„Behind the scenes” – sesja studyjna iPhone’em 7 Plus

01/02/2018, 11:44 · · · 9
fot. Wojtek Pietrusiewicz

Od dawna byłem ciekawy, co iPhone może w studiu, ale nigdy mnie to nie interesowało ze względu na szerokokątny obiektyw, który nie nadaje się do portretu. W tym roku iPhone 7 Plus otrzymał drugie szkło, o ogniskowej 56 mm, nie pozostało mi więc nic innego, jak udać się do studia.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2016


Wszystkie zdjęcia w tym artykule zostały skompresowane i zoptymalizowane do sprawnego wyświetlania się na WWW, więc mają około 5 MP zamiast oryginalnych 12 MP i zajmuję ok. 300 KB zamiast około 5-7 MB, jak oryginały. To oczywiście oznacza, że wyglądają one tutaj gorzej niż w rzeczywistości.


Początkowy plan był taki, aby zobaczyć jak iPhone sprawuje się w plenerze w trybie „Depth Effect” czy też „Portrait Mode” – nie wiem, dlaczego Apple stosuje dwie różne nazwy zależnie od miejsca, w którym się wyświetlają, ale to beta, może się to więc z czasem zmienić. Niestety bardzo szybko zweryfikowałem, że utrata jakości w tym trybie jest na tyle duża, a błędy w rozpoznawaniu osoby na tyle częste, że nie ma to najmniejszego sensu. Do tego doszła jeszcze paskudna aura na dworze. W tym przypadku beta to prawdziwa beta i pozostaje nam czekać na dalszy rozwój tego trybu. A plan? Został zmodyfikowany – przenieśliśmy się do studia.

Przygotowania do zdjęć trwały niecałe dwie godziny. Przez pierwszą godzinę sprawdzaliśmy różne ustawienia światła i przeróżne tła. Początkowym planem było wykorzystanie czystej bieli, ale dostępne oświetlenie szybko zweryfikowało nasze założenia i zdecydowaliśmy się na czerń. W międzyczasie do studia dojechały wizażystka Martyna Ciapa oraz modelka Olga Sokolova i szybko przystąpiły do swoich przygotowań.

Sam aparat – iPhone 7 Plus – pracował na statywie i w trybie RAW, aby z zapisanych plików DNG móc wyciągnąć maksimum detali oraz przede wszystkim umożliwić łatwą korektę balansu bieli. Światło LED-owe, które wykorzystaliśmy, miało za małą moc. Po ustawieniu ISO na przedział 20–50 czasy oscylowały w rejonie 1/15_1/20 sekundy – to może wystarczająco dobrze na urodzinowe selfie, ale niekoniecznie na sesję w studio. Olga na szczęście bez większych problemów umiała trwać nieruchomo, to dzięki niej zdjęcia się więc udały.

Pozostałe zdjęcia „behind the scenes” były już robione na pełnym automacie w trybie „Portrait” w JPG. ISO oscylowało w rejonie 200–640, co oczywiście oznaczało delikatne szumy przy małej smartfonowej matrycy, ale jakość „ziarna” mnie zaskoczyła – nie były to kolorowe bezkształtne plamy, ale monochromatyczny szum dodający charakteru. Jego usunięcie też nie stanowiło żadnego problemu, chociaż pliki DNG w tej kwestii wypadają znacznie lepiej. Natomiast przy ISO 640 już widać spadek jakości – ilość detali na zdjęciu zmniejsza się wyraźnie.

Dwa zdjęcia Olgi, które macie okazję tutaj obejrzeć, wybrane z ponad setki, nie przeszły typowej w takich sesjach obróbki komputerowej. W takich sytuacjach powinno się usunąć każdą skazę na zdjęciu, każdy włos, który ułożył się, nie tak jak powinien. Na tych zdjęciach poprawiono jedynie balans bieli, kontrast i ekspozycję (została nieznacznie rozjaśniona) oraz usunięto kilka skaz cery, które iPhone zbyt dobrze uwiecznił. Włosy, szumy i cała reszta pozostała bez zmian. Ponadto wszystkie zdjęcia, które możecie tutaj oglądać, były wykonane iPhone’em 7 Plus za pomocą 56 mm obiektywu.

iPhone, jak każdy inny aparat, ma oczywiście swoje ograniczenia, ale w odpowiednich rękach może o wiele więcej, niż zdajemy sobie z tego sprawę. Jestem przekonany, że profesjonalny studyjny fotograf, ze znacznie lepszym zapleczem sprzętowo-rekwizytowym, byłby w stanie zrobić zdjęcia, których „zwykły człowiek” nie odróżniłby od tych wykonanych sprzętem wielokrotnie droższym.

A jeśli chodzi o mnie… cóż, niezwykle się cieszę z faktu, że mam dwie ogniskowe do wyboru. To był główny powód, dla którego kupiłem 5,5” model i decyzji nie żałuję w żadnej mierze.

9

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.