Spider-Man, w obronie Nowego Jorku

28/01/2019, 13:30 · · · 10

Dość długo zwlekałam z napisaniem tego tekstu. Recenzji Spider-Mana w sieci jest wiele, nie chcę ich powielać. Dlatego też napiszę parę słów z perspektywy kogoś, kto nie jest fanem Człowieka Pająka i na początku bardzo sceptycznie podchodził do tej gry.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2018

Spider-Man znalazł się w mojej konsolowej kolekcji za sprawą mojej pięcioletniej córki, która jest jego wielką fanką. Dla mnie Człowiek Pająk był zawsze najmniej lubianym bohaterem z uniwersum Marvela. Ale cóż, skoro grę już mam, to trzeba ją przejść.

Od pierwszych minut grania zachwyciła mnie grafika i to, jak dobrze wszystko jest odwzorowane. Widać dbałość o każdy piksel. Postacie wyglądają bardzo naturalnie, budynki i ich wnętrza są tak realistyczne, że czasami mam wrażenie, że to film, a nie animacja komputerowa. A sam Nowy Jork wygląda nawet lepiej niż prawdziwy.

Bardzo fajne w grze jest to, że miasto, po którym się poruszamy, jest praktycznie kopią prawdziwego Wielkiego Jabłka. Jedyną chyba budowlą, której w rzeczywistości nie ma, jest wieżowiec Tony’ego Starka z wielkim logo Avengersów.

Sterowanie jest na tyle proste, że radzi sobie z nim bez problemu nawet pięcioletnie dziecko. Skaczemy, strzelamy siecią, bujamy się na sieci pajęczej, walczymy wręcz. Możemy też unieszkodliwiać wroga, rzucając w niego koszem na śmieci lub przyklejając pajęczyną do ściany. Do dyspozycji mamy także spory arsenał gadżetów.

Jestem pewna, że gdzieś na nich małym drukiem musi być logo Stark Industries. Mimo tej prostoty, pokonanie niektórych wrogów wymaga od nas nie tylko zwinności w palcach, ale także kombinowania, czego i jak użyć, żeby nie zginąć. Czasami trzeba kogoś zwabić w inny kąt pomieszczenia, żeby można było go unieszkodliwić po cichu, nie budząc podejrzeń jego kompanów. Peterowi Parkerowi a.k.a. Spider-Manowi towarzyszy oczywiście Mary Jane, która również pomaga w niektórych misjach (tak, tak, MJ wprawdzie nie strzela pajęczyną, ale też potrafi się bić).

Spider-Man nie jest sandboxem, ale oferuje masę misji pobocznych, wyzwań i minizadań. Samo bujanie się na wieżowcach czy bieganie po ścianach budynków dostarcza mnóstwa frajdy. Zdjęcia zachodów słońca na tle panoramy Manhattanu robione ze szczytu wieżowca wychodzą przepięknie.

Zabiegany superbohater ma mało wolnego czasu, ale jeżeli już go ma, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby chodzić po mieście i przybijać piątki z mieszkańcami. To właśnie te drobnostki sprawiają, że ta gra jest tak urzekająca.

Przyznam, że fabuła jest momentami zaskakująca. Oczywiste było, że zobaczymy Wilsona Fiska, ale że nie będzie on złoczyńcą numer jeden, to już nie. W grze spotkamy panteon najsłynniejszych wrogów Człowieka Pająka. Rhinio, Electro, Dr Octopus, Vulture, Tombstone, Mister Negative i Scorpion (tymi postaciami jarał się mój mąż, który w przeciwieństwie do mnie jest fanem Spider-Mana).

Dodatkowym smaczkiem w grze jest… pojawienie się nieżyjącego już Stana Lee. Jak w każdej produkcji Marvela również w grze nie mogło go zabraknąć. Aż zrobiło mi się ciepło na sercu, jak go zobaczyłam.

W ostatnim czasie gra wzbogaciła się o dwa dodatki – Turf Wars oraz The Heist, tak więc nie rozstaniemy się z Człowiekiem Pająkiem zbyt szybko. Poza tym, nawet jak przejdziemy główny wątek, to i tak można nadal wykonywać misje poboczne lub po prostu latać po mieście.

Grę z całą pewnością warto mieć w swojej kolekcji, nawet jeśli tak jak ja nie jest się fanem Spider-Mana. Moja ocena to mocne 9/10.

10

Patrycja Rudnicka

A woman of mystery and power, whose power is exceeded only by her mystery.

iPatrycjaR