Mój nowy iPhone…

26/11/2017, 20:14 · · · 14

Wiele rzeczy zmieniło się w moim życiu ostatnimi czasy. Dla przykładu ponad cztery miesiące i 10 kilogramów temu zostałem wegetarianinem. Jednak nie o tym chciałem Was dziś zamęczać. Mianowicie – tradycyjnie, jak zwykłem czynić to od lat, jesienią każdego roku – zmieniłem telefon.

Powiecie, że to żadne zaskoczenie. Część zauważy, że to taka świecka tradycja zmieniać telefon co roku, każdej jesieni, jeżeli należy się do „rodziny Apple”. Oczywiście zgodzę się z Wami. Jest jednak pewien problem w mojej zmianie. Zamiast iść do przodu, o krok (kupując iPhone 8) lub dwa (nabywając iPhoneX) zrobiłem kilka kroków wstecz. I to może wydawać się dziwne, ale póki co dobrze mi z tym. Tak przynajmniej TO sobie i Wam (poniżej) tłumaczę.

Otóż, nabyłem drogą kupna, u pomarańczowego operatora, nówkę sztukę, iPhone SE w cenie ~1200 pln w 24 ratach ZERO procent. Żeby było jasne cena nie jest ukryta w abonamencie. Nie da się w niecałych 30 pln wypaśnego abonamentu (bez ograniczeń) ukryć ceny telefonu. Piszę o cenie urządzenia, gdyż gra w sprawie drugie, a może i nawet pierwsze skrzypce.

Natomiast te pierwsze, drugie(?) skrzypce to dla mnie WIELKOŚĆ TOPOWYCH telefonów oferowanych przez Apple od czasu premiery iPhone 6. Ja jako fan Apple zacietrzewiony w technologicznym pędzie oraz uzależniony od zwyczajnego chciejstwa kupowałem każdego roku tuż po premierze zarówno iPhone 6, 6S jak i 7. Kupowałem i po zakupie musiałem znosić jojczenia mojego kciuka, że nie sięga, że boli, że cierpi. Zrozumiałem dość szybko, bo już podczas pierwszego roku z iPhone 6, że mały zgrabny telefon, to jest to, co lubię najbardziej zarówno ja, jak i mój kciuk. Jednak podczas kolejnych premier nadal tkwiłem w pogoni za nowszymi procesorami, większą ilością pamięci RAM oraz innymi sprzętowymi atrakcjami takimi jak np 3DTouch. Trzy lata trwało zanim podjąłem odważną, męską decyzję, aby zmienić ten stan. Dziś już wiem, że trwało to zdecydowanie za długo. Mogłem już po premierze iPhone SE podjąć to wyzwanie. Nie odważyłem się jednak, aż do teraz.

Poniżej chcę w dużym skrócie powiedzieć dlaczego było warto.

Za:

  • iPhone SE zdecydowanie lepiej i bezpieczniej leży w mojej dłoni. Ponadto jego dolna część obudowy nie drażni małego palca ostrymi krawędziami otworów głośnika i złącza Lightning, tak jak ma to w zwyczaju czynić cała seria iPhone 6/6S/7. Używałem w między czasie kilku markowych obudów, które nijak nie ratowały sytuacji. Szybko z nich rezygnowałem i używałem telefon na golasa.
  • Waga i rozmiar SE jest tak mała, że po umieszczeniu go w kieszeni możemy niechcący zapomnieć gdzie schowaliśmy telefon (może to zaleta, a może wada – dla zapominalskich).
  • Za sprawą minijack telefon ponownie stał się moim ulubionym źródłem muzyki. Muszę wyjaśnić, że żadne przejściówki (Lightning na minijack) czy Bluetooth’owe, cudowne słuchawki nie dadzą mi tego co posiadane od lat dwie pary (jedna konstrukcja typowo domowa i jedna mobilna) dobrych, drogich kablowych słuchawek. Może, gdybym się urodził 40 lat później i nie wiedział o istnieniu złącza minijack i jakości dźwięku przekazywanego po miedzianym kablu to premiera iPhone 7 i brak minijack nie wywołała by we mnie najmniejszego sprzeciwu. Tak się jednak nie stało i po roku używania iPhone 7 i słuchawek Bluetooth od Apple (piszę o AirPods, które tu zjechałem) mam ochotę wykrzyczeć w kierunku decydentów Apple wiązkę przekleństw za ten krok.
  • Kolejnym drobiazgiem, ale jakże miłym jest fakt, że aparat iPhone SE nie wystaje z bryły telefonu. I zdaję sobie sprawę, że można się do tego przyzwyczaić. Przez 3 lata żyłem z kolejnymi generacjami iPhone 6/6s/7 i dawałem jakoś radę. Jednak dla mnie ta wystająca „biżuteria” zakłócała bryłę telefonu i dodatkowo jeszcze mogła powodować irytację podczas używania telefonu leżącego na płaskich powierzchniach.
  • Odnośnie płaskich powierzchni dodam jeszcze sposób w jaki działa TouchID w 7. Znaczy jak NIE działa. Dla nie wtajemniczonych wyjaśnię, iż telefon oczywiście reaguje na dotyk przycisku Home, jednak reakcja „wibratora” jest niemal zerowa. Zdecydowanie wolę awaryjny (chociaż mi się akurat nigdy nie zepsuł) mechaniczny przycisk Home w starszych modelach iPhone. Zdecydowanie.

Przeciw:

  • Całkiem przypadkiem uświadomiłem sobie pewną poważną wadę iPhone SE. Zresztą to jest wada wszystkich starszych modeli telefonów niezależnie od producenta. Przesiadka z najnowszego modelu na starszy zawsze ujawnia gorszą jakość matrycy, szkła i innych parametrów aparatu fotograficznego w starszym modelu. Tak też się stało i w przypadku SE. Od jego premiery w świecie matryc i szkieł u Apple zaszły zmiany na tyle istotne, że nawet nieświadomy fotoamator odczuje różnice na własnej skórze. Odczułem i ja podczas Audio Video Show 2017. Wszystko dlatego, że na tej imprezie tylko w kilku miejscach były naprawdę dobre warunki oświetleniowe. Najczęstszym widokiem były zaciemnione pokoje odsłuchowe, które sprzyjały nastrojowi słuchania muzyki, ale zdecydowanie nie aparatowi iPhone SE. Oczywiście te różnice nie są dyskwalifikujące. Imprezę z jego udziałem obfotografowałem i efekty kilku z rzeczonych zdjęć możecie zobaczyć w moim podsumowaniu Audio Video Show 2017, o którym tu przeczytacie lub na moim koncie na Twitterze @lokinpl w tweetach z tagiem #AudioVideoShow2017.

Inne parametry telefonu jak procesor ilość pamięci RAM są dla mnie w bardzo niewielkim stopniu gorsze/inne/uboższe od nowszych i większych braci ze stajni Apple. Ważne, że nadal mogę płynnie i bez ograniczeń używać najnowsze edycje systemów Apple. W żaden sposób na tej zmianie nie ucierpiały moje ulubione aplikacje graficznie o których tu pisałem. Nie znikają także dobrodziejstwa ekosystemu stworzonego przez Apple niezbędne do łączenia ze sobą zasobów MacBook Air, Apple Watch i iPhone. To wszystko przy jednoczesnej radości jaką daje mi świadomość, że nadal mogę się cieszyć swoją nerką ;)

Tym optymistycznym akcentem kończę i liczę na Wasz odzew. Dobrze, źle czy głupio zrobiłem?

PS. Oczywiście czuję się nadal mocno kuszony najnowszymi modelami iPhone. Jednak liczę, że nie będę musiał odszczekać tego co tu napisałem.



14

Adam „Lokin” Milk

Piszę o tym jak człowiek (Ja) styka się z technologią cyfrową.