iPhone XS i XR oraz Apple Watch Series 4 – szybkie przemyślenia

13/09/2018, 21:33 · · · 53

Z jednej strony wiedzieliśmy niemalże dokładnie czego spodziewać się po wczorajszym keynote, ale z drugiej… zawsze była niepewność. Czy pokażą jeszcze coś? Czy będzie coś niesamowitego? Czy coś całkowicie rozsadzi nam mózg? Jako, że jestem w podróży, to będzie krótko, zwięźle i, jak zwykle, subiektywnie.

iPhone XS i XS Max

Apple rok temu mówiło, że przyspieszono premierę X-tki, ponieważ okazało się, że mają technologiczną możliwość zrobienia tego. Fakt, że przed tą firmą stoi więcej przeszkód niż przed innymi, chociażby ze względu na skalę, ale szczerze podejrzewam, że to po prostu konkurencja deptała im po piętach, w tym Samsung Galaxy S8 z jego Infinity Display. Gdyby poczekali do września 2018 roku, to na rynku walczyliby nie tylko z S8, ale również S9 i Note9.

Widać, że w ostatnim roku sprzętowo nie było specjalnie co poprawiać. XS to praktycznie ten sam model co X. Spieprzyli mu jedynie nazwę, ale za to poprawili nieznacznie jeden z aparatów (szerokokątny). Najwięcej nowości wnosi A12, ale większość z nas nie wykorzysta nawet połowy jego możliwości, bo umówmy się – AR średnio kogokolwiek obecnie interesuje.

XS Max ma nie tylko tragiczną nazwę, ale to po prostu większy rozmiar, z tymi samymi specyfikacjami. To dobra decyzja – rozróżnianie iPhone’ów „małych” od Plusów aparatem było głupim zagraniem.

Przy okazji, jestem niemalże pewny, że koloru złotego celowo nie wprowadzono przed rokiem, bo inaczej mieliby za mało powodów do wypuszczania XS-a. Denerwuje mnie ponadto fakt, że Apple zdecydowało się ograniczyć sterowanie głębią ostrości podczas edytowania zdjęcia dla tych dwóch nowych modeli. Nie wątpię, że lepsza współpraca A12 z ISP pozwala im osiągnąć lepsze efekty, za sterowanie głębią ostrości od miesięcy oferują aplikacje trzecie i nie ma żadnego powodu, dla którego nie powinny tego potrafią iPhone’y X i 8 Plus.

Wracając na moment od nazwy… Nie miałem problemów z mówieniem „iPhone Dziesięć” – rzymski zapis był dla mnie zrozumiały, tym bardziej, że od lat mówiłem „OS Dziesięć” na OS X. Teraz mówię „Iks S” i nic z tym nie potrafię zrobić. Nawet nie będę się starał. Spieprzyli. Ciekawe co będzie za rok. Może doczekamy się iPhone’a XI, Y lub XT (jak IBM).

Na deser zostawiłem problem największy – cenę. Nie jest ona adekwatna do tego, co oferuje ten telefon. Tak, jest niesamowity. Nie, nie jest warty 5000 zł za podstawowy model, a ponad 7000 zł za najdroższy XS Max. W pudełku ma ładowarkę 5 W, której ogromną zaletą jest niewielki rozmiar, ale jeśli chcemy się szybko naładować, co ma znaczenie, bo baterie rosną, to niestety trzeba dodatkowo zapłacić przynajmniej 89 zł za zasilacz od iPada (12 W). EarPods przemilczą, bo to przyzwoite słuchawki, ale usunięto z pudełka przejściówkę z mini jacka na 3,5 mm (39 zł) i nadal brakuje kabla z Lightning na USB-C (od 99 zł). To razem dodatkowe 227 zł do ceny bardzo drogiego telefonu.

Tim Cook to dobra maszynka do zarabiania pieniędzy dla firmy, ale to człowiek bardzo nieprzyjazny konsumentom.

 


iPhone XR

Wbrew pozorom XR zapowiada się świetnie. Szkoda, że ramki wokół ekranu nie są mniejsze, ale to ograniczenie technologiczne, więc tak musiało być. Patrząc jednak po konkurencji, nie wątpię, że Apple spokojnie mogłoby sobie pozwolić na ekran OLED tej samej klasy co w XS, z niewielkim kosztem dla swoich marż, ale… no cóż… Tim Cook. Gdyby tak było, to przynajmniej zostałby 3D Touch, a tak go nie ma – ogromny błąd.

Trochę szkoda też, że w 2018 roku debiutuje telefon za 3700+ zł, który nawet nie potrafi wyświetlić filmu 1920×1080 px bez skalowania. Dla większości nie ma to znaczenia, ale chciałbym zobaczyć więcej PPI za blisko 4 tysiące.

Brak drugiego aparatu wybaczę i przyznam spory plus za fakt, że dodali tryb portretowy pomimo tego, podobnie jak robi to Google Pixel od dłuższego czasu. Z drugiej strony, prawdopodobnie mogliby tę funkcję dodać do każdego iPhone’a z Focus Pixels (a jest ich sporo).

Cena? Ponownie zbyt wysoka. Powinna oscylować w rejonie 500-600 USD z ekranem LCD i 600-700 USD z OLED-em.

Cieszy mnie też fakt, że wróciły kolorowe iPhone’y, ale dlaczego nie mogli od razu dodać większego wyboru kolorów plecków do serii X i XS? Ech… To, że ktoś ma topowy model, nie oznacza, że jest poważnym człowiekiem.

Apple Watch Series 4

Mistrzostwo świata pod prawie każdym względem. Przyczepię się tylko do tego, że znowu podnieśli ceny. Co więcej, niektórych funkcji (np. EKG) zabraknie w innych krajach niż USA, a pomimo tego płacimy pełną cenę.

Mnie oczywiście interesuje model 44 mm, a jako że stalowy będzie kosztował już ponad 3600 zł na nasze i musiałbym go dodatkowo sprowadzać z zagranicy, to odpuszczam sobie kompletnie temat. Jego wartość po trzech latach wyniesie 360 złotych, więc nie ma to żadnego sensu, bo w tym czasie kupię sobie dwa kolejne aluminiowe i wyjdę na tym do przodu (względem stalowego, bo to co najwyżej inwestycja w zdrowie).

 

Inne

Nadal mamy 5 GB darmowej przestrzeni w iCloudzie. Przy telefonach kosztujących od 3729 zł do 7219 zł (nie zapominajmy o 227 zł za akcesoria) to całkowity absurd. Te ceny jeszcze mógłbym jakoś uzasadnić, gdyby Apple do kompletu dodawało:

  • ładowarkę 12 W (lub więcej)
  • dodatkowy kabel USB-C do Lightning
  • AirPods

Ale nie dodają, więc nie warto. Zresztą wystarczy spojrzeć na rynek. Nie minął rok, a kupicie iPhone’a X 64 GB (nowego, w folii, nie z wymiany) za 3000-3500 PLN bez żadnych problemów. Jeśli będzie Wam się chciało licytować, to nawet taniej – dzisiaj widziałem sztukę, która poszła za 2600-2700 PLN, co jest prawie dwukrotnie taniej. Kiedyś iPhone trzymał cenę i niewiele dopłacając, można było mieć nowy model rokrocznie. Te czasy już nie wrócą, więc jeśli polujecie dzisiaj na jakiś nowy model, to oszczędźcie sobie pieniądze i kupicie X-tkę, bo XS za 6-8 miesięcy będzie w cenie poniżej 3500 zł, a XS Max poniżej 4000 PLN.

Dla jasności, bo mnie próbujecie podpuszczać w mediach społecznościowych… Nie kupuję żadnego nowego iPhone’a w tym roku dla siebie – zostaję z X-tką na przynajmniej kolejnych 6 miesięcy. Bo nadal jest jak nowy i działa tak samo sprawnie jak w listopadzie 2017 roku.

Aha! Prawie zapomniałbym! Za brak AirPower powinni się już wstydzić. Biorąc pod uwagę, że odniesienie do tego produktu prawie całkowicie zniknęło z ich strony, to obstawiam, że już nigdy nie trafi do produkcji.

53

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.