iMagazine

Drogie Apple: dziękuję i pytam

24/11/2018, 10:00 · · · 4

Zmieniliście moją codzienność, sposób nauki, a w konsekwencji – życie. Od ponad dekady jestem z Wami i wiem, że gdyby nie upór kilku osób – tych często wrednych wizjonerów – mój zawód by dziś nie istniał, branża nie miałaby nic wspólnego z tym, czym zajmuje się obecnie, a ja nie pisałbym tych słów. Prawdopodobnie nie pisałbym w ogóle i na pewno nie nagrywałbym podcastu. Dziś chcę podziękować za kilka spraw i o kilka zapytać. Bo czemu nie?

iPhone

To była konferencja, na którą długo czekałem. IPhone’a zmieniam średnio co trzy–cztery  lata. Są piekielnie dobre, nie muszę tego robić częściej. Do tej pory iPhone 6S 128 GB, zwłaszcza pod kontrolą iOS 12, działa rewelacyjnie. Ten rok to mój rok wymiany iPhone’a. Od zawsze starałem się kupować wersję S, które są poprawioną wersją przełomowego produktu wypuszczanego przez Was na rynek co jakiś czas. W tym roku mogę to zrobić. iPhone XS jest dokładnie tym, czego oczekiwałem, a nawet czymś więcej! Chylę czoła za układ A12, bo choć niewielu o tym mówi, to właśnie Wasi inżynierowie robią w ostatnich latach najwięcej. Uczenie maszynowe w czasie rzeczywistym? Nie marzyliśmy o tym i wielu z nas nie do końca wie, jak tego jeszcze użyjemy. Przy całym szumie, o który skutecznie zabiegacie, a który dotyczy kolorków, odporności na zalanie piwem (choć dzięki i za to!) i tego, jak rozpoznać na ulicy, czy ktoś ma nowy iPhone, ja dziękuję Wam za to, co niewidoczne dla oczu. Za tysiące godzin pracy inżynierów, designerów i ludzi, którzy nie mają często swoich kont na Instagramie, a dzięki którym Magazyn „TIME”może wysłać reportera w teren, aby zrobił okładkowe zdjęcie za pomocą smartfona. Ba, zdjęcie lepsze niż najlepsze kilka lat temu. Dziękuję za to, że mogę wejść do domu, wiedząc, że ulubiony zestaw lamp będzie już zapalony, dopasowany do mojego nastroju i pory dnia. Że nie muszę o tym myśleć. Chłopaki i dziewczyny – jesteście niesamowici! Brawa jednak należą się właśnie Wam. Wybieram iPhone XS 256 w wersji Silver, ale chciałbym podziękować jeszcze za jedną rzecz – za iPhone’a XR. Wyciągnięta lekcja z porażki modelu 5C, parametry zrównane w przypadku większości potrzeb masowego klienta z najwyższymi modelami serii XS oraz paleta kolorystyczna, którą, mam nadzieję, będziecie odświeżać co roku (kolor żółty to naprawdę zły pomysł). Nawet przez chwilę zastanawiałem się, czy nie wybrać modelu R. Jestem jednak klientem, który jak już zmienia, to zmienia na maksa! No dobrze, dlaczego nie wybrałem zatem Maxa? Po prostu – jest za duży. Wybaczcie.

Takich jak ja, jest wielu. Wybieramy to, co maksymalne, aby móc korzystać z tych urządzeń jak najdłużej. Mam trzy pytania w tym kontekście. Pytanie pierwsze dotyczy tego, co na pierwszy rzut oka niewidoczne. Dlaczego w pudełku nowych iPhone’ów znajdę 5W, przestarzałą ładowarkę oraz przewodowe słuchawki? Wiecie, nie zrozumcie mnie źle, ale skoro iPhone jest najlepszym telefonem na świecie, to oczekuję, że w zestawie otrzymam najlepsze słuchawki na świecie – moje ukochane AirPods (czyżby za rogiem była nowa wersja z obsługą Hey Siri?) – a telefon naładuję najszybciej, jak to możliwe. Może być bezprzewodowo – ups – nie może. Nadal milczycie w kwestii AirPower. Minął rok. Jak długo jeszcze? Ostatnie pytanie: dlaczego tak niewiele krajów ma dostęp do AppleCare+ dla iPhone’a i dla Apple Watch? Krótko: my naprawdę zapłacimy za szybką ładowarkę, najlepsze słuchawki i dodatkową gwarancję w zestawie. Wielu będzie krzyczeć, że drogo, ale większość to zrozumie. Nie bójcie się tego. Zawsze było drogo. Nikt jednak nie chce rozumieć i czuć, że do produktu premium dostał akcesoria rodem z wyprzedaży.

Apple Watch

To już prawie trzy lata mojej przygody z bieganiem. Ta relacja nie jest łatwa. Wiele razy się na siebie wkurzamy. Wiele razy moje „Nie”próbuje wygrać z „Tak”mojego serca. A to jest zakochane w sporcie. Kiedyś nie było. Kiedyś serca było mniej, ale ciała znacznie więcej. 40 kg więcej, dacie wiarę? Wszystko zmienił Apple Watch. Niektórzy mają do mnie pretensje, że w technologii upatruję osobisty sukces, ale nie mogę robić inaczej, bo bym kłamał. Tak – to ja wychodzę codziennie rano na trening – to ja mówię „Tak”, gdy deszcz za oknem krzyczy „Nie”– ale to on, na początku krzyczy: Zrób to!

Pozwólcie mi być szczerym: Nowe iPhone’y, nawet z perspektywy osoby, która przesiada się z modelu 6S, są tylko oczywistą kontynuacją. Produktem, który po prostu jest. Nic ponadto. Czy iPhone wywołuje u mnie emocje? Wybaczcie, ale nie. Żadnych. Jest moim narzędziem pracy. Jest tak oczywisty, jak to, że codziennie rano parzę sobie imbir. Dziękuję, że konferencję rozpoczęliście do Apple Watcha! To najważniejsze urządzenie elektroniki użytkowej od czasów iPoda! I najintymniejsze. Series 4 pokazał mi, że warto było użytkować go od samego początku, od kulawej i z dzisiejszego punktu widzenia nieużywalnej wersji Series 0. Wykonaliście kawał dobrej i pięknej roboty. Series 4 jest ucieleśnieniem badań rynku, którym byliśmy my – konsumenci. Warto było na niego czekać.

Szczególne podziękowania kieruję ponownie do inżynierów i sportowców, którzy sprawili, że mały gadżet stał się pełnoprawnym urządzeniem medycznym; dostępnym dla masowego klienta. EKG z nadgarstka – to niezwykłe! Steve jest z Was z pewnością dumny. Apple Watch jest dla mnie ucieleśnieniem Apple, jakie znam od lat. Jest produktem przemyślanym do granic absurdu. Do tego produktem, który z modą i trendami jest na bieżąco, każdej wiosny i każdej jesieni. Uwielbiam dobierać paski i tarczę do stroju czy rodzaju aktywności i od początku wierzyłem, że pozostawicie ich kompatybilność z nowym modelem. Nie mogę się doczekać, aż po wielu trudach będzie mi dane kupić Series 4 Steel, 44 mm z białym, sportowym paskiem. Dlaczego po wielu trudach?

Pozwólcie na moje trzy pytania dotyczące absolutnie ulubionego produktu od Apple w historii (nawet od iPoda). Pierwsze z nich dotyczy dostępności: mieszkam w Polsce, kraju, w którym nie mogę kupić wymarzonego sprzętu, ponieważ nie oferujecie wersji stalowej bez modułu eSIM, których jeszcze nie obsługujemy. Na szczęście bywam w UK, ale nawet to okazuje się problematyczne, bo zegarków w pierwszych miesiącach po premierze jest bardzo, bardzo mało. My chcemy je kupić – pozwólcie nam! Druga sprawa to moje zdrowie. Mówicie, że Apple Watch ma być moim prywatnym asystentem zdrowotnym. Tak, dokładnie na to chcę mu pozwolić! Okazuje się, że nie mogę, bo EKG wykonam tylko, mieszkając w Stanach Zjednoczonych. W momencie premiery tak ważnej, zmieniającej realnie świat (znowu to robicie!) funkcji, musicie być gotowi. Rozmawiać z Europą, która naprawdę uwielbia Apple. Spójrzcie, ile osób płaci nad Wisłą za pomocą ApplePay i porównajcie to z premierą tej usługi w innych krajach. Nie jesteśmy najzamożniejszym państwem świata, ale społeczność Apple mamy równie wierną, jak publikę na koncertach czy wydarzeniach sportowych! Na koniec kwestia mody: nie musicie każdego roku pokazywać tak wielu nowych tarcz. Lepiej mniej, a bardziej przemyślane, bo wkrótce granica, którą postawiliście przed deweloperami, nie pozwalając na instalację tarcz z zewnątrz (Dziękujemy za to, bo dzięki Wam Apple Watche zawsze wyglądają dobrze!), zostanie zatarta przez Was samych. Niestety, kilka z nowych tarcz w watchOS 5 to pastisz, którego nie chciałem oglądać. Johny?

Mac

Drogie Apple. Czekamy na aktualizację linii Mac. Nie liczymy na budżetowe komputery, ale na komputery, które w swoim segmencie i swojej grupie odbiorców będą warte ceny, którą przyjdzie nam zapłacić. Student, manager czy sprzedawca nie potrzebują TouchBara, procesora i9 czy oszałamiającej mocy karty graficznej. Potrzebują za to trzech rzeczy: ekranu, który dba o ich wzrok (dlatego używam iPada Pro, a nie MacBooka), klawiatury, od której nie chce się odrywać rąk – do czego przyzwyczailiście nas przez dekady – oraz mobilności. MacBook Air to dziś dla wielu najbardziej wdzięczna maszyna na rynku. Szkoda, że cierpi na nieuleczalną chorobę ekranu, który powinniśmy oglądać w muzeach, a nie kupować w sklepach. Nie musicie nam niczego udowadniać. Po prostu – dostosujcie się do tego, czego oczekujemy – a pozostali nadal będą wybierać linię Pro. Jak sami mówiliście wielokrotnie: Dlatego, że są Pro!

Wielu chce być jednak po prostu – użytkownikami Maców. W tej kwestii jesteśmy ciągle głodni i ciągle nienasyceni. Czekamy.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 10/2018

4

Krzysztof Kołacz

Pasjonat Apple. Redaktor iMagazine.pl. Account Executive w Miquido. 🎙 Podcaster: www.boczemunie.pl. Mówca publiczny Toastmasters International. Perfekcjonista. 👉 www.krzysztofkolacz.pl


4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Krzysztof KołaczError404Krzysztof KołaczJanusz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Janusz
Gość
Janusz

Bardzo dobry artykuł i w zasadzie zgadzam się z jego tezami, ale zastanawia mnie jaka jest szansa ,
ze ktoś to tamtej stronie oceanu przeczyta go i zastanowi się nad tym o czym tak wspaniałe autor napisał, a można by było jeszcze trochę uwag dodać, sami wiecie , ze jest jeszcze sporo spraw do załatwienia i poprawienia.

Krzysztof Kołacz
Gość

Dzięki Janusz. :) Wiesz, środowisko słucha wszędzie. Skala skalą, ale tu nie idzie o to kto i co przeczyta. Tutaj idzie o to, czy nasz głos – jako użytkowników tej czy innej platformy – będzie spójny i silny. :)

Error404
Gość

O matko tak wjechać bez wazeliny, to trzeba być mocno zmotywowanym! Albo mieć nie lada problem z obiektywizmem. Używam na codzienne sprzętów Apple’a ale takiego uprawiania religii na temat zwykłych urządzeń elektronicznych nie rozumiem. To jakaś choroba singli, co mają wytrysk na temat telefonu, ale z żywą osoba nie są w stanie już rozmawiać? Współczuję.