Instagram Stories to lepsza kopia Snapchata

05/08/2016, 20:52 · · · 8

Kilka lat temu Facebook próbował powalczyć ze Snapchatem za pomocą jednej z wielu ich aplikacji – skończyło się niepowodzeniem. Dzisiaj zerżnęli cały interfejs użytkownika od firmy z dziwnym, żółtym logo i zintegrowali go z Instagramem.

Facebook, właściciel Instagrama, kilka lat temu zaoferował trzy miliardy dolarów amerykańskich (czyli „trzy Instagramy” – Mark Zuckerberg kupił Instagrama za okrągły miliard) za przejęcie Snapchata. Evan Spiegel – CEO tego drugiego – odmówił. Zanim jednak do tego doszło, Facebook wypuścił „Poke”, który miał konkurować z żółtym gigantem, który rzekomo ma pomiędzy 100, a 200 milionów aktywnych użytkowników każdego dnia. Dla porównania (średniego, ale jednak), Instagram ma 400 milionów użytkowników, ale w zestawieniu miesięcznym, a nie dziennym. Najbardziej zaskakujące są jednak wyniki czasu spędzanego na oglądaniu wideo (przy których trzeba pamiętać, że Facebook na maksa oszukuje, bo materiał zalicza do obejrzanego już po trzech sekundach od startu klipu) – Facebook ma 8 miliardów odtworzeń wideo dziennie (przy 1,6 miliarda użytkowników), a Snapchat niewiele mniej z wynikiem 7 miliardów. Wracając jednak do „Poke” – ten okazał się niepowodzeniem, więc drugą próbą powalczenia z nim była wspomniana oferta kupna za 3 miliardy dolarów.

Kilka dni temu Mark Zuckerberg pokazał Evanowi Spieglowi środkowy palec – pojawiło się uaktualnienie do Instagrama, które dodało Instagram Stories do istniejącego interfejsu. Muszę przyznać, że całość jest zintegrowana bardzo sprawnie i przy okazji banalnie proste w obsłudze, z jednego prostego powodu: cały interfejs użytkownika został w zasadzie bezczelnie skopiowany. Ale zdaje się być lepszy z paru powodów:

  • jest nieznacznie prostszy; ma ciut mniej przycisków na ekranie,
  • lepiej wyświetla informacje na temat ilości filmów lub zdjęć w danym „Story”,
  • nastawia użytkowników na oglądanie, a nie tworzenie treści, odwrotnie od Snapchata, który po otwarciu się pokazuje od razu aparat.

Osobiście umiem już używać Snapchata – nie mam potrzeby dokumentowania mojego codziennego życia za jego pomocą, ale bardzo podoba mi się możliwość tworzenia „Story” na przykład z wyjazdu zagranicznego. Problem z nim jest jednak taki, że musiałbym mieć dostęp do wiadra zagranicznego internetu, co zdarza się rzadko. W praktyce więc nie korzystam z niego. Instagram w prosty sposób pozwala na dodawanie zdjęć zrobionych smartfonem poza aplikacją (z filmami jeszcze nie próbowałem). Szkoda tylko, że nie mogę sobie tworzyć takich tematycznych „Stories” (opowiadań) będąc na jakimś wyjeździe i zapisywać je, aby każdy mógł od nich zawsze wrócić – to byłoby świetne narzędzie do dokumentowania podróży. Stracona szansa, ale może pojawi się w przyszłości…

Najbardziej jednak interesuje mnie czy i jaką reakcję wywoła ten krok (czyt. bezczelne skopiowanie) od Snapchata, tym bardziej, że Systrom w żaden sposób się nie kryje z tym faktem – oto co odpowiedział na pytanie Josha Constine’a na pytanie o plagiat:

Totally, they deserve all the credit. / Pewnie. To całkowicie ich zasługa.

Skończy się na sądzie? Gorzej?



8

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.