Apple Watch 2 Nike Plus – czyli o tym, jaki powinien być zegarek od początku

14/02/2017, 14:57 · · · 12

Apple zaprezentowało nowego Apple Watcha podczas prezentacji iPhone’a 7. Było to lekkim zaskoczeniem, bo wiele osób spodziewało się nowej wersji zegarka później, po Nowym Roku. Wprowadzając wersję „2”, Apple podążyło tropem iPhone’ów i przedstawiło nam model „S” – tak samo wyglądający, ale dopracowany i szybszy produkt – taki, jakim powinien być od samego początku.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2016


Prezentacja prezentacją, oficjalna dostępność dostępnością, a realia są takie, jakie są, czyli druga wersja Apple Watch dostępna jest na rynku w śladowych ilościach. I nie mówię tutaj o Polsce, a całym świecie. Trochę lepiej ma się sytuacja z wersją 38 mm, którą można spotkać w sklepach, ale model 42 mm jest niczym jednorożec.

W takich realiach, kilka tygodni po premierze Apple Watch 2, pojawił się model Nike Plus. Technicznie nie różni się od zwykłej „dwójki”, ale, jak to bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Właśnie taki model, w wersji 42 mm, udało mi się kupić. Choć nie było łatwo.

Niniejszy tekst nie będzie zwykłą recenzją, a moją subiektywną opinią o nowym zegarku, opartą o ponad dwutygodniowe obcowanie z nim. Skoncentruję się na funkcjonalności, a dokładny opis dotyczący treningów będziecie mogli przeczytać w kolejnym wydaniu iMagazine, po dłuższych testach, które przeprowadzi Krzysiek Kołacz.

Apple Watch jednym się podoba, a innym nie. Ja się przyzwyczaiłem po ponad roku z pierwszym modelem na ręku. Doceniam jego rozmiar i kształt, dzięki któremu powiadomienia i programy są wygodniejsze w obsłudze. Ale nie ukrywam, że początki miałem różne.

Wygląd w zasadzie się nie zmienił. Zegarek jest minimalnie większy od swojego poprzednika. O ile nie widać tego gołym okiem, to może być to istotne, gdy używamy zewnętrznych obudów. Różnice wynoszą po około 0,5 mm z każdej strony. Spokojnie, paski pasują te same. Różnica jest też w wadze – 30 g vs. 34,2 g.

Różnice w rozmiarze i wadze wynikają z delikatnych różnic w budowie. Nowy Apple Watch 2 jest wreszcie wodoszczelny do 50 m. Spokojnie możemy się w nim kąpać i pływać, co więcej mamy trening pływacki, co jest dużym plusem. Apple Watch 2 ma specjalnej konstrukcji głośnik, całkowicie przeprojektowany, który po kontakcie z wodą sam usuwa jej pozostałości.

 

Większa waga nowego modelu aluminiowego wynika również z tego, że Apple zdecydowało się zastosować ceramiczny spód – taki, jak był do tej pory w wersjach stalowych i złotych.

Wielkiej zmiany w nowym modelu doczekał się ekran. Wygląda tak, jakby był zamocowany bliżej szyby. W pierwszej generacji, gdy spojrzeliśmy pod światło, widać było przerwę między ekranem i szkiełkiem, teraz jest prawie niedostrzegalna. Przekłada się to na dużo większą jasność ekranu i czytelność na przykład w jasnym świetle czy pełnym słońcu. Starszy model miał 450 nitów, a nowy ma 1000 i to widać. Jednak muszę zaznaczyć, że gdy nie mamy obok siebie dwóch wersji, starej i nowej, to nie ma już takiego wrażenia. W normalnym użytkowaniu nie widać różnic.

Sporych problemów w pierwszej edycji dostarczała koronka. Po jakimś czasie zaczynała ciężej chodzić i trzeba było ją czyścić, a tak naprawdę po prostu mocno rozruszać pod bieżącą wodą. Z moich doświadczeń wynika, że w nowym modelu koronka tak samo zaczyna się blokować po jakimś czasie. Tutaj ewidentnie Apple nie odrobiło lekcji.

Bateria jest genialna, ale pozostaje jednak pewien niedosyt. Do pełni szczęścia brakuje mi żywotności na poziomie trzech pełnych dni, aby móc spokojnie wyjechać na weekend bez potrzeby zabierania ze sobą ładowarki. Nie zmienia to faktu, że jest o niebo lepiej, niż było w poprzednim modelu. Realne stają się dwa pełne dni użytkowania, z dwoma treningami po około 1–1,5 h. Od zakupu ładuję swojego Watcha co drugi dzień. Zdejmuję go z ładowarki o 6:45, a podłączam następnego dnia, około 1:00 w nocy.

Istotnym dodatkiem jest wbudowany GPS. Jest on genialny przy wszelkich treningach, bo nie tylko pokazuje nam trasę, ale jeszcze dzięki niemu mamy dokładniejsze pomiary. Niestety trzeba pamiętać o tym, że jest prądożerny. Ale jak wspominałem wcześniej, dwa treningi po około 1–1,5h niewiele wpływają na czas pracy. Z doświadczenia jest to około 10–15% baterii na 1 h.

Procesor w nowym modelu jest dwurdzeniowy. Sprawia, że wszystko działa szybciej i płynniej – według obliczeń maniaków cyferek podobno aż o 50% szybciej. W połączeniu z watchOS 3 to jest petarda. Wreszcie zegarek jest sensownym dodatkiem. Poprzednia edycja bardzo zyskała na nowej wersji oprogramowania, ale ta nowa pokazuje, że cała obsługa może być płynna i błyskawiczna. Taka, jaką powinna była być od samego początku. Szczerze mówiąc, to dopiero od watchOS 3 można realnie powiedzieć, że Apple Watch ma sens. Wcześniej był to po prostu zwykły gadżet. Aplikacje uruchamiają się błyskawicznie, jakby działały w tle. Jest to znaczna różnica względem poprzednika.

Czym zatem wyróżnia się wersja Nike Plus w stosunku do wersji standardowej? Podobnie jak modele Hermès podejrzewam, że tylko po numerach seryjnych, ma unikalne cyferblaty (dwie sztuki, oczywiście modyfikowalne), plus dodatkowy kolor (tzw. „Volt”) na pozostałych tarczach. Nike Plus ma też preinstalowaną apkę do biegania Nike Plus i specjalną funkcję w Siri do sterowania nią, choć nie jest specjalnie użyteczna w naszych, polskich warunkach. Apple Watch 2 Nike Plus to też nowe paski. Specjalnie zaprojektowane paski sportowe, dwukolorowe, dziurkowane, wykonane z tego samego materiału co tradycyjne – fluoroelastomeru. W założeniu mają być wygodniejsze przy uprawianiu sportu, gdyż dzięki perforacji skóra może oddychać. Mnie najbardziej podobają się dwie wersje kolorystyczne, obie łączone z kolorem „volt” – szara i czarna. Całe szczęście do nowego modelu pasują wszystkie paski z poprzedniej edycji, także będziecie mieli nieograniczone możliwości modyfikacji wyglądu zegarka na ręku.

Apple Watch 2 Nike Plus występuje w dwóch rozmiarach – 38 i 42 mm, oraz dwóch kolorach – aluminiowym (srebrnym) i gwiezdnej szarości. Każdy z kolorów występuje też z dwoma rodzajami pasków – czarno-zielonym, czarno-szarym oraz szaro-zielonym i szaro-białym.

Teraz najważniejsze – podsumowanie i czy warto. Według mnie warto, ale ja mam za sobą bagaż doświadczeń z pierwszej wersji oraz jestem dość zaawansowanym użytkownikiem. Jeśli nie macie poprzedniej wersji, a chcielibyście zobaczyć jak wygląda życie z Apple Watch, to polecam w pierwszej kolejności przetestować poprzednią edycję. Może się okazać, że nie będziecie poweruserami i wtedy szkoda wydawać sporo pieniędzy na najnowszy model. Jeśli macie poprzedniego Apple Watcha i nie wyobrażacie sobie już funkcjonowania bez niego, to przesiadka jest warta rozważenia. Jeśli natomiast aktywnie spędzacie czas i biegacie, to nowy Apple Watch 2 Nike Plus jest obowiązkową pozycją na liście zakupów. Ja jestem bardzo zadowolony i polecam, w szczególności odkąd jest nowy system watchOS 3. Trzeba jednak nadal pamiętać, że Apple Watch, bez względu na model, nie jest tak dobrym komputerem naręcznym dla sportowców, jak profesjonalne modele Garmina czy Polara. Spełnia swoje podstawowe zadania i niewątpliwie jest bardziej stylowy, ale nadal skierowany raczej dla amatorów niż profesjonalistów. Więcej o trenowaniu z Apple Watch 2 Nike Plus będziecie mogli przeczytać w artykule Krzyśka Kołacza, który ukarze się w następnym numerze iMagazine.

Apple Watch 2 Nike Plus

Plusy:

  • wodoszczelność
  • bateria
  • GPS
  • oryginalne paski Nike Plus
  • szybkość działania

Minusy:

  • bardzo mała dostępność
  • bateria mogłaby być jeszcze większa

Cena: 1849 PLN (38 mm), 1999 PLN (42 mm)

12

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada