iMagazine

EIZO FlexScan EV2780

26/08/2017, 09:59 · · · 1

Gdy wybieram komputer przenośny, kieruję się przede wszystkim mobilnością, a tym samym wymiarami. Jeśli jednak chodzi o ekran używany w domu, rozsądek się wyłącza, a zamiast niego przyjmuję zasadę „im więcej, tym lepiej”.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 5/2017


EIZO, kojarzone przede wszystkim ze sprzętem profesjonalnym, produkuje też mniej zaawansowane monitory przeznaczone do pracy w biurze lub w domu. Wciąż jest to sprzęt wysokiej klasy, parametry takie jak odwzorowanie określonej palety kolorów nie są już jednak aż tak istotne, jak w topowych modelach. Testowany przeze mnie FlexScan EV2780 został wręcz stworzony dla wszystkich użytkowników nowych MacBooków, ma bowiem USB-C, idealnie więc wpasowuje się w ich skromny zestaw portów. FlexScan jest przy tym wyjątkowo ładny i uniwersalny, występuje w białej lub czarnej wersji i jest wyposażony w okablowanie dopasowane do koloru obudowy, a dzięki bardzo prostej bryle będzie pasował praktycznie wszędzie. Owszem, duża plastikowa podstawa nie jest szczytem elegancji, ale zapewnia stabilność podczas zmian pochylenia i obrotu ekranu. Ten można wychylić w pionie w zakresie 40 stopni (od 5 stopni w dół do 35 stopni w górę względem osi poziomej), a także obrócić w poziomie w zakresie 344 stopni – przydatne, gdy chcemy pokazać coś osobie siedzącej obok. Da się go też obrócić do pionu, co szczególnie przydaje się podczas programowania czy też pracy z długimi dokumentami. Oprócz tego ma też regulowaną wysokość. Swoboda ustawień sprawia, że bez trudu ustawimy go praktycznie wszędzie. Monitor ma bardzo wąską ramkę ekranu, o grubości zaledwie 6,7 mm, przy czym tylko 1 mm to obudowa (pozostała część to obwódka wyświetlacza). Na dole jest odrobinę szerszy, na jego dolnej krawędzi znajdują się dotykowe przyciski do sterowania oraz czujnik światła.

Do monitora można podłączyć się za pomocą złącza USB-C, HDMI bądź DisplayPort, ma po jednym gnieździe każdego typu. Oprócz tego wyposażono go w dwa porty USB 3.1 i wyjście mini Jack – mnie posłużyły do podpięcia myszy, klawiatury i głośników, ale dają też radę z dyskami. W komplecie dostajemy kabel USB-C, HDMI, a DisplayPort trzeba dokupić osobno. FlexScan umożliwia wyświetlenie obrazu z dwóch źródeł obok siebie w trybie Picture by Picture. Obraz nie jest przy tym w żaden sposób zniekształcany, monitor wykrywany jest tak, jakby miał połowę swojej poziomej rozdzielczości. To niesamowicie przydatne rozwiązanie, jeżeli pracujemy naraz na dwóch różnych komputerach. Wystarczy jedynie wybrać odpowiednią opcję z menu monitora – przełączanie jest niemal natychmiastowe, a obraz z każdego źródła można umieścić po wybranej stronie ekranu. W tym momencie może doskwierać brak drugiego HDMI – to obecnie najbardziej rozpowszechniony standard, szansa, że zechcemy podpiąć dwa urządzenia z tym złączem, jest naprawdę duża.

Przekątna ekranu wynosi 27 cali, natomiast rozdzielczość to WQHD, a więc 2560 x 1440 pikseli i proporcje 16:9. O ile w laptopach preferuję mniejszy stosunek szerokości do wysokości, co wiąże się z niewielkimi wymiarami ich ekranów, to w przypadku tak dużej przestrzeni nie mają one już takiego znaczenia. Co więcej, przy szerszym obrazie praca na dwóch dokumentach obok siebie jest bardziej komfortowa. Matrycę wykonano w technologii LCD IPS, kąty widzenia to aż 178 stopni (zarówno pionowe, jak i poziome). Kontrast wynosi 1000:1, a jasność to 350 cd/m2. Czas reakcji matrycy to 5 ms, wystarczająco nie tylko do pracy czy oglądania filmów, ale też do grania. Równomierność podświetlenia jest bardzo dobra na środku i blisko brzegów ekranu, przy prawej krawędzi na dole podświetlenie jest jednak zawsze odrobinę jaśniejsze. Nie rzuca się to może w oczy przy pracy z dokumentami, ale przy oglądaniu filmów bądź innych zajęciach wymagających zaciemnienia tego miejsca jest to już widoczne. Oprócz tego nie zauważyłem jednak żadnych problemów – obraz jest ostry i sprawia wrażenie wręcz namalowanego na ekranie. Dzięki automatycznej zmianie jasności wygląda on tak samo, niezależnie od warunków oświetleniowych. Ponadto monitor pozwala na płynną regulację podświetlenia w zakresie od 1 do 100%, a dzięki temu, że ma jedynie podświetlenie LED, nie wydaje żadnych dźwięków przy ściemnieniu go (co z kolei jest domeną monitorów z lampami CCFL). Regulacja jasności jest błyskawiczna i odbywa się za pomocą dotykowych przycisków monitora; jest dostępna bezpośrednio z głównego menu. Obraz może być wyświetlany w trzech predefiniowanych trybach: Movie, sRGB oraz Paper, a także w dwóch konfiguracjach użytkownika. Dla profili użytkownika ustawić można jasność, temperaturę barwową, nasycenie kolorów i ich odcień, a także nasycenie kanałów RGB. Tryby predefiniowane są przeznaczone do określonych zastosowań, Movie służy oczywiście oglądaniu filmów – ochładza kolory i obniża jasność, sRGB to tryb do codziennej pracy, najbardziej uniwersalny i najlepiej odwzorowujący kolory, Paper natomiast ociepla kolorystykę i przyciemnia ekran, by zwiększyć komfort pracy po zmroku. W porównaniu z funkcją Night Shift z macOS wypada podobnie, trzeba go jednak aktywować ręcznie (działa za to dla każdego podpiętego źródła). W opcjach zaawansowanych mamy też opcję Super Resolution, która programowo wyostrza obraz – efekt jest widoczny, ale wyświetlany w ten sposób obraz męczy wzrok.

Monitor otrzymał kilka funkcji, które docenią przede wszystkim firmy. Rozbudowane menu oszczędzania energii (nazwane EcoView) pozwala na zmniejszenie konsumpcji mocy o nawet 19 watów względem standardowych ustawień. EcoView wykorzystuje czujnik światła do regulacji podświetlenia w określonych przez użytkownika granicach, stąd też monitor można zablokować przed podświetlaniem się do 100% (a także ograniczyć minimalny poziom ściemniania). Administratorzy firm docenią natomiast funkcję Screen InStyle, czyli możliwość szybkiego skonfigurowania monitora po podłączeniu do niego pendrive’a z gotowymi ustawieniami. Urządzenie pozwala ładować podpięte przez USB-C komputery, a wyjściowa moc może wynosić 15 bądź 30 watów. Jeśli zdecydujemy się na tę drugą opcję, by szybciej ładować urządzenie, maksymalna jasność ekranu zostanie znacznie zredukowana. Przy 12-calowym MacBooku wystarczyła mi ta pierwsza opcja, podczas pracy w jasnym pomieszczeniu (a więc z wymaganym mocnym podświetleniem ekranu) ładowanie bardziej energochłonnego komputera byłoby jednak niemożliwe lub bardzo powolne.

FlexScan zajął istotne miejsce w moim ekosystemie urządzeń. W domu przestałem kompletnie korzystać z klawiatury MacBooka i przerzuciłem się wyłącznie na duży ekran. Powodów jest kilka: od niesamowitej przestrzeni, jaką daje 27-calowy wyświetlacz, przez uporządkowanie kabli do sprzętu, który podpinam do komputera (a wbrew pozorom nie jest to tylko ładowarka), po komfort pracy na matowej matrycy, którą mogę ustawić dokładnie tak, jak potrzebuję. Czy FlexScan ma wady? Owszem, dwie, bo dokładnie tyle 1-watowych głośników w nim zamontowano. Nawet iPhone brzmi lepiej, i to ten pierwszej generacji. To jednak drobiazg, zupełnie nieistotny, biorąc pod uwagę to, do czego monitor został stworzony.


Ocena iMagazine: 5/6 5/6

1

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac


Dodaj komentarz

foggy_lad napisał(a):

600 złotych taniej można mieć Neca EA275UHD z dużo lepszą matrycą 4K.