iMagazine

Grudzień nad Jeziorem Como

20/05/2019, 11:05 · · · 6

Dwa tysiące lat temu zamożni Rzymianie jeździli nad Jezioro Como w poszukiwaniu wypoczynku. Już na wstępnie muszę zdradzić, że dobrze kombinowali.


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 1/2019


Jezioro Como jest nadal letnim cel podróży dla bogatych ludzi, a wielu celebrytów posiada wille lub pałace na jego wybrzeżach. Nic dziwnego – uznane jest za jedno z najpiękniejszych jezior na świecie. Ma kształt odwróconej litery Y, długość 46 km, powierzchnię 146 km2, w najszerszym punkcie ma 4,5 km, położone jest 196 m n.p.m. i przy okazji jest jednym z najgłębszych jezior w Europie (425 m). Specyficzny mikroklimat powoduje, że nawet w styczniu średnia temperatura powietrza oscyluje w rejonie 4°C (23,4°C w lipcu), ale początek grudnia jest znacznie bardziej znośny – podczas całego wyjazdu najniższą temperaturę 6°C odnotowaliśmy w nocy (średnio 9–10 stopni), a najwyższą było 16°C (średnio 14 stopni) za dnia.

Podchodzimy do lądowania w Bergamo.

Po co?

Wyjazd był zaplanowany prawie na ostatnią chwilę, ponieważ praca nam na niego pozwoliła. Celem wyjazdu był przede wszystkim odpoczynek psychiczny i to udało się niemalże całkowicie. Cisza, jaką spowite jest wybrzeże, jest wyjątkowo kojąca. Podobny wyjazd odbyliśmy do Kalabrii w zeszłym roku i podobnie Włosi nie mogli zrozumieć, dlaczego przyjechaliśmy zimą do miejsca, które żyje tylko latem.

Swojego zdania jednak nie zmienię – warto jechać w miejsca, przepełnione tłumami latem, zimą, szczególnie dla osób poszukujących ciszy i spokoju. Polecam wtedy znalezienie noclegu z kominkiem i ładnym widokiem, którym wieczorami towarzyszyć będzie dobra książka.

Widok z naszego tarasu, niedaleko Bellagio.

Nieczynne z powodu, że zamknięte

Dla Włochów zajmujących się turystyką, listopad jest często miesiącem, w którym jadą na wakacje, więc niewiele miejsc jest otwartych – mam na myśli chociażby miejsca do zwiedzania czy restauracje. Grudzień jest w tym względzie znacznie bardziej komfortowy, ale należy o paru rzeczach pamiętać. Jeśli nie będziecie sami sobie gotować, to przyjmijcie, że większość restauracji otwiera się tylko dla gości lokalnych i tylko w ściśle określonych godzinach. Google Maps tutaj niewiele pomaga, bo godziny tam podane obowiązują jedynie w sezonie, ale możecie śmiało przyjąć, że obiady podawane są od 12:00 do 14:00, a kolacje od 19:00 do 21:00.

W górach jeszcze leży śnieg.

Jak tu dotrzeć? Samolotem!

Najtańsze i najszybsze będzie skorzystanie z oferty Wizzair lub Ryanair (z tej pary zdecydowanie preferuję tego pierwszego). My zapłaciliśmy 44 zł za bilet (88 zł na osobę w dwie strony) i dokupiliśmy jedynie jedną walizkę (75 zł za odcinek, czyli 150 zł w sumie w obie strony). Co do bagażu, to mogliśmy oszczędzić na walizce i po prostu wziąć dwie kabinówki zamiast jednej większej (są w cenie biletu), ale ze względu na fakt, że miałem ze sobą plecak ze sprzętem fotograficznym, wybraliśmy taką formę, dla wygody i komfortu.

Czasami warto skorzystać z Wizz Discount Club – w przypadku lotu do Kalabrii taniej wyszło wykupienie WDC na rok przez zakupem niż kupić bilety bez WDC.

Nasza strzała idealnie spisywała się na wąskich uliczkach wokół Jeziora Como.

Wynajem auta lub komunikacja publiczna

Jezioro Como i jego miasteczka są ponoć świetne skomunikowane nie tylko z Bergamo czy Mediolanem, ale również między sobą. Nie mieliśmy okazji tego sprawdzić, ponieważ chcieliśmy mieć niezależność, którą zapewnia samochód. Skorzystaliśmy z oferty najmu przez Ryanair z powodu oferty dodatkowego ubezpieczenia od AXA, które można wykupić podczas rezerwacji samochodu.

Wypożyczając samochód, mamy zazwyczaj dwie opcje:

  • Brak pełnego ubezpieczenia, które wymaga blokady 800–2000 euro na naszej karcie, aby pokryć ewentualne uszkodzenia – to jest tzw. wkład własny.
  • Dodatkowe ubezpieczenie, które może, ale nie musi w pełni pokryć wkład własny. To zależy od wypożyczalni – w niektórych całkowicie znosi odpowiedzialność finansową, a u innych jedynie zmniejsza jej kwotę.

Warunki ubezpieczenia AXA pokrywają ewentualne koszty poniesione na wkład własny, więc w takiej sytuacji bierzemy samochód bez dodatkowego ubezpieczenia oferowanego przez wypożyczalnię i dokupujemy własne. W tym konkretnym przypadku różnica była ogromna, ponieważ koszt najmu samochodu wyniósł około 160 zł na pięć dni bez ubezpieczenia, a z ubezpieczeniem od wypożyczalni oscylował w rejonie 1000 zł. Ubezpieczenie AXA kosztowało około 60 zł na pięć dni.

Sama procedura rezerwacji samochodu jest banalnie prosta i sprowadza się do następujących czynności:

  1. Rezerwujemy samochód przez internet.
  2. Podajemy swoje dane osobowe i wybieramy opcje, takie jak ubezpieczenie, określamy dodatkowych kierowców itp.
  3. Po wylądowaniu na lotnisku udajemy się do punktu najmu samochodów.
  4. Tam podajemy nasz numer rezerwacji (warto wydrukować PDF-a, którego otrzymamy na maila), dowód osobisty i kartę kredytową (nie wiem, czy debetowe są akceptowane – nigdy nie próbowałem).
  5. Podpisujemy papierki i otrzymujemy klucze.
  6. Idziemy na parking odebrać samochód (w przypadku BGY to jakieś 50–100 m spacer).

Pamiętajcie, proszę, o dokładnym obejrzeniu samochodu, zanim odjedziecie i zwróceniu uwagi osobie obsługującej wypożyczalni, aby dopisać do wydruku ewentualne uszkodzenia. Chodzi przede wszystkim o to, abyście nie zostali obciążenie za coś, co zrobił ktoś inny. Polecam porobić zdjęcia całego auta z każdej strony przed odjechaniem i potem ponownie przed oddaniem.

W kwestii benzyny, większość wypożyczalni wyznaje regułę, że otrzymujecie auto z pełnym bakiem paliwa i w takim stanie też go oddajecie. Poinformują Was przy odbiorze w tej kwestii.

Jeśli to wszystko powyższe wydaje się skomplikowane, to ucieszy Was fakt, że tak nie jest:

  1. Rezerwujecie auto przez internet i płacicie kartą, z opcją dodatkowego ubezpieczenia.
  2. Odbieracie auto, składając dwa podpisy, robicie jego obchód i zdjęcia.
  3. Jedziecie za marzeniami i po paru dniach wracacie do rzeczywistości.
  4. Parkujecie samochód, robicie mu zdjęcia i oddajecie kluczyki.

Na koniec jeszcze podpowiem Wam, abyście w tych okolicach nie brali nic większego niż Renault Clio, Toyota Yaris, czy inne marki tej klasy. Ulicy są wąskie (dwa auta ledwo się mieszczą), a miejsca parkingowe ograniczone i będzie po prostu łatwiej się na co dzień poruszać małym autem. Gdybym mógł, to wziąłbym Smarta ForTwo, ale nikt nie miał dostępnej sztuki.

Dotychczas dwukrotnie skorzystaliśmy z oferty wypożyczalni Sicily By Car i nie mieliśmy z nią problemów.

Widok z naszego tarasu (panorama).

Nocleg

W tej kwestii polecam spędzić kilka godzin na przeszukaniu Airbnb oraz Booking.com, aby zobaczyć, co jest dostępne i co Was interesuje. Ważna jest lokalizacja – warto zdecydować, gdzie chcecie się zatrzymać. Biorąc pod uwagę, że mieliśmy auto, to miało mniejsze znaczenie. Sam lubię zrobić listę wszystkich interesujących miejsc z linkami do ich stron, którą następnie wysyłam Iwonie, aby ona ostatecznie zdecydowała, gdzie się zatrzymujemy. W ten sposób wybraliśmy Casa LakeView near Bellagio na Airbnb (jeśli nie macie konta Airbnb, to jeśli założycie je z tego linku, to otrzymacie 100 złotych w prezencie, a ja otrzymam 50 złotych). Ten dwupoziomowy apartament miał przede wszystkim fenomenalny widok, miejsce parkingowe (bardzo istotne!), rozsądną dla nas cenę i był położony blisko słynnej miejscowości Bellagio.

Urocza Varenna.

Kolejnym razem zatrzymałbym się w miasteczku Varenna, które mnie tak bardzo urzekło.

Poruszanie się po okolicy i parkowanie

Z lotniska nad Jezioro Como należy przeznaczyć 1–2 godziny, zależnie od celu podróży oraz ruchu na drodze. Jechaliśmy rano w środę (odebraliśmy auto o 9:30) z Bergamo do Limonta i z postojami na zdjęcia oraz zakupy w supermarkecie, zajęło to nam niecałe 2 godziny. Droga wokół jeziora jest miejscami ekstremalnie wąska, więc nie warto brać dużego auta – małym porusza się zdecydowanie wygodniej. O tej porze roku była praktycznie pusta, podczas wojażu między miasteczkami, ale w weekend było ciężko o miejsca parkingowe (w tygodniu zawsze się coś znalazło).

Włosi oznaczają miejsca parkingowe kolorami:

  • białe malowanie oznacza, że parkowanie jest darmowe,
  • żółte malowanie oznacza, że parkowanie jest dostępne tylko dla mieszkańców (odholują Wam auto),
  • niebieskie malowanie oznacza strefę płatnego parkowania (parkomaty przyjmują tylko monety).

Zrobiliśmy sobie kilka wycieczek dookoła jeziora, ale musicie pamiętać, że to są „górskie” drogi – wąskie, ciasne, z dużą liczbą ślepych zakrętów – więc Wasza średnia prędkość będzie oscylowała w rejonie 40–50 km/h, tym bardziej że większość jest na terenie zabudowanym lub z ograniczeniem prędkości (uwaga na kamery!).

Wiele miejscowości ma przystanie, do których przybijają lokalne promy. Są promy „wolne” i „szybkie”, czyli te przewożące samochody i ludzi oraz wodoloty, przewożące tylko ludzi. Korzystaliśmy tylko z tych pierwszych, na trasie Bellagio-Cadenabbia oraz Bellagio-Varenna – pozwalają oszczędzić ogromną ilość czasu i przy okazji zapewniają piękne widoki, potraktujcie je więc jako atrakcję turystyczną. Cena przewiezienia Renault Clio i dwóch osób wyniosła około 15–16 euro na obu trasach.

Villa del Balbianello z Casino Royale z Jamesem Bondem.

Co tu robić?

Zimą będzie trudniej o zajęcie niż latem, ale wszystko będzie zależało od Waszej inwencji twórczej oraz potrzeb. Osobiście ganialiśmy za widokami do sfotografowania i pysznościami kulinarnymi, przemierzając wybrzeża jeziora wzdłuż i wszerz, a gdy słońce znikało za górami, chowaliśmy nosy w książkach, odpoczywając psychicznie od codziennego zgiełku i hałasu miasta. Szczególnie uważnie zwiedziliśmy przepiękne miasteczko Varenna, które mnie całkowicie urzekło swoim klimatem i nawet udaliśmy się do Castello di Vezio, położonego w górach nad miastem, ale okazało się zamknięte dla zwiedzających. W planach mieliśmy również lot samolotem będącym w stanie lądować na jeziorze (wodnosamolot lub hydroplan, jak podpowiada mi Wikipedia), ale nie w tym okresie niestety ich nie oferowali. Na deser nam został wyjazd kolejką linową na górę nad miasteczkiem Como, ale próbowaliśmy sił w sobotę, co było błędem – kolejka była na 1–2 godziny stania i brakowało miejsc parkingowych. W tygodniu prawdopodobnie byłoby pusto…

Podróżowanie promem skraca znacząco czas podróży.

Pamiętajcie, że dzień zimą jest tutaj znacznie krótszy, nie tylko przez samo położenie słońca, ale również przez góry otaczające jezioro. Na szczęście od godziny 19:00, kilka godzin po zachodzie słońca, zaczynają się otwierać miejscowe restauracje. Polecam poszukanie takiej, do której udają się miejscowi (pytajcie mieszkańców swojej okolicy), bo macie szansę trafić na wyborne ryby i inne potrawy, tak różne od południowych Włoch.

Przy okazji jest okazja podziwiać piękne widoki.

Te pięć dni zleciało nam zdecydowanie zbyt szybko, ale wyjazd był rzeczywiście niesamowity. Codziennie, jak idiota, wstawałem skoro świt na wschód słońca, pomimo że mogłem sobie pospać chociażby i dobę. Ale co odpoczęliśmy psychicznie, to nasze – pomogła w tym cisza w tym okresie roku, puste drogi, pyszne jedzenie i dobra książka.

Więcej zdjęć…

Spacer w miasteczku Varenna.

Widok na Bellagio, jezioro i góry.

Widok z Bellagio.

Bellagio z jeziora.

Warto skosztować rewelacyjnej kuchni włoskiej.

Normalnie są tłumy oczekujące na prom, ale nie w grudniu.

Jeszcze jeden widoczek z naszego tarasu.

6

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki i zwinne samochody. Niedawno rozpocząłem prowadzenie kursów Lightrooma i fotografii na Pikselowe.pl – zapraszam.


6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
4 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
OlekWojtek PietrusiewiczDropletJac Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jac
Gość
Jac

Jeździłem w maju Dacią Lodgy wokuł jeziora Como i nie nastręczało to większych trudności. Dodam, że lokalnymi drogami poruszają się również autokary turystyczne, które spokojnie można wyminąć na drodze. Zaznaczam, że nie jestem zawodowym kierowcą. Poza autokarami można spotkać również ciężarówki, które podążają w stronę Lugano, by dalej przekroczyć granicę ze Szwajcarią.

Droplet
Gość
Droplet

Wyjątkowo ładne zdjęcia. Aż chce się pojechać – od zaraz! Jest tyle ładnych jezior w Europie i nie tylko. Gdyby ktoś się wybierał się do Francji to polecam Lake Der-Chantecoq. Można przy okazji skosztować prawdziwego 🍾 w tym rejonie – jeżeli ktoś lubi…

Olek
Gość
Olek

Czym robiłeś te zdjęcia? Świetne!