iMagazine

 Z pasją o mocnych stronach

01/06/2018, 10:00 · · · 2

Jakie masz talenty? Co im zawdzięczasz? Jeśli to pytanie rodzi w Twojej głowie myśli krążące wokół mniej lub bardziej niezgrabnego: „O nie! Znowu o talentach, pasji i coachach!”,to spokojnie – nie będzie o tym. Dominika poznałem w sieci, dzięki Michałowi Szafrańskiemu. Zacząłem czytać i słuchać, co ma do powiedzenia, aż w końcu spotkaliśmy się osobiście. Z tego spotkania wyniosłem obraz człowieka, którego opisują: niepohamowana wiara we własne „Dlaczego?”, konsekwencja w działaniu i naturalna otwartość na innych.

To trio zachęciło mnie do udzielenia odpowiedzi na ponad sto pytań, aby poznać pięć rzeczowników. Jakich? Co one opisują i o czym w ogóle mowa? Oddaję głos Dominikowi Juszczykowi.

Talenty, dary raczej czy efekt wytrwałości?

Krzysztof Kołacz: Dominik, uczysz ludzi tego, jak obsługiwać własne talenty. Można tak powiedzieć, prawda?

Dominik Juszczyk: Uczę ludzi, jak poznawać własne talenty i jak znajdować drogę do ich rozwoju, to, co mówisz, jest więc skrótem myślowym. Najważniejsze, by uznać, że są talenty i że można je praktycznie wykorzystać.

K.K.: Powiedziałeś, że uczysz poznawać talenty. Wielu z nas talenty utożsamia ze swego rodzaju darem od sił nadprzyrodzonych. Tymczasem Instytut Gallupa wyłuskuje cechy poszczególnych spośród nich – z nas samych. Z „jestem” każdego człowieka. To jak w końcu z nimi jest? Można wykształcić w sobie konkretny talent?

D.J.: Jak to z każdą definicją – to zależy. Jeżeli mówimy o talentach typu taniec, śpiew, skakanie to wydaje mi się, że mamy do tego większe lub mniejsze predyspozycje, chociażby ze względu na fizjologię naszych ciał. Aczkolwiek ostatnio przeczytałem w książce „Peak: Secrets from the New Science of Expertise”, że my często uważamy, iż słuch absolutny ma się lub nie ma, a wykształcić można go tylko w dzieciństwie. Tak jak było w przypadku Mozarta, który był kształcony przez ojca. Tymczasem autor tej książki mówi, że nawet w życiu dorosłym można się przybliżyć do słuchu absolutnego. To nie jest czarno-białe. Okazuje się, że na świecie jest tylko 2% osób, które w ogóle i definitywnie nie mają słuchu muzycznego, co jest zaskakujące dla osób takich jak ja, które w czwartej klasie podstawówki dostały od nauczyciela informację: ty nigdy nie będziesz śpiewał. A kiedy robię sobie testy, choćby wykorzystując jedną z wielu aplikacji dostępnych w App Store, wychodzi, że mam do tego predyspozycje.

K.K.: To jest zatem powód tego, że humanista zostaje chirurgiem, a matematyk zostaje pisarzem?

To jest naprawdę dobre pytanie Krzysiek. Powinniśmy je pogłębić: czy ten humanista miałby szansę zostać lepszą wersją samego siebie? Czy jest najlepszy spośród osób ze swojego otoczenia w swojej dziedzinie? Jeżeli masz ten dar, to masz większą szansę na rozwój w danej dziedzinie. Odpowiem dalej na bazie własnej historii. Poszedłem na informatykę dlatego, że byłem dobry w przedmiotach ścisłych, a rodzice do tego namawiali. Efekt? Po pięciu, sześciu latach stwierdziłem, że jestem naprawdę dobrym rzemieślnikiem w tym, co robię. Obok siedział gość, który był w tym geniuszem! Jednocześnie zacząłem zauważać, że lubię rozmawiać z ludźmi, wyciągać z tych rozmów esencję i im pomagać.

Mogłem więc zostać przeciętnym informatykiem i zarabiać dużo kasy, ale wiem, że byłbym przeciętny.

D.J.: Czyli to, co pcha nas do zmiany, to wewnętrzne poczucie bycia niewystarczającym?

Tak. Jeżeli do tego mamy jeszcze samoświadomość i widzimy siebie w czasie, to tym bardziej zaczynamy takie kwestie dostrzegać.

K.K.: Jak długo trzeba pracować nad (czy raczej – z) talentem, aby można było powiedzieć, że potrafimy nim skutecznie władać i co to znaczy „władać”?

D.J.: Nie wiem. Mitem jest, że wykształcenie nawyków to tyle i tyle dni. Wszystko zależy od intensywności pracy, a ta praca jest bardzo ciężka. Talent to jest naturalny i wrodzony sposób myślenia i reagowania, który, jak dodaje Gallup, może być produktywnie wykorzystany. Ta naturalność ustawia optykę już od początku: nie wartościujemy tego jako pozytywne lub negatywne. Po prostu przyjmujemy, jakim jest i cały cymes polega na tym, aby zastanowić się, czy ja wykorzystuję to najlepiej, jak mogę?

Dopiero potem zaczynamy myśleć, co my na ten temat wiemy, jak inni z tego korzystają? Co mogę od nich wziąć? Podam przykład: jeśli masz partnerkę lub partnera, który nie wspiera Twoich talentów, to ta droga będzie znacznie dłuższa. Motywacja i wsparcie są szalenie istotne, ale nie najważniejsze. Doświadczenie pokazuje, że skupienie się przez dłuższy czas na rozwoju w danej dziedzinie już przynosi pierwsze efekty, bo widzimy zależności (widzimy, jak talent na nas działa) i możemy na nie wpływać.

K.K.: No dobrze, to przybliż nam, proszę, historię tego wszystkiego. Kiedy powstała sama organizacja, co to znaczy, że jesteś certyfikowanym trenerem Instytutu Gallupa – co musiałeś zrobić, aby się nim stać i jakie on oferuje nam korzyści?

D.J.: My dziś mówimy o Instytucie Gallupa i StrengthsFinder, ale na rynku jest wiele instytucji zajmujących się pracą z mocnymi stronami czy talentami. Ja najbardziej doceniam właśnie Gallupa, ponieważ jest nakierowany na efektywność. Instytut ten jest firmą amerykańską, która zajmowała się analizą rozmaitych danych i bardzo szybko zaczęła zajmować się analizą danych socjologicznych. To są ludzie, którzy kochają dane i pracę z nimi. Na fali psychologii pozytywnej w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku powstał zespół, który zaczął szukać odpowiedzi na pytanie: jak zespół może być bardziej zaangażowany w to, co robi?

Przewodził temu zespołowi Donald Clifton, który jest nazywany ojcem założycielem metody rozwoju na podstawie mocnych stron. Przez trzydzieści, czterdzieści lat pracowali oni niestrudzenie, nazywając poszczególne zachowania, wypracowując taksonomię, tworząc sposób nazywania tych talentów i narzędzie, które pozwala je określać u danej osoby.

Swoją drogą psychologia pozytywna mnie bardzo zaskoczyła, bo do lat pięćdziesiątych ludzie skupiali się bardziej na tym, co jest nie tak z człowiekiem, a nie na tym, jakie są jego mocne strony. Dopiero w latach pięćdziesiątych nauczyliśmy się to wszystko wykorzystywać, a misją Instytutu Gallupa jest dziś to, aby miliard osób poznało swoje talenty. Aby to osiągnąć, kształcą oni certyfikowanych trenerów, takich jak ja, udostępniają rozmaite materiały itd.

Dlaczego boimy się tego tematu?

K.K.: Test to ponad sto siedemdziesiąt pytań, przez które musimy przebrnąć, aby poznać swoje Top 5 talentów. A mimo to tysiące osób z całego świat (w tym ja czy Ty) zrobiliśmy to. Niestety, nadal większość boi się tematu talentów. Dlaczego?

D.J.: Trochę na nas działa społeczeństwo. Od samej szkoły jesteśmy uczeni, że jeśli jesteśmy w czymś dobrzy, to super, ale musimy podciągnąć się w tym, tym i tamtym. Skupiamy się na negatywach. Ludzie przez to nie widzą sensu nazywania tego, w czym są dobrzy. Ludzie, z którymi pracuję i którzy zrobili pełną wersję testu, odsłaniającą ich 34 talenty, bardziej zainteresowani są tym, co znajduje się na dole listy talentów, niż na górze. Czego nie mam? Jakich talentów nie posiadam? Zamiast spojrzeć na to, co mam i jak mogę to wykorzystać, aby być efektywnym. To myślenie mocno ogranicza. Druga sprawa to praca, którą należy wykonać, gdy się już pozna talenty. Czy się z tym zgadzamy, czy nie jesteśmy z natury leniwi.

Trzecia rzecz to szufladkowanie, którego chyba wszyscy się boimy. Instytut Gallupa tymczasem od niego stroni, a nie popiera. To jest jedno z najczęściej zadawanych mi pytań przez osoby, które zrobiły test StrengthsFinder: „Dominik, jakie zawody mogę wykonywać, na bazie moich talentów?”. Odpowiadam: „Nie wiem”. Talenty mówią bowiem o tym, jak będziesz działał, a nie co będziesz robił.

K.K.: Talent, który według Ciebie wykreował najwięcej dobra dla innych, a który spotkałeś u kogoś, to…?

D.J.: Mogę podać kilka przykładów, które w ten sposób działają. Pracowałem kiedyś z koleżanką posiadającą mocny talent Pryncypialność, który polega na tym, że mamy mocny fundament wartości. Jeżeli coś, co robimy, wspiera te wartości, to dajemy z siebie 100%, a jeżeli nie, to bardzo często nie zajmujemy się tym w ogóle. Tak było w jej przypadku. Mocno kochała i kocha do dziś tematy związane z ekologią.

Pracując w firmie jako menadżer projektów, otrzymała jeden, w którym klientem była firma robiąca odwierty ropy na morzu. Powiedziała: „Możecie mnie zwolnić, ale ja w tym projekcie nie będę uczestniczyć”. Uszanowano to, a wręcz doprowadziło to do zerwania współpracy firmy z tym klientem. Pasja i wiara jednej osoby tak mocno promieniowała na innych, że miało to większą wartość niż potencjalny kapitał, który mógł dostarczyć do firmy klient.

Tak samo Ty, mając Indywidualizację, potrafisz słuchać ludzi. Inni bardzo często przychodzą do takich osób, aby po prostu ich wysłuchały. Nic więcej. Inni mają Analityka, gdy więc będę chciał kupić laptop i udam się do nich po radę, to wiem, że otrzymam konkretne zestawienie parametrów, które pozwoli mi podjąć lepszą decyzję. Zauważanie współzależności talentów jest szalenie ważne, bo pozwala iść zgodnie ze swoim podejściem, a nie w poprzek niego.

Z pasją o mocnych stronach

K.K.: Starasz się popularyzować wiedzę o mocnych stronach tudzież talentach, nie tylko szkoląc (odpłatnie), ale także dając namacalną wartość za darmo, w formie podcastu „Z pasją o mocnych stronach”.

D.J.: Do tej pory pięćdziesięciu trzech odcinków przesłuchało ponad dwieście dwadzieścia pięć tysięcy osób. To daje nam średnią około czterech tysięcy odsłuchań na odcinek.

K.K.: Ile talentów już omówiłeś w eterze?

D.J.: Osiemnaście. Została połowa, ale po serii „Słownik Talentów”, w której omawiam właśnie poszczególne talenty, zapraszając osoby, u których dominują, mam już pomysł na kolejną serię. Na razie nie zdradzam jednak nic więcej na ten temat.

K.K.: Kiedyś pracowałeś na etacie. Jesteś jedną z tych osób, która pewnego poranka wstała z łóżka i powiedziała sobie: „dość”, czy to wynik pewnego procesu? Zbioru doświadczeń?

D.J.: Od momentu podjęcia decyzji o tym, że odejdę z etatu, do faktycznego odejścia minęły trzy lata. Nie wydarzyło się to z dnia na dzień ze względu na mój talent Intelekt. Ja często budzę się rano i myślę o tym, co by było, gdyby dziś wybuchła wojna, gdybym nie miał klientów itd. Potrzebowałem więc, jako jednostka, przemyśleń na ten temat i samemu sobie udowodniłem niektóre kwestie. Dlatego to odchodzenie z etatu działo się czasowo, po drodze budowałem poduszkę finansową, rozmawiałem z żoną, z którą analizowaliśmy potencjalne ryzyka itd.

Tutaj bardzo mocno pomogła jedna z metod zarządzania strachem Tima Ferrissa, która radzi, aby wypisać sobie wszystkie swoje obawy, a następnie dla każdej z obaw podajesz rozwiązanie, aby jej zapobiec oraz co zrobisz, gdy jednak ta obawa okaże się prawdziwa.

K.K.: Czy praca na swoim to mityczne mniej niż czterdzieści godzin tygodniowo, czy raczej realistyczne sześćdziesiąt i więcej? To zapewne była jedna z Twoich obaw, prawda?

D.J.: Dokładnie! Obecnie mierzę swój czas pracy, choć nikt mnie do tego nie zmusza i do nikogo nie raportuję. No dobrze, z wyjątkiem żony i moich patronów, którym to obiecałem, ponieważ motywuje to ich pod kątem analizy ryzyka. Ile więc pracuję? Czterdzieści trzy godziny tygodniowo.

Kolejną moją aspiracją jest jednak pracować nie więcej niż dwadzieścia godzin tygodniowo, przy zachowaniu obecnego przychodu. Dlatego buduję markę osobistą, aby móc mieć, per warsztat, wyższą stawkę. Zatem nie cztery godziny tygodniowo, jak pisze Ferriss, ale dwadzieścia. To pragnienie wspomaga też moje zainteresowanie stoicyzmem i minimalizmem, które mówią wprost, że jeśli będziesz mniej pracował, to automatycznie będziesz mniej potrzebował. To szalenie istotne. Powinno mi się to udać za mniej więcej trzy lata.

K.K.: Dominik Juszczyk jest dziś gościem, który na wszystkich spogląda poprzez pryzmat opisów talentów Gallupa?

D.J.: Talenty mówią o tym, jak będziemy działać. Ja mam talent Indywidualizacja, jestem więc autentycznie zainteresowany drugim człowiekiem, interesuje mnie to, jakie talenty mają inni, ale tylko ze względu na pasję. Na pierwszym spotkaniu z Tobą pomyślałem: kurcze, wydaje mi się, że on brzmi jak Dyscyplina! Niektóre słowa, których używałeś, zachowania itp., mocno o tym świadczyły. Doświadczenie spotkania drugiego człowieka jest dla mnie autentycznie ciekawe. Talenty są dla mnie narzędziem, które pozwala mi poznawać innych.

K.K.: Co jest Twoim: Why?

D.J.: Żyć intencjonalnie, pokazywać innym, że warto. A jeśli ktoś będzie zainteresowany, pokazać – dlaczego.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 05/2018.


Krzysztof Kołacz

Pasjonat Apple. Redaktor iMagazine.pl. Account Executive w Miquido. 🎙 Podcaster: www.boczemunie.pl. Mówca publiczny Toastmasters International. Perfekcjonista. 👉 www.krzysztofkolacz.pl


Dodaj komentarz

Krz..Kur. napisał(a):

Świetny tekst. Fajnie się czyta artykuły ludzi z pasją, aczkolwiek zauważalna literówka – „To są ludzie, którzy kochają dane i pacę z nim”.

Krzysztof Kołacz napisał(a):

Dzięki. Poprawione.

Dbamy o Twoją prywatność

Od dnia 25 maja 2018 r. dostosowujemy naszą działalność do nowego Rozporządzenia Unii Europejskiej o Ochronie Danych Osobowych (RODO).

Zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności, aby udzielić Ci bardziej szczegółowych informacji, w jaki sposób iMagazine.pl chroni twoją prywatność, oraz w jaki sposób możesz korzystać ze swoich praw odnośnie danych osobowych.

Kliknij w poniższy link, aby zapoznać się z zaktualizowaną Polityką Prywatności.

Dziękujemy, że jesteś z nami,
redakcja iMagazine

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ OK