Przyszłość macOS, beta Cataliny, dziura w ofercie Maców i jeszcze kilka słów o Macu Pro

05/06/2019, 23:22 · · · 44

Dzisiaj przez większość dnia robiłem research na temat macOS, nowości dla deweloperów, projektu Catalyst i pokrewnych tematów, zastanawiając się jednocześnie, z której strony ugryźć temat. Jest już po 22:00 i w końcu wiem.

[…] kocham ten system operacyjny (będąc jednocześnie jego haterem – to znany paradoks, udokumentowany w wielu badaniach) […]

Moim największym zmartwieniem z przyszłością macOS oraz projektu Catalyst (byłego Marzipan) było to, że ten krok spieprzy, mówiąc kolokwialnie, to, za co kocham ten system operacyjny (będąc jednocześnie jego haterem – to znany paradoks, udokumentowany w wielu badaniach). Dzisiaj jestem trochę spokojniejszy, chociaż jednocześnie widzę, jak długa droga czeka nas przed wdrożeniem wszystkiego, co uważam za niezbędne. Patrząc, ile rzeczy jeszcze nie zostało ukończonych, będę pełny podziwu, jeśli programiści w firmie zdążą na jesienną premierą. Oczywiście Catalyst to tylko jeden element nowości w tym OS-ie – jest sporo nowych rzeczy, które również powinny nam ułatwić życie. Lepsza integracja z iPadem, szczególnie w kontekście Sidecar, ma ogromny potencjał (w końcu będę miał Lightrooma Classic na iPadzie). Nie ukrywam, że nadal martwię się o iTunes i swoją bibliotekę, ale liczę na to, że zabicie tego kombajnu muzycznego zajmie firmie jeszcze przynajmniej kilka lat. Z zainteresowaniem też porównuję nowości wprowadzane przez Google’a do, chociażby Androida, ale również ich oferty dostępnej z poziomu przeglądarki internetowej. Tak, są memy, że podczas gdy Google wymyślił, jak automatycznie zarezerwować nam samochód, na podstawie naszych historycznych danych, to Apple wprowadziło tryb ciemny. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana – zobaczcie ile zespołów i ile platform w przypadku macOS, iOS, „nowego” iPadOS, oraz ilości kodu i oprogramowania, w jak skrajnie różnych warunkach, musi ze sobą współpracować. Być może powinni oni wdrażać co innego niż efekty z iOS w Wiadomościach na macOS, ale to przecież tylko jeden przykład, podczas gdy wiele więcej nowości składa się na Catalinę, w tym wiele, o których jeszcze nie wiemy.

Tak, rozumiem, że być może Ty go tolerujesz, drogi czytelniku, ale Ty nie jesteś mną. Niektórzy nie lubią krewetek, inni mięsa, a ja nie lubię Touch Bara.

Przyznam, że bardziej martwi mnie oferta Maców, bo znajduje się w niej dosłownie tylko jeden komputer, którego mógłbym kupić. Dwa, jeśli byłbym gotowy wydać astronomiczną kwotę. Rzecz w tym, że nie chcę iść na kompromisy, które wiem, żę będą mi przeszkadzały. Powiecie, że wydziwiam, ale jak się czujecie, jeśli ktoś Wam mówi, że Wasze oczekiwania i wymagania można o kant… stołu potłuc? Moje są proste – w przypadku desktop chcę mieć osobny, porządny monitor z ekranem Retina (lub do niego zbliżonym), dedykowaną kartę graficzną i jak najmniej kabli. Mac Mini, eGPU i monitor – to już trzy kabel zasilające. Do tego Thunderbolt do łączenia dwóch osobnych pudełek. W przypadku notebooków jest niestety gorzej. MacBook Air to za mało, a MacBooki Pro mają Touch Bara, którego nie toleruję. Tak, rozumiem, że być może Ty go tolerujesz, drogi czytelniku, ale Ty nie jesteś mną. Niektórzy nie lubią krewetek, inni mięsa, a ja nie lubię Touch Bara. Jednocześnie nie kupię modelu bez niego, bo jest to model z 2017 roku, który ma o dwa rdzenie mniej, niż mieć powinien. No i cena nie uległa zmianie – nawet tym mnie nie zachęcają. Nie będę wspominał o klawiaturze… oh, wait. Zmierzam do tego, że oczekuję więcej od największej firmy na świecie. Oczekuję Maca Prawie-Pro, opartego o architekturę Intelów Core i9, z miejscem na GPU i karty rozszerzające wewnątrz obudowy, który nie kosztuje nerki. Chętnie zapłacę premium (czyt. haracz) za taką konstrukcję, tak jak przyszli właściciele nowego Maca Pro, ale abym mógł to zrobić, to musi on być oferowany. Mogę się modlić o wygraną na loterii, ale żadne bóstwo mi w tym nie pomoże, jeśli nie kupię biletu. Apple go nie kupiło. Nie, nie uważam się za boga – wiecie, o co mi chodziło, więc bez przekręcania proszę. Na tym etapie wręcz zapłaciłbym za to, żeby Touch Bara nie było, tak jak kiedyś dopłacało się do matowego ekranu w MacBookach. Zapłaciłbym za Maca Mini ze slotami PCIe, abym mógł w nim zmieścić przynajmniej jedno GPU i kartę rozszerzającą. Nie chcę mieć plątaniny kabli thunderboltowych czy USB oraz mnóstwo akcesoriów wiszących na przeróżnych przejściówkach. O ile do końca roku może się jeszcze wiele wydarzyć, to na tym etapie w zasadzie się poddałem, szczególnie w kwestii desktopa. Ratunkiem być może pozostanie przejście firmy na architekturę ARM, która może wstrząsnąć całym portfolio Macowym – potencjał tutaj może być ogromny.

Zresztą ekran z betami na portalu deweloperskim wita nas takimi oto słowami […]

Pierwsza deweloperska wersja Cataliny nadal mnie bardzo mocno kusi i normalnie zainstalowałbym ją bez wahania na swoim MacBooku, który jest de facto dla mnie terminalem – wszystko, co się na nim znajduje, dzięki magii Resilio Sync, spoczywa również na NAS-ie i desktopie. Mam jednak jakieś opory w tym roku, przede wszystkim przez fakt, że właśnie tak bardzo dane na nim są skomunikowane z innymi serwisami pośredniczącymi – cały iCloud i synchronizacja danych pomiędzy poszczególnymi aplikacjami, jest dla mnie kluczowa. Tak, mam backupy, ale naprawdę nie chcę znaleźć się w sytuacji, w której coś zostanie uszkodzone i polecą mi dane w Zdrowiu, Wiadomościach czy chociażby w Shortcuts. Te nowe oferują tak wiele nowości, na które tak długo czekałem, ale chyba pozostanie mi uzbrojenie się w cierpliwość. Albo wygrzebanie zewnętrznego SSD. Zresztą ekran z betami na portalu deweloperskim wita nas takimi oto słowami (wolne tłumaczenie, moje):

Important Note for Thrill Seekers: If you’re interested in living on the edge and trying out the great new features in iOS 13, we strongly advise waiting for the many bug fixes and refinements coming to the public beta next month.

Ważna notatka dla poszukiwaczy adrenaliny: Jeśli jesteście zainteresowani życiem na krawędzi i testowaniem świetnych nowych funkcji w iOS 13, to silnie zalecamy poczekanie na wiele łatek i poprawek, które zadebiutują w publicznej becie w przyszłym miesiącu.

Jak już wspominałem, pół dnia spędziłem na grzebaniu w zakamarkach internetów, w poszukiwaniu ciekawostek na temat Cataliny i przy okazji spotkałem wiele raportów z problemami, szybkim rozładowywaniem się baterii, braku optymalizacji i więcej. Poczekam, szczególnie z iPadOS 13. Wytrzymam jeszcze chwilę.

Mogli bez żadnych reperkusji rozwiązać ten problem w banalnie prosty sposób […]

Siłą rzeczy, w trakcie tych poszukiwań, naczytałem się wielu ubarwionych emocjonalnie przemyśleń na temat nowego Maca Pro. Nie da się ukryć, że to niesamowita maszyna dla najbardziej wymagających. Umówmy się, że przede wszystkim skierowano go do twórców treści wideo, szczególnie tych mających materiały w wysokich rozdzielczościach. Widziałem też kilku deweloperów, którzy się na niego przesiądą, bo jeśli będą w stanie skrócić znacząco czas kompilowania się ich kodu, to zwiększą swoją wydajność. Niekoniecznie nawet po to, aby móc dłużej pracować – dla niektórych istotniejsze jest wcześniejsze wyjście z pracy, aby móc spędzić czas z rodziną, zamiast marnować go, słuchając, jak wiatraki rozkręcają się do maksymalnych obrotów. Żałuję, że ten komputer nie ma większej rozpiętości w swoich możliwościach, aby jego bazowa cena nie zaczynała się od niższego pułapu – poważnie zainteresowałbym się nim, gdyby rozpoczynał się od 3999 USD. No i Pro Display XDR – to musi być wyjątkowy ekran. Szkoda tylko, że firma sobie tak mocno strzeliła w kolano od strony PR-owej. Mogli bez żadnych reperkusji rozwiązać ten problem w banalnie prosty sposób, poprzez zapowiedzenie, że będzie kosztował 6999 USD (lub 7999 USD za model z „matową” szybą), a jeśli ktoś nie potrzebuje dedykowanego nóżki, to obniżą cenę o 800 USD, oferując w zamian uchwyt VESA, do montażu na istniejących ramionach. Biorąc pod uwagę, że chyba większość monitorów ma uchwyt VESA w cenie i komplecie monitora, stojak Apple’a wyglądałby na tańszy, niż jest.

[…] zbyt długo nie było tak dobrego keynote’a.

Tak czy siak, mam jednocześnie duże obawy przed przyszłością Maców, ale jednocześnie od strony software’owej moje nadzieja znacząco wzrosła – już dawno i zbyt długo nie było tak dobrego keynote’a. Pozostaje teraz czekanie na jesienne premiery nowości i po raz pierwszy od dłuższego czasu, to wspomniany software (przede wszystkim iPadOS i macOS) mnie bardziej interesują niż cokolwiek innego.

44

Wojtek Pietrusiewicz

Wydawca, fotograf, podróżnik, podcaster – niekoniecznie w tej kolejności. Lubię espresso, mechaniczne zegarki, mechaniczne klawiatury i zwinne samochody.