Recenzja wagi Withings Body Cardio

30/09/2016, 13:04 · · · 9

Od paru lat korzystam z wagi Withings. Moim pierwszym modelem był Body Scale o symbolu WBS01. Był bezprzewodowy, podłączony do mojej domowej sieci Wi-Fi i codziennie zapisywał moją wagę oraz procent tłuszczu w moim ciele. Osobno notował też wagę drugiego członka rodziny, automatycznie nas rozpoznając i rozróżniając. Mogliśmy podglądać swoje wagi przez www, za pomocą aplikacji albo na kilka innych sposobów – sam zacząłem synchronizację z Health w iOS-ie, jak tylko pojawiła się taka możliwość. To z kolei oznaczało, że do mojej wagi miały dostęp (oczywiście za moim pozwoleniem) inne aplikacje. Sama waga dodatkowo automatycznie się kalibrowała i precyzja jej wyników była zaskakująco wysoka jak na domowe urządzenie. Działała wzorowo, aż do dnia, w którym ją sprzedałem. Jej miejsca zastąpiła nowa Withings Body Cardio. Oczywiście przy zakupie byłem przekonany, że będzie lepsza pod każdym względem – minęło w końcu wiele lat i coś musiało ulec poprawie! Niestety, pod dwoma względami jest gorzej, ale o tym opowiem później.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 8/2016


Konstrukcja

withings-body-cardio-2

Body Cardio wprowadza kilka nowych funkcji oraz całkowicie nową konstrukcję. Nigdy specjalnie nie zwracałem uwagi na grubość poprzedniej wagi, dopóki nie zobaczyłem nowego modelu – różnica jest zdecydowanie większa niż między iPadem 3 a iPadem Air 2. Ba! Jest większa niż pomiędzy MacAztekiem ważącym 140 kilogramów a jego nową wersją, o połowę chudszą! Plusem tej „cienizny” jest nie tylko wygląd – całość stała się bardziej zwarta i znacznie solidniejsza, gdy na niej stajemy.

Nowością jest też sposób zasilania wagi. Paluszki AAA zastąpiono wbudowanym akumulatorem, który doładujemy z jakiejkolwiek ładowarki USB. Co ciekawe, wagę mam już ponad miesiąc, a jeszcze nie miałem potrzeby tego uczynić – fabrycznie była naładowana w około 80% i nadal jej sporo pozostało.

W kwestii designu Body Cardio dostępnej w dwóch kolorach – czarnym i białym – podpowiem, że warto wybrać model jasny. Na ciemnym po prostu widać każde ziarenko kurzu, brudu i co tam jeszcze jesteście w stanie sobie wyobrazić.

Co nowego?

Wagi Withings, jak już wspominałem, są zaskakująco precyzyjne. Jak porównywałem starą Body Scale z nowym Body Cardio, to pomimo kilku ładnych lat między nimi, pomiar nie różnił się o więcej niż 100 gramów, a powtarzałem go kilkukrotnie. Dla formalności już tylko powiem, że tak – Body Cardio mierzy naszą całkowitą wagę, jak można się spodziewać po… wadze. To jednak nie wszystko! Mierzona jest również masa tkanki tłuszczowej, masa mięśni (więcej o tym za chwilę), nawodnienie organizmu oraz retencja wody i waga naszych kości.

Withings wszędzie informuje, że Body Cardio mierzy masę naszych mięśni, ale to nie jest prawdą. Pod tym hasłem zawierają się wszelkie mięsniowo-podobne tkanki (taką informację uzyskałem w ich dziale pomocy) i dla mnie ten pomiar jest zupełnie bezcelowy. Nie jestem też pewien, czy tak samo, jak Withings, rozumiem pomiar masy naszego szkieletu, bo mój wydaje się mocno zaniżony, albo mam jakiś dramatyczny zanik w układzie kostnym i prawdopodobnie powinien zachowywać się jak ludzie z Wall-E.

Ostatnią nowością wagi Body Cardio jest pomiar naszego tętna oraz wyliczania czegoś, co firma nazywa „Pulse Wave Velocity” (jest na ten temat dostępny dokument PDF). W dużym skrócie waga mierzy czas od momentu wytryśnięcia krwi z aorty serca do chwili dotarcia jej do naszych stóp. Ten czas nazywa się „Pulse Transit Time” i na jego podstawie obliczane jest „Pulse Wave Velocity”. Ten pomiar daje nam ogólny zarys naszego stanu zdrowia, ponieważ brana pod uwagę jest też giętkość ścian aorty, miażdżyca i nasze tętno przed finalnym wyliczeniem. Wynik podawany jest m/s. Samego pomiaru trzeba dokonywać w określonych warunkach, aby był jak najdokładniejszy. Pokój powinien być cichy, mieć temperaturę w przedziale 22–23° C, a sam pomiar należy przeprowadzać o tej samej godzinie każdego dnia, przynajmniej trzy godziny po ostatnim papierosie, kawie lub posiłku. W czasie pomiaru ponadto nie wolno się ruszać ani mówić.

Nie jestem w stanie ocenić, jak dalece to wszystko rzeczywiście daje sensowny pogląd na mój stan zdrowia, ale pomiary są powtarzalne.

Miłym dodatkiem wyświetlanym na koniec pomiaru jest pokazywanie pogody na najbliższy poranek i popołudnie oraz liczba kroków zrobionych dnia poprzedniego. Aby ta ostatnia funkcja działała, należy albo posiadać jakiś tracker firmy, albo korzystać z krokomierza wbudowanego w nasz smartfon.

Aplikacja

Dostęp do informacji mamy z poziomu panelu na stronie www lub za pomocą aplikacji dla iOSAndroida. Służy przede wszystkim do wyświetlania informacji i działa tak, jak powinna. Moim jedynym zastrzeżeniem jest brak wersji na iPada.

withings-body-cardio-1

Wi-Fi

Niestety, największą wadą pozostał moduł Wi-Fi. Nie dość, że po tylu latach nadal nie wspiera częstotliwości 5 GHz, to ma nieznacznie mniejszy zasięg niż w moim starym sześcioletnim Body Scale. Skończyło się na tym, że musiałem nieznacznie skorygować miejsce postawienia routera, a wagę zbliżyć do niego o jakiś metr, aby łączność była stała.

Warto?

Waga kosztuje niemało, bo aż 799 złotych. Jest w tej chwili dostępna wyłącznie przez polski Apple Online Store, ale po wakacjach lub pod ich koniec powinna już normalnie pojawić się u innych resellerów. W ofercie Withings niedawno pojawił się model tańszy, kosztujący 550–600 PLN, pod krótką nazwą „Body”. Ten model nie posiada co prawda pięknej i cienkiej konstrukcji Body Cardio ani nie ma pomiar Pulse Wave Velocity, ale dla 99% osób będzie więcej niż wystarczający. Finalnie nie żałuję wydatku, głównie ze względu na jego bardzo atrakcyjną konstrukcję oraz wspomniany pomiar prędkości przepływu krwi przez ciało, ale przyznaję, że jest to fanaberia.

Ocena

Pod wydajnością umieściłem wadę w module Wi-Fi, a jeśli chodzi o oprogramowanie, to ma dwie wady – podaje zupełnie dwa bezsensowne wyniki, które niczemu nie służą. Mimo wszystko można je ignorować lub wyłączyć, a cała reszta spisuje się wzorowo.


Design: 6/6
Jakość wykonania: 6/6
Oprogramowanie: 4/6
Wydajność: 5/6 5/6

9

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.