iMagazine

ADATA AI920 Flash

06/12/2017, 12:52 · · · 2

Chmura jest dobra, póki mamy do niej szybki dostęp. Przy kiepskim połączeniu bądź całkowitym braku internetu pozostają więc klasyczne, ale sprawdzone rozwiązania.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 8/2017


Obecna pojemność iPhone’ów pozwala zaszaleć w kwestii ilości przechowywanych na nich danych. Mają jej przynajmniej 32 GB i daje to użytkownikowi swobodę w instalowaniu aplikacji i robieniu zdjęć oraz filmów. Moment zapełnienia pamięci można przewidzieć, ale to, w jaki sposób będziemy współdzielić jej zawartość, już niekoniecznie. Chmura nadaje się świetnie do małych plików, ale nie sprawdzi się przy zgrywaniu naraz biblioteki kilku tysięcy zdjęć, szczególnie jeśli sieć nie pozwoli na szybki transfer. Przykładów jest zresztą więcej (zdjęcia robi jednak każdy). Rozwiązanie to oczywiście pamięć zewnętrzna, fizyczna, z wtyczką. A najlepiej z dwiema.

ADATA zrobiło chyba najmniejszego pendrive’a z wtyczką Lightning i USB-A jednocześnie. Urządzenie składa się właściwie tylko z nich, nie licząc składanej osłony na pierwsze ze złącz oraz otworu w niej do przyczepienia smyczy. Konstrukcja jest absolutnie minimalistyczna, ale pomimo to udało się jej nadać wiele elegancji. Wszystko za sprawą wykończenia Jet Black, czyli błyszczącej czerni, dokładnie takiej, jak w iPhone’ach 7. Dostępne są też inne warianty, ale ten zdecydowanie się spośród nich wyróżnia. Pendrive jest też wodoodporny i pyłoszczelny (ADATA nie podaje jednak klasy szczelności IP, opis sugeruje przynajmniej IP65). Urządzenie występuje w trzech pojemnościach: 32 GB, 64 GB oraz 128 GB.

Choć iPhone’a noszę w etui, pendrive’a ADATA podłączam bez problemu. Wtyczka wystaje bowiem na tyle mocno, że mieści się nawet w grubszych obudowach ze stosunkowo małą ilością przestrzeni wokół wtyczki. Do obsługi urządzenia wykorzystywana jest ta sama aplikacja, co w przypadku innych pamięci producenta, dzieli więc jej zalety i wady. Działa bardzo szybko, jedynie wczytanie pendrive’a po podłączeniu zajmuje chwilę. Pozwala na wygodne przeglądanie danych według kategorii (muzyka, filmy, zdjęcia, dokumenty i inne pliki), odtwarza też mnóstwo formatów (w tym bezstratne formaty dźwięku, dokumenty z Microsoft Office i pakietu iWork, a także wiele formatów wideo, i to z napisami, o ile nie są w osobnym pliku). Ciekawostką jest też obsługa Live Photos z iOS’a, chociaż działa tylko ze zdjęciami w pamięci telefonu i jest dość toporna, wymaga każdorazowego otwierania fotografii, by odtworzyć Live Photo (nie działa 3D Touch). Jest też opcja nakładania filtrów na zdjęcia, ta jednak dotyczy tylko tych, które zostaną zrobione za pośrednictwem aplikacji i-Memory. Filtrów jest zaledwie kilka, nie ma też innych opcji edycji, nie trzeba jednak z nich korzystać. Istotne jest to, że tak zrobione zdjęcie (bądź film) jest zapisywane bezpośrednio na pamięci zewnętrznej, co może być bardzo pomocne, gdy telefon jest już zapełniony, a zależy nam na nagraniu dłuższego wideo.

Oprogramowanie ADATA umożliwia też bezpośredni streaming do Chromecasta, o ile tylko znajdujemy się w odpowiedniej sieci Wi-Fi. To drobiazg, ale bardzo przydatny, zwłaszcza że w App Store nie ma zbyt wielu bezpłatnych programów, które pozwalają wygodnie wyświetlać na nim multimedia z iOS. Dane aplikacji da się zaszyfrować (pendrive nie jest wtedy w ogóle widziany przez komputer) i zabezpieczyć za pomocą hasła, niestety tylko czterocyfrowego. Program wykonuje również kopie zapasowe danych, w tym kontaktów, zdjęć i filmów, można jednak ograniczyć się do samych kontaktów w formacie VCF. Na koniec zostaje sam wygląd aplikacji – jest dość przejrzysta, choć opcje związane z robieniem zdjęć i nagrywaniem są ukryte w osobnym menu. Najbardziej przeszkadza jednak brak dopasowania jej do ekranu 4,7-calowego iPhone’a oraz wersji Plus (tak, te telefony są na rynku niemal trzy lata).

Prędkość działania pendrive’a nie pozostawia wiele do życzenia – dzięki zastosowaniu USB 3.1 przenoszenie danych z komputera (i w drugą stronę) jest całkiem szybkie, trochę gorzej jest z Lightning, ale to złącze ma po prostu swoje ograniczenia. Standardowo już przyjąłem do testu dwa zestawy plików: pierwszy zawierał 1156 plików o łącznej wielkości 2 GB, drugi natomiast był pojedynczym plikiem o wielkości 3,3 GB. Pendrive sformatowany był do exFAT. Skopiowanie pakietu małych plików z komputera na pendrive’a zajęło 3 minuty i 58 sekund, w drugą stronę trwało to natomiast 3 minuty i 48 sekund. Skopiowanie dużego pliku zajęło z kolei odpowiednio 1 minutę i 38 sekund na pendrive’a oraz 1 minutę i 27 sekund z powrotem. Podczas pracy obudowa pendrive’a bardzo się nagrzewa, wręcz parzy, ale i szybko stygnie.

Choć ADATA ma już sporo doświadczenia w opracowywaniu zewnętrznych pamięci do urządzeń Apple, wciąż miewa problemy z oprogramowaniem. Sprzętowa strona AI920 jest doszlifowana niemal pod każdym względem, niedostosowany do większych ekranów program oraz ubogie opcje zarządzania plikami powodują jednak, że praca jest po prostu wolniejsza. Zamiast dodatków w postaci filtrów na zdjęcia wolałbym dostać opcję szybkiej edycji katalogów za pomocą podręcznego menu, zaznaczania plików gestem czy też implementacji 3D Touch. Obawiam się, że wraz z premierą iOS 11 i wprowadzeniem aplikacji Pliki od Apple różnica stanie się jeszcze wyraźniejsza i bardziej niekorzystna dla ADATA. Nie jest źle, ale oprogramowanie wyraźnie nie nadąża za sprzętem, któremu jest dedykowane.

2

Paweł Hać

Ten od Maków i światła. Na Twitterze @pawelhac


Dodaj komentarz

rybak17 napisał(a):

Gdyby USB-C faktycznie się przyjęło takie wynalazki byłyby zbędne

Błażej napisał(a):

Jak to cenowo wychodzi? Aktualnie korzysram z Leef iBridge gdzie zgrywam głównie wideo.