iMagazine

Japońskie OLED-y

21/11/2017, 18:21 · · · 5

Wśród tegorocznych telewizorów OLED warto wymienić cztery, obok których nie da się przejść obojętnie. Jest to pachnący świeżością debiutant z Berlina – BeoVision Eclipse, telewizor płaski jak ściana LG W7 oraz Sony A1 i Panasonic EZ1000. Te dwa ostatnie wylądowały ostatnio u mnie w domu. Miałem więc okazję przyjrzeć się im z bliska.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2017.

Tegorocznym numerem jeden wśród telewizorów jest dla mnie The Frame, ale o nim przeczytacie w następnym wydaniu. Rok 2017 zapamiętam jednak jako debiut wielu nietuzinkowych modeli. Technologia OLED pozwoliła na zabawy z formą, a Samsung ze swoją serią QLED nie pozostał dłużny i zaoferował wiele nóżek. W ten sposób naprawdę mamy w czym wybierać, nie tylko, jeśli chodzi o jakość obrazu, ale też o design. Przejdźmy jednak do wspomnianych modelów Sony A1 oraz Panasonic EZ1000.

Do technologii OLED podchodziłem bardzo entuzjastycznie lat temu dziesięć. Później znudziło mnie oczekiwanie na te telewizory, a ostatecznie byłem zawiedziony niestety żywotnością, a także możliwościami tych paneli. Na rynku mamy obecnie monopolistę w postaci LG.Display. Koreańska fabryka dostarcza matryce organiczne wszystkim producentom telewizorów OLED. To jednak nie znaczy, że wszystkie telewizory są takie same. Oprócz matrycy kluczowy jest procesor przetwarzający obraz, a uzupełnieniem obrazu jest dźwięk, system operacyjny, a także wygląd urządzenia.

Trzeba też zauważyć, że OLED pozbył się większości błędów wieku dziecięcego. Technologia rozwija się naprawdę szybko. Mamy więc do czynienia z rozdzielczością 4K, z szeroką paletą kolorów. Biel jest biała i kolory są realistyczne. Żywotność paneli OLED też jest bardzo długa, LG.Display mówi o 100 tysiącach godzin do momentu utraty 50% jasności. Jedynym problemem może być wypalanie się ekranu, w mniejszym stopniu pozostające powidoki. Na to jednak producenci mają specjalne systemy czyszczące ekran. W większości przypadków nie będzie to więc problem dotkliwy. Wadą więc pozostaje niska jasność w trybie HDR, biorąc pod uwagę jednak wysoki, wręcz nieograniczony kontrast, efekt jest zadowalający. Jak to wszystko wygląda w konkretnych modelach?

Sony A1 dostępny jest w trzech rozmiarach 55, 65 i 77 cali. Do mnie kurier dotarł z najmniejszą, 55-calową wersją. Przyznam szczerze, że to jest dziś absolutne minimum, jeśli chcemy cieszyć się filmami w salonie. Nawet do mniejszych pomieszczeń rekomenduję 65-cali. Niestety przy ekranach OLED wciąż ważną kwestią jest cena. Różnica jest spora. Płacimy jednak nie tylko za idealną czerń, świetnie odwzorowane kolory, ale też płynność ruchu, z której zawsze słynęły topowe telewizory Sony. Przede wszystkim urzeka design. Choć Sony A1 może wisieć na ścianie, to znacznie lepiej prezentuje się, stojąc. Wtedy jest lekko pochylony do tyłu, a opiera się na nóżce, która zarazem pełni funkcję subwoofera. Tam też znajdują się wszystkie niezbędne złącza. W samym telewizorze nie znajdziemy typowych głośników. Telewizor jest tak skonstruowany, że cały ekran jest głośnikiem. Zachęcam was do wybrania się do najbliższego sklepu i przyłożenia ręki do tego telewizora w momencie, gdy jest puszczony dźwięk. Naprawdę ten ekran gra i gra bardzo dobrze. Dźwięk jest czysty, nieprzejaskrawiony i sprawdza się zarówno podczas oglądania filmów akcji, jak i transmisji sportowych, czy wreszcie koncertów i to tych rockowych, jak i jazzowych. Jest dobrze, jest nietypowo, co nie zmienia faktu, że chcąc czegoś więcej, potrzebujemy zestawu kina domowego. Będzie to także wystarczające rozwiązanie do małego pokoju. Sony A1 wniesie nam nutkę ekstrawagancji.

Rewelacyjny obraz, nietuzinkowy dźwięk i nieoczywiste wzornictwo to nie wszystko, co oferuje Sony A1. Podobnie jak inne topowe telewizory, Sony jest wyposażony w system Android TV. Tutaj mam niestety dwa problemy. Po pierwsze pilot dołączony do zestawu nie jest wykończony tak, aby sygnalizował, że mamy do czynienia z produktem premium. Drugim wciąż jest stabilność Android TV i dostępność aplikacji. Niestety nadal nie wygląda to tak dobrze, jak powinno być. System nie zawsze reaguje szybko. Sony jednak stale go aktualizuje i zapowiada kolejne aktualizacje. Możemy więc nabyć telewizor z myślą o przyszłości. Zawsze też możemy sięgnąć po nowe Apple TV 4K.

Apple TV 4K będzie wręcz koniecznością przy Panasonicu EZ1000. Niestety Mozilla zakończyła rozwój FireFox OS, a japoński producent został z tym systemem. Plusem jest stabilność, prostota, szybkość działania i aplikacja mobilna. Gorzej niestety z funkcjonalnością. EZ1000 to jednak model skoncentrowany na jakości obrazu. Jednocześnie różnice pomiędzy Sony A1 a Panasonic EZ1000 to niuanse, niedostrzegalne dla przeciętnego użytkownika. To dwa bardzo dobre modele, w których producenci dążą do perfekcji. W pojedynku na jakość obrazu wychodzi remis. Panasonic jest bardziej klasyczny, jeśli chodzi o wygląd, choć łamie to podstawą, w której umieszczono soundbar.

W przypadku EZ1000 znów mamy do czynienia z świetnym telewizorem, który uzupełniony jest świetnym dźwiękiem. W przypadku tego soundbara za jego jakość odpowiadają inżynierowie firmy Technics. Wprowadzamy więc audiofilską jakość dźwięku do telewizora i nie są to wcale przesadzone słowa. Z pewnością wybierając EZ1000, możemy zapomnieć o zakupie jakiegokolwiek soundbara. Moc dźwięku jest fantastyczna, jakość również. Nieco brakuje basu, który był dostrzegalny w Sony A1, ale tam znowu moc była dużo niższa. Nadal jednak nie jest to pełne zastąpienie kina domowego. Dlatego posiadając zestaw audio, rozważyłbym zakup EZ950.

Wybór najlepszego telewizora OLED jest bardzo trudny. Zwłaszcza gdybym miał wybierać z tej dwójki – byłoby jeszcze ciężej. Oba modele są na podobnym poziomie cenowym. Dopracowano w nich świetnie detale i jakość obrazu. Jednocześnie zaznaczam, że wciąż to nie są telewizory idealne, chociażby ze względu na swoje ubytki w Smart TV oraz wysoką cenę. Nie zmienia to jednak faktu, że fani filmów powinni się nimi zainteresować. Wybrałbym Sony A1, jeśli mógłbym sobie postawić go tak na szafce, by tył był wyraźnie widoczny. Natomiast Panasonica EZ1000 wybrałbym typowo pod odtwarzacz UHD Blu-ray i Apple TV 4K. Ten telewizor jest stworzony z myślą o filmożercach. Seans w kinowych warunkach to ten moment, gdy technologia OLED pokazuje swoje prawdziwe oblicze.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2017.


Paweł Okopień

Pasjonat nowinek ułatwiających codzienne życie, obserwator szybko zmieniającego się rynku tech, nurek, maniak wysokiej rozdzielczości i telewizorów.

paweloko

Dodaj komentarz

xxx napisał(a):

Tekst o OLEDach i do tego japońskich ale i tak pojawił się Samsung, który nie ma z tym kompletnie nic wspólnego. To jest na prawdę żenujące…

Paweł Okopień napisał(a):

W jednym zdaniu opisującym rynek…

xxx napisał(a):

Nóżki w telewizorach Samsunga są bez wątpienia niezbędną informacją w tekście o japońskich OLEDach. Bez tej, jakże ważnej informacji opisującej rynek, tekst byłby z pewnością niepełny.

Ein napisał(a):

Czepiasz się.

Mnie brakuje więcej szczegółów na temat modelu Panasonica, bo Paweł opisał bardziej Sony, a drugi jakby po macoszemu. Jakie systemy niwelacji podwidoków, czy można taki ekran bez obaw zastosować w połączeniu z HTPC, czy porty zintegrowano w barach, podstawkach, czy z tyłu obudowy samego odbiornika (ważne, gdy chcemy wieszać na ścianie), jak wygląda kwestia apek sterujących (handheldy) – są wygodne czy do dupy (większość jest do dupy), czy przewidywana jest integracja z którymś z systemów inteligentnej chałupy na poziomie wbudowanego smartTV w obu odbiornikach…

…to pytania bez odpowiedzi.

Marcin Wochna napisał(a):

w niemieckim Saturnie niezła promocja: LG 65B7D w cenie 2222€, a w Euronics: LG 65C7D w cenie 2222€