Nowa Mazda 6 – japońska ewolucja

29/01/2019, 15:30 · · · 20

Liftingi samochodów zazwyczaj nie wywołują u mnie większych emocji, ale jest jednak taka marka, która nawet drobną zmianą może zwrócić na siebie moją uwagę. Pochodzi z Japonii.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 12/2018

Zawsze lubiłem Mazdy. Odkąd pamiętam, to miałem jakąś styczność z tą marką. Choć sam nigdy nie miałem żadnego modelu, to od najmłodszych lat albo ktoś z rodziny, albo ze znajomych miał cztery kółka z Hiroshimy. Przypomina mi się, jak kiedyś zakochałem się w modelu RX-7, a aktualnie moim marzeniem jest MX-5 RF i kiedyś będę miał taką w garażu – lecz najpierw dobrze by było, żebym się garażu dorobił. Gdy kilka lat temu koncern zaprezentował nową Mazdę 6, a w kolejnych latach Mazdę 3 i całą resztę w nowych odsłonach, wizualnie to były dla mnie najładniejsze samochody na rynku. Pomimo tego, że od tego czasu pojawiło się wiele pięknych aut, to Mazdy wciąż są dla mnie w czołówce, zwłaszcza że przechodziły na razie tylko liftingi. Tym razem miałem okazję zasiąść za kierownicą modelu 6, po jej drugim liftingu. Jest tak, jak lubię.

Wizualnie z zewnątrz się tu trochę zmieniło, choć nie można powiedzieć, że jest zupełnie inaczej. Przede wszystkim to ewolucja i dokładnie widać, że Japończycy tak samo o tym myślą. Od razu rzuca się w oczy odświeżony przód, który znamy z modelu CX-5. Nowe lampy, nowe chromowane ramki, LED-owe kierunkowskazy czy też brak czarnych maskownic w zderzaku – niby mało, ale jednak widać, że jest to przemyślane. Z tyłu również trochę zmieniono, dzięki czemu całość prezentuje się jeszcze zgrabniej i drapieżniej niż wcześniej.

Wnętrze – to już inna sprawa. Tu wyraźnie widać zmiany (oczywiście, jeśli mieliście okazję siedzieć w poprzedniej wersji przed liftingiem). Przeprojektowano zegary, deskę rozdzielczą, użyto nowych materiałów. Wszystko wygląda tak, jak lubię, czyli jest minimalistyczne, ale ze smakiem. Centralnie mamy tu wyświetlacz dotykowy, za pomocą którego możemy sterować całym systemem inforozrywki – ale tylko podczas postoju, ponieważ podczas jazdy dotyk nie działa i musimy się posługiwać tylko fizycznym pokrętłem. Poza tym mamy tu wyświetlacz klimatyzacji i szereg podstawowych klawiszy funkcyjnych. Całość jest schludna i totalnie trafia w mój gust.

Od kilku miesięcy Mazda daje nam możliwość dodania systemów CarPlay i Android Auto. Oczywiście nie za darmo, bo żeby się tym cieszyć, trzeba dopłacić. Plusem jest jednak to, że można mieć je również w trochę starszych autach, a nie tylko tych, które teraz wyjeżdżają z salonów. O CarPlay zapewne wiecie wiele, więc nie ma co tu się rozpisywać, ale na pewno należy zaznaczyć fakt, że od iOS 12 możemy się cieszyć na wyświetlaczach naszych samochodów aplikacjami firm trzecich, jeśli chodzi o nawigację. Teraz podróżowanie z Google Maps czy Waze jest jeszcze prostsze. Niestety, w Maździe wyświetlacz jest bardzo słabej rozdzielczości. Nie tego oczekujemy od samochodu za ponad 100 tysięcy złotych. Ale to chyba taka przywara Japończyków i ogólnie azjatyckich samochodów, gdzie te elementy zazwyczaj pozostawiają wiele do życzenia.

W nowej Maździe 6 rozszerzono nieco możliwości systemów i-Activsense. Dostaliśmy tu między innymi aktywny tempomat, współpracujący z asystentem pasa ruchu. Nie będzie tak dobrze, jak w Mercedesach czy BMW, gdzie możemy nieco „popuścić” nasze auto, by półautomatycznie poruszało się po drodze, ale swojego pasa ruchu się trzyma, wspomagając naszą jazdę. Przedni radar teraz wykrywa pieszych przy prędkościach 10–80 km/h, a także inne pojazdy przy prędkościach 4–80 km/h, przez co pojawił się tu system automatycznego hamowania w sytuacji awaryjnej. To, czego w Maździe 6 wcześniej nie było, a teraz jest już dostępne, to kamery 360°, dzięki czemu parkowanie na ciasnych parkingach jest już sporo prostsze – gdyby tylko ta rozdzielczość wyświetlacza była lepsza.

Od lat wielką zaletą Mazdy są silniki. Jednostki benzynowe to silniki wolnossące, które charakteryzują się wysoką kulturą jazdy i potrafią cieszyć kierowcę. Tu nie jest inaczej. Co prawda do testu przypadła nam jednostka dwulitrowa o mocy 165 KM i momentami miałem wrażenie, że trochę tej mocy brakuje. Do dyspozycji była wersja z manualną skrzynią i choć początkowo żałowałem, że to nie automat, to muszę przyznać, że przełożenia wchodziły bardzo precyzyjnie. Jednak wersji 2,5-litrowa byłaby tu zapewne znacznie lepsza – to przecież jest kawałek samochodu i większa moc, na pewno by nie zaszkodziła w poruszaniu się po drodze.

Mazda 6 po swoim drugim liftingu nadal jest bardzo ciekawym wyborem w klasie średniej. Już pierwsza wersja obecnej generacji bardzo mi się podobała, a teraz jest to samochód, który z chęcią zobaczyłbym w swoim garażu (gdybym go miał, jak już ustaliliśmy). Świetny design, dobre jednostki silnikowe i wrażenia z jazdy – jest dobrze. Z rzeczy, które mi nie odpowiadają, to przede wszystkim wyświetlacz o słabej rozdzielczości, czy też brak konfiguracji wyświetlacza przy zegarach, gdzie nie możemy sami zdecydować, jakie informacje mają być tam wyświetlane. W ogólnej ocenie jest fajnie, ale nie zabrakło też drobnych niedociągnięć – z którymi jednak da się żyć.

Cena: od 98 900 PLN

Ocena: 4/6



20

Jan Urbanowicz

🎬 Kino, filmy, seriale.  Apple user od 2006 roku. 🎙 Podcaster z 10-letnim stażem. Chcesz posłuchać o popkulturze? 👉🏻 www.innkultura.pl