iMagazine

Zygzak McQueen – szybki jak jaszczurka i ostry jak przecinak!

30/10/2017, 13:12 · · · 2

„Auta” są jedną z najlepszych serii filmów animowanych teamu Disney Pixar wszechczasów. Sphero jest producentem genialnych robotów sterowanych naszymi smartfonami. Co może powstać z połączenia tych dwóch tematów? Najlepsza zabawka, jaką miałem możliwość się pobawić ostatnio – zdalnie sterowany Zygzak McQueen.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 9/2017


Sphero do tej pory było znane raczej z produkcji robotów w kształcie kuli. Klasyczne, edukacyjne kule lub BB-8. Tym razem zdecydowali się wykorzystać zgromadzone doświadczenie do stworzenia zdalnie sterowanego samochodu – i to jakiego!

Zawsze pierwszą rzeczą, na którą zwracamy uwagę, jest wygląd. Jak cię widzą, tak cię piszą. W tym przypadku Zygzak wygląda, jakbyśmy przenieśli się żywcem do filmu. Tak, właśnie tak. Świetne proporcje, idealny wygląd. Bardzo jasny i wyraźny ekran w miejscu szyby, na którym wyświetlane są… oczy, które co chwilę gdzieś zerkają, mrugają. Są jak żywe.

Zresztą sam Zygzak wygląda jak żywy. Wrażenie potęguje przód. Zderzak, dokładnie tak jak na filmie, jest twarzą Zygzaka i… rusza się, gdy nasz samochód mówi lub robi miny. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu gumowego przodu. Z jednej strony idealnie amortyzuje zderzenia, o które nie jest trudno w domu podczas prowadzenia. Z drugiej strony guma jest dość czepliwa i lubi zbierać kurz – coś za coś.

Zygzak McQueen ma też adaptacyjne zawieszenie. Podczas jazdy zachowuje się dokładnie w taki sposób, jak widzieliśmy na filmach – podnosi i opuszcza przód podczas zakrętów, kłania się, wygina itp. Wygląda to niesamowicie. Za każdym razem, jak się nim bawię, nie mogę się nadziwić, jak świetnie jest pomyślany i zaprojektowany. Co więcej – reaguje na dotyk i podnoszenie, odpowiednio to komentując oraz wyginając się.

Do sterowania Zygzakiem potrzebujemy naszego iPhone’a. Pojazd łączy się z naszym telefonem przez Bluetooth 4.0 i ma zasięg ok. 30 m. Po naładowaniu baterii wystarczy nam na ok. 40 minut zabawy, co jest bardzo dobrym wynikiem w kategorii modeli zdalnie sterowanych (samochody, roboty, drony… w większości przypadków jest to tylko kilkanaście minut zabawy). Zygzak jeździ z prędkością maksymalną rzędu 10 km/h. To naprawdę dużo.

Wracając na chwilę do kwestii ładowania, producent zdecydował się umieścić złącze ładowania pod korkiem wlewu paliwa. Wizualnie to super pomysł. Jednocześnie muszę w tym momencie napisać o dziwnej procedurze uruchamiania. Zygzak nie ma żadnego włącznika ani przycisku. Uruchamiamy go, podłączając kabel zasilający. Niestety ogranicza to możliwość uruchomienia Zygzaka na przykład na dworze, gdzie nie mamy w pobliżu żadnego gniazdka elektrycznego. Szkoda.

Aplikacja służąca do sterowania Zygzakiem jest dziecinnie prosta. Takie było założenie. Jest tak prosta, że mój trzyipółletni syn, niemający specjalnie styczności z telefonem, bardzo szybko ją rozpracował i swobodnie, przy użyciu swoich małych rączek, używał. Po uruchomieniu automatycznie sprawdza się aktualizacje dla Zygzaka i jeśli takie są, od razu się je aplikuje. Główny ekran to duże pole z joystickiem oraz przyciski odpowiedzialne za jazdę do tyłu, wymuszony poślizg oraz szybką jazdę. Znajdziemy tutaj też przycisk włączający mowę. Zygzak dużo mówi i wydaje dźwięki, a także puszcza muzykę. Dźwięki są bardzo dobrze słyszalne (dodatkowo można ustawiać ich głośność). Wielka szkoda, że Zygzak nie mówi po polsku, głosem Piotra Adamczyka.

Aplikacja oczywiście służy też do podstawowych ustawień naszego samochodu i jego wyłączania – skoro nie ma, jak wspominałem, żadnego przycisku lub włącznika. W aplikacji znajdziemy też wbudowaną grę – obsługę pit stopu.

Zygzak McQueen jest genialny. Jest śliczny. Jest bardzo, bardzo uroczy. Świetnie się prowadzi, mruga oczami i światłami. Dużo i śmiesznie gada, ale ma przy tym jedną podstawową wadę – kosztuje aż 1599 złotych. Zdaję sobie sprawę, że są to bardzo duże pieniądze. Z drugiej strony technologia i jej zaawansowanie wykorzystane przy budowie tego… robota jest sporo warta. Pytanie, czy aż tyle? Odpowiedź na to pytanie zostawiam już Wam, ale jeśli się zdecydujecie, to na pewno będziecie zadowoleni, bo czymś takim, gwarantuję, jeszcze ani Wy, ani Wasze dzieci nie bawiliście się.


Zygzak McQeen

ProducentSphero

Cena: 1599 PLN

Plusy:

  • jakość wykonania i odwzorowanie bohatera filmowego
  • świetna responsywność
  • genialne prowadzenie
  • długa praca na baterii

Minusy:

  • dziwna procedura uruchamiania
  • cena z kosmosu
  • brak polskiej lokalizacji

Ocena iMagazine: 5/6 (za cenę)


Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii, dobrej kuchni, swojej żony oraz synów - Franka i Leona. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada


Dodaj komentarz

Domin napisał(a):

No tak pomysł może i spoko ale tak jak wspomniałeś… cena z kosmosu. Dla kogo ta zabawka? Nawet w tej bogatszej części Europy to nadal sporo.
Ale muszę się przyczepić do czegoś więcej… ta czerwona naklejka wygląda prześmiesznie :) (sorki, musiałem to napisać :)

dominiklada napisał(a):

Wolę zamiast obudowy, bo nie powiększa telefonu a chroni przed zarysowaniem;-)