iMagazine

Noworoczne postanowienia

07/03/2019, 19:41 · · · 0

Ulegając noworocznemu klimatowi, co roku tworzymy listy postanowień, które po kilku dniach odchodzą w zapomnienie. Jak sprawić, by nasze postanowienia miały szansę realizacji?


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2019

Trendowi postanowień ulegamy wszyscy – chcemy czy nie chcemy. W ciągu roku postanawiamy robić coś „od poniedziałku”, pod jego koniec – „od Nowego Roku”. Rozglądamy się dookoła, szukamy inspiracji i motywacji, podglądamy rodzinę i znajomych. Postanawiamy i szybko okazuje się, że nic w tym kierunku nie robimy. To wcale nie znaczy, że mamy słabą wolę. Po prostu nie robimy tego tak, jak należy.

W tym okresie wszystkie media wtłaczają nam do głowy, że powinniśmy coś zmienić, zrobić coś dla siebie i że wszyscy tak robią. Skoro wszyscy, to my też, bo jakże by inaczej.

Szukamy więc takich samych celów, jakie stawiają sobie ludzie dookoła. Oglądamy film w internecie, czytamy artykuł i mówimy sobie: „Tak, właśnie tak zrobię”. Nie zastanawiamy się przy tym, czy ta zmiana pasuje do naszego stylu życia, ani czy jest nam potrzebna. Fajnie wygląda, więc bierzemy. Można to porównać do kupowania eleganckiej sukienki. Na wieszaku wygląda świetnie, ale nie mamy okazji, by ją założyć. Wisi sobie w szafie, ładnie wygląda, ale jest nam zupełnie niepotrzebna. Strata pieniędzy.

Podobnie jest z postanowieniami. To, że świetnie sprawdzają się u innych, to jeszcze nie znaczy, że tak samo dobrze będą działać u nas. Na przykład Agnieszka chodzi na siłownię cztery razy w tygodniu. Postanawiamy więc, że będziemy jak Agnieszka. Cztery razy, to konieczność. Ale Agnieszka to freelancerka, która pracuje z domu. Dobrze jej idzie zarządzanie czasem, nie ma określonych godzin. Agnieszka łatwo osiągnie cel, jakim jest odwiedzanie siłowni cztery razy w tygodniu. Halina wciśnie się w ten sam harmonogram, ale ponieważ pracuje od 9 do 17, nie będzie to ani przyjemne, ani motywujące. Ot, jeszcze jeden obowiązek do wciśnięcia pomiędzy odebranie dzieci z przedszkola a ugotowanie obiadu. Halina długo na siłownię nie pochodzi i postanowienie legnie w gruzach. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że postanowienie to nie było dopasowane do realiów życia Haliny. Świetnie wyglądało na Agnieszce, ale dla niej było zdecydowanie za ciasne w biodrach. Jeśli Halinie zależało na większej aktywności i lepszej sylwetce, powinna dostosować postanowienie do własnej rzeczywistości, nie zaś transplantować je bezpośrednio z życia Agnieszki.

Weźmy inny przykład – popularne postanowienie o tym, że będziemy bardziej zorganizowani. Organizacja oznacza kalendarze, listy, cele i czasokresy. To działa świetnie dla Krzyśka, który odnajduje się w strukturze korporacyjnych osiągów. Adam zazdrości trochę Krzyśkowi i spędza sylwestra, pieczołowicie sporządzając szczegółowe listy targetów. Krzysiek jest młodym kawalerem, który poszukuje swojej drogi życiowej. Adam ma rodzinę i prowadzi własną firmę. Narzeka, że ma za mało struktury i wszystko jest dość chaotyczne. W jego życiu niektóre zdarzenia następują niespodziewanie, szczegółowe listy i plany są więc skazane na niepowodzenie. Zamiast tego, powinien stworzyć cele ogólne, które pozwalają mu na pewną elastyczność. Gwarantuje to brak zniechęcenia, gdy plan „minuta po minucie” się posypie.

Szukając noworocznych celów, powinniśmy się zastanowić nad kilkoma rzeczami:

  • Czy planowana zmiana jest nam potrzebna?
  • Czy jest dla nas ważna
  • Czy pasuje do naszego trybu życia?
  • Czy adekwatna do naszych możliwości?
  • Jakie są realne szanse na jej utrzymanie przez dłuższy okres?

Z powyższej listy pytań otrzymujemy zestaw cech, którymi powinno charakteryzować się nasze postanowienie, by miało realną szansę przetrwania. Zmiana powinna być:
potrzebna, ważna, pasująca do rutyny, adekwatna i możliwa do utrzymania przez długi czasu.

Kierując się tymi wytycznymi, powinniśmy krytycznie ocenić nasze zapędy i dobrze przemyśleć, jak wiele środków i czasu jesteśmy w stanie wyasygnować, by nasze postanowienie wprowadzić w życie. Jak w przypadku każdego projektu, optymizm jest ważny, ale podejście powinno być realistyczne. Noworoczne postanowienia trzeba traktować jak projekt zawodowy i pamiętać, że w tym przypadku nie ma szefa, który będzie nas utrzymywał w ryzach. Jedyną siłą i motywacją, na którą możemy liczyć, jesteśmy my sami. Inicjująca siła postanowienia może być olbrzymia, ale potrzebujemy również energii koniecznej do jej podtrzymania. To właśnie dlatego oceniamy, czy zmiana jest nam naprawdę potrzebna – niepotrzebnej nie będzie się nam chciało kontynuować, podobnie jak tej, która jest mało ważna. Zmiana pasująca do rutyny nie będzie nastręczała wielu problemów przy realizacji, adekwatna do możliwości nie będzie powodowała stresu. A jeśli dobrze przyjrzeliśmy się realnemu aspektowi utrzymania jej w czasie, mamy przepis na sukces, który pozwoli nam nabrać pewności siebie i wiary w to, że kolejne zmiany przyjdą nam z taką samą łatwością.

Jeśli nie macie jeszcze pomysłów na postanowienia noworoczne, to śpieszę z informacją, że wcale nie musicie nic postanawiać. Zmiany nie muszą następować od Nowego Roku czy od poniedziałku. Całkiem możliwe, że jesteście fajni tacy, jacy jesteście i nie musicie nic poprawiać. Nie przyjmujcie cudzych wartości i zasad życiowych, jeśli mają przynieść Wam stres i dyskomfort. Niektórzy twierdzą, że żeby coś osiągnąć, trzeba dokonać wyrzeczeń. W szerokiej perspektywie ma to sens, bo każdorazowo trzeba wykonać pracę, poświęcić czas i zasoby. Jednak zupełnie nie warto umartwiać się i sprawiać, że zamiast zadowolenia i samospełnienia, mamy poczucie ciągłego gonienia króliczka. I to na dodatek nie naszego, tylko cudzego.

Jakkolwiek postanowicie, życzę Wam szczęścia i spełnienia w nowym, 2019 roku. Niech zrealizują się Wasze plany i marzenia, a osiąganie ich niech będzie powodem do zadowolenia, nie stresu. Rozwój jest dobry, stagnacja niekoniecznie. Ale poruszać należy się we właściwym kierunku i w odpowiedni sposób.

Mam nadzieję, że Wasze noworoczne postanowienia i ich osiąganie przyniesie Wam dużo radości. Osobiście uznałam rok 2019 za czas zmian i już się nie mogę doczekać!

Pozdrawiam!

0

Kinga Ochendowska

NAMAS'CRAY  The crazy in me recognizes and honors the crazy in you. Jestem sztuczną inteligencją i makowym dinozaurem. Używałam sprzętu Apple zanim to stało się modne. Nie ufam ludziom, którzy nie lubią psów. Za to wierzę psom, które nie lubią ludzi.


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o