, że się jeszcze zmieni, szczególnie, że Elon wspominał, że będzie jeszcze druga faza prezentacji Modelu 3.

Faza 2

Być może nietypowe wnętrze będzie miało związek z drugą fazą prezentacji Modelu 3, która odbędzie się bliżej daty rozpoczęcia produkcji. Teza o tym, że samochód będzie potrafił się w pełni samodzielnie poruszać po drogach, raczej się nie ziści – wątpię, aby do tego czasu zostały rozwiązane kwestie prawne w tym zakresie w jakimkolwiek kraju na świecie. Więc może właśnie chodzi o to, że zobaczymy jego prawdziwe oblicze, bliższe produkcyjnemu? Pozostaje nam czekać, ale jeśli macie jakieś ciekawe przemyślenia, to chętnie poczytam o nich w komentarzach.

Tesla-Model-S-01-hero

Dlaczego teraz?

Tesla nadal nie zarabia na siebie – firma jest cały czas pod kreską. Niektórzy wręcz uważają, że przyszli klienci Modelu 3 nigdy się na niego nie doczekają. Nie dość, że firma Elona Muska historycznie miała problem z dotrzymywaniem terminów, to może jej po prostu wyczerpać się skarbonka do tego czasu. Wyniki finansowe za 2016 rok być może pomogą rozwiać te obawy, ale na to przyjdzie nam jeszcze chwilę poczekać. Czy to właśnie powód dla tak wczesnej prezentacji tego samochodu? Chęć zdobycia zastrzyku finansowego, który powinien pokryć koszty firmy na kwartał lub dwa? Możemy spekulować, ale bezpośredniej odpowiedzi raczej na to pytanie nie uzyskamy.

Tesla-Model-3-01-hero

Wątpliwości

Tesla Supercharger

Tesla ma zaskakującą wręcz rzeszę fanów. O ile ma to jeszcze jakiś sens w krajach, w których jest rozwinięta infrastruktura Superchargerowa, o tyle w Polsce zupełnie żadnego, chyba że korzystamy z samochodu wyłącznie w z góry przemyślany sposób, czyli głównie nie przekraczając maksymalnego zasięgu samochodu. Przypomnę też, że ten zdecydowanie maleje przy prędkościach autostradowych – niemieccy użytkownicy przy prędkościach rzędu 140-180 km/h uzyskują zasięg na poziomie 180-250 kilometrów (w Modelu S). Szału nie ma. Niestety przyszłość w tej kwestii u nas nie zapowiada się różowo – do końca roku mamy mieć siedem Superchargerów – w ⅔ drogi do Gdańska z Łodzi, w Łodzi (lub na A2), obok Poznania, niedaleko Legnicy przy A4, w okolicach Katowic na A4 oraz w rejonie Rzeszowa i Białegostoku.

Prawdopodobnie nie będzie to miało jednak większego znaczenia dla Polaków chcących kupić Model 3 – jeśli zamówicie auto dzisiaj, to spodziewany czas dostawy jest już w 2019-2020 roku. Nawet Elon skomentował tę kwestię, spodziewając się nie więcej niż 150K zamówień:

 

Tesla-Model-3-03-hero

Subiektywnie

Model 3 wizualnie specjalnie do mnie nie przemawia, a jego wnętrze już w szczególności. Przypomina mi skrócony Model S (który z kolei przypomina mi Jaguara XF) skrzyżowany z BMW 3 GT. Ale cenę ma bardzo interesującą, która zdecydowanie uderza w niemieckich producentów (dla przykładu, BMW i3 z zasięgiem teoretycznym na poziomie 120 km zaczyna się od 42K USD – 7 tysięcy więcej niż Model 3) – jeśli porównamy zasięg, to ta przepaść zdecydowanie rośnie, tym bardziej że realny zasięg i3 wynosi około 80-90 kilometrów.

Nie jestem fanem „elektryków” i zapewne nigdy nim nie zostanę, ale jestem w stanie docenić to co stara się osiągnąć Musk – jego i jego firmy działania są dla mnie znacznie bardziej imponujące niż same samochody spod znaku Tesli. Brakuje mi w nich ryku silnika, sapania z wydechu i organicznych wrażeń. No i ta waga – w idealnych warunkach samochód nie powinien być cięższy niż 1300 kilogramów, aby potrafił sensownie pokonywać zakręty, które potrafią dostarczyć tak dużo radości.

Mimo wszystko kibicuję firmie, aby przetrwała swój kryzys i kontynuowała swoje boje. A kiedyś być może dołączy do niej Apple, ze swoim „Car”. Mam tylko nadzieję, że ktoś w Cupertino pójdzie po rozum do głowy i wymyśli jakąś sensowną nazwę dla niego.

 

74

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.