iMagazine

Już jestem po Solo: A Star Wars Story [bez spojlerów]!

18/05/2018, 13:37 · · · 2

W poniedziałek dostałem niespodziewanie zaproszenie na pra-przed-pra-prasowy-pra-premierowy pokaz Solo: A Star Wars Story, bo Dominik nie mógł na niego iść. Niestety mam u niego teraz dług, więc będę musiał mu odstąpić miejsce na Iniemamocnych 2. Którego nie mam. Ale to problem na inny dzień.

Stary Han Solo i Star Wars

Han Solo zawsze był moją ulubioną postacią. Nikt nie był ważniejszy niż on, o czym zresztą niedawno pisałem:

Nigdy nie lubiłem Luke’a Skywalkera. Gdy moi koledzy latali z mieczami świetlnymi plastikowymi kijkami i go udawali, ja wolałem mieć przy boku blastera i wyimaginowanego Chewiego. Podróżowałem z jednej strony podwórka na drugi na pokładzie Sokoła Millennium (czyt. deskorolki), a nie X-Winga (czyt. roweru). Han Solo był moim bohaterem w tej serii i to jego podziwiałem najbardziej. Nie fascynował mnie też Obi Wan ani C-3PO, chociaż Yodę i R2-D2 uwielbiałem. Ten „stuck-up, half-witted, scruffy looking nerf herder” był idealnym przepisem na bohatera ze szczyptą przestępcy i cwaniaczka.

Pisałem też, że obawiam się, że młody Han popsuje mi jego postać, bo przecież nikt nie równa się z tym odgrywanym przez Harrisona Forda. Obawy słuszne, ale jak się okazało, niepotrzebne.

Młody Han Solo

Na podobnej zasadzie, jak Rogue One przedstawiał bezpośrednie wydarzenia przed epizodem IV, czyli Star Wars1, tak Solo wprowadza nas w świata Hana. W tej historii poznajemy jak stał się osobą, którą pokochaliśmy2 w epizodzie IV oraz początki paru istotnych przyjaźni, znanych z innych epizodów. Najważniejszym wątkiem jest jednak jego miłość z bardzo atrakcyjną kobietą, o którą walczył tak zaciekle, o imieniu Falcon. Millenium Falcon.

Wrażenia

Muszę przyznać, że przez pierwszą godzinę byłem nad wyraz sceptycznie nastawiony do tej produkcji. Nie było nic na ekranie, oczywiście poza faktem, że oglądam kolejny film osadzony w zróżnicowanym świecie Gwiezdnych Wojen, co mnie porwało. To się jednak zmieniło w jednej chwili. Magia wróciła. A wystarczyło jedynie kilka słów z ust Hana i odpowiednia oprawa muzyczna… Niesamowite.

Trudno jest napisać cokolwiek na temat tego filmu i go nie popsuć, więc pozostaje mi jedynie dodać, że twórcy umieścili mnóstwo nawiązań do oryginalnej trylogii i pomimo, że niektórzy uważają takie zabiegi jako tani chwyt marketingowy, to mnie kupili.

Skoro już Was zachęciłem, to pozostaje mi tylko poczekać na Waszą opinię, bo ja jestem na tak.


Mój prywatny ranking

Uaktualniłem swój prywatny ranking epizodów. Od (moim zdaniem) najlepszego do najgorszego:

  1. The Empire Strikes Back – Epizod V
  2. The Force Awakens – Epizod VII
  3. Rogue One – A Star Wars Story
  4. Star Wars1 – Epizod IV
  5. The Return of the Jedi – Epizod VI
  6. The Last Jedi – Epizod VIII
  7. Solo – A Star Wars Story

(…)

  1. Attack of the Clones – Epizod II
  2. Revenge of the Sith – Epizod III
  3. The Phantom Menace – Epizod I
  1. Przez niektórych tytułowany A New Hope.
  2. Ja. Ja pokochałem!
  3. Przez niektórych tytułowany A New Hope.

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


Dodaj komentarz

widoczny w sieci napisał(a):

Zemsta Sithów na 99 miejscu? Heh, ciekawy Twój ranking ;-)

zjawa napisał(a):

nie licząc drewnianego aktorstwa Haydena mi się bardzo podobała środkowa seria, za to The Force Awakens to dla mnie absolutna tragedia. Widać ludzie mają różne gusta