Tesla Model 3 – wcale nie taki tani, „na jakiego wygląda”

01/08/2017, 10:41 · · · 85

35 tysięcy dolarów. Tyle kosztuje podstawowy model… Model 3. To ten, którego nie chcecie kupić.

Przed paroma dniami dostarczono klientom pierwsze 30 sztuk Modelu 3, uroczyście obchodząc wystartowanie produkcji masowej. Model 3 jest pierwszą „niedrogą” Teslą, którą możemy kupić i jednocześnie samochodem z od początku zaprojektowanym wnętrzem ociekającym minimalizmem, głównie dlatego, że przez większość czasu, to nie my będzie go prowadzić.

Nadal podtrzymuję powyższą tezę. Samochody, którymi jeździ się dla przyjemności – prawdziwej przyjemności – to takie, do których wsiadamy, żeby się przejechać tylko i wyłącznie z tego powodu. Jedziemy w góry, na kręte drogi, bez wyraźnego celu, pomimo że ten istnieje – spędzenie czasu z naszą (czasami pierwszą, czasami drugą) miłością. To nie są samochody, które muszą mieć pierdyliard koni mechanicznych…

Wystarczy 160 kucy i niska waga, w rejonie 1000 kilogramów. Żaden inny samochód, włączając w to takie auta jak BMW M2, Porsche Cayman czy 911, nie dostarczyły mi takiej czystej frajdy z jazdy, tak precyzyjnego prowadzenia i takiej kontroli nad samochodem podczas jazdy (bokiem). To niesamowite jak niewiele potrzeba dla prawdziwego funu za kierownicą. O ile w przypadku MX-5 mniej to więcej, to wątpię, abyśmy mogli to samo powiedzieć o Modelu 3. Nie licząc wnętrza…

Już wielokrotnie wspominałem, że interfejs, który wymaga spojrzenia na niego, aby go obsłużyć, to błąd. To niebezpieczne rozwiązanie, bo musimy oderwać wzrok od drogi. Ma to jednak sens w sytuacji, w której samochód prowadzi się sam, a my jesteśmy jedynie pasażerem. To jednak kosztuje…

Tesla Model 3 jest dostępna w dwóch wersjach, w kolorze czarnym:

  • Standard za 35 tys. USD – przyspieszenie 0-96 km/h w 5,6 s, zasięg 352 km (EPA)
  • Long Range za 44 tys. USD (droższy o 9 tys.) – przyspieszenie 0-96 km/h w 5,1 s, zasięg 496 km (EPA)

Dostępne opcje są następujące:

  • 1 000 USD za lakier Silver Metallic, Midnight Silver Metallic, Deep Blue Metallic, Pearl White Multi-Coat i Red Multi-Coat1
  • 1 500 USD za felgi „Sport” w rozmiarze 19″
  • 5 000 USD za pakiet Premium – podgrzewane fotele, obszyte sztuczną skórą, ładniejsze materiały wykończeniowe we wnętrzu, w tym naturalne drewno, szklany dach, porty USB, elektrycznie sterowane siedzenia, kolumna kierownicy i lusterka, z pamięcią ustawień, lepszy system audio
  • 5 000 USD za Enhanced Autopilot
  • 3 000 USD za funkcje autonomiczne

 

Tak – podstawowy model nie ma nawet elektrycznie sterowanych lusterek ani schowka w desce rozdzielczej, ani portów USB dla naszych sprzętów. Tak swoją drogą, zadałem dzisiaj Elonowi Muskowi bardzo kłopotliwe pytanie, które nie daje mi spokoju…

Spójrzmy zatem na realną konfigurację, która ma sens dla Modelu 3 jako auto głównie miejskie:

  • model podstawowy za 35 000 USD – zasięg w rejonie 250-300 kilometrów w zupełności wystarczy do poruszania się po mieście i okolicach
  • pakiet premium za 5 000 USD – bo mechanicznie sterowane lusterka i brak podgrzewanych siedzeń w 2017 roku, przy naszych zimach, to pomyłka
  • 5 000 USD za autopilota – Tesla bez autopilota, to jak dama do towarzystwa bez prezerwatyw; pewnych rzeczy się po prostu nie robi
  • 3 000 USD za funkcje autonomiczne – Tesla bez tych funkcji, to jak smartfon bez możliwości ładowania; nie ma sensu
  • 1 500 USD za 19″ felgi – bo wygląd też ma znaczenie
  • opcjonalnie 1000 USD za lakier – bo jest czerwony w ofercie

Zamykamy się zatem w kwocie 50 500 USD, to powinno (patrząc na cennik w Euro) wynieść około 45 540 EUR, czyli około 200 tysięcy złotych. To mniej niż BMW 340i, które ma zbliżone osiągi, ale więcej niż podstawowy model 3-ki, nawet wyposażony w wiele „bajerów”. Za Long Range zapłacimy około 240-250 tysięcy…

Cóż – nowe technologie nigdy nie były tanie… a jest kilka ciekawych rozwiązań, których nie będę oceniał, dopóki nie spędzę więcej czasu z tym autem.

Model 3 nie ma kluczyka. Zamiast niego, samochód korzysta z aplikacji w smartfonie, odblokowując samochód (po Bluetooth), jak się do niego zbliżymy. Alternatywnie dostajemy kartą kredytową, którą wystarczy przejechać po słupku, aby otworzyć auto, a potem położyć na środkowej konsoli, aby go uruchomić. Nie ma też kratek nawiewów – tę rolę pełni cała przednia konsola, na pełnej jej szerokości, a sterowana jest za pomocą ekranu. Za pomocą ekranu też otwieramy schowek przed pasażerem.

Model „D” z napędem na cztery koła spodziewany jest dopiero na wiosnę 2018 roku.


O ile poważnie zastanawiam się nad Modelem 3 w przyszłości jako auto miejskie, jak już będzie wersja z napędem na 4 koła i jak rozwiążą problemy wieku dziecięcego, to niestety nie jest wpisuje się on w moją wizję auta dającego czystą przyjemność z jazdy. Wrażenia dźwiękowe również mnie nie satysfakcjonują… w odróżnieniu od tych poniżej.

A co płynie w Waszych żyłach? Benzyna czy elektrony?

  1. Oczywiście, że czerwony!
85

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.