Sony XE90 – pierwsze wrażenia

29/03/2017, 11:47 · · · 3

Od wczoraj testuje jeden z nowych telewizorów Sony. Model XE90 wpadł mi w oko już podczas łódzkiej premiery. Ten model naprawdę cieszy oczy, nie drenuje portfela, ale pozostawia duży znak zapytania. Na razie to jednak pierwsze wrażenia.

W ciągu kolejnych dni odtworzę na nim filmy z UltraHD Blu-ray i przetestuje efekt HDR, przyjrzę się Forza Horizon 3 z Xbox One S i całość dokładnie przemagluje. Jednak już po pierwszych godzinach z nim spędzonych mogę sobie wyrobić pewne zdanie i stwierdzić, czy XE90 jest godny rekomendacji. Powiem szczerze, że mam bardzo mieszane uczucia, ponieważ ten telewizor ma dwa skrajnie różne aspekty. Zacznijmy od pozytywów.

XE90 oferuje bardzo dobrą jakość obrazu, czyli dokładniej rzecz ujmując świetne odwzorowanie kolorów i bardzo przyzwoitą czerń, z dobrym kontrastem i bardzo równomiernym podświetleniem między innymi dzięki umieszczeniu diod z tyłu. Naprawdę trudno tu się do czegoś przyczepić. To obraz powyżej przeciętnej śmiało rywalizujący z najlepszymi zeszłorocznymi telewizorami. Fanów cyferek, kalibracji odsyłam już do testów HDTVPolska. Piotr Gmerek i Maciej Koper mają jedno z najlepszych na świecie zapleczy testowych i najlepszą procedurę oceny efektu HDR. W przypadku XE90 jest dobrze, a właściwie bardzo dobrze. Mi pozostaje to tylko potwierdzić i ewentualnie wychwycić jeszcze jakieś mankamenty.

Panowie za to mało piszą o jakości dźwięku, której ja na ogół też nie poświęcam odpowiednio dużo uwagi. Uważam, że dobry soundbar, albo kino domowe, to podstawa, jeśli chcemy w pełni odbierać filmowe dzieło. Jednak wczoraj oglądając1 film Sully na głośnikach tego telewizora, naprawdę byłem pozytywnie zaskoczony. W małym pomieszczeniu dźwięk jest bardzo przyzwoity i czysty. Do codziennego oglądania telewizji z powodzeniem to wystarcza, ale XE90 to jednak produkt stworzony z myślą o osobach wymagających więcej i chcących cieszyć się najwyższą jakością obrazu.

Niestety współczesny telewizor to nie tylko jakość dźwięku i obrazu, to także design, jakość wykonania, czy wreszcie funkcje Smart TV. Szczerze jestem zawiedziony tym jak Sony wykonało ten telewizor. Wielki zasilacz, może na co dzień nie przeszkadza, ale dziwi mnie u japońskiej firmy. Także tył jest dość tani, widoczne śrubki. Zdecydowanie gorzej to wygląda niż w modelu ZD9 i XE93 oraz konkurencji zaczynającej się na literę S, a kończącej na AMSUNG.

Na tył telewizora w wielu przypadkach patrzeć nie będziemy, zwłaszcza gdy powiesimy go na ścianie. Korzystać będziemy z pilota, który jest gumowy, ala skórzany z tyłu, generalnie mocno tandetny z dużym napisem Made in China na boku. Przyciski są duże, jest przycisk Netflix, jest wbudowany mikrofon. Niestety z roku na rok piloty Sony są coraz słabiej wykonane i to boli.

Wreszcie kwestia Android TV. Który wciąż ma problemy z szybkością działania oraz stabilnością. Połączenie z siecią zajęło dobrą minutę. Netflix wczytuje się dużo wolniej niż na Apple TV. Generalnie uruchamianie aplikacji trwa koszmarnie długo, choć i tak szybciej niż w latach ubiegłych. Finalnie napotkałem na problem, w którym wiele aplikacji nie chciało się uruchomić i wyświetlało komunikaty o błędach. Trzeba jednak pamiętać, że Android TV jest najbardziej otwartą platformą Smart TV na rynku, z dostępem do Google Play, a wkrótce powinniśmy zobaczyć więcej natywnych aplikacji z Polski. Jednocześnie już dziś Sony dostarcza aplikację Amazon, czy Player.pl i VOD TVP.

Atutem XE90 niewątpliwie jest cena, zgoła inna od poprzedniej oferty Sony. Sony XE90 w wersji 55-calowej na start kosztuje 6999 zł, mniejszy 49-calowy model to wydatek 5999 zł, a za niecałe 11 tysięcy kupimy wariant 65-calowy. Natomiast monstrum 75-calowe to wydatek 20 tysięcy złotych bez złotówki. Dla porównania najtańszy QLED Samsunga 55Q7F to wydatek 8999 złotych. Jednocześnie świetny zeszłoroczny KS7000 z gorszym od XE90 podświetlaniem kosztuje teraz 4995 zł za 55 cali.

Sony XE90 to wreszcie świetna alternatywa dla Samsunga i Panasonica, którzy w zeszłym roku brylowali na rynku LCD (pomijając horrendalnie drogi i wciąż daleki od ideału model Sony ZD9). Zdecydowanie, to jeden z najciekawszych telewizorów jakie będzie można w tym roku kupić i to w stosunkowo rozsądnej, choć wciąż wysokiej cenie. Telewzior pozwala dostrzec uroki poszerzonej palety kolorów i HDR. Jednocześnie od marki Sony wymagam większego zwracania na detale, w końcu to firma kojarząca się jednoznacznie z japońską perfekcją. Testów nie skończyłem, ale XE90 to mój ulubiony telewizor Sony od czasów HX950.

  1. Słuchając! 🙃


3

Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko