iMagazine

Apple Watch Series 4 – pierwsze wrażenia

01/10/2018, 18:33 · · · 10

Podobnie jak to zrobiłem w przypadku iPhone XS Max, postanowiłem zebrać w punktach moje pierwsze wrażenia z kilku dni używania Apple Watch Series 4.

Na szerszą recenzję jeszcze będzie czas, ale po 3 dniach mam już kilka spostrzeżeń i uwag, którymi chciałbym się z Wami podzielić. Moje pierwsze wrażenia dotyczą też watchOS 5, którego nie używałem w wersji beta, dlatego wszystko wprowadzone w nim jest dla mnie nowością.

Co jest bardzo ważne, przez ponad 2 miesiące miałem detoks od Apple Watch. Jako jedyny, chyba, w redakcji, od początku, czyli od Series 0, praktycznie nie zdejmowałem go z ręki. Zarówno Norbert, jak i Wojtek wykruszyli się, a ja, ten najmniej gadżeciarski i najbardziej konserwatywny, trwałem z Apple Watchem na ręku. Bardzo byłem do niego przyzwyczajony i jak się okazało dużo, w dużej mierze podświadomie, z niego korzystałem. Dwumiesięczna przerwa, muszę przyznać, była dla mnie dość trudna, bo wymagała ode mnie odzwyczajenia się od wielu rzeczy. W gruncie rzeczy, na nowego Apple Watch czekałem chyba nawet bardziej niż na nowe iPhone’y.

Przejdźmy do moich wrażeń.

  • Apple Watch Series 4 został powiększony (38 => 40 mm i 42 => 44 mm). O ile jak zakładamy nowego na rękę, nie czujemy różnicy, to gdy mamy dwa modele obok siebie od razu widać różnicę. Wielkość ekranu jest optymalna. Ekran teraz ma zaokrąglone rogi i bardzo, ale to bardzo zmniejszone ramki dookoła. Różnica w tym, co mamy wyświetlane i ilości informacji jest kolosalna. Bardzo duży plus za to. Ja oczywiście wybrałem wersję 44 mm. Wg mnie Apple Watch mógłby być nawet minimalnie większy, ale ja lubię duże zegarki.
  • Drugą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę to bateria. Niby nominalnie jest ona mniejsza niż w AW3, i to sporo, bo o ok. 20%, to zegarek wytrzymuje na niej bardzo długo, porównywalnie z poprzednim modelem. Wszystko kwestia zastosowania mniej bateriożernych podzespołów. Używając zegarka od ~7:00 i zdejmując go do snu mam pełne dwa dni podtrzymania z zapasem ok 15-20%. To Wg mnie bardzo dobry wynik. Tak wiem, że za rok będzie to stanowczo mniej.
  • Prędkość – widać kolosalną różnicę vs AW2 i watchOS 4.3.2. Aplikacje zdecydowanie szybciej się uruchamiają i szybciej synchronizują z telefonem. W większości przypadków jest to bez jakichkolwiek opóźnień. Co ciekawe, samo bootowanie zegarka jest dużo szybsze. Zaskoczyło mnie to, jak szybko odtworzył się z kopii zapasowej.

  • Apple Watch Series 4 w standardzie ma 16 GB pamięci wbudowanej. We wcześniejszych modelach, 16GB miały jedynie wersje z LTE. Teraz to podstawa.
  • Zupełnie o tym zapomniałem, że jedną z nowości watchOS 5 jest automatyczne rozpoznawanie treningów. Coś, do czego byłem przyzwyczajony w Fitbicie. Teraz idąc w dłuższą trasę, w pewnym momencie Apple Watch pyta się mnie, czy to jest np. trening pieszy i okazuje się, że w tle nalicza już kroki w tym treningu. Nie zlicza tylko wcześniej tętna. Tętno dopiero zlicza od momentu, gdy mu potwierdzę, że to jest trening,
  • Bardzo obawiałem się, że wraz z premierą nowego modelu, nie będą pasowały stare paski. Miałem ich kilka, kilka moich ulubionych. Całe szczęście paski od zegarka 42 mm pasują do 44 mm.
  • Walkie-talkie nowości, chyba najmniej spodziewana w watchOS 5. Dziś pisał o niej Paweł, ja tylko dodam, że nie uruchamiam jej, bo z tego, co czytałem, mocno drenuje baterię w zegarku. Gdy mamy uruchomioną tę funkcję, nasz Apple Watch cały czas jest na nasłuchu, przez co możemy zapomnieć o dwóch dniach podtrzymania. Całe szczęście nie jest to funkcja obowiązkowa.

  • Nowe cyferblaty. Jest ich kilka. Świetnie wykorzystują potencjał nowego, większego ekranu, ale nie wszystkie są wygodne. Co więcej, po pierwszym dniu wróciłem do mojej ulubionej, starej tarczy. Ta najbardziej promowana w reklamach (nazywana Infograph) faktycznie pokazuje dużo informacji i ma chyba najwięcej komplikacji, ale z drugiej strony, jak to zauważył jeden z czytelników, jest mocno upstrzona. Czytelnik bardziej dosadnie to określił, że wygląda jak „rzyg klauna”…
  • Nowa haptyka. Bardzo przyjemna. W sensie dobrze, zdecydowanie lepiej ją czuję niż poprzednią.
  • Nowa koronka ma teraz po pierwsze czarny pierścień (wersja GPS, a czerwony ma wersja niedostępna, póki co, w Polsce – LTE) a po drugie dzięki haptyce mamy lepsze wrażenie z kontroli nad przekręcaniem. Apple zlicowało też przycisk Home i nie wystaje on teraz z obudowy.
  • Najbardziej na pierwszy rzut oka zmieniła się niewidoczna część zegarka, czyli spód. Nowy dekielek ma nowy wygląd, a także jest cały ceramiczny, jak to było w AW2, ale tym razem ceramiczny jest nie tylko dekielek, ale też reszta spodu koperty, która wcześniej była aluminiowa/stalowa.
  • Zastanawiam się, dlaczego opcja ładowania ładowarkami Qi nadal nie jest udostępniona. Pamiętam, że przewijały się informacje, że od AW3 będzie możliwość ładowania ich ładowarkami indukcyjnymi firm trzecich. Potem temat przycichł. Zacząłem drążyć i z tego, co widziałem np. na YT, jak przyłoży się od spodu do dekielka magnes i od razu położymy zegarek na ładowarkę, to zaczyna się ładowanie. Wygląda to, jakby był od spodu jakiś ruchomy element, który robi styk w momencie działania magnesu i wtedy dopiero zaczyna się ładowanie. Muszę ten temat jeszcze dokładniej przebadać.
  • Na koniec muszę jeszcze napisać o głośności. Apple Watch Series 4 jest dużo głośniejszy od AW2. Teraz spokojnie możemy przez niego rozmawiać. Nie ma problemu ze słyszeniem, co ktoś do nas mówi nawet w głośnych miejscach.

Oczywiście chętnie też posłucham Waszych pytań – komentarze są do Waszej dyspozycji.

10

Dominik Łada

MacUser od 2001 roku, fanatyk sprzętu z nadgryzionym jabłkiem, poza tym ma świra na punkcie fotografii i dobrej kuchni. Współzałożyciel i "rednacz" iMagazine - @dominiklada