Nazewnictwo – iPhone X i iPhone 8 | Przemyślenia po Apple Special Event September 2017

13/09/2017, 14:48 · · · 21

To co w ostatnich latach Apple wyczyniało z nazewnictwem swoich produktów to pikuś w porównaniu z tym, co się wydarzyło na wczorajszym keynote.

Historia iPhone’a zaczęła się od „iPhone”. Po prostu. Literka i plus najprostsze możliwe słowo określające, czym jest – Phone. Patrząc dzisiaj z perspektywy tego, że funkcja telefonu została zredukowana do aplikacji, z której na dodatek korzystam jedynie od święta, to można było równie dobrze wymyślić coś innego, jak chociażby iPocketPC – tak, wiem… tragiczny pomysł. Niezależnie…

Nazwa „iPhone 3G” była naturalną kontynuacją, bo smartfon otrzymał… łączność 3G. Następca – 3GS – był niewielkim uaktualnieniem podzespołów, bez zmian w designie, a „S” oznaczało bodajże „Speed”. Potem zadebiutowały, w niemalże identycznym designie, „iPhone 4” i „iPhone 4S” – 4, bo po 3, a 4S, bo to było uaktualnienie 4-ki. Tutaj „S” rzekomo oznaczało „Siri”. Potem poszło już z górki… 5 i 5S, 6 i 6 Plus, 6S i 6S Plus aż doszliśmy do 7-ki… To był kolejny update, bez znaczących zmian w designie, więc teoretycznie powinien był się nazywać 6SS, co kojarzyłoby się tragicznie. No dobra – niech będzie 7 – przynajmniej miało to jakiś logiczny ciąg. No i jesteśmy tutaj, w 2017 roku, i czekaliśmy na jego następcę…

Zamiast „iPhone 7S” otrzymaliśmy „iPhone 8”. Wizualnie zmiany nie są duże – kształt ogólny jest dokładnie taki sam, a zmienił się jedynie materiał pleców, gdzie zamiast aluminium zastosowano szkło. Bez sensu.

Powtórzę.

Bez. Sę. Su.

To co będzie za rok, jeśli jednak zmienią mu design? iPhone 9 od razu? A może po prostu iPhone 8S – czy ten design się już nie zmieni? Jest taka szansa – wygląd tego modelu przy LG V30 czy Samsungu S8 jest przestarzały, a winowajcą jest tutaj ekran i ramki wokół niego. Podejrzewam, że Apple chodziło tylko i wyłącznie o większe zachęcenie ludzi do jego kupienia – „7S” to delikatny update w świadomości nieświadomego konsumenta, a „8” to przecież całkowicie nowy model!

Ciuś ciuś, Apple!

Jeśli myślicie, że gorzej być nie może, i nie wiecie co się wczoraj działo, ponieważ byliście w Burkina Faso, bez internetów pod ręką, to przedstawiam Wam iPhone X. W myślach przeczytaliście to jako „iks”, czyli źle. Tak samo, jak mamy mieliśmy Mac OS X (Ten), tak samo jest w przypadku iPhone-a – iPhone Ten. Rzymskie dziesięć. X. Ten.

Aj. Fołn. Ten. Got yt dud?

Nie wiem czy to złośliwość losu, czy tak naprawdę wszystko na świecie jest już ustawione i nie mamy zupełnie wpływu ani na swoje życie, ani na czyjeś, ale Apple tutaj kroczy po ścieżce Microsoftu. Był Windows 7, potem 8… a po nim Windows 10. Z iPhonem jest analogicznie, tyle że po rzymsku. Zabrakło jedynie togi.

A co będzie dalej? iPhone 9 i iPhone XI? iPhone 8S i iPhone X 10.1 Cheetah? Przynajmniej wiadomo czemu nazwę Mac OS X zmieniono na Mac OS, a potem na macOS…

Niestety nie wiem kto jest za to w firmie odpowiedzialny – może Phil Schiller1 – a może dział marketingu dostał zbyt dużo swobody, ale teraz, bardziej od samych nowości sprzętowych, interesuje mnie jak z tego wybrną.

  1. Kocham tego gościa – jest naprawdę genialny – ale jeśli on był za tą decyzją, to ma u mnie krechę.
21

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.