Magia chmury – witaj na czystym MacBooku

20/02/2017, 10:07 · · · 12

Dotarł mój nowy MacBook Pro z Touch Barem otrzymany w ramach gwarancji, po tym jak padł poprzedni po dwóch miesiącach od zakupu. Postanowiłem, że tym razem nie będę przywracał kopii z Time Machine, która pamięta jeszcze mojego Maka Mini kupionego w 2010 roku. Niewiele straciłem, a już po chwili mogłem korzystać z nowego komputera, tak jakbym z niego korzystał od zawsze.

Używam usług Apple niczym wzorowy użytkownik firmy. Tzn. mam pełną integrację z iCloud, łącznie z kopią wszystkich zdjęć, muzyką w Apple Music. Wystarczyło więc tylko szybkie zalogowanie, by na komputerze mieć swoje zakładki w Safari, zapisaną większość haseł z pęku kluczy, ulubioną muzykę, dokumenty z iWork. Nawet pliki z Biurka powróciły na swoje miejsce i te z Dokumentów. Do tego szybko zalogowałem się do Dropboxa i powróciły kolejne pliki. Przywracanie innych programów też było szybkie, ponieważ większość z nich pochodzi z App Store. Dociągnąć jeszcze musiałem VLC, Chrome’a jako drugą przeglądarkę oraz Office’a.

Miałem kopię zapasową i także nowy MacBook Pro już synchronizuje się z TimeMachine na WD Mirror. Postanowiłem jednak, że stawiając komputer na czysto, będzie tu więcej porządku. Zwłaszcza że poprzednia wersja bazowała na danych z Maka Mini, MacBooka Air i ostatniego MacBooka Pro. Mieszało się tam wszystko z ostatnich 7 lat.

Przywykłem do chmury, ale właśnie w takich sytuacjach, jakie mnie ostatnio spotkały, docenia się ją jeszcze bardziej. Usługi te, to przede wszystkim wygoda. Nie są idealne, nigdy nie zastąpią też fizycznej kopii, ale ułatwiają życie. Wystarczy kilka klików i już mamy dostęp do swoich danych na innym komputerze (oznacza to, że też każdy inny może je mieć, znając hasło). Dzięki temu płynnie przeszedłem z uszkodzonego komputera na iPada Pro, a teraz znów do MacBooka Pro. Po inwestycji w klawiaturę zewnętrzną do iPada sądzę również, że będę często korzystał na przemiennie z obu urządzeń. Polubiłem pracę na iPadzie i bardzo prawdopodobne, że stanie się on moim komputerem podróżnym w wielu przypadkach.

Moja praca na iPadzie była efektywna, jednocześnie ciesze się z tego, że mój MacBook Pro wrócił. Przyzwyczajenie robi swoje, a jak się okazuje na nawet do Touch Bara się przyzwyczaiłem. Po powrocie nie mam problemu z szybką nawigacją po tym dotykowym panelu. Chociaż dotykowego ekranu też zdaje się brakować, to jednak gładzik w klawiaturze dla iPada Pro również by się przydał, zdecydowanie zwiększyłby komfort pracy w niektórych sytuacjach.

Chmura sprawia, że urządzenie stanowi w dużej mierze jedynie terminal. Pracuje na iPhonie, iPadzie i MacBooku. Wystarczy chwila bym do poszukiwanych przeze mnie informacji, dotarł na dowolnym innym urządzeniu za sprawą interfejsów webowych.



12

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko