iMagazine

MacBook Pro (mid 2018) – znowu się zawiodłem

12/07/2018, 19:32 · · · 101

Apple dzisiaj, z zaskoczenia, zaprezentowało odświeżone MacBooki Pro w obu rozmiarach – 13- i 15-calowych. Oprócz tego dostaliśmy skórzane pokrowce – zapewne pięknie wykonane – oraz eGPU od Blackmagica, która dla wielu będzie piękną porażką. No dobrze… powiem Wam, co naprawdę czuję.

Blackmagic eGPU

Na pierwszy rzut oka jest to absolutnie pięknie wykonana obudowa, ale ze zdziwieniem zerknąłem na tylną ściankę, wyposażoną w cztery porty USB-A, dwa porty Thunderbolt 3, jeden port HDMI i jedno zasilanie. Za szokującą cenę 3019 PLN – tak, szokującą, bo wbudowany Radeon RX 580 nie jest wymienny – otrzymujemy urządzenie, które będzie działało tylko z Macami i będzie miało sens jedynie z LG UltraFine 5K, dla którego zostało zaprezentowane. O ile takie rozwiązania mają swoje plusy – integracja Blackmagica, z pomocą Apple, będzie zapewne wzorowa – to w tym wypadku na szczęście są alternatywy, dla osób, które będą chciały korzystać z monitorów za pomocą DisplayPort.

Futerały dla MacBooków Pro

Piękne i zapewne wzorowo wykonane, ale są droższe niż Apple Magic Keyboard, która przecież nie jest tania. Gruba przesada – powinny kosztować o połowę mniej.

MacBook Pro 13” (mid 2018)

Domagałem się nowych procesorów i w końcu je mamy. A nawet więcej! Super! Ale uwag mam tak dużo, że jest mi aż smutno, że się pojawiły. Od czego zacząć…

True Tone – Świetna wiadomość dla osób, które nie robią w danym momencie niż krytycznego pod względem kolorów. Uwielbiam True Tone w swoich iUrządzeniach i nie mogłem się go doczekać. Niestety, nowy ekran trafił tylko do MacBooków Pro z Touch Barem, którego nie toleruję. Niestety, Apple nie zdecydowało się na podniesienie rozdzielczości ekranów, a to by się przydało.

CPU – Cztery lub sześć rdzeni dla odpowiednio modelu 13- i 15-calowego. To również świetna wiadomość, ale… ponownie się zawiodłem, bo są dostępne tylko w modelu z Touch Barem. Model bez Touch Bara nadal wyposażony jest w procesory poprzedniej generacji, pomimo że są dostępne modele, które by pasowały.

SSD – Modele z Touch Barem otrzymały opcję instalowania 2 TB i 4 TB SSD. Niestety, tylko one. Mam z tym jednak ogromny problem również z drugiego powodu, bo dopłata za 2 TB do modelu 13” z 256 GB wynosi 7 000 PLN, podczas gdy najnowszy Samsung 970 Evo M.2 2TB kosztuje około 3 200 PLN, czyli o ponad połowę taniej. Podobnie wyglądają zresztą dopłaty do pozostałych pojemności – są dwukrotnie droższe niż SSD kupione na rynku – więc ciężko tutaj mówić o tym, że pamięć flash poszła do góry, skoro Apple ma takie marże, a przecież kupuje je w hurcie.

MacBook Pro 13″ Escape MacBook Pro 13″ Touch Bar MacBook Pro 15″
256 GB → 512 GB +1000 PLN +1000 PLN +960 PLN
256 GB → 1 TB +3000 PLN +3000 PLN +2880 PLN
256 GB → 2 TB +7000 PLN +7000 PLN +6720 PLN
256 GB → 4 TB +16320 PLN

Ciekawostką jest fakt, że dopłaty do SSD w modelu 15” są niższe niż 13”. Dziwne.

Aha. Dopłata za 4 TB SSD wynosi 16 320 PLN, czyli czterokrotnie więcej niż 4 TB Samsung w wersji 2,5” (o sporo gorszych parametrach).

RAM – Można zamówić, tylko w modelu 15-calowym, do 32 GB RAM. Skończy się narzekanie, więc in plus. Istotną informację dla niektórych może być fakt, że model 13” nadal korzysta z LPDDR3, podczas gdy 15-tka ma DDR4 (zakładam, że te prądożerne).

Klawiatura – Apple reklamuje, że nowe MacBook Pro 13” i 15” z Touch Barami, wyposażono w trzecią generację klawiatury z mechanizmem motylkowym. Jak zapewne słyszeliście, jest niezła afera z nimi, bo nie dość, że w przypadku nawet jednego uszkodzonego klawisza, trzeba wymienić cały top case (klawiaturę, obudowę, baterię i głośniki), to przy okazji kosztuje to ponad 2000 PLN. Na szczęście jest akcja serwisowa na to, ale tylko przez 4 lata od daty zakupu. To za mało.

Najważniejsze pytanie zatem brzmi: czy trzecia generacja klawiatury rozwiązuje problem z jej psuciem się? Apple jedynie informuje, że klawiatura jest cichsza.

Apple T2 – Być może obchodziłyby mnie innowacje w tym zakresie, gdyby Maki nie miały znacznie poważniejszych problemów. Na tym etapie patrzę na to, jako kolejny drogi element, który może się popsuć lub wprowadzić bugi do całości.

Touch Bar – Ten zupełnie zbędny gadżet nadal nie jest opcjonalny i powoduje, że Apple w swojej ofercie ma tylko jeden komputer, który byłbym skłonny kupić – MacBooka Pro 13” Escape (bo z fizycznym klawiszem ESC), ale tego już mam, bo nowego nadal nie widać.


Patrząc na moje własne odczucia po dzisiejszych nowościach, widzę że Apple ma przed sobą jeszcze bardzo długą drogę do odzyskania mojego zaufania w kwestii Maców. Starają się, to ewidentne, ale słowa i połowiczne kroki nie dają mi jeszcze wiary. Dzisiaj nie dość, że podzielili MacBooka Pro na starsze i nowsze, pomimo że istnieją procesory dla modelu bez Touch Bara, które mogliby wykorzystać, to jeszcze nadal nie uaktualniają pozostałych modeli:

  • iMac nie był uaktualniony od 402 dni,
  • MacBook 12” – 402 dni,
  • MacBook Air – 1221 dni,
  • Mac Pro – 1666 dni,
  • Mac Mini – 1365 dni,
  • i wreszcie MacBook Pro 13” Escape – 402 dni.

Całość pięknie jeszcze puentują absurdalne ceny, które Apple każe sobie płacić za SSD. Ja rozumiem nawet 30% marże, ponieważ jest to sprzęt o ciut lepszych parametrach, precyzyjnie dobrany do każdej konfiguracji, ale gdy firma każe sobie płacić ponad 16 tysięcy złotych za 4 TB SSD, to wysiadam z tej kolejki. Obecnie high-endowe SSD kosztują około 0,61 USD za GB, co przy 4000 powinno dać cenę na poziomie 2440 USD (przy czym średnia średnia cena za gigabajt SSD M.2 wynosi 0,25 USD, czyli 1000 USD) – z tego wynika, że Apple ma mniej więcej 50% marże tylko na tym podzespole. Nie liczę tutaj nawet faktu, że dopłata jest za de facto 3744 GB, bo 256-tkę przecież „oddajemy”.

Na szczęście większość z nas nie potrzebuje aż takiej przestrzeni, chociaż gdyby to miałby być mój główny komputer, to chciałbym mieć przynajmniej 2 TB do swojej dyspozycji.

Jestem zawiedziony. Nie tyle nowym MacBookiem Pro z Touch Barem, co faktem, że Apple nadal nie zrobiło nic z rzeczy, o których ich użytkownicy proszą ich od wielu lat.

Poza RAM-em.

Dostaliśmy 32 GB.

Yay.

101

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.