Przeniosłem swój numer pomiędzy operatorami; obyło się bez stresu i problemów

05/10/2017, 15:30 · · · 22

Przed paroma miesiącami zastanawiałem się nad zrezygnowaniem z mojego obecnego dostawcy usług telefonicznych dla iPhone’a i iPada, i przeniesienie się do innego, z korzystniejszą dla mnie ofertą… W końcu to zrobiłem.

W górnym rogu moich telefonów, przez 5919 dni mojego życia, widniał mały napis „Plus” obok kresek lub kropek z zasięgiem. Po 5920 pojawił się tam inny.

W swoim życiu słyszałem tylko raz relację z przenosin pomiędzy operatorami – kilka lat temu uczynił to mój przyjaciel – iStig – i z tego co dzisiaj pamiętam, była to droga przez piekło. Nie dość, że trwało to bardzo długo, to przez kilka dni nie miał w ogóle aktywnej karty SIM i szereg innych problemów. Spodziewałem się podobnych przeżyć…

Okazało się jednak, że całość była banalnie prosta. Musiałem jedynie wejść na stronę operatora, do którego chciałem się przenieść i wypełnić odpowiednie pola na stronie internetowej, aby po dwóch dniach otrzymać od nich przesyłkę z kartą SIM oraz umową do podpisania. Ta pierwsza – jak zrozumiałem – zawierała numer tymczasowy, z którego mogłem, ale nie musiałem, korzystać, a tą drugą oddałem od razu kurierowi. Cały czas czekałem na drugą przesyłkę, już z właściwym numerem i na szczęście okazało się, że nie wyrzuciłem tego „numeru tymczasowego” – to była właściwa karta SIM, która miała ustawione przekierowanie. W nocy, z dnia 2/10/2017 na 3/10/2017, karta mojego poprzedniego operatora przestała działać. Planowałem ją zastąpić nową przed snem, ale o tym zapomniałem, więc rano zobaczyłem komunikat o braku zasięgu. Włożyłem nową, podałem kod PIN, którego następnie zmieniłem na taki, który zapamiętam (i przy okazji wyłączyłem żądanie jego podawania przy każdym restarcie iPhone’a) i całość ruszyła bez problemów. Pojawił się napis „Orange” (spodziewałem się „nju” – szkoda), a w opcjach natychmiast dostępne było VoLTE, Wi-Fi Calling i inne funkcje, których mój poprzedni operator nie oferował i nie oferuje. Pozostało jeszcze zalogować się na moje konto na stronie WWW, aby ustawić odpowiednie opcje – wyłączyłem SMS-y premium i tym podobne rzeczy – co zajęło mi zaledwie kilka minut.

Od zmiany minęły dopiero dwa dni, w czasie których nie podróżowałem nigdzie poza Warszawę, więc ciężko cokolwiek ocenić, ale w mieście zasięg jak miałem, tak mam. Wszystko działa jak należy, z tą różnicą, że teraz telefon nie przełącza mi się na 3G jak ktoś do mnie dzwoni. Prędkość LTE w moim mieszkaniu jest za to szybsza – jestem bliżej nadajników Orange akurat – więc nie mam powodów do narzekań (chociaż i tak korzystam z Wi-Fi, więc jest to de facto obojętne).

Teraz pozostaje mi jeszcze wypowiedzieć umowę o internet w iPadzie i zastąpić go ofertą połączoną z moim głównym numerem, aby mieć wspólną pulę danych na iPadzie i iPhonie.

Podsumowując: prosto, łatwo i nawet przyjemnie.

22

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.