Gruzja

23/11/2018, 18:14 · · · 4

Jestem zdecydowanie osobą ciepłolubną. Na wakacje zawsze wybieram kraje, w których temperatura nie spada poniżej 25 stopni. Wręcz nie znoszę chłodu i zimą zawsze z utęsknieniem czekam na lato. A jednak mimo to w marcu tego roku postanowiłam w końcu nauczyć się jeździć na snowboardzie i wybrałam się do Gruzji. I pomimo zimna stwierdziłam, że jest to przepiękny kraj.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 7/2017

Gruzja to państwo położone na granicy Europy i Azji, Gruzini czują się jednak w pełni Europejczykami. Pogoda zimą i wiosną w stolicy, czyli Tbilisi, jest zbliżona do naszej, polskiej, ale latem podobno jest dużo cieplej. W górach natomiast nawet latem temperatury potrafią oscylować w granicach 0 stopni. W marcu nie przekraczała 4–5 stopni… Lot z Warszawy do Tbilisi trwa trochę ponad 3,5 godziny, odprawa paszportowa przebiega szybko i sprawnie. Co ciekawe, wszystkie loty, nie tylko z Polski, odbywają się nocą.

Narty i snowboard

Najlepszym miejscem dla miłośników zimowych sportów jest Gudauri, kurort narciarski leżący w górach Kaukazu. Miejscowość położona jest na wysokości 2200 m n.p.m. Znajduje się tu kilkanaście hoteli i jeszcze więcej restauracji i barów, a na szczyty gór Sadzele i Kudebi prowadzą wyciągi krzesełkowe. Trasy zjazdowe mają w sumie ponad 35 kilometrów, a różne stopnie trudności zaspokoją zapędy każdego narciarza i snowboardzisty. Jeśli zgłodniejemy w trakcie zjeżdżania, możemy usiąść w jednej z położonych przy wyciągu restauracji i podziwiając przepiękne widoki, delektować się zarówno potrawami typowo gruzińskimi, jak i europejskimi (np. pizzą).

Kazbegi, Gergeti, Kazbek

Będąc w Gruzji, warto wybrać się do miejscowości Kazbegi. Tam, na placu w centrum miasteczka, można wynająć samochód z kierowcą, który zawiezie nas do położonego 350 metrów wyżej kościoła Gergeti (Tsminda Sameba, co oznacza „Trójcy Świętej”). Kręta droga prowadzi wzdłuż urwiska, widoki zapierają dech w piersiach, a nasz puls podczas jazdy nie spada poniżej 100 uderzeń na minutę. Trasę tę można też pokonać pieszo. Widoki z polany przed świątynią oraz z murów świątyni są niesamowite! Widać stamtąd Kazbek, dolinę Tereka oraz masyw Kuru górujący nad miastem.

Gdy już znajdziemy się z powrotem w miasteczku, warto zajrzeć do Rooms Hotel i na jego tarasie, podziwiając panoramę gór, wypić pyszną kawę. Wracając natomiast, koniecznie trzeba zahaczyć o pomnik przyjaźni radziecko-gruzińskiej, czyli po prostu platformę widokową. Ściany pomnika mają upamiętniać zawarcie traktatu gieorgijewskiego – ustanowienia rosyjskiego protektoratu nad wschodnią Gruzją w zamian za ochronę przed najeźdźcami z południa. Widok z platformy jest niesamowity!

Tbilisi – stolica Gruzji

Droga z Gudauri do Tbilisi prowadzi przez starą Gruzińską Drogę Wojenną, główny szlak przechodzący w poprzek Wielkiego Kaukazu. Szlak był znany już w starożytności. Wykorzystywały go armie rzymskie, perskie i mongolskie, a także kupcy i ludy wędrujące między Europą i Azją.

Nad stolicą Gruzji góruje posąg Kartwlis Deda, czyli Matki Gruzinów. Dwudziestometrowa sylwetka kobiety jest wykonana z aluminium i usytuowana na szczycie Sololaki na zachodzie miasta, w najstarszej jego części. Statua patrzy w kierunku miasta, trzymając w lewej ręce puchar wina (którym wita przyjaciół), a w prawej miecz (przeznaczony dla wrogów). Tuż obok posągu, między łaźniami siarkowymi i ogrodami botanicznymi, znajduje się starożytna twierdza Narikala. Można się do niej dostać pieszo lub wjechać, korzystając z kolejki linowej (stacja początkowa znajduje się w Parku Europejskim). Z murów twierdzy rozpościera się widok na panoramę całego miasta. Wzrok od razu przyciąga wykonany ze stali i szkła futurystyczny Most Pokoju, który jest przeznaczony tylko dla pieszych i nazywany potocznie przez turystów „podpaską”.

Kuchnia gruzińska

Mówi się, że część kuchni gruzińskiej ma swoje korzenie w Indiach. Szczerze mówiąc, nie zauważyłam tu wielkich podobieństw. O gruzińskich potrawach można by pisać bez końca. Postaram się jednak ograniczyć do kilku najbardziej znanych.

Potrawą, którą spotkamy na każdym kroku, podawaną do śniadania, obiadu, kolacji, a także jako przekąska, jest chaczapuri. To zapiekany placek nadziewany serem (trochę przypomina pizzę margheritę bez sosu pomidorowego), czyli najpopularniejsze danie gruzińskie. Podaje się go w różnych wariacjach, najczęściej spotykana to okrągłe ciasto ze znajdującym się wewnątrz serem. Mnie jednak najbardziej smakowała wersja chaczapuri adżaruli, w której ciasto przypomina kształtem łódkę, a na znajdujący się w środku ser wbija się żółtko jajka i dodaje masło. Drugą przekąską, która bardzo mi smakowała, jest adżapsandali, składające się z bakłażana, ziemniaków, papryki i pomidorów. 

Zdecydowanie najbardziej charakterystycznym daniem głównym są pierożki chinkali. Mają kształt sakiewek ze zgrubieniem na szczycie. Faszeruje się je rosołem i mięsem wołowym. Pycha! Innym daniem, które bardzo mi smakowało, są szaszłyki z baraniny mcwadi. Przyrządza się je na długich metalowych prętach i podaje wraz z lekko podsmażaną cebulą. Charczo z kolei to gęsta zupa gulaszowa z wołowiny, określana jako „tak ostra, że się po niej charczy”.

Najpopularniejszy deser to czurczchela. Nawleczone na nitkę orzechy laskowe zatopione w masie z soku z winogron oraz z mąki kukurydzianej. Smakują bardzo specyficznie, mnie nie przypadły do gustu.

Internet i rozmowy

Jako że Gruzja nie należy do Unii Europejskiej, rozmowy w roamingu oraz internet mobilny kosztują majątek! Wysokie opłaty można obejść na dwa sposoby:

  1. Kupując lokalną kartę SIM
  2. Korzystając tylko z ogólnodostępnych sieci Wi-Fi i rozmów VoWiFi (Voice over Wi-Fi)

Ja wybrałam ten drugi sposób. Wszystkie hotele i większość restauracji miały bezpłatne sieci Wi-Fi, a mój operator (T-Mobile) udostępniał już wtedy usługę VoWiFi. Dzięki temu rozmawiałam z rodziną w Polsce całkowicie za darmo. 

Podsumowując, Gruzja jest przepięknym i zróżnicowanym krajem. Z jednej strony mamy góry, z drugiej równiny porośnięte roślinami śródziemnomorskimi. Do tego trzeba dodać wiele zabytkowych budowli. Cieszę się, że mogłam ją zobaczyć i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę, nie na snowboard, lecz na zwiedzanie…



4

Patrycja Rudnicka

A woman of mystery and power, whose power is exceeded only by her mystery.

iPatrycjaR