iMagazine

Święta karta Apple

09/06/2019, 12:45 · · · 22

Ostatnia konferencja Apple była nudna. Specjalnie przyjechałem do Warszawy, by razem z resztą redakcji w niej uczestniczyć. Gdyby nie to, że towarzystwo było przednie, to wyłączyłbym kanał Apple szybko. Przełomem była prezentacja karty kredytowej od Apple. Większość uczestników wyraźnie się ożywiła. To mnie zszokowało. To było dla mnie niezrozumiałe. Jak można się cieszyć z karty kredytowej? Po co?


Ten artykuł pochodzi z archiwalnego iMagazine 05/2019


Kilka dni po tym rozmawiałem ze znajomymi o uprawianiu sportów. Jeden z kolegów stwierdził, że lubi jeździć na rowerze, a bieganie go nudzi. Ktoś inny także miał takie zdanie. Mnie bieganie uwalnia. Powoduje, że czuję się wspaniale. Oczyszcza mój umysł. Ktoś się ze mną zgodził. Opowiedziałem, zgodnie z tym, co pisałem w poprzednim iMagazine, o wsłuchaniu się w siebie. Stwierdziłem, że warto spróbować mindfulness lub medytacji, wtedy łatwiej to poczuć. W odpowiedzi usłyszałem, że nie wierzą w takie czary. Wyłączyłem się z rozmowy.

W domu wieczorem zacząłem to analizować. Obie sytuacje. Zachwyt dla karty kredytowej i brak wiary w medytację.

Czym dla mnie jest karta kredytowa od Apple? Jest następną smyczą, która ma mnie uwiązać. Ma mnie już nawet finansowo „przyspawać” do tej jednej firmy. Normalna karta kredytowa jest niezależna. Mogę zmieniać banki bez problemu. Tu sytuacja jest zgoła inna, przez to, że wszystkie usługi są tak skonstruowane, by utrudnić zmianę systemu, telefonu, komputera. Apple chce mi się zabrać wolność wyboru. Jeśli chcę zegarek od Apple, to nie tylko muszę kupić ten zegarek, ale i telefon do niego, by zadziałał. Teraz może być tak, że, by kupić coś z jabłuszkiem, będę musiał mieć kartę od Apple, potem może konto w ich banku, następne ubezpieczenie itd. Wybieram najlepsze usługi lub – jeśli istnieją – niezależne od sprzętu i innych. Wybrałem Spotify, bo gra mi muzykę w każdym telefonie i komputerze. Pakiet Ofice365 z Outlookiem, bo dzięki temu wszędzie mam swoje kontakty i kalendarz. Nie muszę się martwić, jaki telefon, tablet czy komputer biorę do ręki. Wszystko mi działa nie gorzej, niż gdybym miał wszystko od Apple. Myślę nawet, że lepiej.

Czym jest dla mnie medytacja, mindfulness? Jest wiarą w siebie. Tym, czym jestem. Poznaniem i życiem. Medytacja jest trudna. Odłącza nas od wszystkiego, co Apple chce nam dostarczyć. Odcina wszystkie bodźce zewnętrzne, by poczuć siebie. Usłyszeć w szumie cyfrowym swoje analogowe ciało i umysł. Mnie podczas medytacji boli głowa. Tak bardzo jestem uzależniony od wszystkiego wokół, że nie oddycham pełną piersią. Dotlenienie i skupienie się na sobie jest wyrwaniem się z Matriksu. Tak samo, jak w kultowym filmie. Stworzyliśmy i tworzymy sobie cyfrowy świat. coraz mniej analogowy. Cyfrowe zdjęcia są lepsze. Widać na nich wszystko jak w noktowizorze, wyostrzają obraz, maskują nasze pryszcze i zmarszczki, te z kliszy są jednak prawdziwe. Pogoń za światem i wyścig szczurów. Jest poza tym miejscem. Poza mną. Czasami tylko, gdy jestem w Warszawie, uzmysławiam sobie, że dobrze wybrałem, odrzucając oferty pracy w stołecznych korporacjach. Nie zarabiam pewnie tyle, ile bym mógł, ale mogę biegać, jeździć na rowerze, pływać w pięknym miejscu.

Obie sytuacje pokazują mi, jak bardzo się różnię od nowoczesnych i robiących karierę młodych ludzi (oczywiście nie wszystkich). Nadal czuję i chce czuć siebie. Swoją siłę mierzę swoimi osiągnięciami, a nie zawartością konta w banku. Jeśli osiągnięcia dodają cyfry w banku – to miło, nie są jednak nigdy same w sobie celem.

Apple w mojej ocenie jest wyrachowaną i przebiegłą firmą. Każdego, kogo uda się do siebie przekonać, wciąga w wir zakupów. Zakłada sieć zależności pomiędzy firmą a użytkownikiem, by nie było łatwo się z tego uwolnić. Każda konferencja to dodanie następnej cegiełki do tego muru, który odgradza nas od wolności. Nie dając nic w zamian lub dając niewiele w kupowanym przez nas sprzęcie. Mam wrażenie, że firma stara się dozować technologię. Tylko na tyle, jak dalece jest niezbędne, by utrzymać ciągle nas na smyczy i wymusić zmiany sprzętowe. Komputery, telefony nie oferują nic więcej niż konkurencja w niższych cenach. Gdy ja cieszę się nowym Samsungiem czy Huaweiem, koledzy przytwierdzeni do Apple nawet nie rozumieją, o czym mówię, gdy pokazuję nowe funkcjonalności. Aparat im wystarcza ten, co jest w iPhonie, pomimo że mogą mieć nieporównywalnie lepszy. Wynajdują powody, by dyskredytować inne firmy.

Zmieniliśmy się tak bardzo, że podnieca nas możliwość zaciągania kredytu u jakiejś firmy z innego kontynentu. Cieszy nas, że na karcie tej będzie logo nowej religii. Nowi wyznawcy. Do tego firma, która dyskryminuje słabszych i biedniejszych. Nie wprowadza usług globalnie. Usługi i sprzęt jest dla wybrańców. Dla narodu wybranego. Zapomnieliśmy o sobie. O przeżywaniu życia. Tu i teraz. Nie na kredyt. Medytacja i słuchanie siebie to kłamstwo. Przecież to jest jedyna prawda. Nie ma prawdy poza nami. W kartach kredytowych nie ma nic złego. Gdy jednak jest ona tak postrzegana, jak to zobaczyłem, to myślę, że pogubiliśmy się sami.

22

Adalbert Freeman

Fotoreporter i dziennikarz. Zakochany w krajach arabskich i islamie. Użytkownik nadgryzionych jabłek.


22
Dodaj komentarz

avatar
14 Comment threads
8 Thread replies
19 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
17 Comment authors
DamianXMiłosz Mariuszowicz ...PiotrTomekdroplet Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciej
Gość
Maciej

Inaczej tego nie mogę skomentować: ale pierdoły xD

Olaf
Gość
Olaf

Nom, prosty człowiek raczej w inny sposób tego nie skomentuje

Mikołaj
Użytkownik
Mikołaj

To nie są pierdoły.

Janusz
Użytkownik
Janusz

Sorry , ale ten art to zwykle pustosłowie , tendencyjnie opisujący rzeczywistość , eco system Windows ??? To żarty ??? Lepiej ma to wyglądać niż w Apple ??? Śmiech !!! A karty Apple nikt tu Ci nie proponuje i niegdy raczej nie zaproponuje , poza tym nie różni się ona od innych kart , tez masz wybór i zawsze możesz zrezygnować i dogadać się z innym bankiem . Ja bym akurat chciał taką kartę i nie widze sytuacji gdzie ona ogranicza moją wolność .

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Po Twoim wpisie widać ze jesteś zaślepionym fanbojem Apple który nie zauważa innych lepszych usług. Na apple świat się nie kończy warto o tym wiedzieć.

Adek
Gość
Adek

Kliniczny przykład członka sekty Apple

Janusz
Użytkownik
Janusz

Pomyliłeś blogi stary 🤣

Mikołaj
Użytkownik
Mikołaj

„Ja bym akurat chciał taką kartę i nie widze sytuacji gdzie ona ogranicza moją wolność”. To prawda, nie widzisz.

ajmak
Gość
ajmak

To może wytłumacz, czym się ta karta różni od innych kart kredytowych i w jaki sposób ogranicza wolność, bo również moim zdaniem to są jakieś idiotyzmy.

Banansmile
Użytkownik
Banansmile

Dobry tekst.

Krzysztof
Gość
Krzysztof

Żadko komentuje ale ten wpis jest bardzo wartościowy. Sam po mimo ze korzystam że sprzętu apple korzystam tez z windowsa i jest mi s tym dobrze. Windows jest wartościowym systemem a usługi ma tez na najwyższym poziomie. Niestety czytając niektóre wypowiedzi w sieci dobitnie widać ze zaślepienie applem u niektórych to choroba i chyba czas się z tego leczyć, z uzależnienia od telefonu, internetu. Po mimo ze wpisów na Magazine nie czytam tylko sporadycznie nagłówki, ten przeczytałem bo jest dobry. Posiadać kartę kredytowa bo ma logo apple? Nie, dla mnie to tez gadżet bez sensu.

Adek
Gość
Adek

Bardzo ciekawy wpis. Przyjemnie się czyta i daje do myślenia

Mikołaj
Użytkownik
Mikołaj

Dzięki za dobry wpis! :)

Mike
Gość
Mike

Po przeczytaniu tego tekstu odnoszę wrażenie, że mimo medytacji i minfulness autor jest osobą bardzo nieszczęśliwą i cierpiącą na narodową przypadłość zwaną bólem tyłka.

>Do tego firma, która dyskryminuje słabszych i biedniejszych<>Nie wprowadza usług globalnie.<>Usługi i sprzęt jest dla wybrańców.<>W kartach kredytowych nie ma nic złego. Gdy jednak jest ona tak postrzegana…<< "Tak" postrzegana jest chyba wyłącznie przez autora tego tekstu. Nie każdy do wszystkigo dorabia sobie jakąś teorię.
A reszty się nawet nie chce kometować… imagazine schodzi na psy.

Adalbert Freeman
Gość
Adalbert Freeman

Mylisz się, w obu przypadkach.

ajmak
Gość
ajmak

Bardzo ciekawy tekst. Takie studium zagubionego umysłu próbującego radzić sobie z wyzwaniami wspólczesności. Może trochę zbyt egzaltowane, ale z drugiej strony przez to autentyczne.

Maxim
Gość
Maxim

Apple daje wolność bo….wszystko działa tak jak JA chcę. To , że na tym zarabiają to…JA im chętnie płace za to, że MI ułatwiają zycie i dają przyjemnosć posiadania pieknych , funkcjonalnych rzeczy. I nie muszę mieć żadnego innego telefonu czy zegarka bo to co MI daje Apple jest najładniejsze i najbardziej przemyslane.Dletego jestem z nimi a nie jestem ich niewolnikiem. W kazdej chwili moge cała elektronikę wywalić do smieci tylko….PO CO ?

droplet
Użytkownik
droplet

Zamiast AW sprawiłem sobie kolejny mechaniczny zegarek. Jedyne co w nim smart, to alarm😉 A co, nie oddam Apple mojej ręki – moja i tyle! Niedługo Apple będzie czopki sprzedawać…

Tomek
Gość
Tomek

Kompleksy redaktora?

Piotr
Gość
Piotr

ZGodzę się napewno ze stwierdzeniem że chcą utrzymać na smyczy użytkowników ukrucając możliwość wspołpacy do tylko „ich” urządzeń.

Miłosz Mariuszowicz ...
Gość
Miłosz Mariuszowicz ...

Muzułmanin? Serio? Ja wolałbym zmienić imię na Wissarion. :)

DamianX
Gość
DamianX

Fajny artykuł. Zgadzam się, że często ulegamy modom i „religiom”. Potrzebujemy jakichś silnych bodźców np. choroby, czy utraty kogoś bliskiego aby spojrzeć na życie i nasze potrzeby z innej perspektywy. W modelu A jest super aparat? Ok, ale mi wystarcza ten, który mam. Naprawdę. Firmy zwykle zakłada się po to aby zarabiały, ale to my głosujemy naszymi portfelami na takie a nie inne rozwiązania. Czy tych najnowszych tak naprawdę potrzebujemy?