iMagazine

Tesla Model 3 – wcale nie taki tani, „na jakiego wygląda”

01/08/2017, 10:41 · · · 85

35 tysięcy dolarów. Tyle kosztuje podstawowy model… Model 3. To ten, którego nie chcecie kupić.

Przed paroma dniami dostarczono klientom pierwsze 30 sztuk Modelu 3, uroczyście obchodząc wystartowanie produkcji masowej. Model 3 jest pierwszą „niedrogą” Teslą, którą możemy kupić i jednocześnie samochodem z od początku zaprojektowanym wnętrzem ociekającym minimalizmem, głównie dlatego, że przez większość czasu, to nie my będzie go prowadzić.

Nadal podtrzymuję powyższą tezę. Samochody, którymi jeździ się dla przyjemności – prawdziwej przyjemności – to takie, do których wsiadamy, żeby się przejechać tylko i wyłącznie z tego powodu. Jedziemy w góry, na kręte drogi, bez wyraźnego celu, pomimo że ten istnieje – spędzenie czasu z naszą (czasami pierwszą, czasami drugą) miłością. To nie są samochody, które muszą mieć pierdyliard koni mechanicznych…

Wystarczy 160 kucy i niska waga, w rejonie 1000 kilogramów. Żaden inny samochód, włączając w to takie auta jak BMW M2, Porsche Cayman czy 911, nie dostarczyły mi takiej czystej frajdy z jazdy, tak precyzyjnego prowadzenia i takiej kontroli nad samochodem podczas jazdy (bokiem). To niesamowite jak niewiele potrzeba dla prawdziwego funu za kierownicą. O ile w przypadku MX-5 mniej to więcej, to wątpię, abyśmy mogli to samo powiedzieć o Modelu 3. Nie licząc wnętrza…

Już wielokrotnie wspominałem, że interfejs, który wymaga spojrzenia na niego, aby go obsłużyć, to błąd. To niebezpieczne rozwiązanie, bo musimy oderwać wzrok od drogi. Ma to jednak sens w sytuacji, w której samochód prowadzi się sam, a my jesteśmy jedynie pasażerem. To jednak kosztuje…

Tesla Model 3 jest dostępna w dwóch wersjach, w kolorze czarnym:

  • Standard za 35 tys. USD – przyspieszenie 0-96 km/h w 5,6 s, zasięg 352 km (EPA)
  • Long Range za 44 tys. USD (droższy o 9 tys.) – przyspieszenie 0-96 km/h w 5,1 s, zasięg 496 km (EPA)

Dostępne opcje są następujące:

  • 1 000 USD za lakier Silver Metallic, Midnight Silver Metallic, Deep Blue Metallic, Pearl White Multi-Coat i Red Multi-Coat1
  • 1 500 USD za felgi „Sport” w rozmiarze 19″
  • 5 000 USD za pakiet Premium – podgrzewane fotele, obszyte sztuczną skórą, ładniejsze materiały wykończeniowe we wnętrzu, w tym naturalne drewno, szklany dach, porty USB, elektrycznie sterowane siedzenia, kolumna kierownicy i lusterka, z pamięcią ustawień, lepszy system audio
  • 5 000 USD za Enhanced Autopilot
  • 3 000 USD za funkcje autonomiczne

 

Tak – podstawowy model nie ma nawet elektrycznie sterowanych lusterek ani schowka w desce rozdzielczej, ani portów USB dla naszych sprzętów. Tak swoją drogą, zadałem dzisiaj Elonowi Muskowi bardzo kłopotliwe pytanie, które nie daje mi spokoju…

Spójrzmy zatem na realną konfigurację, która ma sens dla Modelu 3 jako auto głównie miejskie:

  • model podstawowy za 35 000 USD – zasięg w rejonie 250-300 kilometrów w zupełności wystarczy do poruszania się po mieście i okolicach
  • pakiet premium za 5 000 USD – bo mechanicznie sterowane lusterka i brak podgrzewanych siedzeń w 2017 roku, przy naszych zimach, to pomyłka
  • 5 000 USD za autopilota – Tesla bez autopilota, to jak dama do towarzystwa bez prezerwatyw; pewnych rzeczy się po prostu nie robi
  • 3 000 USD za funkcje autonomiczne – Tesla bez tych funkcji, to jak smartfon bez możliwości ładowania; nie ma sensu
  • 1 500 USD za 19″ felgi – bo wygląd też ma znaczenie
  • opcjonalnie 1000 USD za lakier – bo jest czerwony w ofercie

Zamykamy się zatem w kwocie 50 500 USD, to powinno (patrząc na cennik w Euro) wynieść około 45 540 EUR, czyli około 200 tysięcy złotych. To mniej niż BMW 340i, które ma zbliżone osiągi, ale więcej niż podstawowy model 3-ki, nawet wyposażony w wiele „bajerów”. Za Long Range zapłacimy około 240-250 tysięcy…

Cóż – nowe technologie nigdy nie były tanie… a jest kilka ciekawych rozwiązań, których nie będę oceniał, dopóki nie spędzę więcej czasu z tym autem.

Model 3 nie ma kluczyka. Zamiast niego, samochód korzysta z aplikacji w smartfonie, odblokowując samochód (po Bluetooth), jak się do niego zbliżymy. Alternatywnie dostajemy kartą kredytową, którą wystarczy przejechać po słupku, aby otworzyć auto, a potem położyć na środkowej konsoli, aby go uruchomić. Nie ma też kratek nawiewów – tę rolę pełni cała przednia konsola, na pełnej jej szerokości, a sterowana jest za pomocą ekranu. Za pomocą ekranu też otwieramy schowek przed pasażerem.

Model „D” z napędem na cztery koła spodziewany jest dopiero na wiosnę 2018 roku.


O ile poważnie zastanawiam się nad Modelem 3 w przyszłości jako auto miejskie, jak już będzie wersja z napędem na 4 koła i jak rozwiążą problemy wieku dziecięcego, to niestety nie jest wpisuje się on w moją wizję auta dającego czystą przyjemność z jazdy. Wrażenia dźwiękowe również mnie nie satysfakcjonują… w odróżnieniu od tych poniżej.

A co płynie w Waszych żyłach? Benzyna czy elektrony?

  1. Oczywiście, że czerwony!
85

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody.

Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.

morid1n

Dodaj komentarz

Szymon "Alus" Motyka napisał(a):

Chyba wolałbym wydać za wersje Long Range i bez autonomii, ale pakiet premium to takie minimum w obecnych samochodach klasy C :) wiec powinno byc w standardzie

Moridin napisał(a):

Do premium mogliby wrzucić dach, skórę i elektrykę siedzeń, ale lusterka itp powinny być w standardzie.

Dorodna_Cebula napisał(a):

STANDARD EQUIPMENT

Price – $35,000

Standard Battery

Range: 220 miles (EPA estimated)

Supercharging rate: 130 miles of range per 30 minutes

Home charging rate: 30 miles of range per hour (240V outlet, 32A)

Deliveries begin: Fall 2017

(…)

One-touch power windows throughout

Power-adjustable side mirrors <———– !

12-volt power outlet

(…)

Warranty

Vehicle: 4 year, 50,000 mile limited warranty

Battery warranty: 8 year, 100,000 mile (120,000 mile with Long Range Battery)

Dorodna_Cebula napisał(a):

Tutaj chodzi o pamięć lusterek

Dorodna_Cebula napisał(a):

Dokładnie tak wygląda interfejs sterowania lusterkami https://uploads.disquscdn.com/images/2c5674b86b69a38d2e56de6aafca098ef39b615e767f6600683ce9aa8b6d5d7a.png

nad samochodem podczas jazdy (bokiem). To niesamowite jak niewiele potrzeba dla prawdziwego funu za kierownicą. O ile w przypadku MX-5 mniej to więcej, to wątpię, abyśmy mogli to samo powiedzieć o Modelu 3. Nie licząc wnętrza…

Piotr Miszczak napisał(a):

U mnie benzyna. Po mieście poruszam się głównie komunikacją miejską, za to w weekend DK79 za Kozienice daje możliwość pobawienia się autem. Do tego 3-4x w roku wycieczka do Zielonego Piekła.
Rozumiem że przyszłość to elektryki ale nie prywatne tylko typu Verturillo, będziemy korzystać z aut autonomicznych na godziny, auto przyjedzie samo o odpowiedniej godzinie (synchronizacja z kalendarzem w komórce) pod dom/pracę i zawiezie nas tam gdzie potrzebujemy.
Obstawiam że kupowanie płynnego paliwa gdzieś ok. 2060 roku będzie już utrudnione i kosztowne ale nie zamierzam sprzedawać swojego auta, a jeżdżę nim już 10lat, za niedługo zacznie zyskiwać na wartości i mam nadzieję iż syn też będzie fanem motoryzacji spod znaku ///M

Maciej Nowakowski napisał(a):

Ja wciąż się zastanawiam, ale gdybym miał dziś decydować to na początek wybrałbym LR + Premium + kolor (oczywiście, że czerwony). To są rzeczy których nie wymienimy jak nam się ich zachce w trakcie użytkowania. Autopilota, autonomiczność, felgi itd można dokupić później. Przy czym autonomiczności brać z góry nie ma moim zdaniem sensu. Nie wiadomo kiedy i czy kiedykolwiek skorzystamy z tego w Europie w tym samochodzie, a zawsze w razie potrzeby można dokupić ją online.

PS. Tymczasem wszystkie zamówienia z Polski bez znaczenia czy złożone w 2016 czy 2017 roku… mają datę realizacji: rok 2019.

bfaliszek napisał(a):

Pytanie czy Autopilota i funkcje autonomiczne to tylko kwestia oprogramowania, czy też dodatkowy sprzęt. Nie wiem jak Tesla to rozwiązała, bo może montują to w każdym i wystarczy, że odblokują w oprogramowaniu, a możliwe, że w tańszych nie ma kamer itd.

Maciej Nowakowski napisał(a):

Tak, każde auto jest wyposażone sprzętowo w 8 kamer. Ich aktywacja kosztuje wtedy 1000 USD/EUR drożej niż podczas zamawiania. Standardowo jest aktywna 1 kamera, z autopilotem 4, a z pełną autonomicznością 8.

Morfeo napisał(a):

Czyli jailbreak zalatwi sprawę?

Kuba Florczuk napisał(a):

„To mniej niż BMW 340i, które ma zbliżone osiągi”
Co masz na myśli pisząc o zbliżonych osiągach ?
Jeżeli mówimy o przyspieszeniu, to są to bardziej okolice 328i-330i…

Moridin napisał(a):

340i ma 5.1 do 100. 330 ma 5.8. Bliżej do standard ale 340i odpowiada bardziej modelowi Long Range, co miałem na myśli. W obu przypadkach BMW będzie lub prawdopodobnie będzie droższe, po wyrównaniu wyposażenia. 330iA zaczyna się od 190 tys a 340i od 252 tys.

Piotr Miszczak napisał(a):

A do ceny w euro odliczyłeś akcyzę i VAT?

Moridin napisał(a):

Tak. Mniej więcej.

Kuba Florczuk napisał(a):

Z tego co sprawdzałem:
340i ma 4.9, w automacie 4.7, natomiast w wersji x (napęd awd) odpowiednio 4.8 i 4.6.
330i ma 5.7, w automacie 5.5, 328i ma 5.7.

W tekście stwierdziłeś, że wziąłbyś podstawę. Po tym stwierdzeniu nastąpiło porównanie do 340i.

Warto też zauważyć, że przy tych osiągach każde 0.1 sekundy to bardzo dużo… oraz to, że amerykanie mierzą do 96km/h, niby różnica niewielka, ale zawsze.

Ogólnie porównanie przyspieszenia do 100 w przypadku samochodu turbo vs elektryk nie jest za fortunne… przy takim momencie obrotowym jaki generuje silnik BMW, do 100 komputer bardziej musi zbijać osiągi, żeby utrzymać przyczepność kół, niż wykorzystywać pełną moc silnika…

Moridin napisał(a):

Ja podałem wartości z BMW.pl. Elektryk ma większy moment, więc teoretycznie RWD Tesla ma gorzej. Praktycznie nie widziałem konkretnych testów.

Kuba Florczuk napisał(a):

Jest gigantyczna różnica w kontrolowaniu momentu w silniku spalinowym vs elektrycznym….

Jacek Orliński napisał(a):

Mam wrażenie że zapominacie o tym że auta elektryczne siłą rzeczy powinny być tańsze w eksploatacji niż elektryczne. Dużo mniej rzeczy które mogą się zepsuć, samochód powinien też ciut mniej tracić na wartości. No i z czasem powinien być tańszy jeśli chodzi o źródło energii, benzyna szczególnie tania nie będzie, a prąd powinien tanieć oraz być niezależnym od zmian na rynku.

Kuba Florczuk napisał(a):

Nie wiem skąd takie stwierdzenie… przecież technologiczne są to dużo bardziej skomplikowane pojazdy niż benzynowe, dodatkowo są w swojej bardzo wczesnej fazie życia produktu, co oznacza dużo więcej problemów i wymagają dużo bardziej wykwalifikowanej siły roboczej do serwisu.
Nie wchodźmy nawet w kwestie ile problemów generuje software :D

Są tańsze w eksploatacji tylko jeżeli chodzi o paliwo i olej.

Jacek Orliński napisał(a):

„skomplikowaność” produktu nie wpływa na jego żywotność. Wystarczy spojrzeć na Dyski talerzowe a Dyski SSD. Te drugie są znacznie bardziej skomplikowane i znacznie mniej awaryjne. Kluczowa dla żywotności technologii i produktu jest ilość elementów mechanicznych które muszą się w nim poruszać. W silniku spalinowym jest ich w pytę. Elementy poddawane sile kontrolowanej „eksplozji”, poddawane dużym obrotom, przełożeniom, ciśnieniu, sile i temperaturze. Ok to oczywiste że na początku będą problemy. Ale można liczyć na to że najpoważniejsze problemy wyjdą tym pierwszym użytkownikom z tego roku. Patrząc na to że podobno dostawy do Polski mają się zacząć za 2 lata to problemy techniczne i fabryczne powinni do tego czasu już względnie ogarnąć.

Kuba Florczuk napisał(a):

Nie rozumiemy się… silniki spalinowe są w masowej produkcji od około 100 lat, silniki elektryczne trudno na ten moment określić jako masowo produkowane, ergo są w bardzo wczesnej fazie swojego życia.
(oczywiście mówię o silnikach elektrycznych w przymyśle samochodowym).
To z tego wynika ich niedojrzałość i problematyczność.
To nie jest kwestia 2 lat… to jest kwestia tego, żeby ta technologia przestała być egzotyką, żeby samochody z silnikami elektrycznymi dobiły do powiedzmy 1% ogólnie produkowanych, żeby pojawiła się względna konkurencja, żeby inżynierowi mogli się „podglądać” i uczyć od siebie wzajemnie rozwiązań…
Na ten moment to jest po prostu egzotyka i problemy jakie się z tym wiążą również są mocno „egzotyczne” dla większości w przymyśle samochodowym…
Tak jak pisali tu poprzednicy – awaria takiego silnika to na ten moment dramat – jesteś uziemiony i udupiony na bliżej nieokreśloną przyszłość…

lukczu napisał(a):

„W 1834r. Moritz Herman Jacobi, fizyk i elektrotechnik pochodzenia niemieckiego, zbudował komutatorowy silnik elektryczny i zastosował go do napędzania łódki.” – http://silniki-elektryczne.blogspot.com

Kuba Florczuk napisał(a):

Świetnie, ale mówimy o zastosowaniu silników elektrycznych w motoryzacji…

lukczu napisał(a):

Te silniki nie różnią się od niemotoryzacyjnych.

Kuba Florczuk napisał(a):

Nie wiem co starasz się przez to przekazać…

Uważasz, że w takim razie skoro niczym się nie różnią i istnieją tak samo długo, co silniki spalinowe, to w czym tkwi problem ?
Bo problemy wieku dziecięcego jak najbardziej występują. Są tego liczne przypadki. Nawet w Modelu S, który ma już 5 lat…
Polecam wideo MKBHD na ten temat…

Żeby jeszcze wyjaśnić – ja nie jestem przeciwnikiem Tesli czy generalnie zmian w segmencie motoryzacji, które nas nieuchronnie czekają.
Nie podoba mi się tylko huraoptymizm, idealizowanie i zaciemnianie faktów.
Tesla to są na ten moment samochody dla entuzjastów i tak trzeba do nich podchodzić… Pisanie, że są bezproblemowe w użytkowaniu, jest mijaniem się z prawdą…

lukczu napisał(a):

MKBHD miał problem z silnikiem?

Kuba Florczuk napisał(a):

Z układem sterowania, który w samochodach z silnikami elektrycznymi jest zupełnie inny niż w samochodach z silnikami spalinowymi.
W elektrycznych masz silnik do każdego koła, w spalinowych masz jeden silnik napędzający oś / osie, czyli jednocześnie oba / wszystkie koła.

lukczu napisał(a):

Tesle posiadają jeden lub dwa silniki (zależnie od opcji) które bezpośrednio napędzają osie, a nie koła czyniąc cały układ prostszym i mniej podatnym na awarie niewystępujących w nich elementów takich jak np. skrzyń biegów, wałów: https://www.tesla.com/tesla_theme/assets/img/models/chassis-explorer/chassis-motor-dual.jpg?20170420

MKBHD miał problem z wyłączającym się układem wspomagania kierownicy. Nie z silnikiem: https://youtu.be/QM5z0dW60KE

Kuba Florczuk napisał(a):

Czyli jest to normalny problem zdarzający się w każdym samochodzie?
Dlatego Tesla potrzebowała 12 dni, żeby go nie naprawić, bo po oddaniu problem znowu się powtórzył, więc ściągnęli z Kalifornii jakiegoś super-inżyniera, żeby to ogarnął.

Tak, o takie sytuacje mi chodzi pisząc o „problemach wieku dziecięcego” samochodów elektrycznych…

lukczu napisał(a):

Takie i inne problemy występują cały czas i to u producentów którzy tworzyli motoryzację. Wycofałeś się już z problemów z silnikami elektrycznymi?

Kuba Florczuk napisał(a):

Serio… nie skumałeś od samego początku, że „silnik elektryczny” był skrótem myślowym do „samochodu napędzanego silnikiem elektrycznym” ?
Widzę, że lubisz trollować, a nie dyskutować…

lukczu napisał(a):

Piszesz nawet nie wiedząc o czym.
– Zmyślasz historie o silnikach dla każdego koła z osobna w każdym samochodzie elektrycznym.
– Sugerujesz, że użytkownicy aut spalinowych nie borykają się z awariami układu wspomagania.

Najlepsze jest to, że po ujawnieniu twojej niewiedzy nagle uważasz, że silnik elektryczny o którym tyle pisałeś był tylko skrótem myślowym. Dla mnie to ty jesteś trollem.

Kuba Florczuk napisał(a):

Gdzie napisałem, że w każdym samochodzie elektrycznym ?
To, że napisałem, że ten układ jest inny od „standardowego” i z tego wynikają problemy, jakoś Ci umknęło… dla mnie to jest trollowanie – nie analizujesz sensu wypowiedzi, tylko się przy***alasz…
Sugeruję, że naprawa układu wspomagania w samochodach z silnikami spalinowymi to generalnie niezbyt skomplikowany temat… najczęściej realizowana przez układ hydrauliczny, którego w Tesli najprawdopodobniej nawet nie ma.

lukczu napisał(a):

Wyedytowałeś kompromitujące cię zdanie które teraz wygląda tak: „W elektrycznych masz często silnik do każdego koła, w spalinowych masz jeden silnik napędzający oś / osie, czyli jednocześnie oba / wszystkie koła.”

Wcześniej sugerowałeś, że Tesla ma cztery silniki po jednym na każde koło:
„[…]W elektrycznych masz silnik do każdego koła, w spalinowych masz jeden silnik napędzający oś / osie, czyli jednocześnie oba / wszystkie koła.”

W systemie komentarzy Disqus jest duże niedopatrzenie polegające na tym, że można edytować swoje poprzednie komentarze nawet gdy już ktoś na nie odpowiedział. Daje to pole do popisu takim trollom jak ten powyżej.

EOT.

Kuba Florczuk napisał(a):

Chłopie… wszystkie Twoje ostatnie komentarze zostały wyedytowane i zmieniłeś ich wydźwięk, więc proszę Cię…
troluj dalej :D

lukczu napisał(a):

Ja poprawiłem błędy stylistyczne, a ty usuwasz kompromitujące cię informacje. Najpierw napisałeś:

„[…]W elektrycznych masz silnik do każdego koła, w spalinowych masz jeden silnik napędzający oś / osie, czyli jednocześnie oba / wszystkie koła.”

Kuba Florczuk napisał(a):

Dodawanie całych zdań to są błędy stylistyczne ?

lukczu napisał(a):

W miarę poznawania twojego poziomu wiedzy staram się tłumaczyć bardziej opisowo żebyś zrozumiał o co chodzi. À propos błędów językowych to przed znakiem interpunkcyjnym nie dodaje się spacji.

Kuba Florczuk napisał(a):

To jednak nie błędy stylistyczne tylko „wytłumaczenie bardziej opisowo” ? :D
Dzięki, na pewno doświadczenie trollingu na własnej skórze pozwoli mi to wszystko lepiej zrozumieć :)
Piona !

Moridin napisał(a):

Mniej ruchomych części… prostsze konstrukcyjnie pod paroma względami.

Kuba Florczuk napisał(a):

A czemu rozpartujesz to tylko pod względem mechanicznym ?
Mechanicznie – prostszy, software’owo – dużo bardziej skomplikowany… do tego dochodzi jeszcze elektryka, która też potrafi płatać figle…

Jacek Orliński napisał(a):

Serio? Mechaniczny jest prostszy? Dlatego ludzie dopłacają za Mechanike w samochodach? Dlatego za serwisowanie mechaniki się płaci więcej? Elektronika od jakiegoś czasu kosztuje nic, w drogich samochodach specjalnie się dopłaca np za mechaniczny dyferencjał.

Kuba Florczuk napisał(a):

Po raz kolejny – nie zrozumiałeś.
Napisałem, że silnik elektryczny mechanicznie jest prostszy… czytaj ze zrozumieniem… jeeez…

Jacek Orliński napisał(a):

To już twój punkt widzenia jest totalnie bezsensowny – uznajesz że problemy będzie tworzyć soft, który da się łatwo i szybko łatać i aktualizować. Łatwiej zmienić system niż filtr paliwa.

Kuba Florczuk napisał(a):

Nie wiem w jakim Ty świecie żyjesz… powiedz mi, skoro to jest takie proste, to dlaczego nadal wychodzą łatki bezpieczeństwa do oprogramowania, które powstało parę lat temu ? np. taki macOS Yosemite ? 2 lata system na rynku, a tu nadal aktualizacje … nie mogli od razu zrobić tak, żeby działało ?
wypowiadasz się jak laik albo idealista…
tak, software jest większym problemem niż filtr paliwa, bo to jak działa filtr paliwa wiemy od dłuuuugiego czasu i raczej dużo tam do popsucia się nie ma… w software’rze jest ogromna ilość błędów ukrytych. To takie błędy, kiedy soft niby działa, ale nie tak jak zaplanowano żeby działał – to znaczy, że nie rzuca błędem. To znaczy, że w jakiejś określonej sytuacji, przy różnych dziwnych warunkach, które wystąpią, soft zachowa się zupełnie inaczej niż zaplanowano.
I tak jak w przypadku twojego komputera osobistego to jest mały problem, bo najwyżej stracisz jakieś dane, albo nie będziesz mógł połączyć się z internetem, bądź nie będziesz mógł go w ogóle włączyć… to tak już w samochodzie to trochę inna bajka…

Jacek Orliński napisał(a):

Dzizas, brzmisz jak jakiś PHPowiec który czystego C nigdy nie liznął. Zdajesz sobie sprawę z tego że programowanie programowaniu nie równe? Że programowanie niskopoziomowych sterowników do silników elektrycznych to coś ciut innego? Sterowniki tego typu są już w samochodach od baaardzo dawna. Elektroniczne sterowanie silnikiem to już stara technologia. Porównywanie tego do Gigantycznego wielowarstwowego systemu operacyjnego to jak porównywać strzał w wiatrówki do wystrzelenia ICBMa. Wszystkie systemy operacyjne mają swoje podatności, Tesla też je będzie miała i będzie musiała wprowadzać też wszystkie poprawki do bezpieczeństwa, ale dopiero do wysokopoziomowego Ubuntu/Debiana. Czyli będziesz miał problem z włączeniem spotifaja w trakcie jazdy. Jeśli inżynierowie nie będą idiotami i ich wiedza programistyczna będzie choć ciut wyższa niż bawienie się rPi w domu to nie będzie większej tragedii, raczej umożliwią jakiegoś Override ichniej nakładki na Linuxa i bezpośrednie sterowanie pojazdem. Aktualizacje bezpieczeństwa na ogół dotyczą podatności z góry, bardzo często exploitów związanych z siecią. Pamiętasz kiedy ostatnio miałeś aktualizacje do sterowników wentylatorów? Kompletnie nie rozumiem o co ci chodzi bo jakiegoś Linuxa ma mnóstwo pojazdów na drogach, „Zaawansowany system do którego będzie trzeba dokładać poprawki bezpieczeństwa” Ma wszystko co używa ciut bardziej rozbudowanych konsoli z CarPlay, dostępem do nawigacji etc. Więc jeśli czepiasz się tego, to musisz też czepiać się, like, prawie każdego nowego samochodu. A że tesla będzie musiała o ten soft dbać dużo mocniej to myśle że pod kątem bezpieczeństwa softu przebiją inne samochody które dodają „jako gadżet” opcje sterowania samochodem ze smartfonu.

Kuba Florczuk napisał(a):

Czyli do tego wszystkiego jeszcze uważasz, że w C to się pisze bez błędów ? :D pięknie :D

tak na szybko – OpenSSH – protokół napisany w C, 17 lat temu, bardzo nisko-poziomowy (tak jak lubisz!).
W 2012 ktoś się jebnął i powstał błąd – tzw. Heartbleed.
Udało im się go załatać po 2 latach…

Jacek Orliński napisał(a):

Lel, pomyliśc SSH z SSL, Doczytaj sobie o Heartbleed bo chyba ciutke przeinaczasz historie

Kuba Florczuk napisał(a):

Wybacz, oczywiście miałem na myśli OpenSSL…

Co z tego, że reszta się zgadza, warto się ponaśmiewać z przejęzyczenia… gratuluje poziomu…

Jacek Orliński napisał(a):

Ciężko uwierzyć z przejęzyczenie jeśli daty też się nie zgadzają.

Wracając do meritum, o co właściwie ci chodzi? Soft łatwo wymienić, może i trudniej to rozwiązanie wykonać po stronie developera, ale dystrybucja i instalacja „łatki” jest i tak znacznie prostsza i tańsza po stronie użytkownika niż wymiana wadliwej fabrycznie części mechanicznej. Skoro praktycznie wszyscy wypuszczają wspomniane aktualizacje bezpieczeństwa regularnie i w dodatku za darmo, to czy twoje argumenty nie potwierdzają tylko mojej tezy że samochód typu tesla w serwisowaniu będzie tańszy i prostszy dla przeciętnego użytkownika? To co najdroższe w naprawie, części mechaniczne, będą mniej podatne na awarie, bo będą prostsze i będzie ich mniej. A to co (jak pokazuje historia czy nawet przytoczone przez ciebie przykłady) jest tanie czy wręcz darmowe, aktualizacje softu, będzie grało dużą role, więc ważne będzie aby zadbać o regularne aktualizacje (No big deal, przy samochodzie spalinowym też trzeba zadbać i zapamiętać milion różnych rzeczy bardziej kłopotliwych niż podpinanie samochodu do internetu co jakiś czas).

Kuba Florczuk napisał(a):

Które daty? Heartbleed’a ? :D

Bo akurat openSSL i openSSH pochodza praktycznie z tego samego okresu, ale ok…

Wracajac do meritum – nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, ze eksploatacja jest tansza (pomijając paliwo).

Jacek Orliński napisał(a):

Skoro wszystkie te argumenty, skoro dostawanie darmowego „serwisu” od Apple cie nie przekonało, to myśle że już nic nie przekona, i nie widzę sensu ciągnąc tej dyskusji.
Pozdrawiam i życze aby pesymistyczne spojrzenie na nowinki technologicznego było burzone przez pozytywne rozczarowania, czego raczej wszyscy pragniemy.

Kuba Florczuk napisał(a):

Nie rozumiemy sie w istocie problemu, wiec ciezko, zeby argumenty do mnie przemawialy… ale w jednym sie zgadzamy – kontynuowanie tej dyskusji nie ma sensu…

Kuba Florczuk napisał(a):

BTW – zajebisty argument – dopłaca się za „mechaniczny dyferencjał” :D – to znaczy, że za elektroniczny się nie dopłaca, albo dopłaca się mniej, bo jest tańszy ? :D
A pokażesz, gdzie można ten elektroniczny dyferencjał zamówić, jestem szczerze zainteresowany !

Jacek Orliński napisał(a):

Software to naprawdę mało ważna sprawa. Procesory, Pamięci czy komputery obecnie kosztują śmieszne pieniądze. Nie wiem jak Tesla to rozwiąże, ale patrząc na to na ile w Modelu S np baterie były łatwo wymienialne to stawiam że serwisowanie tego będzie bardzo proste, machniesz kurierem z niemiec cały komponent w stylu kamera do autopilota, wykręcisz kilka śrub i zamontujesz samodzielnie. Bardzo mało rzeczy do skopania w porównaniu do silnika spalinowego. A to czym straszysz „skomplikowanie softwarowe” Przecież producent może naprawić w nocy, zdalnie, zanim jakąkolwiek usterkę nawet zauważysz. Oczywiście Tesla może źle potraktować swoich użytkowników utrudniając to wszystko i każąc płacić np za aktualizacje softu. Ale patrząc na zachowania Muska w to nie wierze.

Kuba Florczuk napisał(a):

Tak pięknie to wszystko brzmi… szkoda, że w tym pracuję i eliminowanie dziwnych błędów z software’u występujących w bardzo specyficznych sytuacjach, których warunki jest ciężko odtworzyć to taka trochę codzienność… i czasami trwa to na prawdę mnóstwo czasu, czasami nie udaje się w ogóle znaleźć przyczyny… ale co ja tam wiem…

Jacek Orliński napisał(a):

Osobiste doświadczenia z jakiejś działalności nie muszą koniecznie świadczyć o problemach z technologią, a raczej o niskiej wydajności wspomnianej działalności. Czaje, Tesla może kiedyś stanąć przed koniecznością wyłączenia co bardziej zaawansowanych technologii np. Autopilota na tydzień czy dwa bo wykryli jakiegoś groźnego Buga. Ale samo sterowanie silnikiem elektrycznym będzie pewnie ogarniać jakiś mikrokontroler programowany w C, Na poziomie zaawansowania kontrolera z Pralki elektrycznej. Samo oprogramowanie Tesli śmiga na jakimś distro linuxa, ale na dnie silnikami steruje raczej jakiś oddzielny układ. Jedyne co może być problematyczne z Teslą to to co wspominałem, problemy związane z masową produkcją, ale je raczej w 2 lata zdążą przerobić. Sporą część pewnie przerobili już przy Modelu S.

Kuba Florczuk napisał(a):

Wybacz, nie zrozumiałem zupełnie pierwszego zdania…
To miał być przytyk, że nie ogarniam tego w czym pracuję ? :D

Czy uważasz, że żyjemy w czasach, w których technologia nie sprawia żadnego problemu ?
Telefony zawsze działają, nigdy się nie wieszają… komputery osobiste podobnie, czysta sielanka…

Apple – jedna z najbogatszych firm na świecie zawsze wypuszcza soft bezbłędny, nic się nigdy nie psuje, poprawki są zupełnie niepotrzebne :D

Dzięki, że mi to wyjaśniłeś, bo miałem wrażenie, że żyję w trochę innych czasach… ale ponownie – co ja tam wiem :D

Jacek Orliński napisał(a):

+Kompletnie uciekłeś od tematu, bo były nim koszty serwisu i eksploatacji. Mój argument był taki że z punktu użytkownika łatwiej wymienić system niż filtr paliwa. Powiedz mi ile czasu, zachodu, i pieniędzy kosztowały cie ostatnie aktualizacje bezpieczeństwa od Apple?

Kuba Florczuk napisał(a):

Ja tylko kontynuowałem Twoją wycieczkę, więc na mnie nie zwalaj „uciekania od tematu”.

Twój argument był dostosowany pod Twoją tezę i zakładał „prosty serwis”, a nie problemy.

D4Ru73K napisał(a):

Buehehe. Auta jak również technologia są nowe i nikt nie wie jakie problemy będą po X lat eksploatacji. Brak punktów serwisu, wykwalifikowanych pracowników i dostatecznej wiedzy sprawią, że za usterki bedziesz płacił taczką pieniędzy, jak oczywiście znajdziesz kogoś kto podejmie się naprawy. Zawsze możesz pchać auto pontonem przez Ocean do producenta…

Jacek Orliński napisał(a):

Serwis tu niestety będzie prosty. Konstrukcja pojazdu elektrycznego jest ZNACZNIE prostsza niż spalinowego. Stawiam że wszystko będzie dość modułowe i tak jak w Modelu S np wymiana baterii będzie ekspresowa (a to chyba najbardziej awaryjny element w pojeździe elektrycznym)

Jacek Orliński napisał(a):

Z Szybkich wyliczeń:
Zasięg Tesli z 60 KWh baterii: 354km.
Uwzględniając skuteczność zasilacza na poziomie 80% to ok 0,21KWh na kilometr.
Średnia cena KWh w Polsce to 56gr. Czyli kilometr kosztuje nas jakieś 12gr.
W samochodzie który paliłby ok 7l E95 na 100 koszt kilometra to 30gr. Czyli każdy kilometr daje nam 18gr oszczędności. Po Przejechaniu 100k km to ten pakiet premium wyjdzie nam „gratis” z oszczędności na paliwie. A moje obliczenia i tak były dość pesymistyczne dla Tesli. Jeśli nie skopią produkcji to serwis też będzie dość tani, Model S był mało awaryjny.

Marko69 napisał(a):

Po sprawdzeniu rachunku za prąd cena za jeden kilowat wyszła 76 gr, wiec daleko do 56 gr. Chyba ze na jakiejś taryfie po nocach ładujemy..

Jacek Orliński napisał(a):

To albo masz fatalną taryfę, albo uwzględniasz opłatę handlową itp która nie wzrasta przy większym zużyciu pradu (tzn jest stała na rachunku). Wniosek albo jesteś bardzo energooszczędnym człowiekiem albo bardzo źle wybrałeś taryfę.

Moridin napisał(a):

Różnica jednak jest w cenie zakupu, szczególnie jeśli pominiesz osiągi i weźmiesz słabszy silnik.

Red napisał(a):

W Stanach czy nawet na zachodzie EU Tesla ma bardzo ciekawe opcje finansowania swoich samochodów (jeszcze ciekawe dla firm) więc pomijając już zasobność portfeli wtórą kwestią jest cena końcowa samochodu. Nas to puki co nie dotyczy więc możemy tylko przeliczać $ na PLN :(

Marko69 napisał(a):

Ta czy inaczej i tak trzeba swoje zapłacić czy gotówka czy rozciągnięte w czasie

Piotr Dulski napisał(a):

W Polsce jeszcze przez długi czas taki samochód jest wysoce wątpliwą inwestycją. Głównie z uwagi na fakt, że w przypadku awarii znalezienie pomocy może graniczyć z cudem. Nie wspominając, że 3ka może sprawdzić się co najwyżej jako drugi samochód z przeznaczeniem miejskim (a i to dla ludzi, którzy mają własny garaż, w którym zamontują stosowna ładowarkę) – dopóki stacje benzynowe nie zaczną na szerszą skalę wprowadzać stacji ładowania, dopóty elektryki w kraju nad Wisłą nie spopularyzują się.

TechnikZbuntowany napisał(a):

Co za niskie porównanie… „to jak dama do towarzystwa bez prezerwatyw”.

Sebastian Bagiński napisał(a):

Ale słabo ta Model 3 się prezentuje… szkoda… wygląd tych aut się cofa coraz bardziej zamiast ‚usportawiać’.
Tak jak wspomniałeś na Twitterze wolę lekką, zwinną Mazdę na zwyczajne, egoistyczne spalanie benzyny. :)

D4Ru73K napisał(a):

Wojtuś, nawet dzieci wiedzą, że należy doliczyć VAT i kilka innych podatków. Dorośnij wreszcie.

Moridin napisał(a):

Daruś, doliczyłem. Obudź się wreszcie.

D4Ru73K napisał(a):

„Zamykamy się zatem w kwocie 50 500 USD, to powinno (patrząc na cennik w Euro) wynieść około 45 540 EUR, czyli około 200 tysięcy złotych.”

To jest z podatkami?

D4Ru73K napisał(a):

Lol. Chyba nie zdajesz sobie sprawy, że Tesla to przerośnięty komputer, elektronika. Nie musi, ale może pojawić się masa problemu hardwarowych, nie mówiąc o software, który nie jest prostym systemem tradycyjnego auta, a rozbudowanym OS jaki spotyka się dziś np. na mobilnych urządzeniach. Sam nic nie naprawisz, mechanik nie pomoże. Będziesz szukał porad na forach, internet zna miliardy problemów z oprogramowaniem, albo szukał gościa z branży IT, a specjalistów od oprogramowania autonomicznych aut nie ma. Nawet jak pojawią się na rynku to będą kosić jeleni z gotówki. Wiedza kosztuje, a jeśli ktoś kupuje auto za 200+ koła, to na dalsze wydatki kasę ma, a przynajmniej powinien.

Dorodna_Cebula napisał(a):

> lusterka są elektryczne w standardzie
> schowek jest w standardzie – jeden w desce i jeden w tunelu

Moridin napisał(a):

Ze screenshota, którego wrzuciłem, wynika co innego. Masz linka?

kaefpe napisał(a):

300km autem miejskim? Proszę Cię, ile do pracy jedziesz. Góra 30km mieszkając pod Warszawa, w dwie strony to 60 + wypad na zakupy to 100 spokojnie z zapasem, więc 300 km zasięgu to nie takie miejskie autko – można spokojnie do Krakowa dojechać 😉

Narzekasz ze za felgi i kolor trzeba dopłacić #jprdl Wojtku! Tak to skomentuje! Przecież u każdego dealera się za to dopłaca!

I na koniec sam sobie zaprzeczasz, pierw chcesz wydać 8000baksów na piloty i autonomie, żeby potem narzekać na brak frajdy z jazdy #jprdl2

Moridin napisał(a):

Nie narzekam że trzeba dopłacać. Mówię że to są opcje które trzeba wziąć. Skrajnie różne.

Moridin napisał(a):

Bardziej szczegółowo się odniosę:

300km autem miejskim? Proszę Cię, ile do pracy jedziesz. Góra 30km mieszkając pod Warszawa, w dwie strony to 60 + wypad na zakupy to 100 spokojnie z zapasem, więc 300 km zasięgu to nie takie miejskie autko – można spokojnie do Krakowa dojechać

28 km w jedną stronę, czyli 56 km codziennie, nie licząc żadnych wypadów do sklepów itp. Realnie 70-100 km dziennie.

Z Warszawy do Krakowa, trasą proponowaną przez Google (wygodną), jest 361 km. Pamiętaj, że zasięg w zimie jest mniejszy – może wynieść rejon 250-280 km.

Narzekasz ze za felgi i kolor trzeba dopłacić #jprdl Wojtku! Tak to skomentuje! Przecież u każdego dealera się za to dopłaca!

Proszę o czytanie ze zrozumieniem – nie narzekam na to.

I na koniec sam sobie zaprzeczasz, pierw chcesz wydać 8000baksów na piloty i autonomie, żeby potem narzekać na brak frajdy z jazdy #jprdl2

Nie zaprzeczam sam sobie. Jeśli kupować Teslę, to z tymi opcjami. To tak jak Audi kupować dla Quattro. BMW dla RWD. Mercedesa dla komfortu. Ale wolę coś w stylu MX-5… Podsumowując: zamiast kupować Audi A6 w FWD, lepiej kupić BMW 5 z RWD. Ale najlepiej i tak coś sportowego. 😉

lukczu napisał(a):

Sprostowanie dwóch błędów z artykułu:

– standardowa wersja będzie wyposażona w dwa gniazda USB z przodu. Dopłaty będą wymagać dodatkowe dwa porty USB z tyłu
– lusterka nawet w podstawowej wersji będą elektryczne, a dopłaty będą wymagać lusterka z pamięcią