Twelve South RelaxedLeather – płacenie iPhone’em bez Apple Pay

04/12/2017, 10:21 · · · 5

Choć dla klientów polskich banków Apple Pay wciąż jest niedostępne, to od pewnego czasu płatności dokonuję przez zbliżenie telefonu do czytnika. I nie, nie mam żadnej aplikacji – wystarcza odpowiednie etui.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 8/2017


Idea noszenia karty płatniczej razem z telefonem jest bardzo stara, banki od dawna oferują nawet naklejki zbliżeniowe pozwalające płacić. Połączenie portfela z etui na smartfona umożliwia jednak zabranie nie tylko karty, ale też dokumentów, których telefon nie może zastąpić. W przypadku RelaxedLeather od Twelve South możemy zabrać maksymalnie dwie karty (a przynajmniej tyle mamy kieszonek), chroniąc przy okazji iPhone’a i dodając mu wiele elegancji. Owszem, uroda wystających z tyłu kart jest dyskusyjna, ale uwierzcie, komfort niezabierania ze sobą portfela w pełni to rekompensuje.

Nie do końca wiem, jaki cel postawiło sobie Twelve South, projektując RelaxedLeather. Etui występuje w dwóch podstawowych wersjach: z dwiema kieszonkami bądź bez nich. Każde jest dostępne w tej samej palecie kolorów, nie różnią się też dopasowaniem pod konkretne modele smartfonów. O ile RelaxedLeather bez kieszeni wygląda w dużej mierze jak pokrowiec od Apple, to już wersja z kieszonkami jest znacznie bardziej funkcjonalna, ale nie wygląda przy tym gorzej. To właśnie na taką, w kolorze koniakowym, się zdecydowałem. Etui jest w pełni skórzane, jedynie aparat otacza czarna, plastikowa ramka. Oznacza to, że przyciski również przykryto skórą, co nie było najlepszą decyzją. Bardzo ciężko się je wciska, a podczas tej czynności etui skrzypi (jest bowiem odrobinę luźne). Z bocznych przycisków korzystam pewnie przynajmniej kilkadziesiąt razy dziennie, a pomimo to przez kilka tygodni etui stawia dokładnie taki sam opór. Zdecydowanie wolałbym poświęcić estetykę na rzecz plastikowych, ale poruszających się niezależnie od obudowy przycisków. Przełącznik wyciszenia jest natomiast schowany zbyt głęboko, otwór na niego powinien być trochę większy, by dało się go wygodnie używać. Dobrze natomiast, że spód odsłonięto niemal całkowicie, bez trudu podpinam telefon do doku.

Zastosowana skóra jest lekko błyszcząca i bardzo jednolita, przynajmniej na początku. Po około tygodniu noszenia etui powycierało się na krawędziach, a z czasem efekt ten się pogłębiał. To zamierzony zabieg producenta, RelaxedLeather ma naturalnie „zużyć się” wraz z eksploatacją, finalnie osiągając zacienione brzegi i naturalne ślady zrobione przez użytkownika. Proces ten ma trwać do około ośmiu tygodni, a po tym czasie etui nie powinno się już tak znacznie zużywać. Mojego używam od około trzech tygodni, dorobiło się w tym czasie kilku lekkich zadrapań (w pełni z mojej winy, nie oszczędzam go), a jego narożniki i miejsca przy szwach wyraźnie pociemniały. Efekt bardzo się mi podoba – przypomina cieniowanie skóry na butach. Zastosowanie ścieralnej warstwy nie wpływa jednak na wytrzymałość, powierzchnia wciąż jest tak samo gładka i równa, jak po wyjęciu z pudełka. Tu etui od Apple zdecydowanie przegrywa, jaśniejsze pokrowce mają bowiem tendencję do mocnego brudzenia się na krawędziach przy ekranie. W przypadku RelaxedLeather jedynym problemem jest kurz zbierający się przy złączu Lightning, tego jednak nie sposób uniknąć.

Twelve South uwolniło mnie od portfela. Oczywiście, wciąż go mam i noszę, ale już nie zawsze. Dwie kieszenie wystarczają w zupełności na kartę płatniczą i dowód osobisty, pozostałe dokumenty zabieram wraz z dowodem rejestracyjnym samochodu. Etui nie zabezpiecza kart przed odczytaniem, ale do płacenia musiałem wysuwać je lekko z kieszonek, bo nie były prawidłowo rozpoznawane przez terminal. Winny jest temu najprawdopodobniej moduł NFC iPhone’a, który nawet nieskonfigurowany do płacenia również jest odczytywany. Karty trzymają się pewnie w kieszonkach, nie ma mowy, że z nich wypadną. Brzegi kieszeni są też dobrze obszyte, także z czasem nie powinny stawać się luźniejsze.

Z RelaxedLeather trudno się mi będzie rozstać. Telefon i portfel noszę ze sobą zawsze, połączenie tych dwóch przedmiotów pozwala mi oszczędzić sporo miejsca w kieszeniach. Fakt, etui jest nieco niedopracowane, komfort byłby znacznie większy, gdyby miało oddzielone od reszty przyciski. Nadrabia za to elegancją i efektem zużywania się, szybkim, ale tylko dodającym mu uroku.


Ocena iMagazine: 4.5/6 4.5/6

5

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac