Otworzyłem aplikację Traficar i zobaczyłem rachunek na kwotę 988,61 PLN; obsługa klienta była wzorowa

30/04/2019, 11:16 · · · 71

Niedziela. Późny wieczór. Szykuję się do snu. Pomyślałem, że sprawdzę, czy w pobliżu nie ma jakiegoś Traficara, żeby nie brać rano taksówki. Otworzyłem aplikację i zacząłem szukać na mapie. Po chwili dopiero zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak. Zakończ wynajem? Przecież nie brałem dzisiaj auta! Szacowany koszt‽ 988,61 PLN. Serce mi na moment stanęło.

Aplikacja Traficara jest stosunkowo przejrzysta i prosta w obsłudze. Trudno się tam pomylić i zrobić coś, czego się nie chciało zrobić. Korzystałem z niej kilkukrotnie i nigdy nie miałem żadnych problemów. Tym bardziej zdziwił mnie rachunek w wysokości 989,31 PLN.

Dzień wcześniej rzeczywiście wynajęliśmy Traficara, bo pogoda nie sprzyjała krótkiemu spacerowi, a mieliśmy i tak wracać pieszo (drinki) – wieczorem miało się wypogodzić. Po krótkiej przejażdżce, która nie trwała dłużej niż kwadrans, zaparkowałem auto, zakończyłem wynajem, auto się zamknęło, a ja zamknąłem aplikację. To było w sobotę, po południu, a wracając do niedzieli…

W panice zacząłem zastanawiać się co mam teraz zrobić. Kliknąć Zakończ wynajem? Nie! Automatycznie mi wtedy obciąży kartę! Gdzie jest zakładka kontakt? Dzwonię! Biorąc pod uwagę, że zbliżała się północ, nie spodziewałem się, że ktokolwiek odbierze telefon. Po wysłuchaniu głosowej informacji rozłączyło mnie. No tak… pewnie nikogo o tej porze nie ma, ale spróbowałem jeszcze raz. Na szczęście tym razem ktoś podniósł słuchawkę, więc szybko wytłumaczyłem sytuację i zapytałem się co, i czy można cokolwiek, zrobić. Poproszono mnie o podanie numeru bocznego auta i poczekanie na linii. Po minucie dowiedziałem się, że auto zostało zamknięte, a temat został przekazany do „działu rozliczeń”, który zaczyna pracę o 8:00 rano w poniedziałek. Poproszono mnie dodatkowo o wysłanie maila firmie, z opisem problemu, co zrobiłem niezwłocznie.

A potem poszedłem spać, a przynajmniej próbowałem. Utrata 1002,81 PLN nie jest jakąś tragedią w skali tego, co dzieje się na naszym świecie, ale rodzice nauczyli mnie szanować pieniądz i tak staram się postępować. Leżałem więc i zastanawiałem się, jaki scenariusz jest najbardziej prawdopodobny. Po prostu myśl o wydaniu 1015,11 PLN na wynajem auta na kwadrans uważałem za bezsens i wolałem te 1016,21 PLN przeznaczyć na klawiaturę mechaniczną. Doszedłem do wniosku, że prawdopodobnie skończy się na tym, że będę musiał zapłacić te 1017,91 PLN, a potem się odwoływać, co będzie prawdopodobnie trwało tygodniami. Optymistyczny wariant wymyśliłem taki, że policzą mi jedynie jakąś karę, w rejonie 100-500 PLN. W końcu zasnąłem…

Obudziłem się kilka godzin później i sprawdziłem stan konta, a kwota 1228,41 PLN mnie tylko dodatkowo zasmuciła. Czy policzą mi płatność do chwili zgłoszenia, czy do momentu, w którym podejmą temat? Jak zapewne sami doświadczyliście, polskie firmy nie są znane z dobrej obsługi klienta, poza paroma wyjątkami, więc obawiałem się najgorszego. O godzinie 8:00 zacząłem sprawdzać maila, w poszukiwaniu chociaż cienia reakcji na moje zgłoszenie, ale zastałem jedynie ciszę. O 8:10 dałem sobie spokój i czekałem na rozwój wydarzeń, a w aplikacji już widniało 1332,11 PLN. Jeśli dobrze pamiętam, to 11 minut później, o 8:21, Apple Watch stuknął mnie w nadgarstek. Sprawdzać? A może lepiej nie? Powiadomienia było z mojego banku. Obciążyli mi kartę. No pięknie… Kliknąłem w chmurkę i przewinąłem koronką, aby sprawdzić kwotę obciążenia.

5,91 PLN‽ 5,91 PLN!

Tego się kompletnie nie spodziewałem i w ogóle nie brałem pod uwagę. Nadal nawet nie wiem czy to była moja wina, czy coś się stało na torze komunikacyjnym mojego iPhone’a, samochodu Traficara i ich systemem informatycznym. Sam Traficar nie przysłał mi żadnego wyjaśnienia ani odpowiedzi na mojego maila (czego nie mam im za złe), tylko po prostu rozwiązali mój problem, w możliwie najlepszy dla mnie sposób. Bez półśrodków. Bez tłumaczenia mi, że to moja wina. Bez nadmiernego stresowania mnie.

Tak, będę w przyszłości bardziej pilnował, czy aby najem na pewno został zakończony, ale ważniejsze dla mnie jest to, że poznałem kolejną firmę, której obsługa klienta wzorowo się zachowała. To takie rzadkie w dzisiejszych czasach, a tak cenne dla klienta końcowego. Brawo, Traficar!


A teraz najsmutniejsza część tego felietonu…

  • Nie, Traficar nie prosił mnie o napisanie tego artykułu.
  • Nie, Traficar nie wiedział, że wystawię im laurkę za wzorowe zachowanie się działu klienta.
  • Nie, nikt mi za to nic nie zapłacił.
  • Nie. Po prostu nie.
  • Narastające kwoty najmu służą za ilustrację, bo nie pamiętam dokładnych wartości, co do grosza, ale pamiętam kwotę 988,xx i 12xx,xx PLN.


71

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.